pl

News

  • Save this on Delicious
«    1 2 3 4 5 ... 10 11    »

Aż dwa dni będzie trwało w tym roku święto dzielnicy. Dni Orłowa będą obfitowały w liczne atrakcje, a świętowanie rozpocznie się w górnym Orłowie, by zakończyć się nad morzem.

Ubiegłoroczne święto - Dzień Orłowa – okazało się strzałem w dziesiątkę. Organizatorzy, czyli nasza rada dzielnicy zadbali, by harmonogram wydarzeń był bogaty. W programie nie zabrakło zatem pokazu łodzi i sprzętu rybackiego, degustacji ryb oraz wojskowej grochówka, pokazu wozu strażackiego, prezentacji psów terapeutycznych, a nawet wystawy malarstwa oraz biżuterii srebrnej z bursztynem i angielskich bibelotów. Na publiczność czekały konkursy z licznymi nagrodami, a na dzieci - dmuchane zabawki. Na scenie muzycznej z kolei odbywały się koncerty chóru Akademii Morskiej, występy muzyczne uczniów z Zespołu Szkół nr 5 i nr 6, a w pobliżu swoją twórczość prezentowali członkowie Klubu Seniora.

Olbrzymia frekwencja oraz powodzenie święta sprawiły, ze radni postanowili pójść za ciosem i przygotować kolejną imprezę. Tym razem dwudniową.

- Dni Orłowa w tym roku odbędą się 30 i 31 maja - mówi Jolanta Roszczynialska, przewodnicząca Rady Dzielnicy Orłowo. - Z tym, że pierwszego dnia wszystko będzie skupione wokół górnego Orłowa, a konkretnie – na Placu Górnośląskim lub w okolicach jednej ze szkół. Na nadzwyczajnej sesji rady dzielnicy zadecydowaliśmy o przyznaniu po raz pierwszy odznak dla osób szczególnie zasłużonych dla Orłowa. W pierwszym dniu święta owe odznaki zostaną wręczone. Oprócz tego przewidujemy mnóstwo gier i zabaw dla dzieci.

W niedzielę świętowanie rozpocznie się o godz. 11.00, od mszy świętej w okolicy wioski rybackiej. Potem nastąpi nadanie imienia skwerowi oraz najprawdopodobniej poświęcenie rzeźby przedstawiającej Antoniego Suchanka.

- Oczywiście, dzień drugi to także gry i zabawy oraz konkursy – wylicza Jolanta Roszczynialska. - Zależy nam na tym, by najmłodsi także doskonale się bawili. Jesteśmy w trakcie pozyskiwania sponsorów. Chcemy wszystkich poczęstować bezpłatną grochówką. Tak było w zeszłym roku i było to bardzo miło przyjęte. Chcemy również wypromować i rozpropagować nasze wyroby. Modlimy się o dobrą pogodę, gdyż ta będzie potrzebna do sukcesu całego przedsięwzięcia. Troszkę obawiamy się o problemy z powodu przebudowy parkingu przy ul. Orłowskiej. Zakończenie prac jest przewidywane dopiero na koniec czerwca. Rozmawialiśmy jednak z dyrekcją szkoły i mamy obietnicę, że na potrzeby zmotoryzowanych gości będzie udostępniony teren szkolnego boiska. Tak, że z miejscami postojowymi również nie będzie problemu.

(drako)

08-06-2009 00:00:00 ·

Na mieszkańców ul. Inżynierskiej i okolic padł blady strach. A to za sprawą planów dotyczących przebiegu południowego odcinka Drogi Czerwonej. Lokatorzy najbardziej obawiają się, że część ich posesji zostanie przeznaczona na ulicę i chodniki. Mają kilka pomysłów, jak tego uniknąć.

Sprawa wiąże się bezpośrednio z dyskusją na temat miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego górnej części naszej dzielnicy. Henryk Wiszniowski z Towarzystwa Przyjaciół Orłowa, a prywatnie mieszkaniec ul. Inżynierskiej, zgłosił do Biura Planowania Przestrzennego Miasta Gdyni kilka uwag w tej sprawie.

Droga Czerwona ma być antidotum na korki na Al. Zwycięstwa (fot. dk)

- W związku ze zwiększającym się ruchem pojazdów samochodowych na trasie Gdynia–Sopot–Gdańsk i narastającymi trudnościami w przemieszczaniu się, w pełni popieram działania Urzędu Miasta Gdyni, mające na celu poprawę tej sytuacji – uważa Henryk Wiszniowski. - W tym również budowę Drogi Czerwonej. Po zapoznaniu się z projektem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego mam uwagi oraz wnioski, które mają na celu udogodnienie dostępu do tej drogi dla mieszkańców z południowo-zachodniej części Orłowa, korektę przebiegu Drogi Czerwonej oraz stworzenie dogodniejszych warunków dla pieszych, przemieszczających się między Orłowem dolnym i górnym (czyli przed torami i za torami).

