pl

News

  • Save this on Delicious
«    1 2 3 4 5 ... 25 26    »

Pracownicy chełmskiej spółdzielni twierdzą, że wraz z dokonanymi zmianami we władzach przestały śnić się im po nocach koszmary i do pracy, jak dawniej, chodzą chętnie, bez stresu.

Maria Supłatowicz potwierdza, że zapanowała normalna atmosfera, ludziom na nowo chce się pracować, a stres odszedł w zapomnienie.

- Ja i koleżanki odczuwamy komfort psychiczny – mówi Maria Supłatowicz. – Odczuwamy cos w rodzaju poczucia bezpieczeństwa, a przecież bywało bardzo źle. Większość pracowników ma długi staż pracy i wraz ze zmiana zarządu, a te zmieniano tu dość często, przeżywaliśmy ogromny stres. Byliśmy jako ta grupa postrzegani negatywnie. Przychodziliśmy tu w stresie ogromnym, nigdy nie było wiadomo, co nas czeka, co danego dnia tu zastaniemy. Staraliśmy się pracę wykonywać jak najlepiej, ale mimo to, poprzednie władze traktowały nas jak zło konieczne.

Ewa Grzeszczyk: „Zupełnie bez stresu”.

Fot. Tg

Maria Supłatowicz mówi wprost, ze odżyła. Dzięki obecnemu zarządowi zapanowała w gmachu spółdzielni normalność. Wie, że dostrzegli to też interesanci. Nic dziwnego, skoro zastają przy biurkach pracowników uśmiechniętych, życzliwych. Teraz dzień jest znów przyjemny i nie trzeba sięgać po tabletki na uspokojenie, a jak mówi – tak było każdego dnia. Chciałaby obecna chwilę, której dano spółdzielni, utrzymać jak najdłużej.

 

Maria Supłatowicz: „Odczuwamy komfort psychiczny”…

Fot. Tg

 

Anita Staniszewska uśmiecha się. Bo to, co jeszcze do niedawna wydawało się niemożliwe, stało się ich codziennością.

- To zupełnie inna praca, spokojna, bez napięć zbędnych i zgrzytów – powiedziała „WuZetce” Anita Staniszewska. – Bardzo byśmy chciały, żeby po mrocznych chwilach działań poprzednich władz, które nas traktowały w sposób urągający ludzkiej godności, zapanowała tutaj normalność, którą obecny zarząd nam przywrócił i za to jesteśmy wdzięczne. Bo koszmary śnią się jeszcze po nocach. Robimy dokładnie to samo, ale nie w stresie… Ufamy, że nie wrócą tu upiory z przeszłości.

Ewa Grzeszczyk, przewodnicząca Rady Pracowniczej w SM Chełm. – Powiem bardzo krótko: super, super, super. Sytuacja wróciła do stanu normalnego. Dalej trzeba przyjmować interesantów, wykonywać swoje obowiązki i jak okazało się – zupełnie bez stresu. Naszej załodze miło jest pracować z takim kierownictwem.

Anita Staniszewska: „Bez napięć i zgrzytów”…

Fot. Tg

02-09-2010 00:00:00 ·

Jedna z największych gdańskich spółdzielni mieszkaniowych, SM Chełm, do tej pory nie ma nowego, dostosowanego do znowelizowanej ustawy spółdzielczej, statutu. Rozmaite zawirowania w radach i zarządach sprawiły, że najwyższy organ tej spółdzielni nie uchwalił swojego prawa – statutu. Spółdzielnia zapowiada, że jesienią tego roku dokument zostanie uchwalony.

- Są już w spółdzielni zespoły pracujące nad nowym statutem – mówi Stanisław Jaruzel, p.o. wiceprezesa zarządu chełmskiej spółdzielni. – W najbliższych czasie będą się odbywały spotkania konsultacyjne. To jest rzeczywiście problem, aby taka organizacja, jaką jest spółdzielnia, była bez statutu. Zresztą Walne Zgromadzenie na ostatnim posiedzeniu wyraźnie wskazało, że następne walne będzie dotyczyć tylko i wyłącznie statutu.

Chełm miał statuty, tyle że w wersjach roboczych. Jedna była autorstwa ówczesnego zarządu, drugi projekt statutu był tak zwany obywatelski. Każdy miał w sobie zapisy dobre i złe. Obecnie mądrość członków musi polegać na wybraniu jak najlepszych rozwiązań prawnych, zgodnych z Ustawą o działalności spółdzielni, zdrowym rozsądkiem i dobrymi międzyludzkimi zwyczajami.

Projekt statutu, po konsultacjach z radami obwodowymi, zostanie umieszczony na stronie internetowej spółdzielni. Będzie również do wglądu w siedzibie zarządu spółdzielni przy ul. Worcella. Ale o terminie zwołania walnego w sprawie uchwalenia najważniejszego dokumentu spółdzielni mieszkaniowej, swoistej własnej konstytucji, zdecyduje już nowy zarząd spółdzielni, wybrany w drodze konkursu. Najprawdopodobniej będzie to w październiku.

