pl

News

  • Save this on Delicious
«    1 2 3    »

fot. archiwumMagda Derezińska, od urodzenia mieszka w Zakopanem. Studiuje filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim, jest absolwentką Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Od 6 lat uprawia skialpinizm. Należy do Bergson Team oraz KS Kandahar. Jest wicemistrzynią świata 2004 w skialpinizmie w kategorii do 23 lat, brązową medalistką Pucharu Europy 2004, złotą medalistką Pucharu Europy Środkowej 2006 oraz Pucharu Polski 2002 i 2004, a od czterech lat także Mistrzynią Polski. Jako pierwsza Polka ukończyła 4-dniowe zawody Pierra Menta 2006, uważane za najcięższe zawody skialpinistyczne na świecie. O zmaganiu się i motywacji rozmawiała z nią Katarzyna Michałowska.

Na czym polega Skialpinizm?Skialpinizm to po polsku narciarstwo wysokogórskie. Jest to coraz bardziej popularna dyscyplina sportu mająca w Polsce zagorzałych zwolenników. Najogólniej, w sporcie tym chodzi o zdobywanie szczytów, przełęczy i innych punktów, po to, aby zjechać z nich na nartach.

Co jest w tym sporcie najtrudniejsze?To, że jego tłem są góry. Trzeba umieć być odpowiedzialnym i pokornym. Dużą sztuką jest wyczucie granicy pomiędzy rozwagą, przestrzeganiem bezpieczeństwa a ryzykiem i górską przygodą. Jeśli chodzi o sportową stronę skialpinizmu to najważniejsza jest siła psychiczna oraz umiejętność pokonywania słabości ciała oraz umiejętność motywowania się do wytrwania do końca wielogodzinnego podchodzenia i podbiegania w górę oraz zjeżdżania. Jest to ciężka walka z samym sobą.

Dlaczego zaczęłaś trenować?Wychowałam się w rodzinie o tradycjach sportowych. Mój tata był wybitnym, światowej sławy narciarzem alpejskim. Od dzieciństwa uwielbiałam jazdę na rowerze, grę w tenisa, siatkówkę, wycieczki po Tatrach. Lubiłam sprawdzać swoje siły. Aż w końcu zaczęłam biegać po Tatrach i poznałam bliżej środowisko ludzi gór. Pewnego dnia znajoma przewodniczka zaproponowała mi wycieczkę narciarską, bo szukała partnerki do zawodów. Pożyczyła mi sprzęt i tak się to zaczęło. Skialpinizm od razu bardzo mi się spodobał.

Skąd czerpiesz motywację do takiego wysiłku?Generalnie, z motywacją jest różnie. Czasem na treningach lub zawodach jest ogromna. Po prostu chce się wypluwać płuca, walczyć do upadłego. To są fajne momenty. Czasem motywacja i poczucie sensu wymyka się, ale tutaj można przeżyć inny rodzaj fajności, takiej, która odsłania najgłębsze pokłady własnego ja, do którego trzeba w momencie zwątpienia głębiej się dokopać, by tam znaleźć ów sens i świadomość, dlaczego się to robi.

