pl

News

  • Save this on Delicious

fot. archiwum

 

 

 

  

 

 

Imię i nazwisko: Ewa Robowska

Data urodzenia: 18.01.1990 r.

Miejsce zamieszkania: Gdańsk

Uczelnia: Uniwersytet Gdański

Dwa, trzy słowa określające Ciebie: Harmonijna siła kreatywnego chaosu.

Hobby: Przede wszystkim-człowiek; poza tym : podróże, literatura, muzyka, film.

Ulubiony kolor: Zielony

Ulubiona książka: Gabriel Garcia Marquez, Sto lat samotności.

Ulubiony film: „Listonosz”( Il Postino)

Osoba, którą cenię (autorytet): Moja mama, Maria.

Najbardziej nie lubię: Połączenia skarpetek i sandałów.

Nagrody, tomiki, publikacje: Mam nadzieję ,że kiedyś nadejdzie taki dzień…

adres e-mail: ewarobowska@gmail.com

  ***
kim byłeś
kiedy nieba niebieskiego brakło

w noc oczekiwania
z kim byłeś

w proch
w ogień
zapisanych słów

a twoje imię wciąż
po nocy mi się
tli

choć ogień zagrzebany w stosie
zeszłorocznych jesiennych liści
w deszczu wciąż mi się przypominasz





***

Najgłośniejsze słowa
Przechodzą obok na czubkach palców.
Dziwne kolorowe plamy, jesienne liście,
Krew
Na szarych chodnikach.

Najcichsze słowa
Łomoczą po biednych głowach,
Stąpają ciężko po pajęczej sieci,
Grają marsza, walca, tango na połamanych kościach.

Najgłośniejsze słowa
szeleszczą delikatnie
pod twoim jesiennym płaszczem.





Trujący Dobry Deszcz

Połykała krople deszczu,
Które spadały na jej czerwone paznokcie.

I on je połykał.
Poił się deszczem zebranym w jej małe dłonie.

W nocy kochali się w starym sadzie.
Pachniało śliwkami i maciejką.

Nazajutrz,
Pomarli od trującego deszczu z
Jej małych dłoni.

A w starym sadzie
Znów się inni kochali
Następnej nocy
I kolejnej…

Pod diamentowym, cichym niebem.

Wśród owocowych drzew.

Szczęśliwi Ci, co poili się
Poranną rosą
Spod kwiatów słonecznika.

(15 sierpnia 2009)



Twarze

Wasze twarze, wciąż widzę
Wasze twarze
Krzyczące do
Zimnych ,wilgotnych ścian waszych mieszkań.

Usta spokojne,
Na ulicy tchórzliwe.
Rozdzierają się w grymasie
Wrzasku do własnego odbicia w lustrze.

Oczy bez wyrazu
Na chodnikach .
Wytrzeszczone w zimnych, za dużych
Waszych łóżkach.

Nosy nieczułe
Na smród miasta
Węszą! Węszą!
Poruszają się nozdrza.
W pustych kątach  szukają
Zapachu jaśminu.

Uszy w korkach ulicznych.
Trzęsą się w szmerach,
Szuraniach, trzaskach,
Skrzypaniach
Własnych kolan.

Wszędzie widzę
Wasze twarze.
I chcę być
Kałużą sierpniową,
Która  w południe wyparuje z tego miasta.

(22 stycznia 2009)
 

 

27-02-2010 00:00:00 ·

 

 

 

 

 

 

 

 


  Moja łza - brzmiące echo samotności
Kropla krwi - płynąca rzeka - z miłości
Biała cera - znak duszy z ciała występowania
Kamienny sen - znamieniem wiecznego kochania

***

Miłość przyobleczona w czerń
Serce z koroną na głowie a w duszy cierń


***

Ptak tęsknoty zaśpiewał
ostatnią pieśń -
Na krzewie akacji rozdarł
maleńką pierś


***

Ciągłe rytmy samby w sercu
Nie zważają na mróz
I zastygłe w bezruchu
Krople
Łez
Tylko ciągle niosą
Jej duszę w tańcu zapomnienia




***

Jak krew dudniąca w żyłach
Jak atrament płynący po kartce
Jak rosa na liściu
Jak wosk na obrusie
Jak łza na policzku
chcę rozlać się w twoich ramionach




***

Szedł zabierając światłość pod czarnym płaszczem
Obojętności
Perły w jego oczach pochłaniały uśmiech
a węgiel przysypywał bijące serce

W końcu
Łzę uroniła rosa
Pieśń zanucił słowik
Słońce zapaliło znicz

I słychać kroki w ciężkich butach
słychać kroki w ciężkich butach
kroki w ciężkich butach
w ciężkich butach
butach
butach
bu...