W nowym dokumencie wzmocnione mają być kompetencje i role rad obwodowych, które są autentycznymi reprezentantami danych jednostek. Spółdzielnia, której za brak statutu grożą sądowe sankcje, koresponduje z Sądem Rejonowym, Krajowym Rejestrem Sadowym, wykazując starania o to, aby jak najszybciej powstał statut. Takim tylko sposobem może się obronić przed karą.

(g)

02-09-2010 00:00:00 ·

Były zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej „Chełm” z początkiem maja br. przekazał brygadę konserwacyjno-remontową wraz ze składnikami majątkowymi do zewnętrznej firmy. Czy teraz, po zmianie zarządu spółdzielni i niemal całego składu Rady Nadzorczej, robotnicy mają szanse powrotu do swojego macierzystego zakładu pracy?

Wyodrębnienie brygady robotników wraz z majątkiem do znajdującego się po drugiej stronie ulicy Worcella Zakładu Usług Elektrycznych „Elpo” nastąpiło z początkiem maja. Miesiąc wcześniej o swoim zamiarze zarząd spółdzielni poinformował pracowników tego działu. Pięciu ówczesnych opozycyjnych członków Rady Nadzorczej dopatrzyło się w decyzji zarządu nieprawidłowości i złożyło w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk Śródmieście zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Prokurator odmówił wszczęcia. Obecnie sprawę w spółdzielni bada biegły. Tymczasem robotnicy chca powrotu do spółdzielni.

- Tego nam teraz nie zrobią i chyba nas powrotem przyjmą – zastanawia się jeden z rozżalonych robotników. – To nasi ludzie…

- Sytuacja w firmie się zrobiła normalna – potwierdza Andrzej Klimkowski, szef Związku Zawodowego „S” w chełmskiej spółdzielni. – Liczymy na rozpatrzenie sprawy powrotu naszej brygady.

(t)

02-09-2010 00:00:00 ·

Rada Nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej „Chełm” ogłosiła konkurs na stanowisko prezesa zarządu i wiceprezesa tej spółdzielni. W nowym zarządzie mają się znaleźć osoby znające się na spółdzielczości, zdecydowanie niekonfliktowe i nie skompromitowane w przeszłości swoją działalnością zawodową.

- Czekamy na oferty- mówi Janusz Grzenkowski, przewodniczący Rady Nadzorczej SM Chełm. – Będzie powołana specjalna komisja do przeprowadzenia postępowania konkursowego i dokonania weryfikacji.

Tym razem prace konkursowe nie zostaną zlecone firmie zewnętrznej, jak poprzednio. Rada uważa, że wydawanie pieniędzy do niczego dobrego nie doprowadza, więc sama zapozna się z ofertami i dokona ich weryfikacji.

Dwa fotele czekają tu do obsadzenia od października… Fot. Tg

- Pan Kalita już nam pokazał, jaki był efekt wydawania pieniędzy i zlecanie tych prac firmie zewnętrznej – tłumaczy nowy szef rady. – Oferty przekazane przez ta firmę, jako pozytywnie zweryfikowane i tak w całości nie zostały radzie ujawnione. Pani Barbara Zamorska stwierdziła, że osobiście dokonując przeglądu ofert przekazanych już przez tą firmę stwierdziła, że jedna się nie nadaje, dlatego ją wstrzymała. Dyktatura absolutna. Wystarczyło, że tak nam powiedziała, a my w to wszystko musieliśmy po prostu uwierzyć. Mając to wszystko na uwadze w trosce o nie szastanie pieniędzmi spółdzielczymi sami wykonamy czynności konkursowe i jako cała rada dokona wyboru prezesa i wiceprezesa spośród najlepszych kandydatów.

Po trzech dniach od chwili ogłoszenia konkursu do siedziby spółdzielni nie wpłynęły żadne oferty. Czy duże wynagrodzenie oferuje rada prezesowi i jego zastępcy? Janusz Grzenkowski się uśmiecha i zapewnia, że na duże pieniądze kandydaci nie mają co liczyć. Pensja prezesa może oscylować do 10 tys. zł brutto a wiceprezesa do 7 tys. zł. Składanie ofert na pewno powinni sobie darować ludzie, którzy już tu kiedyś pracowali, a zostali wskutek swojej pracy skompromitowani.

- Ten zarząd musi być fachowy i nie dać się wmanewrowywać w jakiekolwiek niepożądane sytuacje – zastrzega szef rady. – Musi wykonywać uchwały rady i rozwiązywać bieżące problemy mieszkańców. Wynagrodzenie jest porównywalne z innymi spółdzielniami. Nowy prezes, jeżeli będzie zaradny, na pewno nie zostanie skrzywdzony finansowo. Dobry menadżer może liczyć na przychylność rady.