Czy były momenty zwątpienia?Tak. Zwłaszcza w tak wytrzymałościowej dyscyplinie, jaką jest skialpinizm, kiedy zawody nie trwają trzy minuty, ale trzy godziny… to naprawdę długo. Zwłaszcza, gdy minuta za minutą trzeba dawać z siebie jak najwięcej, a zmęczenie narasta i narasta… Pamiętam wiele startów, kiedy przeżywałam momenty dużego osłabienia i zniechęcenia. Pojawiały się pytania - po co to robię, jakie to ma dla mnie znaczenie, i czy w ogóle dla kogokolwiek ma. Wtedy najmocniej odczuwałam, że muszę oprzeć się o kogoś z zewnątrz. Tym kimś mógłby być ktoś bliski z rodziny lub przyjaciel. Ale szybko zdawałam sobie sprawę, że to nie jest osoba, o którą mi chodzi. Moi bliscy, mimo, że cieszą się z moich sukcesów, nie motywują mnie w pełni. Raczej martwią się o moje zdrowie i wyeksploatowanie fizyczne. Zawsze wtedy mocno dochodziło do mnie, że tylko ktoś taki jak Jezus, który ofiarował siebie za mnie, mógłby chcieć mojego poświęcenia i mojego wyrzekania się siebie... i jeśli w takich momentach największych kryzysów biegłam dalej i nie wycofywałam się z zawodów - to śmiało mogę powiedzieć, że zawsze motywacją był dla mnie Bóg. To brzmi pewnie trochę jak umartwianie się, asceza, ale myślę, że coś w tym jest, bo jak mawia jeden z moich najlepszych przyjaciół - Trzeba umierać, aby żyć…

Czy chcesz powiedzieć, że wiara jest dla Ciebie siłą napędową w sporcie?Tak, coś w tym rodzaju. Wszelka aktywność fizyczna, która nie ogranicza się do przebywania tylko na siłowni lub w sali fitness może spowodować, że staniemy z sobą twarzą w twarz. Przy bardzo dużym wysiłku fizycznym, w którym podchodzę niemal do granic znoszenia bólu, pytam sama siebie o sens i cel tego zmęczenia. Ale zaraz uświadamiam sobie, że nie mam tych sił sama z siebie. Te niespożyte możliwości daje mi Bóg. Mogę tylko odczuwać z tego powodu wdzięczność i iść dalej.

Czy masz jakieś rady dla studentów jak zachować dobrą kondycję?Doceniajcie zbawienną moc choćby półgodzinnego biegu odbytego między zajęciami na studiach a np. przygotowywaniem się do sesji czy zajęć. Tak dotleniony umysł, oczyszczony z wielu godzin spędzonych w salach i na ulicach jest dużo bardziej pojemny na wiedzę. Mogę powiedzieć to z całą pewnością, bo sama na własnej skórze już od pięciu lat testuję połączenie studiowania na studiach dziennych z codzienną porcją treningu, często nawet bardzo wyczerpującego.
Zatem zachęcam wszystkich do bycia aktywnym fizycznie, bo to naprawdę pomaga. Wyrwij się choć na chwilę z codziennej szarości studenckiej. A gdy doprowadzi to do spotkania samego siebie i Kogoś zawsze dla nas obecnego, będzie to znaczyło, że już jesteśmy prawdziwymi sportowcami.

02-10-2007 00:00:00 ·

Spaghetti Olgi:

Składniki:
Szynka
Makaron
2 cebule
1 puszka groszku
Ser starty (im więcej tym lepiej)
Wykonanie:
Smażysz na patelni szynkę pokrojoną w kwadraciki i posiekaną cebulę. Gotujesz makaron. Wszystko wrzucasz do gara, dodajesz groszek z puszki i starty ser. Niech makaron w garze będzie ciepły żeby ser się stopił i groszek ocieplił.

Zapiekanka po żywiecku:

Składniki:
Kiełbasa do smażenia
Masło
1 jajko
Ser w plastrach
Wykonanie:
Kiełbasę kroisz w plastry i podsmażasz na maśle. Dodajesz na patelnie rozbełtane jajo.
Kiedy jajo się zetnie, kładziesz na nie plastry żółtego sera.  Całość przykrywasz pokrywką i czekasz aż ser się roztopi

Hałava:

Składniki:
1 kg kaszy manny
1 i pół kostki masła
1 kg cukru,
2 i pół l wody
pół łyżeczki cynamonu
2 łyżki wiórków kokosowych albo 1 banan
garść rodzynek

Wykonanie:
W stalowym lub emaliowanym garnku prażysz na małym ogniu kaszę mannę. Kasza powinna być prażona równomiernie do złotego koloru. Dodajesz rodzynki. Po chwili dodajesz cynamon, rozpuszczasz masło i powoli wlewasz przygotowany syrop z cukru i wody (syrop powinien być ugotowany). Wiórki powinny być dodane w czasie prażenia kaszy, banany w czasie gotowania syropu. Po dodaniu syropu całość intensywnie mieszasz aż hałava nie będzie się lepiła do brzegów garnka.