***

Byłeś słodyczą letnich malin
Promieniem słońca w pochmurny dzień
Poranną mgłą nad jeziorem
Moimi oczami na ciemnej ścieżce
Iskrą ognia w chłodną noc
Jesteś goryczą piołunu na ustach
Odłamkiem szkła w stopie
Wijącym się bluszczem na murze
Minotaurem w labiryncie moich myśli
Śniegiem pod nagim ciałem


***

Tyle ludzi a tak cicho
Takie duże okno a tak mało swiatła
Szumne liście mokną w toni nocy
A rozbiegane cienie mówią o czasie
Bezwładna reka śniącego opada z łóżka
Inny świat odsłania światła stróżka
Mknącą salową
I ordynatora z opasłym brzuchem
Pielęgniarke pchającą wózek z ciężkiej
blachy, du, du, tu, du, du, tu
Małą Zuzie z oparzoną buzią
Pana z kucykiem z opatrzonym kciukiem
Piękną Panią w czarnym płaszczu
która gasi przegrzane żarówki istnień

***

Spod kół hamującego pociągu
Wydobywał się
Jednym głosem
śpiew
żelaznych
tytanów
W przedziale więzień snu
Roztrzęsiony
Umęczony
wzgardliwym krzykiem szyby -
strażnika granicy

***

Jesień nie nadesżła z odlotem gęsi i żurawi
lecz z samolotem w którym był ostatni turysta
Jesień nie nadeszła okraszona w piękno
żółtych i purpurowych liści
lecz wkroczyła wraz z szarością budynków
na tle popielatego nieba
Jesień nie nadeszła z zapachem moknących liści
lecz razem ze smakiem moich słonych łez


***

Zatarte echo samotności
Wśród neonowych świateł
gwaru
tłumu
i widoku
tysęcy twarzy.


***

Przypalam karty wspomnień
Z kroniki myśli
Wyrywam te zabrudzone piaskiem
I poplaminone krwią.
Aby było więcej miejsca
dla chwil, pachnących maciejkami...

***

Przecinać powietrze, poczuć się wietrznie!
Jak przed oczami mknie krajobraz
Jak zielone liście jedną płachtą

Przecinać powietrze, poczuć się wietrznie!
Jak w tańcu wzlatuje biały puch
Jak zapach złotych letnich ziół


***

Człowiek instrumentem Boskiej muzyki
Fala tańczących nut, tchnięta w jego serce
Unosi oczy ku słońcu...


***

Płyń ze mną po oceanie życia,
Gdy w żaglach wesoło świszcze wiatr,
Mewy krzyczą radosną wieść,
A krople bryzy roszą twarz,
Gdy promienie w nieba błękicie
lśnią na naszą cześ!
Płyń ze mną podczas sztormu,
Gdy burta kołysze się pod stopami,
A krople bryzy roszą twarz
I pląsają razem ze łzami...
 

 

29-10-2009 00:00:00 ·

 

 

 

 

 

 

 


Imię i nazwisko: Adrian Strzałkowski


 Data urodzenia:  31.01.1990r.


 Miejsce zamieszkania: Jelenia Góra


 Uczelnia: AGH


 Dwa, trzy słowa określające Ciebie:
nonkonformista pełen optymizmu



Hobby: biathlon, biegi przełajowe, fizyka


 Ulubiona książka: Jan Paweł II Autobiografia


 Ulubiony film: Forrest Gump



 Osoba, którą cenię (autorytet): Karol Wojtyła


 Najbardziej nie lubię: obłudy, egoizmu, lenistwa


 adres e-mail: adrian_strzala@wp.pl

   Pragnienie posługiwania miłości


Kiedy widzę świata zgubny krok,
Łza się w oku kręci,
Lecz podnoszę radosny wzrok,
Widząc światło w mej pamięci,
Którym rozświetlam ponury mrok,
Brnący z roku w kolejny rok.

Pamięcią jest nauka i przekonanie,
Że czyniąc dobro nic złego się nie stanie,
Że czyniąc czynnie czyn radości,
Dusza nasza zagości w wieczności.