Zjazd z ul. Architektów

Jeden z tych pomysłów jest umożliwienie dla samochodów jadących w kierunku Gdańska włączania się do ruchu po Drodze Czerwonej z ul. Architektów.

- To pozwoli mieszkańcom na włączenie się do ruchu bez potrzeby dojazdu do ul. Wielkopolskiej i blokowania skrzyżowania na planowanym węźle z Drogą Czerwoną lub na skrzyżowaniu z Al. Zwycięstwa – uważa H. Wiszniowski. - Taki sam zjazd jest obecnie zastosowany na północnym odcinku Drogi Czerwonej (ul. Lotników) dla mieszkańców Małego Kacka. Zjazd z ul. Przemyskiej pozwala na włączenie się bez dojazdu przez ul. Halicką do ul. Małokackiej, Węzła Macieja Brzeskiego i ul. Stryjskiej.

Druga sprawa jest taka, że w związku z planowaną budową Drogi Czerwonej ulegną likwidacji niektóre obiekty usytuowane na terenie PKP, a usytuowane wzdłuż torowiska.

- Do nich są doprowadzone bocznice kolejowe, które w przypadku dwóch obiektów od wielu lat nie są eksploatowane – mówi Henryk Wiszniowski. - Przy likwidacji budynków, istniejące bocznice kolejowe przestaną mieć rację bytu. W sytuacji ich likwidacji byłaby możliwość zapewnienia terenu pod Drogę Czerwoną.

Oszczędzić ogródki

Argument „za” jest taki, że przesunięcie nowej drogi w kierunku eksploatowanego torowiska o odległość równą szerokości zlikwidowanych bocznic, pozwoliłoby na mniejszą ingerencję w tereny posesji mieszkańców ul. Inżynierskiej oraz ocalenie przydomowych ogrodów od zniszczenia.

Pozostaje jeszcze kwestia stworzenia lepszych warunków dla pieszych, by ci mogli bez problemu przemieszczać się pomiędzy dolną i górną częścią dzielnicy pomimo istnienia tak dużego ciągu komunikacyjnego, jak planowana droga.

- Chcąc realizować hasło „Gdynia bez barier”, wnioskuję o uwzględnienie w projekcie planu wykonania tunelu pod torowiskiem i Drogą Czerwoną w miejsce obecnego przejścia pomostem – mówi Henryk Wiszniowski. – Jeżeli warunki pozwoliłyby na wykonanie zejść do tunelu bez stosowania schodów, to tunel mógłby być wykonany w osi ul. Oficerskiej i ul. Orłowskiej. Natomiast, gdyby takiej możliwości nie było, to lokalizacja powinna być w miejscu obecnego pomostu lub w pobliżu.

Przy takiej lokalizacji tunelu orłowianin proponuje, by wejście było wykonane równolegle do torowiska od strony ul. Oficerskiej, natomiast wyjście - w kierunku ul. Klonowej.

- Obecnie, aby dokonać zakupu biletu i zejść na perony należy pokonać 150 stopni – wylicza. - Pokonanie tylu stopni dla osoby starszej, bądź z wózkiem jest dużym utrudnieniem, a niekiedy bez pomocy osoby trzeciej wręcz niemożliwe. Natomiast, próba rozwiązania tego problemu przy pomocy wind osobowych, co zostało zaproponowane w projekcie planu, w praktyce nie sprawdza się. Doświadczamy takiej sytuacji w Orłowie. Istniejąca winda w tunelu, przy zejściu z peronu SKM od strony Sopotu jest, po kilku dniach od jej uruchomienia, nieczynna.

 

(drako)

08-06-2009 00:00:00 ·

Dyskusja o planie zagospodarowania przestrzennego górnego Orłowa rozgrzewa mieszkańców naszej dzielnicy. Nic dziwnego, bowiem podjęte teraz decyzje przełożą się bezpośrednio na jakość życia w najbliższych dziesięcioleciach. Gra jest zatem warta świeczki.

Mieszkańcy nie chcą być pokrzywdzeni.

 

Dolne Orłowo ma swój plan, a co z resztą dzielnicy? (fot. dk)

- Chciałbym zainteresować ważnym moim zdaniem tematem, a mianowicie publiczną dyskusją nad planem zagospodarowania dzielnicy Orłowo ze szczególnym uwzględnieniem przebiegu Drogi Czerwonej – mówi Tomasz Basiński, nasz Czytelnik. - Plan ten został zaprezentowany niedawno publicznie i obecnie można zgłaszać do niego swoje uwagi. Jest to może mniej reprezentacyjny i przez to mniej kontrowersyjny teren niż „dolne” Orłowo, ale na pewno bardzo ważny z punktu widzenia mieszkańców i bardziej bezpośrednio na nich wpływających poprzez ingerencję w ich nieruchomości.