Olga Witczak


Spaghetti z kiełbasą (na 4 osoby)

Pewnego popołudnia w lodówce pozostał mały kawałek kiełbasy, a półka miała mi do zaoferowania tylko pół opakowania spaghetti. Niewiele się zastanawiając postanowiłam połączyć oba te składniki, w końcu burczącemu brzuchowi się nie odmawia. Zaczęłam szukać jakiejś odpowiedniej przyprawy, która dodała by wyrazu, i wpadł mi w ręce aromatyczny tymianek. Niewiele się zastanawiając dodałam go do potrawy. Odtąd ilekroć chcę zjeść coś pysznego, przygotowuję to spaghetti, wychodzę ma słoneczny balkon, i wyobrażam sobie że jestem we Włoszech. Od razu poprawia się humor!

1 opakowanie  makaronu spaghetti
2 kiełbasy ( ok. 30 dag) najlepiej wędzonej, lecz nie ,,swojskiej";
tymianek suszony ( ok. pół łyżeczki)
2 ząbki czosnku lub 2 sztuki przyprawy w kostkach Knorr ( czosnkowej)
olej do smażenia, pieprz, sól

Kiełbasę kroimy na pół i następnie na drobne plasterki, a następnie wrzucamy na rozgrzany olej. Dodajemy czosnek, i 2 szczypty tymianku, mieszamy ( jeśli dodajemy kostkę czosnkową, wówczas nie dodajemy soli), i dodajemy szczyptę soli i pieprzu. Zmniejszamy ogień, i od czasu do czasu mieszając, smażymy kiełbaskę aż będzie chrupiąca. W tym czasie przygotowujemy spaghetti ( na opakowaniu pisze o kilku litrach wody, ale całe opakowanie ugotuje się i w dwóch ;-) ), do gotującej się wody dodajemy łyżkę oleju, pół łyżeczki soli i makaron. Gotujemy ok. 8- 10 minut, mieszając kilka razy, najlepiej jednak sprawdzać twardość makaronu samemu. Odcedzamy spaghetti, i wrzucamy do garnka w którym się gotowało. Do tego wrzucamy kiełbaskę z przyprawami i olejem z patelni, mieszamy i ponownie dodajemy resztę tymianku i kostkę lub czosnek. Pyyycha!
Koszty: spaghetti ok. 2 zł, kiełbasa ok. 4 zł, tymianek 1 zł, opakowanie kostek ok. 1,60 zł. Razem : ok. 2, 15 zł na osobę.


Jajko po "tatowsku"; (na 2 osoby)

To danie to dzieło mojego taty. Zaskoczył nas nim kiedyś w letnie niedzielne popołudnie, a my nie mogliśmy wyjść z podziwu dla jego wyobraźni. Kto to widział łączyć jajko z tak różnymi składnikami i to nawet z keczupem? Potrawa ta jednak na dobre zagościła w naszym domu, i jest idealna na lato; świeże warzywa dodają charakteru, a szybkość i łatwe przygotowanie sprawiają że mamy czas na inne przyjemne rzeczy jak opalanie. Największą zaletą jest to, że można dodać prawie wszystko, co się ma w lodówce; kiełbasę, szynkę, mielonkę, pomidor, paprykę, pieczarki, boczek, szczypiorek, ser, cebula; kombinacji jest mnóstwo, także zabawa jest udana. Wypróbuj koniecznie!