Pamięcią jest wizja powszechnego człowieka,
Od którego jego godność, nigdy nie ucieka,
Od którego bije człowiecza łuna i poświata,
Niekontrolowany uśmiech wywołująca u brata.

I tak jak latać chce płynąca rzeka,
Czego, po czasie, w deszczu chmur się doczeka,
Tak chciałbym, abyśmy stanęli w jednym rzędzie
Na drodze ku przyszłości,
Chciałbym, abyśmy zawsze i wszędzie,
Sobą służyli miłości.


Wystrzelony z cedrowego łuku,
Piastów 22 VIII 08r.




Podziw natury z Góry

To jest tajemnica ukryta dla Ciebie
Na tym pięknym niebie!

Od świtu do zmierzchu
Od zmierzchu do świtu
W wielobarwność wpatrzony błękitu
Jaką posiada ocean przestworzy
Mój podziw się mnoży
I wzmacnia ogień zachwytu.

Płomieni tych nie rozniecił Prometeusz
Tylko swym okiem naokoło przełóż
I będziesz świadom, że to świata urok pięknego
Przez źrenice do Ciebie trafiający samego
Harmonią otaczającej nas natury
Wykreowanej i otrzymanej z Góry

To jest tajemnica ukryta dla Ciebie
Na tym pięknym niebie!

Wystrzelony z cedrowego łuku,
Noc natchnienia 2008r.




Efekt wiary i nadziei wśród pól i łąk


Wśród pól, wśród łąk
Rósł sobie pąk.
Wśród pól, wśród łąk
Właśnie mały pąk.

Ukryty przed światem
Rósł w samotności
Kiedyś będzie kwiatem
I pszczołę ugości.

Wśród pól, wśród łąk
Właśnie ten pąk.

Wystrzelony z cedrowego łuku,
Noc natchnienia 2008r.
 

09-02-2009 00:00:00 ·


 

 

 

 

 

 

 

 

 

Imię i nazwisko: Małgorzata Pawluk


Pseudonim artystyczny: Lija z deszczu


Data urodzenia: 08.02.1985


Miejsce zamieszkania: Elbląg


Uczelnia: Uniwersytet Gdański


Hobby: film

adres e-mail: lija_z_deszczu@op.pl
   Już brzask

Papierku po cukierku
Z wyssaną słodyczą wewnętrzną
Precz
O wschodzie słońca
Wychylę rękę z tobą zmiętym
Przez okno
Zamachnę się i ślinę z ciebie
Język wiatru zliże
Obśliniłam cię, gdy zębami
Dobierałam się do twojej duszy
A teraz precz
Już brzask
Okno i okna trzask




grób

kiedy zaśniesz, nie pocałuję twoich włosów
i nie poprawię poduszki
kiedy umrzesz, nie poprawię koronek
i nie zasłonię twojej twarzy prostokątnym wiekiem
odgrodzona od ciebie splotem rąk
ciężarem pomnika
i warstwą ziemi
zetrę wilgoć z policzka
i wierzchem dłoni podrażnię oczy
tak zimno patrzysz na mnie
pomnikiem
w niespełnieniu
grudą ziemi rozciągniętym w nieskończoność





Dom

Kiedy mój dom spadał spod chmur jak ustrzelona kaczka
Biegłam po niewidzialnych śladach podków
Zawsze jedną stopą wdeptując w niewidzialny ślad po zabitym na drzewie motocykliście
Biegłam do

Mój dom był jednak zawsze silniejszy niż zdechły ptak z dziurą w głowie
Silniejszy niż żywy ptak nawet
To był feniks
Odradzał się z popiołów na wzgórzu
Na granicy 700-letniego miasta i pola
Przy niewidzialnym przystanku autobusowym
U stóp odłamków Maryi wiecznie żywych
W każdym martwym kawałku kamienia




Le ballet macabre


połowiczna baletnica
bez nogi
bez ręki
bez oka
bez ucha
z wygryzionym lewym pośladkiem
z zębami wybitymi w pięćdziesięciu procentach
tańcząca jedna druga
pląsające dwie czwarte
podrygujące cztery ósme
powoli chylą się ku ćwierci
ku śmierci

 

09-02-2009 00:00:00 ·

fot. archiwum

 

 

 

 

 

 

 