Plan jest, a go nie ma

Sytuacja na terenie naszej dzielnicy jest pod tym względem dość skomplikowana. W północnej części obowiązuje jeden plan w rejonie ul. Wielkopolskiej i Wrocławskiej, zatwierdzony uchwałą gdyńskich radnych. Osobnym planem jest objęta część Orłowa z założeniem pałacowo-parkowym. Swój plan posiada również rejon położony w okolicach ul. Stryjskiej. Natomiast w trakcie opracowywania jest plan obejmujący obszar od granicy torów kolejowych, na zachód, w kierunku ul. Inżynierskiej. I to właśnie on budzi takie emocje.

- Chodzi o opracowanie planu komunikacyjnego, by umożliwić budowę dalszego odcinka Drogi Różowej - mówi Alicja Kowalska z Biura Planowania Przestrzennego Miasta Gdyni.

Zdaniem naszego Czytelnika warto, aby mieszkańcy mogli zabrać w tej sprawie głos.

- Ale aby był on racjonalny i poparty argumentami, niezbędna jest wiedza na ten temat i świadomość skutków takich czy innych zapisów w tego rodzaju planie – uważa Tomasz Basiński. - Biorąc pod uwagę, że w obecnym kształcie, wszystkie działki (a jest ich kilkadziesiąt) od ul. Wielkopolskiej do końca ul. Inżynierskiej będą wymagały zmniejszenia w związku z potrzebami drogowymi, uważam, że mieszkańcy powinni zająć stanowisko w tej sprawie. Nadal istnieje możliwość przesunięcia przebiegu Drogi Czerwonej na nieużytki należące do PKP.

Chodniki i pasy ruchu

- Nie jest również sprecyzowana sama szerokość terenu przeznaczonego pod całą trasę – dodaje Czytelnik. - Można zastanowić się, czy są tam potrzebne szerokie chodniki, po których i tak niewiele osób będzie chodziło ze względu na ruch, czy zieleń odgradzająca pasy ruchu. Po co zabierać mieszkańcom ich ogrody, aby następnie budować klomby między asfaltem? Pytań tego typu można by mnożyć i chyba teraz warto o tym rozmawiać. Stanowisko w sprawie dalszych negocjacji Urzędu Miasta z PKP nie jest chyba wystarczająco stanowcze i bez poparcia społecznego takim pozostanie. Pytanie tylko, czy jak nadejdzie moment kiedy pielęgnowane przez lata ogrody przydomowe trzeba będzie przeznaczyć na drogę, to nie będzie za późno na protesty? Temat ten dotyczy jednak nie tylko tej dzielnicy, ale i całego miasta, gdyż ma wpływać na rozwiązanie problemów komunikacyjnych na trasie przelotowej przez Gdynię.

To nie koniec problemów.

- Do 2011 r. będzie ustanowiony plan dotyczący terenu wzdłuż Rzeki Kaczej – mówi Alicja Kowalska z BPP. - Należy go tak opracować, by znalazło się tam miejsce na tereny zielone i rekreacyjne. Chodzi o to, by uwzględnić charakter tej okolicy oraz zapobiec zajmowaniu tego obszaru pod cele mieszkaniowe.

Część większej całości

Opracowana przez miejskich planistów „Analiza zmian w zagospodarowaniu przestrzennym Gdyni w latach 2005-2008” przewiduje uchwalenie najpóźniej za dwa lata planu części Orłowa w rejonie Rzeki Kaczej. Teren ten będzie się zazębiał z miejscem, które budzi teraz tak gorące dyskusje.

- Obszar tego planu obejmować będzie tereny leżące wzdłuż Rzeki Kaczej - dodaje Szymon Wiergowski z BPP. - Począwszy od objętej aktualnie planem części Małego Kacka, terenu położonego na zachód od ul. Łęczyckiej, aż do sporządzanego obecnie planu w okolicy południowego odcinka Drogi Czerwonej.

(drako)

08-06-2009 00:00:00 ·

Dwukrotnym mistrzem Polski w lataniu modelami halowymi do muzyki jest Krzysztof Bogdański, student III roku Wydziału Mechaniki, Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej oraz mieszkaniec naszej dzielnicy.