kawałek kiełbasy, szynki lub boczku
1 pomidor
1 papryka
1 ząbek czosnku
1 mała cebula
do tego można dodać także pieczarki
2 jajka
kawałek sera lub 2 plasterki sera
keczup ( może być bez)
sól, pieprz, trochę masła lub margaryny do smażenia

Na patelni rozgrzać margarynę. Wrzucić pokrojoną w kostkę cebulę, i smażyć aż się zeszkli. Do tego dodać pokrojoną w kostkę szynkę, kiełbaskę czy też boczek. Pomidora i paprykę pokroić w kostkę, dodać do cebuli z mięsem, doprawić solą i pieprzem, i smażyć aż pomidor i papryka puszczą sok( powstaje wtedy pyszny sos). Następnie wbić jajka po obu stronach patelni, jak jajka sadzone. Zaczekać aż białko się zetnie, wtenczas posypać tartym serem lub przykryć plasterkami sera jajka, przyłożyć pokrywką żeby ser się rozpuścił. Można posypać szczypiorkiem. Zdjąć z ognia, i nakładać na talerze. Można polać keczupem i jeść z chlebem. Mniam;
Koszty: cebula ok. 0,5 zł, kawałek kiełbasy lub szynki ok. 3 zł, pomidor ok. 2 zł, papryka ok. 2, 5 zł, jajka 0,60 zł, ser ok. 2 zł.
Razem: ok. 5, 30 zł na osobę.


Naleśniki z truskawkami ( ilość osób zależna od naleśników; )

Będąc w Zakopanem w restauracji jadłam przepyszne naleśniki; były tak dobre że choćby dla nich pojechałabym odwiedzić góralskie Krupówki. Jakiś czas później odwiedzając mojego chłopaka, usłyszałam tajemnicze słowa: obiad będzie niespodzianką. Moim oczom ukazały się dwa złociste naleśniki oblane rubinową polewą, które przygotowała jego mama na obiad. Po rozmowie z nią okazało się, że tak pyszne danie może być niezwykle proste. A te kolory i smak!

Na ciasto naleśnikowe :
2 szklanki mleka
2 szklanki wody
szczypta soki
ok. 6-9 kopiatych łyżek mąki
2 jajka
olej do smażenia

Na farsz i polewę:
2 opakowania serka homogenizowanego waniliowego
ok. 30 dag truskawek ( mogą być mrożone)
łyżka cukru lub cukru pudru

Do wysokiego naczynia wlać wodę i mleko, oraz jajka, następnie roztrzepać lub zmiksować mikserem. Dodać szczyptę soli i łyżkę oleju. Do tego dodawać po łyżce maki, mieszać lub miksować, aby nie było grudek. Ciasto ma mieć konsystencję lejącą konsystencję, ale nie rzadką. Na patelni rozgrzać olej i smażyć cienkie naleśniki. Truskawki zmiksować z cukrem na płynną masę. Każdy naleśnik posmarować serkiem waniliowym, złożyć w kopertę, i polać sosem truskawkowym. Niebo w gębie!
Koszty: mleko ok.1,60 zł, mąka ok.1,2 zł, jajka ok.0,60 zł, serki ok. 2,50 zł, truskawki ok. 3 zł. Razem: ok. 2,2 zł na osobę.