Imię i nazwisko: Daria Węsierska

 Data urodzenia: 3 stycznia 1989

 Miejsce zamieszkania: Rumia

 Uczelnia:
Uniwersytet Gdański,
filologia klasyczna (cyw. śródziemnomorska), I rok

 Dwa, trzy słowa określające Ciebie: kreatywna, romantyczka

Hobby: język hiszpański, kultury prekolumbijskie
oraz śródziemnomorskie,
muzyka latynoska i reggae, podróże

 Ulubiony Kolor: zielony

 Ulubiona książka: "Baudolino" Umberto Eco,
"26 cuentos para pensar" Jorge Bucay

 Ulubiony film: "Życie jest piękne" reż. Roberto Benigni

 Osoba, którą cenię (autorytet): Celia Cruz
(za talent, wieczny uśmiech i pozytywne podejście do życia :))

 Najbardziej nie lubię: bezczynności

 Nagrody, tomiki, publikacje:

publikacje w:
- Antologii Poetów Ziemi Wejherowskiej "Ziemio moja"
- Almanachu Poetów Rumskich "Stojąc samotnie"

III miejsce w ogólnopolskim konkursie poetyckim
"Bory słowem malowane"

wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie poetyckim
organizowanym przez DK w Ustce

 adres e-mail: mariposa-89@o2.pl

 
   ***

Przed wejściem
na paterach ułożono ofiary

wewnątrz
złotouste boginie piją nektar
z czary
szukając palcami martwych ciał
w cieniu gmachu ojca

kiście winogron
słodyczą wsiąknęły w marmury

bo człowiek musi uwierzyć
że za progiem bogowie
decydują o losach świata



Tkaczka

Pochylona nad krosnem
każdego dnia tysiące wspomnień
zamieniała w supełki
dywanowej historii

o podniebnym galopie
smugach krwi na policzkach

z ukrycia mędrzec
widział jak chwilami
rzuca spojrzenie ku niebu
a jej palce
zdobią bruzdy
ciasno splatanych nici

tak jakby miała przed sobą
strzępek ludzkiego ciała

któremu przywraca życie



Matka – Natura

Moja mama kocha kwiaty

odnalazłam jej uśmiech
w płatkach słodkich frezji
jej łzy
w porannych rosach traw

jej dotyk
tak kojący jak liść mięty

jej słowa
szelest jesieni na parkowej alei

jej piękno i ciszę
które wciąż roztacza
tak że pragnę codziennie
tylko do niej wracać

usłyszeć pieśń
jaką nuci jej serce

03-02-2009 00:00:00 ·
Fei

Kochankowie ze Stawowej

drżą
bezdroża
patrz-

-autobus mija
ładny szalik porzuconej dziewczyny
w kolorze
tamtego szyldu

mawiają że to ładny kolor
i pewnie mają rację

ja nie wiem nic
bo przychodzę tu tylko
czasem żeby się napatrzeć
na przypadki
rozdające ulotki

w obiektywie noc
  cykady
  patrz-

-Dłoń utyka
goniąc za Pejzażem

                          Fei

04-10-2005 13:23:00 ·

Aniołek

Dano mi skrzydła,
Lecz zapomniano o
Aureoli nad mą głową.
Teraz rozdarta jestem
Miedzy niebem a piekłem namiętności,
Miłością a nienawiścią,
Nadzieją i rozpaczą.

Czyż nie widzisz,
że nie jestem aniołem?
 Mam tylko skrzydła, aby się nimi wachlować i czasem
Wyrywać z nich po  cichu pióra z rozpaczy.


                                                   Scarlet

04-10-2005 13:23:00 ·

styczeń 28

teraz już wszystko wiem o śmierci
wiem jakie płaszcze zakłada jesienią
i gdzie przysiada na chwilę
(wypala papierosa do samego filtra)

na Głowackiego po dwóch stronach ulicy
władze ustawiły ławki i ozdobne śmietniki
śmierć ma swoje ulubione miejsca

zagląda w oczy przechodniom
a oni beztrosko dokonują zakupów
zaciągają kredyty używają telefonów
i nie znają jej
w większości przypadków to ona
pierwsza podchodzi

 tomasz

znalazłem siebie w nekrologu i zadrżałem

więc mój czas się skończył
więc już nigdy więcej nie zapukam
i nie zobaczysz mnie przez judasza?

