pl

Blogi użytkownika

  • Save this on Delicious
O 17.40 przed Urząd Pocztowy przy placu Górnośląskim w Gdyni Orłowie podjechało białe audi, z którego wysiadło dwóch mężczyzn. Przed wejściem na pocztę bandyci włożyli na głowy kominiarki. - To jest napad, wszyscy paść na ziemię! - krzyknęli. Wewnątrz była jedna starsza kobieta i trzy pracownice. Jeden z bandytów wyciągnął broń i zagroził jej użyciem. Zażądał wydania gotówki. Pracownice oddały pieniądze. Bandyci odjechali w kierunku Małego Kacka. - Na szczęście nikomu nic się nie stało - mówi Danuta Wołk-Karaczewska, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gdyni. Przed godziną 18 policja zarządziła blokadę dróg wylotowych z Gdyni. Śledczy, na prośbę dyrekcji poczty, nie chcą ujawnić wysokości skradzionej kwoty. Policja prosi o kontakt osoby, które mogą pomóc w schwytaniu przestępców, tel. 997 i 112 dla komórek.
Jesteśmy świadkami historycznego wydarzenia. Polska zakończyła negocjacje z Unią Europejską i już za kilkanaście miesięcy może stać się pełnoprawnym członkiem wspólnoty. Wejście Polski i innych państw do Unii ostatecznie zniesie podział naszego kontynentu na dwie Europy. Podział, na który Polacy nigdy się nie zgo dzili, który został nam narzucony. To, co przez lata wydawało się niemożliwym do spełnienia marzeniem, dziś staje się rzeczywistością. Warto i trzeba w tym miejscu przypomnieć, że przemiany w Europie rozpoczęły się właśnie w GDAŃSKU. To w naszym mieście w sierpniu 1980 roku wyciągnięto pierwsze cegły z muru berlińskiego. Jako Gdańszczanin jestem z tego dumny. Szanowni Państwo! Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej jest wielką szansą dla naszego kraju i Gdańska. Nie rozwiąże jednak wszystkich naszych problemów. Wykorzystanie tej szansy zależy w dużej mierze od nas samych. Za kilka miesięcy w referendum wspólnie zdecydujemy czy przystąpić do zjednoczonej Europy. Już dziś zachęcam do wzięcia udziału w głosowaniu.


Paweł Adamowicz
Z olbrzymiej ściany domu handlowego uśmiecha się Mikołaj, którego bynajmniej nie nazwiemy świętym. Nosi wprawdzie czerwoną odzież i typową czapeczkę zakończoną białym pomponem, ale dla większości osób nie kojarzy się z obrazem Mikołaja zapamiętanego z dzieciństwa. Ten Mikołaj nie ma brody ani też zmarszczek- jest młody i urodziwy. Jego uśmiech nie jest dobrotliwy ani też poczciwy. Co wyraża? Pan Mikołaj stoi za panią Mikołajową, która nosi czerwoną sukienkę, bardzo stosowną na ostre mrozy – ma całkowicie odkryte ramiona. Jest młoda i piękna, doskonale umalowana kosmetykami, które na pewno można kupić w tym domu handlowym. I ona się uśmiecha. A jej uśmiech jest odpowiedzią na pytanie, zawarte w uśmiechu Pana Mikołaja. Oto znak czasu, signum temporis. Pan Mikołaj kocha się w pani Mikołajowej i to dla niej przygotowuje Święta i kupuje prezenty, i również vice versa. Rozumiemy, że Święta są młode, radosne, pełne miłości, a sklep stał się zaczarowaną krainą, w której cuda spełniają się dla wszystkich. Na naszych oczach następuje poważna przemiana obyczajo wą, abstrakt zamienia się w konkret, który możesz dostać od razu albo jeszcze szybciej i wiesz, za jaką cenę. Dobre życzenia „spełnienia marzeń”, kiedyś odległe w czasie były enigmatyczne i zamglone i raczej się nie spełniały, a przynajmniej nie w takiej postaci, w jakiej sobie je wymarzyliśmy. Ich realizacja zależała od nieokreślonych sił. Obecnie marzenia są dotykalne i zapakowane w pudełko, ich spełnienie się zależy tylko od małego prostokątnego kawałka plastyku. Kiedyś otrzymywało się pod choinkę rzeczy niezbędne, jak na przykład buty. Obecnie nie pokazuje się takich przedmiotów jako marzenia, choć dla wielu takimi są. Jeśli nie wiesz, o czym marzyć, my ci o tym powiemy i zapakujemy w błyszczący papier. Źyjemy w ważnych czasach ścierania się dwóch nurtów historycznych, widocznych w zmianie symboliki Św. Mikołaja. Jeden jest stary i przez komin wrzuca dzieciom prezenty jako nagrodę za dobre sprawowanie. Obdarza wszystkich wysublimowana miłością. Nowy Mikołaj staje się symbolem nowych czasów. U niego nic nie jest niematerialne ani też z darmo.