Ewa Reciak

02-10-2007 00:00:00 ·

KATOLICKIE CENTRUM EDUKACJI MŁODZIEŹY "KANA" KATOWICE

RAPORT ŚLĄSKIEGO CENTRUM INFORMACJI O SEKTACH SUBKULTURACH I NOWYCH RUCHACH RELIGIJNYCH z działalności za rok - 2006


KATOWICE 2007


RAPORT  Z  DZIAŁALNOŚCI ŚLĄSKIEGO  CENTRUM  INFORMACJI O  SEKTACH  I  GRUPACH PSYCHOMANIPULACYJNYCH  ZA  ROK  2006


I .Informacje ogólne.
Śląskie Centrum Informacji o Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych "KANA" Katowice
Biuro czynne we wtorki w godzinach od 16.00 - 19.00,
nr. tel. 0//32 6082 - 676
Katowice pl. Ks. Szramka 4 (obok Kościoła Mariackiego)
Fax : 032/ 2530 - 456,
e-mail: sekty_katowice@op.pl    lub     email: katowice@psychomanipulacja.pl
Strona Internetowa -  http://www.katowice.psychomanipulacja.pl
Telefon zaufania : 0 501 48 73 44 - czynny codziennie w godz 08:00 do 22:00
     
     Biuro Informacji O Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych w Chorzowie
     działające przy Ośrodku Promocji Rodziny w Chorzowie
     Plac Św. Jana 31A     41-503 Chorzów
     tel. (032) 241-20-68   
     http://www.stowarzyszenienarzeczrodziny.org
     e-mail: sekty_katowice@op.pl    lub    email: katowice@psychomanipulacja.pl 
     telefon zaufania : 0 501 48 73 44 - czynny codziennie w godz 08:00 do 22:00

      Osoba odpowiedzialna za Centrum
o Dariusz Pietrek - koordynator Śląskiego Centrum.

Ośrodek specjalizuje się w problematyce:
· sekty
· grupy psychomanipulacyjne
· subkultury i nieformalne grupy młodzieżowe.
· ogólna pomoc psychologiczna. 

II . Dane statystyczne za rok 2006

1. Ilość konsultacji telefonicznych dotyczących sekt i innych zjawisk o charakterze destrukcyjnym - 389  - (w roku 2005 - 420)

2. Ilość konsultacji indywidualnych na miejscu w ośrodku dotyczących sekt i innych zjawisk o charakterze destrukcyjnym -  382 osoby z terenu województwa Śląskiego - w roku 2005 - 267 osób,  wzrost o 115 osób

3.Ilość listów normalnych emaili dotyczących sekt i innych zjawisk o charakterze destrukcyjnym - 244
 
4. Charakter problemów zgłaszanych w trakcie spotkań indywidualnych.
- problem członka rodziny
- problem osoby znajomej
- problem osobisty - dotyczący konkretnej sekty
- prośba o ogólną informację dotyczącą  sekty
- inne (np. prace licencjackie lub magisterskie )

5. Szacujemy na podstawie zgłoszeń, że na terenie okręgu katowickiego działa ok. 70  różnego rodzaju sekt (religijnych, ekonomicznych, terapeutycznych i edukacyjnych),

6. Prelekcje.
W roku 2006 zostało przeprowadzonych  237 zajęć profilaktyczno - informacyjnych
z czego 100 w całości sfinansowanych przez Urząd Miasta Katowice - Wydział Zdrowia.
 W zajęciach udział wzięło około 3 000 uczniów katowickich szkół, ogólnie zajęciami zostało objętych około 7 000 osób.

Śląskie Centrum prowadzi od wielu już lat również praktyki  dla studentów Kolegium Nauczycielskiego w Bytomiu.
Śląskie Centrum uczestniczyło w wielu konferencjach naukowych i profilaktycznych miedzy innymi w  takich jak:
? Mikołów - X Ponadregionalnym Mikołowskim Seminarium Trzeźwości
? Mysłowice - Górnośląska Wyższa Szkoła Pedagogiczna imienia Kardynała Augusta Hlonda w Mysłowicach - Konferencja naukowa "SEKTY jako problem współczesności" a także we wrześniu w konferencji "Bezpieczeństwo Dzieci i Młodzieży-zagrożenia cywilizacyjne w aspektach: pedagogicznym, instytucjonalnym i legislacyjnym".
? Szkolenie dla kadry Kolegium Nauczycielskiego w Zgierzu
? Szkolenie dla pracowników Interwencji Kryzysowej w Gliwicach
? Liczne szkolenia dla psychologów i pedagogów szkolnych a także rekordowa ilość szkoleń w 2006 roku dla rad pedagogicznych

Prowadzone są również zajęcia profilaktyczne dla młodzieży w okresie np. Rekolekcji Wielkopostnych czy w okresie poprzedzającym wakacje.