i tym razem zdołałem się wyślizgnąć
choć strażnicy byli bardziej czujni
ale im bardziej czujni tym bardziej przekupieni
rozpowiadali brednie wśród mieszkańców miasta

jeśli nie uwierzysz znowu
tym razem też
tobie pozwolę
dotykać
mojego przebitego boku 

 

rezerwacje

zostaliśmy zaproszeni ale nie wybieramy się
zawsze znajdujemy całą masę wymówek
wymówki to nasza ludzka specjalność

rachunek za telefon i zamach
ból głowy i zaraza
wojna i niski kurs złotego

zostaliśmy zaproszeni ale nie wybieramy się
oglądamy świeżo nabyte grunty i samochody

powoli weselnicy zajmują miejsca za stołem
rozpoznajemy w nich żebraków i najgorszy element
ostatni są pierwszymi zgodnie z zapowiedzią
wyrzucają nasze wyblakłe rezerwacje

 

Białystok - Warszawa
autentyczne zdarzenie, wypadek na trasie Białystok - Warszawa

w jednej chwili rozsypało się wszystko
razem ze szkłem i piskiem opon
dokładnie w tym momencie pojawił się on sam
we wspomnieniu
gdy pomagał jej zbierać jabłka toczące się po chodniku

gdzieś między tobą i brakiem ciebie
zorganizowano objazdy
patrzył już ze świadomością
że wszystkiego nie da się pozbierać

potoczyło się
nerwowe tylko pokrzykiwania lekarzy
i taśmy ostrzegawcze pochlipujące na wietrze

dziś przejeżdżam zatrzymując się jedynie myślą i modlitwą
kiedyś też odejdę 

 

kropelki

nie myśl że jestem potworem
na zdjęciach z dzieciństwa
dorysowano mi tylko wielkie zęby
i oczy przeraźliwie patrzące

nigdy nie chciałem ranić
odchodzić bez słowa
wprowadzać smutku do naszego mieszkania

łagodnieję przy tobie
gdy się wtulam w ciebie
zaczynam dostrzegać małe kropelki
na szybie
od twojego czekania
                                   Tomek T.

szatnia

gramy
po jednej stronie ty i ja
po drugiej reszta świata
która gdzieś jeszcze w nas została

garstka stadionu skanduje nasze imiona
inni gwiżdżą gdy jesteśmy w posiadaniu

wymiar sprawiedliwości rozdaje
żółte i czerwone kartoniki

opuszczamy to miejsce
w szatni zgrzytanie zębami
tak wiele okazji na miłość zmarnowanych
                                         Tomek T.

 żebym widział

słyszałem że Pani urodzi
że jeszcze wszystko warto przetrzymać
że ma jakiś sens

dobrze poczekamy
a nawet pójdziemy jak ci magowie
co im gwiazda wskazała kierunek

okazuję się że jest autentycznie
że leży a obok złodzieje i bydło

wypada przyklęknąć i może poczekać
aż dorośnie
zapuka
i powie że dziś chciałby zatrzymać się u mnie
albo żebym widział 

                                      Tomek T.

jestem

słodzę kawę układam na półce
wszystkie te zdarzenia
wszystkie dotyki układam

znalazłem dla nas cichy kąt
możemy się spotkać
gdzieś na poziomie rannego
babiego lata

moja myśl biegnie teraz
w łóżku czekam na przelatujące
samoloty
na myśli twoje lądujące
gdzieś bardzo blisko
                                        Tomek T.

krótki dzień

podaj mi rękę
jak kromkę chleba
jak kubek wody
jak adres zagubionemu
w smutnym mieście
adres pod którym zostanie
przyjęty

robi się ciszej
jesienne barwy zabierają
kolorowym kwiatom wystawy sklepowe
bez jednego strzału
padają piwne ogródki
podaj mi rękę
zapomnij o tym
że jutro będzie już
zupełnie krótki dzień

zupełnie krótki dzień
                                      Tomek T.


świerszcze

i zjawiło się
niczym księżyc
w taką noc jak teraz

czego można chcieć
będąc jak ten pan
niczym?
zupełnie wszystkiego

czy dzisiaj też
nie zgadniemy
o czym mówią
podejrzane jak ten pan
stojący w płaszczu
w deszczu
na wietrze
w tych wszystkich
najgorszych warunkach
słowa
                                Tomek T.