Emma Popik
Kiedy późną jesienią na dworze zaczyna się robić mroźno i pojawiają się pierwsze płatki śniegu, wszyscy zaczynamy oczekiwać Świąt Bożego Narodzenia. Z niecierpliwością wyglądamy także przybycia Świętego Mikołaja, który z dalekiej Laponii grzecznym przywiezie prezenty, a niegrzecznym rózgi. Dzień przed Mikołajkami brodaty gość odwiedził także Gdańsk. Kiedy tylko zaczęło się ściemniać, wszyscy zgromadzili się nad Motławą wypatrując na rzece statku. Oko ce, ustawionej jak zwykle pod Dworem Artusa zapalił światełka. Wystrzelały w niebo salwy sztucznych ogni i unosił się kolorowy dym. Drzewko ma aż 18 metrów wysokości i wyrosło w nadleśnictwie Luzino. Jest ubrane w złote i czerwone barwy, a więc kolory odpowiadające herbowi miasta. Choinkę zdobi ponad 100 bombek, mnóstwo kokard, dzwoneczków, łańcuchów i 10 tysięcy światełek zawieszonych na 150 sznurach Następnie Mikołaj otrzymał z rąk prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza symboliczny klucz do miasta.


JAKUB KNERA
Mroźną porę roku ogrzewają świąteczne wzruszenia. Święta się stosowną okazją do świadczenia sobie dobroci. Tłumimy w sobie wszelkie żale, staramy się wygasić ognisko złości i zapomnieć dawne urazy. Kiedy już oczyścimy się z negatywnych emocji, znajdzie się w nas miejsce od odczuwanie dobra. Starajmy się okazać je innym. Święta zostały tak wspaniale pomyślane, że okazywanie przychylności innym stało się wręcz programem i obowiązkiem. „Zachowuj się dobrze, bo to przecież Święta” – często słyszymy te napominania. Podczas świąt ludzie przypominają sobie o potrzebujących pomocy. W tych dniach właśnie odczuwamy obowiązek wspierania akcji charytatywnych na rzecz pensjonariuszy w domach pomocy społecznej, obdarowujemy prezentami ubogie dzieci z Domów Dziec ka. Nagle przypominamy sobie o niepełnosprawnych. Przeglądamy szafy podczas przedświątecznych porządków, a kiedy okazuje się, że znajduje się w nich wiele niepotrzebnych rzeczy, wkładamy je do pojemników przygotowanych przez PCK. Rozejrzyjmy się dokładniej, może znajdziemy więcej przedmiotów, których chętnie się pozbędziemy. Pewnie, że tych gestów powinno być znacznie więcej i to nie tylko w okresie świątecznym, ale korzyść jest taka, że przynajmniej dostrzegamy innego człowieka. A co z pomocą dla bezdomnych zwierząt, których również dosięga siarczysty mróz, głód, krzywda? Kto im pomoże? Schroniska są biedne i przepełnione, ludzie obojętni, czasem nawet agresywni. Apeluję – pomóżmy i zwierzakom. Najwyższy czas, aby zrewanżować się za radość, jaką nam przynoszą, za wierność i oddanie. Zwierzęta służą