Prowadzone prelekcje mają za zadanie przekazanie podstawowych informacji dotyczących sekt destrukcyjnych i nabycie praktycznych umiejętności obrony przed tzw. zwerbowaniem.
Coraz częściej nasze zajęcia są ukierunkowane na zdobycie wiedzy pozwalającej dokonać diagnozy  technik wpływu społecznego a także zdobycie wiedzy jak sie można bronić przed manipulacją
 Zajęcia przeprowadzane przez Śląskie Centrum cieszą się dużym zainteresowaniem,
ponadto mamy liczne sygnały, iż młodzież podczas zajęć nabyła potrzebne umiejętności potrzebne do obrony przed próbami werbunku do sekt religijnych czy ekonomicznych.
 Obecnie zajęcia są wzbogacone o liczne prezentacje multimedialne podczas których są przedstawiane materiały kolportowane przez sekty.

Wnioski:
1.  Zauważono ponowny wzrost działalności tzw. sekt ekonomicznych. W połowie roku docierały do nas liczne sygnały o intensywnych działaniach klonu firmy FUN WORLD, która dokonała retuszu swojego oblicza i tworzyła kolejną piramidę ekonomiczna pod nazwą Centrum Kształcenia Kadr Menadżerskich. Działania medialne doprowadziły do zamknięcia tej firmy.
2. Zakończyło się śledztwo dotyczące rozwieszania ośmieszających plakatów przez sektę Bractwo Zakonne Himawanti. Bractwo zorganizowało poprzez swoja organizacje fasadową - Stowarzyszenie Macierz z Pucka akcję protestacyjną, mającą na celu doprowadzenie do uwolnienia swojego guru Ryszarda Matuszewskiego. Najczęściej protesty były wysyłane przez niedobitków tej sekty. Obecnie sekta funkcjonuje pod nazwą Himalaya Thitha która propaguje nauki swojego pseudoguru.
3. Śląskie Centrum Informacji o Sektach uściśliło swoja współpracę z Kwartalnikiem Informacyjno - Profilaktycznym "SEKTY I FAKTY" który ma siedzibę w Rudzie Śląskiej a wydawany jest przez Wydawnictwo Maternus Media z Tychów.

4. Śląskie Centrum Informacji o Sektach uczestniczyło w działaniach mających na celu ograniczenie funkcjonowania osób podających się za licencjonowanych psychoterapeutów, którzy pracując z grupą np. Alkoholików czy narkomanów tworzyli tzw syndrom sekty w wyniku czego następowało uzależnienie od osoby prowadzącej.
5. W 2006 Śląskie Centrum było inicjatorem oświadczenia wystosowanego do mediów, którego treścią było ustosunkowanie sie do działań pana Ryszarda Nowaka - Przewodniczącego Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami - treść oświadczenia w załączniku i na stronie www.psychomanipulacja.pl
6. Centrum przeprowadziło ogólnopolska akcje informacyjną na temat akcji "Koniec religii fałszywej." jaką przeprowadziła sekta świadków Jehowy w  miesiącu październiku 2006 roku. Była to jedna z najgłośniejszych w ostatnich latach kampanii Świadków Jehowy, mająca na celu werbunek do tej sekty. 
7. Otwarcie drugiego Biura Informacji o Sektach w Ośrodku Promocji Rodziny działającym w ramach Stowarzyszenia Na Rzecz Rodziny zainicjowało utworzenie ŚLĄSKIEGO CENTRUM PROFILAKTYKI - ta inicjatywa ma na celu organizację zajęć dla młodzieży szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych a także dla nauczycieli, rodziców, pedagogów i psychologów szkolnych w tematyce szeroko pojętej profilaktyki.