Konkurs zostanie rozstrzygnięty we wrześniu. Jest więc wiele prawdopodobne, że od października nowy zarząd rozpocznie pracę. Do konkursu nie przystąpi obecny, tymczasowy zarząd, Elżbieta Piotrowska i Stanisław Jaruzel.

- My tak jak zapowiadaliśmy, jesteśmy tu oddelegowani z rady do zarządu aby do czasu wyboru zarządu z konkursu spółdzielnia mogła normalnie funkcjonować.

 

(g)

02-09-2010 00:00:00 ·

Rozmowa ze Stanisławem Jaruzelem, pełniącym obowiązki wiceprezesa zarządu chełmskiej spółdzielni

- Ludzie są rozeźleni. Wysłano im rozliczenia za wodę. Niektórzy muszą uiścić kolosalne dopłaty. Tych rozliczeń nie dało się już dłużej trzymacz w biurku? Chował je przed mieszkańcami poprzedni zarząd tej spółdzielni?

- To przykra prawda. Regulaminy rozliczeń mediów dokładnie precyzują również terminy. Otóż, trzeba to powiedzieć ludziom, zastaliśmy tutaj rzecz bardzo nieprzyjemną -nierozliczony cały ubiegły rok za wodę. Te wyliczenia były przygotowane, ale schowano je do biurka.

Stanisław Jaruzel: „Na szczęście walne pokazało, gdzie jest miejsce dla takich ludzi”…

Fot. Tg

- Dlaczego schowano je?

- Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Mogę jedynie snuć hipotezy. Być może poprzedni zarząd bał się je ludziom rozesłać przed planowanym Walnym Zgromadzeniem, aby być dobrze odebranym przez członków spółdzielni.

- Co to było, ogólna faktura od dostawcy wody?

- Nie, to były przygotowane już indywidualne rozliczenia za wodę dla poszczególnych mieszkań.

- I teraz wy musieliście ludziom sprawić taki wakacyjny upominek?

- No niestety. Stało się to powodem ogromnego niezadowolenia mieszkańców. Nic dziwnego, bowiem wiele rodzin spotkało się z koniecznością uiszczenia dużych dopłat. Szczególnie podkreślić chcę wieżowce przy Witosa. Tam występują najwyższe różnice między sumą wskazań indywidualnych liczników a zużyciem wody według wskazania licznika w głównym pionie. Przecież właśnie stamtąd pochodziły byłe władze spółdzielni w postaci pełniącej obowiązki wiceprezesa zarządu spółdzielni, pani Wiesławy Karaczun. Nie zrobiła nic, żeby to zminimalizować. „Wysokie Witosy” nie mają szczęścia do władz, bo były już przygotowane dokumenty dotyczące przekazania tego węzła do remontów do instytucji zewnętrznej. Nie ruszono tego nawet. A ludzie muszą płacić kolosalne kwoty pieniędzy.

- Woda jednak została zużyta i spółdzielnia musiała za nią zapłacić.

- Oczywiście, dlatego my musieliśmy rozesłać te rozliczenia. Obawiam się natomiast rozliczenia za pierwsze półrocze tego roku, zarówno wody, jak i centralnego ogrzewania. Poprzednicy zatrudnili zewnętrzną firmę do dokonania odczytów za sezon grzewczy 2009/2010 oraz za wodę.

- Skąd te obawy?

- Bo już wiemy, że odczyty mogłyby zrobione niesolidnie, nieprofesjonalnie a jednocześnie bardzo drogo. Nie wiem dlaczego, nie dano dokonać tych odczytów pracownikom spółdzielni, jak to było dotąd. Robili to za małe pieniądze i dokładnie, a firma zewnętrzna kosztowała spółdzielnię drogo, a pewności do rzetelności odczytów nie ma żadnych. Dzisiaj jesteśmy w przededniu skończenia tych rozliczeń i służby, które się tym zajmują maja poważne obawy. Z chwilą otrzymania odczytów mieszkańcy zostaną o nich powiadomieni.

- Co wtedy?

- Dokonamy ponownych odczytów, ale naszymi siłami. Nie wiem, czym się kierował poprzedni zarząd, żeby zatrudniać osoby z zewnątrz tylko dlatego, żeby zatrudniać osoby z zewnątrz. Do tamtej firmy nie mam zaufania. To jest bardzo trudna sytuacja, ale mieszkańcy powinni wiedzieć, że nie działano tu dla ich dobra, tylko na ich szkodę.

- Ale wierzy pan, żeby woda wyparowywała?

- Być może są takie sytuacje, że gdzieś liczniki stoją, a woda leci. Na głównym liczniku to wychodzi. Ktoś musi za to płacić. Spółdzielczość polega też na swoistej solidarności, że wszyscy płacą za wszystkich. Czy jest to sprawiedliwe, to już inny temat.

- Jak ludzie zareagowali na rozliczenia?