„Aeromusicals” to nazwa Mistrzostw Polski w akrobacji modeli samolotowych, podczas których Krzysztof Bogdański z naszej dzielnicy otrzymał mistrzowski tytuł w tej dziedzinie. Impreza odbyła się na warszawskim Bemowie i była zorganizowana przez Bemowskie Centrum Kultury ArtBem. Udział wzięło dziesięciu zawodników, spośród których wyłoniono zwycięzcę. Były to drugie zawody z udziałem Krzysztofa Bogdańskiego. Pierwszy raz mistrzostwo zdobył na zawodach w Piekarach koło Krakowa w marcu 2008 r., gdzie pokonał 12 uczestników.

Mistrz cieszy się z sukcesu (fot. archiwum K. Bogdańskego)

Zawody w tej jeszcze młodej konkurencji mają na celu pokazanie w ciągu trzech minut umiejętności pilotażu w rytm wybranej samodzielnie muzyki. Udział umożliwia Krzysztofowi Bogdańskiemu kolekcja samolotów (ok. 15 sztuk o wymiarach 80 na 80 cm), które mistrz z naszej dzielnicy sam klei z paneli. Modele są napędzane silnikiem elektrycznym oraz akumulatorami litowo-polimerowymi. Sterowanie takim modelem umożliwia dwudrążkowa aparatura, którą pilot trzyma w rękach.

- Modelami steruje się dokładnie tak samo, jak prawdziwym samolotem - wyjaśnia Krzysztof. - Identyczne są stery i obroty silnika.

Przygoda z modelami zaczęła się dla Krzysztofa około 11 lat temu, kiedy to kolega z zagranicy pokazał mu swoją kolekcję. Wizyty w modelarni, gdzie otrzymywał wskazówki od instruktorów oraz obserwacja hobby ojca, który sklejał modele z plastiku, zachęciły dzisiejszego posiadacza tytułu mistrza Polski do klejenia własnych modeli samolotów. Skąd pomysł wzięcia udziału w mistrzostwach?

- Latałem w gmachu głównym politechniki, gdzie oficjalnie trenuję, gdy podszedł do mnie jeden z moich wykładowców – opowiada mistrz. - Po krótkiej rozmowie zachęcił mnie do wzięcia udziału w zawodach, oferując swą pomoc. W taki oto sposób otrzymałem jednorazowe stypendium, które umożliwiło mi udział w zawodach rok temu. Bardzo solidnie się przygotowywałem, co oznaczało wykonywanie około 500-600 lotów w sezonie.

Na zawody jeździ z trzema modelami. Trenuje nawet do półtorej godziny, trzy-cztery razy w tygodniu, by w przyszłym roku znów wystartować. Na zawodach ogólnopolskich się nie skończy, gdyż mistrz planuje wyjechać w grudniu tego roku do Wielkiej Brytanii, gdzie odbędzie się coś na miarę nieoficjalnych Mistrzostw Europy. Być może z czasem owa konkurencja doczeka się oficjalnie organizowanych Mistrzostw Świata. Póki co, nie pozostaje nic innego, jak życzyć naszemu mieszkańcowi powodzenia i dalszych sukcesów!

Angelika Olczak

08-06-2009 00:00:00 ·

Reprezentacyjne miejsca, urokliwe nadmorskie krajobrazy i największe wydarzenia kulturalne to tylko część tematyki nowego albumu Sławomira Kitowskiego. Książka nosi tytuł „Gdynia. Pejzaż nadmorski” i pokazuje miasto w jego pełnej krasie.

W albumie dominują zdjęcia słoneczne i nasycone kolorami, nie brak też ujęć zrobionych o zmierzchu, czy o świcie. Widać miasto w kolorach złotej jesieni, innym razem - w soczystych barwach wiosny, a jeszcze innym – pokryte mieniącymi się kryształkami śniegu.

Autor podczas wernisażu (fot. Marcin Szerle)

- Aparat noszę przy sobie, jak szeryf colta – uśmiecha się Sławomir Kitowski. - Na tym kończy się podobieństwo, gdyż „poluję” jedynie na piękno i stosowną chwilę. Kiedy widzę dobre światło, chciałbym rzucić wszystko i robić zdjęcia. Nie zawsze jednak jest to możliwe. Prowadzenie wydawnictwa, projekty artystyczne, publikacje i sporo społecznych spraw zajmuje czas na okrągło.

Tych uchwyconych, pięknych kadrów w książce jest bardzo dużo. Nic dziwnego, że album budzi wielkie zainteresowanie. W Muzeum Miasta Gdyni książka miała swój debiut, czyli „wodowanie” i uroczystą prezentację, której towarzyszyło otwarcie wystawy fotografii Sławomira Kitowskiego. Można było porozmawiać z autorem i otrzymać dedykację w książce.

- Rolą albumu było pokazanie najnowszego oblicza miasta, interesujących miejsc, wartościowych zjawisk kulturowych oraz walorów gdyńskiej przyrody i naturalnego, nadmorskiego krajobrazu – podkreśla autor. - Książka już wzbudza pozytywne emocje i skłania do refleksji nad tym, co piękne, inspiruje do lepszego poznania Gdyni.