człowiekowi w wielu dziedzinach życia. Określenia oddające ich pracę weszły do potocznego słownictwa – mówimy więc, że jesteśmy cierpliwi jak wół, zmęczeni jak koń lub pracowici jak koń pociągowy. Wierność i przywiązanie psa stały się symbolem i przysłowiem. Tysiące psów i kotów codziennie przeszukuje śmietniki w poszukiwaniu jedzenia. Taki zwierzak czasem coś znajdzie, jakąś kość, kawałek starego chleba, kiełbasy, zapleśniałą resztkę tego, co kiedyś było pokarmem człowieka. Napije się wody z ulicznej kałuży. Potrąci go samochód, którego kierowca nie zatrzyma się, aby zadzwonić po weterynarza. Jego życie to udręka. Nie ma opiekuna, którego może obdarzyć uczuciem, nie ma domu, nikt nie odpłaca się miłością. W najlepszym wypadku trafi do schroniska, gdzie dzieląc swoją „celę” wraz z innymi pokrzywdzonymi, niewinnymi, dożyje swoich ostatnich dni, albo wróci z powrotem na ulicę, a któregoś dnia zdechnie z głodu, czy w okresie zimy umrze z zimna! Wiem, że to okrutny obraz. Ale nie oszukujmy się. Tak jest. Jedynym pocieszeniem jest fakt, iż możemy zmienić tę sytuację. W I LO systematycznie odbywają się akcje pomocy zwierzętom. Zbiera się jedzenie, pieniądze. Młodzież, Parlament Uczniowski, jak i grono pedagogiczne - tu szczególnie pragnę podkreślić działania wymienić p. prof. Barbary Morawskiej - wkłada w pomoc zwierzakom całe serce. Gdyby we wszystkich szkołach działo się to samo, to możemy sobie wyobrazić, o ile sytuacja czworonożnych przyjaciół człowieka byłaby lepsza. Oczywiście nie trzeba organizować szumnych akcji, by pomóc. Wystarczy, gdy podzielimy się regularnie z bezdomnymi kotami swoim obiadem czy drugim śniadaniem. A może odłożymy trochę suchej karmy naszego psa i zaniesiemy do schroniska? Drobne rzeczy, a przede wszystkim zaangażowanie są najpotrzebniejsze, bo na nic zda się jednorazowa akcja, kiedy pomoc będzie chwilowa. Ludzie są dobrzy. Wszyscy chętnie pomagamy, wrzucamy „grosik” na szczytny cel. Wydaje mi się tylko, że coś w nas to dobro tłumi. Może brak okazji, przypomnienia. Dlatego potrzebujemy impulsów, drobnych gestów, które pobudzą nasze pokłady dobra. Potrzebujemy ludzi, którzy potrafią zauważyć nie tylko swoje problemy, ale innych ludzi i cierpiące zwierzęta. „Gdyby każdy miał to samo, to nikt nikomu nie byłby potrzebny” – pisze ks. Jan Twardowski. Jeżeli my mamy możliwość pomocy słabszym, tej opieki potrzebującym, to znaczy, że jesteśmy właśnie im potrzebni. Z kolei serdecznie „dziękuję” biednego człowieka to być może coś, czego sami bardzo potrzebujemy, aby rozpromieniła się nasza szara, zimowa rzeczywistość.