04-10-2005 13:16:00 ·

Szczęścia jedna/druga
Jestem szczęśliwy...
tak mi się przynajmniej wydaje

jestem zdrowy
mam dom
rodzinę
przyjaciół
wiarę

kiedyś myślałem że to wszystko
co potrzebne do szczęścia
kiedyś
to znaczy do dnia
kiedy Ona pojawiła się
w moim życiu

do przepisu na szczęście
dodałem kolejny składnik
miłość...

smakowało o wiele lepiej
i nie potrafiłem już wyobrazić sobie
szczęścia bez miłości

kiedyś chcąc przygotować kolejny
szczęśliwy dzień
zebrałem jak zwykle wszystkie
potrzebne składniki
ale...
jednego nie było
ktoś mi go zabrał
ktoś zabrał mi miłość
połowę szczęścia

bolało...

teraz jest już lepiej
ale ciągle myślę
zastanawiam się
czy wróci kiedyś
druga
szczęścia jedna/druga...?

andRyou
andrewaw5@wp.pl

29-08-2005 00:00:00 ·

joki1@tlen.pl
1.
kupujcie zgrzybiałe rupiecie
w promocji only today
homo sapiens
troszkę jeszcze sapie
po ekspresowej ewolucji 

ale wciąż idealny do użytku szkolnego
zalecany przez ministerstwo jednolitych form

proszę bliżej nie bójcie się
wąchajcie
podglądajcie
dotykajcie
nasłuchujcie
wypróbujcie
i kupujcie
druga taka okazja
trafi się dopiero za rogiem
banalności
 
2.
jakże wspaniały zapach piwnicy o poranku
logicznie śmierdzący
święcie zgniły
kojący proch pewnej przyszłości
i
widok kartki białej
bez bazgrania w stylu a la Armagedon
próżne pola niebiańskich lamentów
zaryglowane wrota bijących własnym sercem
uczuć
jak przeklęta matematyka
logiczna a jednak niedoskonała
dla mózgów zamkniętych w błędnych wzorach
własnych wyobrażeń o rajskich wakacjach
po emeryturze
oraz
dotyk skóry kobiecej
anielskoszatański
rasowopiórkowy
zatopić tylko waciane kły
prosto z biznes office'u
no i
dźwięk pianina
gromy niepokoju kontrastu wrażliwości
tonowe pyłki spadające gdzieś pośrodku szarości
leciutki wiaterek trzeźwości
spirytusowy wstrząs elektroidiotyczny
a także
smak trucizny
pić co rano perpetum mobile beznadziejności
czarne krople skończoności powszedniej
na wylizanym języku
jak pluskająca ryba śnięta
aż do Bożego Zatwardzenia

jakże zanikają zmysły na starość
czując
widząc
dotykając
słuchając
ciągle smakując coś z goryczy życia
które
k...
już nie życiem
ale setnym krokiem po linie bezwartościowości
na drugą stronę stronnictwa politycznego

czasem powrót do rodzinnego


siebie

homo carpe diem przeceniony na wyprzedaży
perfum duszącego konformizmu
fotografii nieśmiertelnej legendy ikaryjskiej Breughle'a
pluszowych misiów - morderców
zza zakrętu nieludzkiej pychy
cymbałków nuty kopniętej w czułe miejsce

a
szósty zmysł to falsyfikat miłości
na bezcenny oryginał
nie stać już nikogo
mówiąc w skrócie
pustki

3.
wykorzystały polityczne prostytutki
cię
wysmarkały podwórkowe dzieci rękawy szacunku
twe
wytarły społeczne świnie tylnie twarze
tobą
rzuciły wampirze pielęgniarki
prosto w pola igieł nienasyconych
ciebie
połamali nauczyciele pierwszych kroków pajacykowate kończyny
twoje  

zgwałcony murem bezsilności szukasz sensu w wieży melancholii
wspominasz jak będąc owieczką skakałeś nieporadnie w łonie matuleńki
          hipsi        hopek
hepła          holi           hopa
          
będąc owcą
hop       hop        hop           hap

       hop
                    hop
                                   hops

               bum
przyszedł rzeźnik z nieba
przerżnął brzuch jelita żołądek wątrobę
serce
straciłeś swoich zmyślonych nieświadomie przyjaciół
zmysły
popłynąłeś niczym żeglarz społecznej pustyni  
w głąb błota
uznałeś że SWOT twojej działalności
być
albo
żryć
zawsze był opłacalny dla drugiej opcji