- Nie dziwiłem się, że będą bardzo przykre reakcje. Na szczęście walne pokazało, gdzie jest miejsce dla takich ludzi. Szkoda tylko, że wszyscy teraz muszą ponosić tego skutki, które każdego uderzają w kieszeń.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: g

 

02-09-2010 00:00:00 ·

Rozmowa z Januszem Grzenkowskim, przewodniczącym Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Chełm”

- Wrócił pan z gór z nowymi siłami?

- Nie byłem w górach, lecz na spływie kajakowym, ale w okolicach górskich. Tak, powróciłem zrelaksowany.

- Romuald Kalita, były szef rady, jeszcze śni się panu po nocach?

- Na szczęście nie…Poszło w zapomnienie. Nie mamy z sobą od tamtego czasu żadnego kontaktu.

Janusz Grzenkowski: „Poprzednie władze okłamały członków spółdzielni”…

Fot. Tg

- Spodziewał się pan takiego obrotu sprawy?

- To było do przewidzenia, ponieważ to, co robił pan Kalita wraz z częścią rady i „swoim” zarządem, to po prostu przekraczało ludzkie pojęcie.

- Aż tak źle?

- To była „kalityzacja” prawa. Ten człowiek robił to, co chciał. I pasowało mu to, że nas przez jakiś czas nie było w radzie, bo walne nas odwołało i uznaliśmy, że ich wole trzeba uszanować i poczekać do werdyktu sądu. A on w tym czasie uaktywnił się i podejmował decyzje, jakie tylko chciał. Teraz tę gorycz spijamy i wszystko staramy się ponaprawiać.

- Weryfikujecie wszystkie uchwały tamtej rady?

- Tak, sporo jest już zweryfikowanych. W przygotowaniu jest już wypowiedzenie umowy dzierżawcy kortów tenisowych, bo jak pan wie, zarząd zanim został odwołany pospiesznie wydzierżawił korty, zatajając ten fakt przez Walnym Zgromadzeniem.

- Z cała pewnością może pan potwierdzić, że członkowie spółdzielni zebrani na walnym zostali wtedy okłamani?

- Tak, zdecydowanie to potwierdzam. Dokonał tego kłamstwa pan Kalita i pan Ferlin. Są na to taśmy z walnego i sa dokumenty dzierżawy.

- Jak jest z kulturą? Przywrócicie dawną strukturę w której znajdował się Dział Społeczno-Kulturalny?

- Czy całą strukturę, to pewnie nie, ale na pewno kultura musi mieć swoje miejsce w strukturze jak to dawniej było. Powracamy do działalności społeczno-wychowawczej, bo ona musi być na takim osiedlu. Nie wyobrażam sobie, że obiekt na który wszyscy łożyli, ma przynosić kasę komuś z zewnątrz i ma nim zarządzać ktoś obcy a nie spółdzielnia. Ja akurat w tenisa nie grywam, ale gdybym chciał, to tez bym poszedł i zapłacił. A nie na zasadzie wzbogacania czyjejś kieszeni. Nie wiem, czy ktoś z tego jakąś dolę miał, ale nie wygląda to normalnie.

- Są jeszcze jakieś kontrowersyjne ślady działalności poprzedniej ekipy?

- W tej chwili badamy sprawę przekazania pracowników wraz z częścią majątku firmie Elpo. Jest powołana biegła która dokona oceny ekonomicznej tej decyzji.

- Na osiedlu gorąco po tym, jak do mieszkań trafiły faktury za wodę…

- To kolejny numer, który wywinął tamten zarząd. Nie przesłał mieszkańcom rozliczeń za wodę i za gaz. Od marca trzymali te rozliczenia w biurkach.

- Co pan opowiada? To niemożliwe.

- Niestety, smutne, bo prawdziwe. Trzymali te faktury gotowe do rozesłania w swoich gabinetach. Na niektórych budynkach były bowiem spore dopłaty. I oni czując, że wobec zbliżającego się Walnego Zgromadzenia, takimi fakturami strzela sobie gola. No to wstrzymali ich wysłanie. Podjęliśmy takie kroki, żeby dodatkowo opomiarować budynki, gdzie występują wysokie dopłaty za zużycie wody. Mamy nadzieję, że przyniesie to oczekiwany skutek. Cała ta nieprzyjemność z rozliczeniem spadła na obecny zarząd spółdzielni i radę.

- Ale jeszcze nie odwołują go…

- Nie… Ludzie to rozumieją, że działamy od niedawna. Już sukcesem jest, że obrady kończymy około godziny 20, trochę po, a nie jak prowadził je pan Kalita – późno w nocy. Ludzie są merytoryczni, doskonale wiedzą od czego jest rada, nie ma targowiska i przetargów kto więcej wyrwie dla siebie.

- Jest w tej radzie opozycja?