Sławomir Kitowski zaprosił do napisania wstępu: prof. Krzysztofa Skórę - ekologa, Marię Jolantę Sołtysik - historyka architektury oraz Wojciecha Szczurka, prezydenta Gdyni. W albumie jest blisko 200 fotografii autora oraz kilkanaście innych, m.in. zdjęć podwodnych Jerzego Abramowicza, nurkującego ekologa.

Autor przyznaje, że szczególną pozycję w albumie oraz w jego sercu zajmuje Orłowo.

- Moje uczucia do tego miejsca deklaruję od dawna, a teraz prezentuję je na kilkudziesięciu stronach albumu - przyznaje autor. - Krajobraz morski, rezerwat przyrody z bezcennymi dla zdrowia lasami bukowymi i urokliwe Orłowo z piękną historią mnie inspirują – Swoją wiedzą, pracą i pasją pragnę pomóc w podniesieniu jakości tego wyjątkowego miejsca. Wizją rewitalizacji części nadmorskiej zainspirowałem kilka lat temu prezydenta, który, jak sadzę czuje i lubi to miejsce. Od dwóch lat nasz projekt koncepcyjny, opracowany z arch. Jackiem Droszczem jest stopniowo wdrażany przez miasto. Udało się wreszcie odsłonić morze, zlikwidowaliśmy chwasty i pseudo-parking przy molo. Zaproponowaliśmy w tym miejscu skwerek z trawnikami, inspirowany przedwojennymi rozwiązaniami, które mam w archiwach. Skwerek jest jeszcze nieskończony, podobnie, jak wejście na molo. Ul. Orłowska zamieni się w elegancką promenadę – od budowanego obecnie parkingu, aż do rzeczki Kaczej i dalej do końca ulicy. Samochody muszą zniknąć definitywnie z tego unikatowego krajobrazu. O innych elementach projektu rewitalizacji opowiem, gdy upewnię się, że miasto chce go zrealizować. Orłowo zasługuje na miano nie tylko wizytówki krajobrazowej Gdyni, ale całego Wybrzeża.

Gdyński pasjonat

 

Sławomir Kitowski pasjonuje się historią, estetyką i architekturą Gdyni. Długo można wymieniać pola jego zainteresowań. Jest autorem i wydawcą albumów o swoim rodzinnym mieście, a także grafikiem, plakacistą, fotografikiem, scenografem i kuratorem wielu wystaw oraz publicystą. Prowadzi Wydawnictwo „Alter Ego”, które popularyzuje wiedzę o historii, architekturze i współczesnej Gdyni w wielu bogato ilustrowanych książkach. Ma na swym koncie liczne osiągnięcia artystyczne i nagrody. Tworzy i wydaje albumy o naszym mieście od kilkunastu lat. „Gdynia. Pejzaż Nadmorski” jest dziewiątym z kolei.

(drako)

08-06-2009 00:00:00 ·

Towarzystwo Przyjaciół Orłowa jest organizacją pożytku publicznego. Głównym jego celem jest dążenie do harmonijnego rozwoju Orłowa, ochrona jego wartości, dbałość o poznawanie dziejów dzielnicy, a także propagowanie wiedzy o życiu i twórczości Stefana Żeromskiego. Nowy Zarząd TPO zachęca do większej aktywności i współpracy z Towarzystwem wszystkie pokolenia mieszkańców oraz także tych, którzy lubią w Orłowie tylko odpoczywać. TPO jest otwarte dla każdego, a jego członkowie mają określone przywileje – warto wiec zapisać się do Towarzystwa, które obecnie liczy ok. stu członków. Deklaracje można składać w soboty i niedziele w godz. 11.00 – 17.00 w Domku Żeromskiego na I piętrze, podczas dyżurów kustoszy. Będzie to także dobra okazja do zwiedzenia (bezpłatnie) nowej, ciekawej ekspozycji muzealnej poświęconej Stefanowi Żeromskiemu. Nie wszyscy wiedzą, że siedziba TPO jest jedynym na Pomorzu zachowanym obiektem, gdzie pisarz mieszkał, tworzył i odpoczywał w 1920 roku. O wszystkim mówi w szczegółach wystawa na piętrze. Dodatkową atrakcją jest ekspozycja zdjęć starego Orłowa z czasów Żeromskiego, przedstawiona na parterze Domku, w przytulnej kawiarni. Warto tam zajrzeć, a członkowie TPO i emeryci mają 10 proc. zniżkę na konsumpcję, również na tarasie kawiarni z widokiem na morze. Prowadzi ją Tawerna Orłowska, która od TPO dzierżawi parter domku i fragment działki, co pozwala na częściowe pokrycie kosztów remontu i utrzymania zabytkowego obiektu. Mamy nowe pomysły na uatrakcyjnienie działalności, ale napiszemy o tym jak staną się faktem. Chcemy współpracować z miastem i ze wszystkimi środowiskami, instytucjami i organizacjami, szczególnie z tymi, którym zależy na ochronie walorów przyrodniczych, zabytkowych i kulturowych Orłowa. Wzajemna inspiracja i współdziałanie na rzecz Orłowa może uczynić je najpiękniejszym miejscem na Wybrzeżu.