4.
skończyła się wyprzedaż
nie pozostał na jałowej planecie
nawet jeden konserwowany organ
czterej jeźdźcy odegrali swoją scenkę
ze światłem i cieniem

Bóg postawił stopę na upadłej firmie
i widział
że  interes ludzki
był mało opłacalny

ale to nie On zbankrutował
 

Pęknięta żyłka albo powszedni Ikar

dziś
ludzie nie mają czasu
na śmierć
biegają po żyłce
nieba szukają pod ziemią
próbują planować wzloty i upadki
czeki chowają skrycie do szufladki
łaskocze ich po narządach
szary motoryczny
pęd

śmierć nie ma daty ani godziny
układów nie przyjmuje

czarny całun materiału
rosę krwi koło oka
żebra spróchniałe
kawałek pięty i piersi rozflaczałe
wszystko i nic
zobaczysz
w ostatecznym terminie
rozrachunku

11.03.04

Cyrograf materialisty który chce przecież tylko przeżyć

cześć poezjo
muszę cię zostawić
świat jest zbyt brutalny
itd. itp.
nie martw się
ja kiedyś wrócę
postaram się jeszcze nie zawisnąć na haku

nie martw się
kochałem tyle muz
i zawsze czułem się zdradzony
i ty też to poczujesz
świat jest zbyt brutalny

2+2=4

06.04.2004

28-04-2005 00:00:00 ·
  • Save this on Delicious

Reklama

News

packersmovers .in

Avoid pipe dream gauges. Generally, these are organizations that may offer a lower site before the move and after that discharge your pockets with concealed a great many. Be extremely careful about

Zamienić kurnik na apartamentowce…

Ponury i przygnębiający barak pamiętający zamierzchłe czasy PRL, dawna i dzisiejsza siedziba władz jednej z największych gdańskich spółdzielni mieszkaniowych, nie jest najlepszą wizytówką LWSM Morena.

„Promyk Nadziei” zbuduje plac zabaw

Zakończył się konkurs skierowany do organizacji pozarządowych na wybudowanie plac w zabaw dla dzieci na terenie Gdańska. Nowe atrakcje dla najmłodszych powstaną do końca 2010 r. Wśr d dwunastu oferent

Niechciane zaliczki

Zarząd LWSM Morena wprowadził zaliczkową opłatę 10 złotych na poczet rozliczenia tak zwanej wody r żnicowej. Kwota ta podlegać będzie rozliczeniu po zakończeniu okresu rozliczeniowego zużycia wody.

Castel wycina w pień

Przy ul. Magellana na Morenie wycięto w pień dorodne drzewa, a zaraz potem na teren wjechały spychacze zaalarmowali nas mieszkańcy osiedla Morena. Jeśli wycięte zostały jakiekolwiek drzewa, to z c

Zarządowi nie podwyższono wynagrodzenia

17 sierpnia obradowała Rada Nadzorcza LWSM Morena . Obecni byli zainteresowani członkowie sp łdzielni. Zmieniono zasady typowania dom w do rocznego planu dociepleń. Obecnie o pierwszeństwie będzie de

Myjnia oprotestowana

Czy na parkingu przy ul. Kolumba wydzierżawionym od sp łdzielni prywatny przedsiębiorca, Władysław Krugły, będzie m gł zbudować myjnię dla samochod w? Mieszkańcy sąsiadujący z tym parkingiem, sondow

Przed pierwszym dzwonkiem…

Do nowego roku szkolnego pozostało już niewiele czasu, toteż każda godzina w szkole przy Gojawiczyńskiej wykorzystywana jest maksymalnie, aby jak najlepiej przygotować plac wkę do zajęć.Brygada remont

Czy bandytyzm zawładnie Moreną?

Podpalenie piwnicy przy Marusarz wny 6, uszkodzenie windy dwa tygodnie p źniej w tym samym bloku, kradzież element w rusztowania przy Amundsena, przecięcie przewod w paliwowych w samochodzie zaparkowa

Bez tabletek uspokajających

Pracownicy chełmskiej sp łdzielni twierdzą, że wraz z dokonanymi zmianami we władzach przestały śnić się im po nocach koszmary i do pracy, jak dawniej, chodzą chętnie, bez stresu.Maria Supłatowicz pot

Wczytywanie...