- Jakaś zawsze jest, bo są zdania podzielone. Postrzegam te rade jako zespół dobrze pojmujących spółdzielczy interes ludzi. Merytorycznych i kompetentnych. Skoczyły się czasy gadulstwa i niekompetencji. Byli tam radni nie mających zielonego pojęcia o tym, o czym mówili. Była pani radna, która mówiła dużo i namiętnie a kończyła swoje wywody konkluzją: „jeśli coś źle powiedziałam, to mnie poprawcie”… Pan Kalita tak sterował częścią rady, że komu chciał, to pozwalał filmować, komu nie, tego karcił, jednym zezwalał na fotografowanie, innym nie. Po prostu była to jedna wielka wolnoamerykanka.

- Ciekawa była też propozycja jednej radnej, której wydawało się, że rada może kontrolować legalnie działający na rynku podmiot gospodarczy. Zasugerowała, żeby skontrolować Telewizję Osiedlową…

- Tak, cudowny pomysł tej pani, która tak pojmowała kompetencje rady.

- Inny palący problem do rozwiązania, to…

- Statut spółdzielni. Nie mamy go nadal, trwają prace nad nim, aby wreszcie zaczął funkcjonować w tej spółdzielni. Będzie umieszczony na stronie internetowej spółdzielni, aby każdy mieszkaniec mógł się z nim zapoznać i wnieść ewentualne propozycje.

- Dlaczego przez tyle czasu spółdzielnia nie ma tego dokumentu?

- Działania pana Kality skutecznie takie inicjatywy torpedowały.

- Będzie w nim rozdawnictwo, jak dotąd, że można kupować mieszkania po preferencyjnych stawkach a nawet domy po kosztach? Czy spółdzielnia skończy z tym rozdawnictwem?

- Skończymy z tym, bo rozdawnictwo musi mieć swój kres. Pierwsza w kolejce po takie mieszkania stała pani Zamorska, mająca duże mieszkanie. Teraz ma jeszcze jedno. Uważamy, że spółdzielnia musi dzielić zysk na wszystkich.

- Nie powie pan, ze naprawdę nic dobrego nie zrobił pan Kalita?

- Niestety, przykro mi.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: TG

02-09-2010 00:00:00 ·

Przygotowywany nowy system informatyczny w chełmskiej spółdzielni, na który wydano blisko 300 tysięcy złotych jest bublem przygotowywanym bardziej na potrzeby wspólnot mieszkaniowych, niż spółdzielni – poinformował „WuZetkę” nowy zarząd spółdzielni, badający stan przygotowania nowego systemu.

- Jeżeli komputeryzacją zakładu pracy zajmowały się osoby które nie są w tym temacie profesjonalistami, to jaki mógł być tego efekt? – rozkłada ręce Stanisław Jaruzel, pełniący obowiązki wiceprezesa zarządu spółdzielni Chełm. – Rada Nadzorcza w swojej wspaniałomyślności prace te powierzyła pani Barbarze Zamorskiej. Nawet przedłużyła o miesiąc angaż tylko dlatego, aby mogła wprowadzić nowy program komputerowy. Można było przedłużać jej umowę w nieskończoność, ale to nic by nie dało, bo program i tak nie byłby wprowadzony. Bo on nie spełnia oczekiwań spółdzielni.

Jak dotąd w spółdzielni znajdują się stare, zużyte komputery… Fot. Tg

Nowy zarząd spółdzielni uważa, że stan informatyzacji jest bublem, bo nowy system nie może zafunkcjonować na takich zasadach, jakich spółdzielnia wymaga. Czy da się go jednak przysposobić do potrzeb spółdzielni?

- Jeżeli ktoś profesjonalnie zajmie się tym zagadnieniem wraz ze specjalistyczni szkoleniami stanowiskowymi, to jest na to szansa – dodaje Jaruzel. – To nie jest tanio produkt. Wydaliśmy już na niego kilkaset tysięcy złotych. A jeżeli tyle nas to kosztowało, to chyba mamy prawo wymagać, aby działał. Na dziś oświadczam, że nie działa ten system tak, jak powinien. Jeżeli nasi pracownicy odpowiedzialni za poszczególne działy rozliczeń mają z tym systemem problem, to pytam, kto sprawował tu nadzór nad wdrażaniem tego bubla?

Nowy system informatyczny miał być elektroniczną księgowością. Każde mieszkanie powinno się rozliczać w sposób szybki i łatwy, a każdy mieszkaniec miał mieć ułatwiony wgląd do ewidencjonowanych i rozliczanych kosztów.

Stanisław Jaruzel uważa, że poprzednie władze spółdzielni przygotowywały pod wspólnoty mieszkaniowe a nie spółdzielnie. Do tej pory wydano niespełna 300 tys. zł. Wydawałoby się, że za tę cenę spółdzielnia nie powinna mieć z nim problemów. Ale nowy system informatyczny musi się też doczekać nowego sprzętu komputerowego. Na biurkach dotąd znajdują się stare, zużyte, co rusz zawieszające się wskutek swojej niewydolności, komputery. W budżecie spółdzielni przewidziano pieniądze, które pozwolą na rozpoczęcie tak zwanego usprzętowienia stanowisk.