Sławomir Kitowski, prezes TPO

08-06-2009 00:00:00 ·

Walne Zgromadzenie Członków Towarzystwa Przyjaciół Orłowa odbyło się 29 kwietnia w Domku Żeromskiego.

Na nowego prezesa wybrano jednogłośnie Sławomira Kitowskiego - autora i wydawcę książek o rodzinnym mieście, popularyzatora historii i urody Gdyni, artystę grafika-projektanta. Nowy prezes TPO zaproponował do zarządu następujące osoby: dr hab. inż. arch. Marię Jolantę Sołtysik - pracownika naukowego Politechniki Gdańskiej, której powierzył funkcję wiceprezesa, Iwonę Wirszke – skarbnika, Henryka Wiszniowskiego - sekretarza, który równocześnie będzie kustoszem ekspozycji muzealnej w Domku Żeromskiego, Barbarę Biniewską-Błażko - architekta, Urszulę Frąckiewicz-Heidrich – urbanistę, Danutę Mróz-Lisowską – prawnika, Zbigniewa Barańskiego - inżyniera przedsiębiorcę oraz Henryka Nagórskiego - drugiego kustosza ekspozycji muzealnej poświęconej Stefanowi Żeromskiemu. Walne zgromadzenie zatwierdziło w głosowaniu zaproponowane osoby i tym samym powołało nowy zarząd.

Sławomir Kitowski, nowy prezes TPO

(fot. S. Ptasznik)

Podczas zebrania podziękowano poprzedniemu prezesowi - Hannie Lorkowskiej-Osickiej, która nie kandydowała tym razem w wyborach i przyznało jej tytuł Honorowego Członka Towarzystwa. Wyrazy podziękowania otrzymała również Zofia Łaniecka, poprzedni skarbnik.

08-06-2009 00:00:00 ·

Przemysław – takie imię nosi patron jednej z uliczek w dzielnicy. Nietrudno się domyśleć, że chodzi o jednego z dawnych władców. Pytanie jednak, którego?

Życie Orłowa, wspierając cenną inicjatywę, by na tabliczkach z nazwami gdyńskich ulic znalazły się wyjaśnienia, kim byli ich patroni, prowadzi na łamach cykl prezentujący osobistości, na cześć których nazwano nasze uliczki. Wbrew pozorom, wiedza o patronach – nawet tych popularnych - wcale nie jest powszechna. Dlatego pomysł jest niezwykle cenny i potrzebny.

 

Przemysław patronuje tej uliczce (fot. dk)

Dobrym przykładem jest ul. Przemysława. Wiadomo, że jest to imię męskie, które powstało poprzez przekształcenie staropolskiego imienia Przemysł. Było zarezerwowane dla człowieka bystrego, pomysłowego, sprytnego, opanowanego, inteligentnego oraz dowcipnego i mądrego. Dlatego też nosili je niektórzy władcy. Kroniki wspominają przynajmniej o dwóch z nich. Wyjaśnienie, który jest patronem naszej uliczki, z pewnością przydałoby się na tabliczce z nazwą.

Przemysław I Noszak, zwany Cieszyńskim, urodził się w trzeciej dekadzie XIV stulecia (dokładnej daty historycy nie znają). Z przekazów wiemy, że był władcą cieszyńskim, bytomskim i siewierskim, synem księcia Kazimierza I Cieszyńskiego i księżnej Eufemii mazowieckiej. Wśród historyków uważany jest za najwybitniejszego włodarza Księstwa Cieszyńskiego. Był najważniejszą postacią na praskim dworze, a cesarz Karol IV powierzał mu liczne, skomplikowane zadania. Przemysław chętnie i z zaangażowaniem strzegł cesarskich interesów w kraju i za granicą. Między innymi dlatego zrobił karierę polityczną na skalę ogólnoeuropejską. Bywał we Francji i w Anglii, gdzie prowadził nie tylko sprawy dyplomatyczne, ale nawet rokował warunki małżeństwa córki Karola IV z angielskim królem.