Tomasz Snarski
„... A każdy znaczek pocztowy stawał się Polski bastionem. A każdy zwykły listonosz w tym Gdańsku obmytym łzami niósł Polskę w czapce z orzełkiem, niósł Polską w torbie z listami.” (Malwina Szczepkowska „Poczta Polska w Gdańsku”)

Powyższy, dosyć dramatyczny w słowach, fragment wiersza, w znacznym stopniu oddaje sytuację Poczty Polskiej, oraz położenie jej pracowników w Wolnym Mieście Gdańsku. Polski Urząd Pocztowo – Telegraficzny, zwany również „Gdańsk 1”, znajdował się przy ówczesnym placu Heweliusza, dziś jest to plac Obrońców Poczty Polskiej. Urząd zajmował się obsługą połączeń listowych i telegraficznych pomiędzy Polską i Gdańskiem, a nieoficjalnie stanowił ważny ośrodek polskości w mieście, którego prawie dziewięćdziesiąt procent mieszkańców mówiło językiem Goethego. Szczególnie symboliczny wymiar w nadmotławskim grodzie miało zawieszenie 5 stycznia 1925 roku polskich skrzynek pocztowych. Można je było znaleźć m.in. na Dworcu Głównym, na Targu Długim oraz Drzewnym, na ulicach Szerokiej, Stągiewnej czy Wałowej. Fakt ich pojawienia się nie spodobał się władzom Wolnego Miasta, które weszły (po raz kolejny) w konflikt z Polską. Sprawa oparła się o Ligę Narodów oraz Stały Trybunał w Hadze, ale obie instytucje poparły stronę polską. Pomimo tego, skrzynki pocztowe, zaopatrzone w dwujęzyczną informację („Tylko dla listów do Polski / Nur f
Plecak z dwudziestoma kilogramami zdjęć, plakatów, materiałów promocyjnych Gdańska, Plamy i Fety, przyleciał do Rębiechowa pusty. Krawat z herbem Gdańska został ściągnięty wprost z szyi. Burza oklasków, mnóstwo gratulacji, rozmów, kontaktów, obietnic współpracy. Jednym słowem, sukces! Gateshead i Newcastle, bliźniacze miasta położone na brzegach rzeki Tyne w północno-wschodniej Anglii. To stamtąd pochodzi światowej sławy wokalista Sting. W jednym ze swoich przebojów przystojny blondyn o pseudonimie „Źądło” śpiewał: „Wysyłam SOS... Może ktoś odbierze moją wiadomość w butelce.” Tekst Stinga widocznie stał się inspiracją dla władz miasta Gateshead. Organizowany przez nich tegoroczny przegląd pod nagłówkiem „Learning and Culture – The European Debate. The Third European Festival of Learning Cities and Regions („Nauka i Kultura – Europejska Debata. Trzeci Europejski Festiwal Uczących się Miast i Regionów”) nosił nazwę „Message in the Bottle” czyli „Wiadomość w butelce”. Konferencja, na którą zostali zaproszeni przedstawiciele placówek kulturalnych i naukowych z całej Europy, łącznie dwieście osób, odbyła się w Gateshead w dniach 21 – 23 listopada. Przedstawiciele władz Gateshead, którzy w zeszłym roku odwiedzili Gdańsk, upatrzyli sobie Młodzieżowy Klub Twórczy Plama, organizatora Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych Feta – i to właśnie on został zaproszony na debatę. Przedstawiciele Gdańska mieli nie tyle słuchać, co, obok innych kilkunastu osób, zabrać głos w debacie. Plamie zaproponowano też przygotowanie stoiska, które byłoby prezentowane podczas konferencji. Tematem naszego wystąpienia była „Kultura w społeczności lokalnej”. Bez wahania postanowiliśmy przedstawić ten problem na przykładzie działalności naszego klubu, który od blisko dwunastu lat stara się zaszczepić zainteresowanie, a może i głębsze uczucie do kultury i sztuki, w mieszkańcach gdańskiego zespołu blokowisk Zaspa i gościach z innych dzielnic, miast, a nawet krajów. Wystąpienie, które przygotowaliśmy, miało sześć stron i opowiadało o Gdańsku, życiu kulturalnym Trójmiasta i roli, jaką pełni w nim Plama. Wystąpienie ilustrował zsynchronizowany z nim film wideo przygotowany przez gdańskie go filmowca Piotra Blażewicza. Można było na nim zobaczyć i groźny Bałtyk, i uroki gdańskiej Starówki, i rodzimych noblistów: G
Jakby Pan scharakteryzował kulturę naszego regionu, czym odróżnia się od kultury innych części naszego kraju?
Każdy region ma coś specyficznego. W warstwie etnograficznej Kaszubi są odrębni od innych, na przykład, górali. Jednak kultura kaszubska funkcjonuje w małych ośrodkach, głównie na wsiach.