 

(g)

02-09-2010 00:00:00 ·

Jedną z ostatnich decyzji byłej Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm oraz zarządu, zatajaną przed Walnym Zgromadzeniem, było wydzierżawienie prywatnej osobie kortów tenisowych – poinformował nas nowy przewodniczący Rady Nadzorczej Janusz Grzenkowski. Dokument przyniesiono do spółdzielni drugiego dnia urzędowania nowego zarządu.

Członkowie spółdzielni są zdziwieni sytuacją. Twierdzą, że zarówno Romuald Kalita, ówczesny szef rady, jak i Marek Ferlin, były prezes zarządu, pytani przez członków, odpierali podejrzenia, stwierdzając, że korty nie zostały wydzierżawione.

 

Dzierżawa kortów zostanie wypowiedziana… Fot. Tg

 

- Umowa dzierżawy została dostarczona do spółdzielni – potwierdza gazecie „WuZetka” Janusz Grzenkowski. – Została sporządzona w sposób zapewniający zyski prywatnemu przedsiębiorcy, rażąco niekorzystna była dla samej spółdzielni. Opłaty miesięczne dla spółdzielni stanowił jednodniowy dochód z kortów, natomiast dochód z pozostałych dni miał zasilać konto dzierżawcy.

Szef rady nie ma wątpliwości, że była to umowa godząca w interes członków spółdzielni.

Grzenkowski potwierdza, że na walnym Kalita i Ferlin zapewniali, że korty nie zostały wydzierżawione. – Po ich odwołaniu pojawiliśmy się tutaj zaplombowaliśmy drzwi, zebrała się Rada Nadzorcza i ukonstytuowała się, powołano nowy zarząd, a gdy ten wszedł do gabinetu zastał na biurku podpisane dokumenty przekazania w dzierżawę kortów – twierdzi Grzenkowski. – Wyglądało to tak, jakby liczyli się z ewentualnym odwołaniem aczkolwiek chcieli jeszcze załatwić jakieś swoje partykularne interesy. Bo dla mnie jest to niezrozumiałe, żeby w takim pośpiechu działać i podejmować tak niekorzystne dla spółdzielni decyzje.

Obecnie umową zajmują się prawnicy, ale jest wiele prawdopodobne, że dzierżawca dostanie ustawowe, miesięczne wypowiedzenie i od 1 października korty powrócą do zarządzania przez spółdzielnię.

Korty wyglądają w fatalnym stanie techniczno-estetycznym. Nikt ich nie pilnował, stały się więc obiektem zniszczeń przez miejscowych wandali.

- Zaniedbania sięgają poprzedniego zarządu, który odwołał ze stanowiska Andrzeja Klimkowskiego i zlikwidował za zgodą rady, kulturę w spółdzielni – dodaje Grzenkowski. – W tej chwili obiekt wygląda koszmarnie. To dzikie pole, gdzie każdy może robić na nim, co się mu podoba. A Klimkowski powrócił do pracy na dotychczas zajmowanym stanowisku i ma reanimować kulturę. Ufamy, bo to fachowiec, że przywróci kortom dawną świetność.

Także zdaniem Stanisława Jaruzela pełniącego obowiązki wiceprezesa zarządu spółdzielni, korty musza służyć mieszkańcom i ma to się stać już od października tego roku. Pozostaje kwestia doprowadzenia ich do dobrego stanu.

- Mamy protokół komisji powołanej przez zarząd, dokonującej przeglądu i oceny stanu kortów – dodaje Stanisław Jaruzel. – Dołączona jest do niego dokumentacja fotograficzna. To jest gruba książka. Całość przeraża!

(t)

02-09-2010 00:00:00 ·

Upały dają się we znaki wszystkim. Nie wszyscy jednak odpowiednio się przed nimi chronią. Ratownicy medyczni udzielili pomocy ponad 30 osobom na Chełmie, które ucierpiały w związku z upałami na Chełmie – dowiedzieliśmy się w Pogotowiu Ratunkowym w Gdańsku. Wytrzymać zwłaszcza w mieszkaniach na najwyższej kondygnacji graniczy z cudem.

- Niestety, nie wszystkie osoby posłuchały naszych apeli, by nie wychodzić z domu w godzinach największego nasłonecznienia. Dlatego konieczna była pomoc medyczna - powiedział nam lekarz dyżurny Pogotowia Ratunkowego. – Ludzie stracili przytomność, najwięcej było omdleń.