Pełnił funkcję gubernatora Czech, co jednak nie przypadło do gustu czeskim szlachcicom. Eskalacja konfliktu omal nie doprowadziła do wojny. Wystarczy powiedzieć, iż sytuacja była tak dramatyczna, że doszło do morderstwa najstarszego syna Noszaka, który również nosił imię Przemysław. Pod koniec życia schorowany książę cierpiał na niedowład nóg. Dlatego był noszony w lektyce – stąd wziął się jego przydomek. Dokonał żywota w 1410 r., pozostawiając koronę jedynemu ocalałemu synowi, księciu Bolesławowi.

O kolejnym z książąt wiadomo, że nazywał się Przemysław II Cieszyński i zwany bywał także Przemysłem oraz Przemkiem. Urodził się w 1420 r. i w księgach figuruje jako władca Cieszyna i Głogowa. Jak na swoje czasy, był aktywnym politykiem, znanym również na arenie międzynarodowej. Chciał doprowadzić do zbliżenia Polski i Czech. Jego wysiłki nie zawsze były doceniane przez możnowładców. Nieporozumienia związane z nadmierną ingerencją w sprawy elekcji króla węgierskiego omal nie doprowadziły Przemysława II do ostatecznego upadku. Od katastrofy wybawiła go wyprawa wojsk polskich na odsiecz Cieszynowi. Książę musiał jednak wyrazić zgodę na zagarnięcie przez króla dóbr głogowsko-ścinawskich. Pełen niepokoju o dalszy los księstwa, Przemysław II zmarł bezpotomnie w 1477 r. Został pochowany w kościele dominikanów w Cieszynie, czyli tam, gdzie przedtem na wieli spoczął jego przodek, Przemysław I.

(drako)

22-04-2009 00:00:00 ·

Skomplikowane układy choreograficzne, czy wiersze opiewające uroki naszej dzielnicy to tylko niektóre ze sposobów, jakimi mają zamiar uczcić nasi seniorzy zbliżające się Dni Orłowa. Cały Klub Seniora został postawiony w stan pełnej gotowości.

Podopieczni klubu przygotowują wystawę. Żeby dobrze się na niej zaprezentować, haftują, malują obrazy, kleją rozmaite ozdoby. Jakby tego było mało, piszą także wiersze oraz z zapałem ćwiczą piosenki morskie. A wszystko to z okazji planowanego występu, który ma być połączony z tanecznym show. A jakże – nasi seniorzy wiedzą, co jest „na topie” i także chcą być „trendy”! Dni Orłowa będą świetną okazją, by się o tym przekonać na własne oczy.

Seniorzy pilnie ćwiczą choreografię (fot. Klub Seniora)

 

- Nasza klubowiczka, Nina Pruszkowska-Żelazkowa napisała wiersz specjalnie na tę okazję – zachwala Barbara Rudko, animatorka Klubu Seniora. - Jest on kontynuacja zeszłorocznej „Orłowskiej Rymowanki”. To jego pierwsza prezentacja!

Na co dzień natomiast seniorzy wrócili do środowych wieczorków tanecznych, które wcześniej odłożyli na czas Wielkiego Postu.

- Cały czas zapraszamy do naszego grona nowe osoby – przypomina Barbara Rudko.

(drako)

Nina Pruszkowska- Żelazkowa

Odgłosy wiosny, czyli ciąg dalszy rymowanki

Nad pięknym Orłowem jaskółki fruwają,

Radość i nadzieję w sercach rozniecają.

Wciąż nadal wytrwale krążą nad Orłowem,

Nawet ciemne chmury rozpędzić gotowe.

Wkrótce w naszych sercach radość zajaśnieje,

Gdy słonko zaświeci, dając nam nadzieję.

W okolicznych lasach kwiatki zakwitają,

Romantycznych ludzi chętnie zapraszają.

Serca obudzone coraz szybciej biją,

Radość i nadzieję niby nektar piją.

I dobrze jest czasem wieczorową porą,

Popatrzeć na morze, chodząc po tym molo

I na migocące światełka od morza,

Co nam rozjaśniają te ciemne przestworza,

Bo to są sygnały ze statków na wodzie,

Które tam na redzie stoją w korowodzie.

Te statki wciąż płoną swoimi światłami

I tańczą na falach złotymi blaskami.

I słysząc odgłosy naszych tęsknych westchnień

Rozświetlają dla nas ciemną morza przestrzeń.

I kiedy porankiem znów się obudzimy,

To jasne słoneczko znowu zobaczymy.

I zaraz radośnie, głośno zaśpiewamy,

Bo ten świat otwarty stoi już przed nami.

I wiosna naprawdę już do nas przychodzi,

Zatem niech się cieszą i starsi i młodzi!!!

I słysząc te słowa, niech się każdy dowie,

Że pięknie, najlepiej żyje się w Orłowie.