A gdybyśmy się skupili na kulturze gdańskiej?
Gdańsk zachowuje swoje tradycje i swoją odrębność – jest czymś niepowtarzalnym. Zawsze był wielkim miastem - w czasach, gdy Kraków był stolicą Polski, liczył sobie 10 tys. mieszkańców, a Gdańsk – 40 tys.

Czy nasze miasto jest nadal wielkim ośrodkiem?
Liczby mówią same za siebie – 800 tys. mieszkańców w Trójmieście, 40 tys. – w Gdańsku, jest więc to duża aglomeracja. Mamy dwie wyższe uczelnie artystyczne- Akademię Muzyczną i Akademię Sztuk Pięknych – co jest walorem, gdyż co roku młodzi ludzie kończą te uczelnie i rozpoczynają samodzielne życie twórcze.

Jaką Pan uprawia politykę kulturalną?
Opieram się na statucie Nadbałtyckiego Centrum Kultury, który jest instytucją międzynarodową, podlegającą Urzędowi Marszałkowskiemu. Głównym zadaniem jest promocja kultury pomorskiej, czyli gdańskiej, trójmiejskiej oraz krajów leżących nad Morzem Bałtyckim, które mają odrębne kultury, bardzo ciekawe. Aby zrozumieć to zróżnicowanie, wystarczy zestawić naszych wielkich sąsiadów - Niemcy i Rosję. Niewielkie kraje - Litwa, Łotwa i Estonia również znacznie różnią się od siebie. W obszarze naszych zainteresowań mamy również całą Skandynawię – a przecież mówiąc o Danii czy Finlandii nie mówimy o jednej rzeczy. Prezentujemy ich kultury na naszym terenie i promujemy polską kulturę w każdym z tych krajów.

Czy coś łączy kultury tych krajów?
Wszystkie kraje leżą nad jednym morzem, wiele z nich miało podobne do Polski doświadczenia historyczne. Zawsze były ze sobą związane, mimo różnych okresów, i dbałość o ściślejszą wymianę jest troską każdego z nich. Prezentujemy te kraje, pokazywaliśmy cykl baśni – w tym roku estońskie, w zeszłym roku łotewskie, na przyszły rok planujemy zamknięcie cyklu.

Jakie są Pańskie preferencje wobec kultury?
Program wytycza główny szlak, dążę do tego, aby w Ratuszu i w kościele św. Jana działo się jak najwięcej i aby pokazywać różnorodność kulturalną, dlatego oprócz muzyki klasycznej odbywają się spotkania literackie. W niedalekiej przyszłości chciałbym również pokazać dobry kabaret, który jeśli jest oparty na dobrych tekstach literackich, może stać się wartościowa rozrywką. Samo słowo - centrum - pokazuje, że chcemy tutaj zbierać różne doświadczenia i propozycje.

Jak by Pan podsumował miniony rok pod względem wydarzeń kulturalnych?
Dwa wydarzenia niewątpliwie dominowały – Portale Pamięci, wystawa w kościele św. Jana, trzymiesięczna ekspozycja, którą odwiedziło ok. 9 tys. osób. Byli to w znacznej mierze ludzie młodzi – uczniowie gimnazjów i liceów. Wystawa pokazywała w formie nowoczesnej, multimedialnej tożsa mość miasta Gdańska. Uzmysłowiła nam między innymi, że Gdańsk kiedyś doskonale funkcjonował w strukturach europejskich i obecne wchodzenie w podobny układ nie jest dla miasta niczym nowym. Drugi duży cykl wydarzeń kulturalnych to projekt Nowa Estonia, który trwał od wiosny do późnej jesieni. Projekt zawierał elementy literackie, muzyczne, plastyczne. Chodziło o to, aby w nim pokazać wszystko to, co pojawiło się w kulturze estońskiej po 1991 roku, po odzyskaniu niepodległości przez ten niewielki, półtoramilionowy naród. Kultura muzyczna jest na najwyższym, europejskim, czy wręcz światowym poziomie.