 

Każda osłona balkonu się przydaje… Fot. Tg

Zbigniew Kowalski mieszka przy Witosa w mieszkaniu na samej górze. Przegrzany strop wieżowca gorętszy jest od dobrze nagrzanego żelazka. – Tu nie da się wytrzymać = mówi. – A nie dorobiliśmy się żadnej letniej rezydencji. Skazani jesteśmy na życie w tej przegrzanej puszce i czujemy się jak w konserwie. Pot się leje non stop, nie ma odrobiny chłodu. Raz trochę popadało, ale zaraz potem przegrzany dach znów oddawał ciepło. Kocem i prześcieradłami zakrywamy balkon, żeby choć trochę uchronić się od słońca.

- My też nie mamy nic przyjemniej – utyskuje cierpiąca na choroby krążenia Wanda Potocka z domu przy Dragana. – Ludzie padają, jak kawki i naprawdę nie wiem, czy dane mi będzie ten czas przeżyć.

Główny Inspektorat Sanitarny wciąż radzi, że aby uniknąć konsekwencji zdrowotnych, należy pozostawać w cieniu w godz. 10-16. W tym czasie trzeba też ograniczyć spacery, szczególnie z dziećmi. Konieczne jest noszenie nakrycia głowy. Ubrania powinny być luźne, bawełniane, w jasnych kolorach.Zalecane jest picie trzech - czterech litrów wody dziennie i branie regularnych chłodnych kąpieli lub pryszniców. Kardiolodzy zalecają, by osoby, które odczuwają duszności, bóle w klatce piersiowej, kołatanie lub nierówne bicie serca albo mają mroczki przed oczami, zgłaszały się do lekarza lub wzywały pogotowie ratunkowe. Chorzy na przewlekłe choroby muszą pamiętać o regularnym przyjmowaniu leków przepisanych przez lekarza.
Jak zachowywać się w upały?

Dziesięć przykazań

1. Pijmy dużo - chodzi o wodę mineralną. 2 do 3 litrów dziennie,

2. Unikajmy alkoholu,

3. Lekkostrawna dieta - warzywa i owoce. Ciężkie, kapiące tłuszczykiem potrawy z grilla muszą poczekać na inną pogodę,

4. Nośmy przewiewne ubrania i odkryte buty, nie przegrzewajmy organizmu,

5. Między godzinami 11 a 15, gdy słońce piecze najbardziej zostańmy w domu, lub chrońmy się w cieniu,

6. Zamykajmy okna i opuszczajmy rolety, lub zaciągajmy zasłony, żeby gorące powietrze nie wpadało do mieszkań,

7. Nie uprawiajmy intensywnie sportu, lub ciężkiej fizycznej pracy - osłabiamy wtedy nasz organizm,

8. Używajmy kremów chroniących skórę przed poparzeniem słonecznym,

9. Nośmy chustki, kapelusze, czapki z daszkiem,

10. Unikajmy skrajnych temperatur.

Skok do zimnej wody prosto z plaży wywołać może szok termiczny.

(TG)

03-08-2010 00:00:00 ·

To jest to, czego wielu mieszkańcom brakowało. Wakacyjna propozycja miasta Gdańska dla wszystkich spragnionych ruchu „Wyginaj śmiało ciało” okazała się strzałem w dziesiątkę! W ubiegłym roku, przez ponad dwa miesiące gdańszczanie turyści ćwiczyli w urokliwej nadmorskiej scenerii, na świeżym powietrzu pod okiem instruktorów. Toteż w tym roku miasto powróciło ze zdwojoną siłą! Ciała wyginają także na Chełmie. Nieopodal kortów, przy ul. Witosa. W każdy czwartek od godz. 17 do 19. Przyjdź, bo warto!

 

Przy Witosa wyginają ciała w każdy czwartek Fot. Tg

Tym razem ćwiczono już nie tylko w Parku Nadmorskim, ale aż w siedmiu punktach miasta: w Letnicy, Oruni, Chełmie, Pasie Nadmorskim, Dolnym Mieście, Morenie i Śródmieściu. Wszystkich, którzy lubią sport, są aktywni bądź po prostu mają ochotę pod okiem instruktorów ze sportem się zaprzyjaźnić nie trzeba było specjalnie zachęcać do skorzystania z letniej oferty miasta Gdańska, czyli rekreacji ruchowej na wolnym powietrzu - Wyginaj śmiało ciało!
Udział w tych zajęciach jest bezpłatny! Na Chełmie w każdy czwartek od godz. 17 do 19 instruktor poprowadzi chętnych do wyginania ciała. Organizator zapewnia sprzęt do ćwiczeń oraz możliwość bezpiecznego przechowania roweru na czas ćwiczeń.

- Zajęcia ruchowe w ramach projektu - Wyginaj śmiało ciało! Odbywać się będą aż do końca wakacji, do 26 sierpnia – poinformowała nas Anna Dobrowolska z Biura Prasowego Urzędu Miasta Gdańska. - Przygotowaliśmy bogaty pakiet ćwiczeń (pod okiem instruktorów).