22-04-2009 00:00:00 ·

O tym, że pobyt Stefana Żeromskiego w Orłowie, choć stosunkowo krótki, był jednak owocny, nie trzeba nikogo przekonywać. Dziejami pisarza i jego domku żywo interesuje się młodzież z naszej dzielnicy.

Stefan Żeromski niegdzie długo nie zagrzewał miejsca. Jednak czas spędzony w nadmorskim domku był dla pisarza bardzo inspirujący. Do tej pory ślady jego bytności w tym urokliwym miejscu dokumentowała wystawa. Teraz jednak przyszedł czas na zmiany.

Domek Żeromskiego wciąż tętni życiem (fot. dk)

 

- W marcu nastąpiło otwarcie nowej muzealnej ekspozycji, poświęconej życiu i twórczości Stefana Żeromskiego – mówi Henryk Wiszniowski z Towarzystwa Przyjaciół Orłowa. - W programie otwarcia była projekcja pierwszej części filmu o pisarzu.

Zainteresowani mogli także w późniejszym terminie obejrzeć drugą część filmu. Natomiast w pierwszych dniach maja planowane są zajęcia edukacyjne z młodzieżą. Tematem ma być zarówno życie i twórczość Stefana Żeromskiego, jak również ciekawa i bogata historia Orłowa oraz Kolibek. Jak na razie zainteresowanie jest spore, bowiem uczniowie ustawiają się w kolejkach.

- Mamy zgłoszenia od kilku szkół, które chcą przeprowadzić w Domku Żeromskiego zajęcia edukacyjne o pisarzu – potwierdza Henryk Wiszniowski.

A ponieważ domek żyje nie tylko samym Żeromskim, w kwietniu planowana jest prelekcja Adama Kujota na temat wykopalisk archeologicznych w Egipcie. Odczyt będzie połączony z projekcją egzotycznych zdjęć.

(drako)

22-04-2009 00:00:00 ·
«    1 2 3 4 5 ... 10 11    »
  • Save this on Delicious

Reklama

News

packersmovers .in

Avoid pipe dream gauges. Generally, these are organizations that may offer a lower site before the move and after that discharge your pockets with concealed a great many. Be extremely careful about

Zamienić kurnik na apartamentowce…

Ponury i przygnębiający barak pamiętający zamierzchłe czasy PRL, dawna i dzisiejsza siedziba władz jednej z największych gdańskich spółdzielni mieszkaniowych, nie jest najlepszą wizytówką LWSM Morena.

„Promyk Nadziei” zbuduje plac zabaw

Zakończył się konkurs skierowany do organizacji pozarządowych na wybudowanie plac w zabaw dla dzieci na terenie Gdańska. Nowe atrakcje dla najmłodszych powstaną do końca 2010 r. Wśr d dwunastu oferent

Niechciane zaliczki

Zarząd LWSM Morena wprowadził zaliczkową opłatę 10 złotych na poczet rozliczenia tak zwanej wody r żnicowej. Kwota ta podlegać będzie rozliczeniu po zakończeniu okresu rozliczeniowego zużycia wody.

Castel wycina w pień

Przy ul. Magellana na Morenie wycięto w pień dorodne drzewa, a zaraz potem na teren wjechały spychacze zaalarmowali nas mieszkańcy osiedla Morena. Jeśli wycięte zostały jakiekolwiek drzewa, to z c

Zarządowi nie podwyższono wynagrodzenia

17 sierpnia obradowała Rada Nadzorcza LWSM Morena . Obecni byli zainteresowani członkowie sp łdzielni. Zmieniono zasady typowania dom w do rocznego planu dociepleń. Obecnie o pierwszeństwie będzie de

Myjnia oprotestowana

Czy na parkingu przy ul. Kolumba wydzierżawionym od sp łdzielni prywatny przedsiębiorca, Władysław Krugły, będzie m gł zbudować myjnię dla samochod w? Mieszkańcy sąsiadujący z tym parkingiem, sondow

Przed pierwszym dzwonkiem…

Do nowego roku szkolnego pozostało już niewiele czasu, toteż każda godzina w szkole przy Gojawiczyńskiej wykorzystywana jest maksymalnie, aby jak najlepiej przygotować plac wkę do zajęć.Brygada remont

Czy bandytyzm zawładnie Moreną?

Podpalenie piwnicy przy Marusarz wny 6, uszkodzenie windy dwa tygodnie p źniej w tym samym bloku, kradzież element w rusztowania przy Amundsena, przecięcie przewod w paliwowych w samochodzie zaparkowa

Bez tabletek uspokajających

Pracownicy chełmskiej sp łdzielni twierdzą, że wraz z dokonanymi zmianami we władzach przestały śnić się im po nocach koszmary i do pracy, jak dawniej, chodzą chętnie, bez stresu.Maria Supłatowicz pot

Wczytywanie...