Jaka jest recepcja przedsięwzięć NCK?
Chcemy pokazywać kulturę na jak najwyższym poziomie i jednocześnie zdobywać jak największą liczbę widzów. Zdarzają się tematy przeznaczone dla węższego kręgu odbiorców, choćby warsztaty dla tłumaczy. Jednocześnie staramy się proponować sztukę kierowaną do znaczniejszej liczby osób. Takim zamierzeniem stały się wspomniane Portale Pamięci, przyciągające ludzi do tej części miasta i ją ożywiające. Organizujemy koncerty świętojańskie - ten, na którym śpiewała Edyta Geppert, zgromadził tysiąc osób, zabrakło biletów. Jeśli chodzi o kulturę wysoką, to trzeba wymienić koncert zespołu Hortus Musicus, który występował w ramach programu o Nowej Estonii. Nie zgromadził tak licznej publiczności, lecz był jednym z wydarzeń muzycznych tego roku.

Jakie ma Pan plany na rok przyszły?
Główne wydarzenie, na którym chcemy się skupić w przyszłym roku to trzystulecie Peters burga, miasta, z którym Gdańsk podpisał umowę o współpracy. Obchody, które Rosjanie zaplanowali, będą trwały cały rok, prezentując niezwykle ambitny program, którego kulminacja nastąpi w maju. Będą goszczeni prezydenci największych krajów świata, łącznie z prez. USA. My przewidujemy ciekawe ekspozycje w czerwcu, zapraszamy grono wybitnych artystów z Petersburga. Będą wystawy malarskie, koncerty muzyczne i spotkania z inteligencją – z Polakami tam mieszkającymi. Również i my chcemy się zaprezentować nad Newą, chcemy zawieźć Portale Pamięci przetłumaczone na język rosyjski. Planujemy około pięćdziesięciu przedsięwzięć w ciągu roku, więc w każdym tygodniu dzieje się coś ciekawego.

Jakie wydarzenia kulturalne poleciłby Pan młodym ludziom?
Od stycznia zaczniemy kontynuować „Cykl Korzenna”, na który w zeszłym roku przychodziło wielu młodych ludzi, również z redakcji Nowego Kuriera Nadbałtyckiego. Udział młodzieży był bardzo aktywny, zadawano wiele pytań, z czego byliśmy ogromnie zadowoleni. Podczas tego cyklu spotkań staramy się przedstawiać sylwetki wybitnych mieszkańców Trójmiasta, osób bardzo interesujących. Kabarety, które będziemy prezentować, z pewnością przyciągną młodą publiczność, wydaje nam się, że głównie studencką. W kwietniu planujemy spotkanie „Filmowy Gdańsk”. Przypomnę, że kręcono tu filmy Wajdy „Człowiek z marmuru”, „Człowiek z żelaza”, czy „Do widzenia, do jutra” i „Popiół i diament”, który kręcono w kościele św. Jana. Chcemy, aby oferta była różnorodna i aby Ratusz Staromiejski tętnił życiem. Odradzamy też tradycję „Muzeum opowieści”. Będziemy oferować specjalne lekcje, klasy będą mogły przychodzić i w ciągu 45 minut zwiedzić Ratusz i posłuchać wybranej opowieści na temat naszego miasta.