15 lipca wraz z naszym obiektywem udaliśmy się na plac ćwiczeń przy ul. Witosa, nieopodal kortów tenisowych. Z uwagi na lejący się mimo później popołudniowej pory żar z nieba, na śmiałe wyginanie ciała zdecydowało się mniej osób, niż tydzień wcześniej.

Lato sprzyja aktywnym formom wypoczynku, warto więc wyjść z przegrzanych słońcem mieszkań i przyjść w poniedziałek, aby poćwiczyć w grupie. A jest naprawdę imponująca oferta. Jest instruktor, jest muzyka z głośników, która pozwoli wszystkim zapomnieć o codziennych znojach i przenieść się w zupełnie inny świat.

Organizatorzy akcji oferują gimnastykę poranną i na pożegnanie dnia: ćwiczenia oddechowe, aerobowe, relaksacyjne, ogólnorozwojowe z elementami jogi i strechingu, z wykorzystaniem różnych przyrządów w celu uatrakcyjnienia zajęć. Jest oczywiście Tai-chi Qigong: chińskie energetyczne ćwiczenia gimnastyczne, jest ścieżka zdrowia i możliwość wspólnego jej pokonywania. Są wreczcie ćwiczenia na przyrządach gimnastycznych ustawionych w terenie i marsz Nordic Walking z wykorzystaniem kijków do nordic walking.

A jeśli komuś nie odpowiadają poniedziałkowe spotkania na Morenie, to do wyboru ma: Morenie w każdy poniedziałek od godz. 17 do 19 na zieleńcu położonym na tyłach bloku przy Zabłockiego 3. We wtorek: Letnica - Park przy ul. A Michny, w środę: Orunia - Park Oruński. W piątek i sobotę spotkania odbywają się w Pasie Nadmorskim - Parku Nadmorskim im. Prezydenta Reagana (wejście B, od ul. Czarny Dwór). W niedziele wyginają ciała w Parku nad Opływem Motławy, Bastion Wyskok, ul. Kurza.

(tg)

03-08-2010 00:00:00 ·
«    1 2 3 4 5 ... 25 26    »
  • Save this on Delicious

Reklama

News

packersmovers .in

Avoid pipe dream gauges. Generally, these are organizations that may offer a lower site before the move and after that discharge your pockets with concealed a great many. Be extremely careful about

Zamienić kurnik na apartamentowce…

Ponury i przygnębiający barak pamiętający zamierzchłe czasy PRL, dawna i dzisiejsza siedziba władz jednej z największych gdańskich spółdzielni mieszkaniowych, nie jest najlepszą wizytówką LWSM Morena.

„Promyk Nadziei” zbuduje plac zabaw

Zakończył się konkurs skierowany do organizacji pozarządowych na wybudowanie plac w zabaw dla dzieci na terenie Gdańska. Nowe atrakcje dla najmłodszych powstaną do końca 2010 r. Wśr d dwunastu oferent

Niechciane zaliczki

Zarząd LWSM Morena wprowadził zaliczkową opłatę 10 złotych na poczet rozliczenia tak zwanej wody r żnicowej. Kwota ta podlegać będzie rozliczeniu po zakończeniu okresu rozliczeniowego zużycia wody.

Castel wycina w pień

Przy ul. Magellana na Morenie wycięto w pień dorodne drzewa, a zaraz potem na teren wjechały spychacze zaalarmowali nas mieszkańcy osiedla Morena. Jeśli wycięte zostały jakiekolwiek drzewa, to z c

Zarządowi nie podwyższono wynagrodzenia

17 sierpnia obradowała Rada Nadzorcza LWSM Morena . Obecni byli zainteresowani członkowie sp łdzielni. Zmieniono zasady typowania dom w do rocznego planu dociepleń. Obecnie o pierwszeństwie będzie de

Myjnia oprotestowana

Czy na parkingu przy ul. Kolumba wydzierżawionym od sp łdzielni prywatny przedsiębiorca, Władysław Krugły, będzie m gł zbudować myjnię dla samochod w? Mieszkańcy sąsiadujący z tym parkingiem, sondow

Przed pierwszym dzwonkiem…

Do nowego roku szkolnego pozostało już niewiele czasu, toteż każda godzina w szkole przy Gojawiczyńskiej wykorzystywana jest maksymalnie, aby jak najlepiej przygotować plac wkę do zajęć.Brygada remont

Czy bandytyzm zawładnie Moreną?

Podpalenie piwnicy przy Marusarz wny 6, uszkodzenie windy dwa tygodnie p źniej w tym samym bloku, kradzież element w rusztowania przy Amundsena, przecięcie przewod w paliwowych w samochodzie zaparkowa

Bez tabletek uspokajających

Pracownicy chełmskiej sp łdzielni twierdzą, że wraz z dokonanymi zmianami we władzach przestały śnić się im po nocach koszmary i do pracy, jak dawniej, chodzą chętnie, bez stresu.Maria Supłatowicz pot

Wczytywanie...