Czy może Pan przywołać jakieś znaczące wydarzenie, które miało miejsce w zeszłym roku?
W trakcie wernisażu Portale Pamięci nastąpiło wręczenie medali „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” dla dzieci tych osób, które ratowały ludność żydowską przed zagładą w czasie wojny. Spotkanie to było momentem szczególnym. Była to przecież uroczystość państwa Izrael, a miała miejsce w katolickim kościele św. Jana, był obecny biskup Gocłowski, który był proszony przez panią charges d’affaires o wręczenie odznaczeń. Uznaję to za uroczystość nie tylko podniosłe i wzruszające, ale i jedyne w swoim rodzaju.

Czy można powiedzieć, że Gdańsk jest aż tak otwarty i tolerancyjny?
Zdarzały się tu w przeszłości bardzo ostre spięcia pomiędzy katolikami a luteranami, doszło do tumultów, do spalenia kościoła karmelitów, ale na tle konfliktów ówczesnej Europy były one niewielkie. Jeśli chodzie o strukturę narodową mieszkańców, dominują zdecydowanie Polacy i katolicy, mamy nieduże enklawy Ormian i Tatarów. Jeśli chodzi o Źydów – dwie reprezentują ich dwie gminy. Jest tutaj również mniejszość niemiecką, która mogła ujawnić się dopiero po 1989 r. Są i protestanci, a o stopniu tolerancji świadczy meczet, co się rzadko zdarza, i cudowny obraz, uznany za taki przez inne wyznanie, pochodzący ze Stanisławowa. Wielokulturowość i wielowyznaniowość, a więc swoista mozaika jest utrzymującą się cechą tego niepowtarzalnego miasta, z czego należy się cieszyć, i co trzeba podtrzymywać. A to z tego powodu, że na styku kultur powstają najciekawsze wydarzenia kulturalne.
Ziemia,Sahara, 7.08.2002r.

Mój drogi !
Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję, że tak długo na mnie czekasz. Chcę Cię przeprosić, że zostawię Cię samego, ale wiedz, że gdy będziesz patrzył na niebo i zobaczysz moją gwiazdę, zobaczysz również mój uśmiech. Muszę wracać. Będąc tutaj, uświadomiłem sobie, że jednak kocham różę. Nie mogę sobie wybaczyć, że zostawiłem ją samą, bezbronną, zdaną tylko na siebie... Popełniłem błąd, odjeżdżając, ale musiałem to zrobić, aby zrozumieć jak wielkie uczucie mnie z nią łączy. Ta podróż była moją lekcją życia. Nauczyłem się przyjaźni, miłości. Zrozumiałem, że to co było najpierw w moich oczach jej kaprysami, złośliwościami, wiecznym niezadowoleniem, to był sposób okazywania miłości. Gdy tu przybyłem, zastanawiałem się, dlaczego spełniałem wszystkie jej zachcianki, dopiero teraz uświadomiłem sobie, że ją pokochałem. Pokochałem ją od pierwszego wejrzenia, więc jestem za nią odpowiedzialny i muszę do niej wrócić. Źałuję, że byłem tak głupi i nie rozumiałem tego wszystkiego wcześniej. Nie musiałbym jej wtedy w ogóle opuszczać, ale byłem zbyt dumny, żeby zostać, gdy ona wyznała mi miłość, a ona była zbyt dumna, aby poprosić, bym został - nie winię jej za to. Nie mogę pozwolić, aby myślała nadal, że jej nie kocham. Nauczyłem się widzieć sercem i widzę to, co ona do mnie czuje, widzę jej miłość. Wiem, że będzie Ci beze mnie smutno, że będziesz tęsknił, ale zrozum, że róża jest dla mnie najważniejsza i to dla niej chcę poświęcić życie. Nie tęsknij, pamiętaj o mnie, ja będę pamiętać o Tobie. Twój na zawsze, oddany przyjaciel

Mały Książę
Faustyna Szczepaniak
Kapituła Honorowej Nagrody Stowarzyszenia Współpracy Polska – Wschód postanowiła wyróżnić tą zaszczytną nagrodą Nadbałtyckie Centrum Kultury za zasługi w promowaniu w Polsce kultury rosyjskiej, estońskiej, litewskiej, łotewskiej i innych narodów basenu Morza Bałtyckiego. Uroczystość wręczenia laureatom atrybutów nagrody, tj. dyplomów i medali „Mickiewicz – Puszkin”, odbyła się w Warszawie w dniu 18 grudnia br. Stowarzyszenie Współpracy Polska – Wschód zostało powołane w celu podejmowania inicjatyw, działań oraz kształtowania postaw przyczyniających się do budowania i rozwoju współpracy i dobrosąsiedzkich stosunków między społeczeństwem polskim i społecznościami państw za wschodnią granicą Polski oraz mniejszościami narodowymi tych państw mieszkającymi w Polsce. Stowarzyszenie inicjuje i popiera współpracę w zakresie działalności kulturalnej, naukowo – technicznej oraz gospodarczej.
Strony: «« « ... 3300 3301 3302 3303 3304 ... » »»
  • Save this on Delicious

Reklama

News

packersmovers .in

Avoid pipe dream gauges. Generally, these are organizations that may offer a lower site before the move and after that discharge your pockets with concealed a great many. Be extremely careful about

Zamienić kurnik na apartamentowce…

Ponury i przygnębiający barak pamiętający zamierzchłe czasy PRL, dawna i dzisiejsza siedziba władz jednej z największych gdańskich spółdzielni mieszkaniowych, nie jest najlepszą wizytówką LWSM Morena.

„Promyk Nadziei” zbuduje plac zabaw

Zakończył się konkurs skierowany do organizacji pozarządowych na wybudowanie plac w zabaw dla dzieci na terenie Gdańska. Nowe atrakcje dla najmłodszych powstaną do końca 2010 r. Wśr d dwunastu oferent

Niechciane zaliczki

Zarząd LWSM Morena wprowadził zaliczkową opłatę 10 złotych na poczet rozliczenia tak zwanej wody r żnicowej. Kwota ta podlegać będzie rozliczeniu po zakończeniu okresu rozliczeniowego zużycia wody.

Castel wycina w pień

Przy ul. Magellana na Morenie wycięto w pień dorodne drzewa, a zaraz potem na teren wjechały spychacze zaalarmowali nas mieszkańcy osiedla Morena. Jeśli wycięte zostały jakiekolwiek drzewa, to z c

Zarządowi nie podwyższono wynagrodzenia

17 sierpnia obradowała Rada Nadzorcza LWSM Morena . Obecni byli zainteresowani członkowie sp łdzielni. Zmieniono zasady typowania dom w do rocznego planu dociepleń. Obecnie o pierwszeństwie będzie de

Myjnia oprotestowana

Czy na parkingu przy ul. Kolumba wydzierżawionym od sp łdzielni prywatny przedsiębiorca, Władysław Krugły, będzie m gł zbudować myjnię dla samochod w? Mieszkańcy sąsiadujący z tym parkingiem, sondow

Przed pierwszym dzwonkiem…

Do nowego roku szkolnego pozostało już niewiele czasu, toteż każda godzina w szkole przy Gojawiczyńskiej wykorzystywana jest maksymalnie, aby jak najlepiej przygotować plac wkę do zajęć.Brygada remont

Czy bandytyzm zawładnie Moreną?

Podpalenie piwnicy przy Marusarz wny 6, uszkodzenie windy dwa tygodnie p źniej w tym samym bloku, kradzież element w rusztowania przy Amundsena, przecięcie przewod w paliwowych w samochodzie zaparkowa

Bez tabletek uspokajających

Pracownicy chełmskiej sp łdzielni twierdzą, że wraz z dokonanymi zmianami we władzach przestały śnić się im po nocach koszmary i do pracy, jak dawniej, chodzą chętnie, bez stresu.Maria Supłatowicz pot

Wczytywanie...