          

TEMATY ZAJĘĆ ŚLĄSKIEGO CENTRUM INFORMACJI O SEKTACH I GRUPACH PSYCHOMANIPULACYJNYCH "KANA" KATOWICE

PRELEKCJE  PROFILAKTYCZNE  DLA  MŁODZIEŹY:

Metody werbunku do sekt. Psychomanipulacja.
Zajęcia mają na celu zapoznanie młodzieży z tematyką sekt religijnych, ekonomicznych i edukacyjnych. Młodzież ma zapoznać się z metodami werbunku do sekt a także przeanalizować materiały kolportowane przez sekty.

PSYCHOMANIPULACJA I WERBUNEK DO SEKT.  

Metody werbunku do sekt
Czym jest manipulacja - podanie przykładów i omówienie mechanizmów,
Omówienie technik werbunku w sektach religijnych, ekonomicznych, terapeutycznych czy edukacyjnych:
 - pierwszy kontakt  - zainteresowanie myślą, ideą, kolportaż materiałów sekty,   metoda flirtu                              
- bombardowanie miłością -   tworzenie grupy, dualizm "MY I ONI", burzenie autorytetów
- kontrola osoby w sekcie - sen, informacja, dieta, działalność misyjna, indokrynacja
- konsekwencje przynależności - psychiczne, duchowe, fizyczne
- obrona i szukanie pomocy- na co zwracać uwagę i o co pytać, jakie zadawać pytania, gdzie szukać pomocy

Metody i formy pracy z uczniami
7. odczytanie fragmentów tekstów;
8. praca w grupach;
9. dyskusja;
10. wykład;
11. wnioski.
 Uczeń wie:
1. czym jest sekta, potrafi rozpoznać sektę;
2. wie jak werbuje sekta;
3. ma świadomość szkodliwości oddziaływań sekty na człowieka;
4. wie gdzie szukać pomocy dla osób uzależnionych przez sektę.

? Odczytanie świadectw osób, które padły ofiarą sekty.
? Refleksja w grupach nad motywami wstępowania ludzi do sekty.
? Prezentacja pracy przez poszczególne grupy.
? Wykład:

06-02-2007 09:08:00 ·

Takie pytanie zadaliśmy studentom różnych wydziałów Politechniki, Uniwersytetu, Akademii Medycznej, AWFu oraz Akademii Morskiej. Odpowiedzi, jakie usłyszeliśmy, definitywnie łamią stereotypowy wizerunek studenta, który niedojada, niedosypia, czy też nie dba o swoją kondycję fizyczną.


Biegamy, chodzimy na kurs tańca, pijemy dużo wody i staramy się regularnie jeść.
Kasia, Magda i Ala, AMG

Staram się systematycznie odżywiać, ale zdarzają się takie dni, kiedy zupełnie to nie wychodzi. Mam też na sumieniu jeden grzech - hektolitrami piję kawę.
Ewa, AMG

Nie dbam, bo nie mam czasu. Ale będę dbała... już za parę lat!
Gosia, AMG

Staramy się codziennie biegać, nie jemy po 20, no i łykamy rutinoscorbin.
Agata i Gosia, AMG

Jeżdżę na rowerze i chodzę na basen.
Beata, AMG

Bardzo zdrowo się odżywiam- jem tylko ciemny chleb, dużo warzyw i unikam tłustych posiłków.
Iza, AMG

Nie wysypiam się, bo trzeba się uczyć. Nie jem pożywnych obiadków, bo zajęcia trwają od ósmej do ósmej. Od biedy rano się zęby umyje.
Maciek, PiA

Odżywiamy się zdrowo, bo jesteśmy dentystkami i dbamy o nasze ząbki. Biegamy po schodach zamiast wjeżdżać windą. Chodzimy na pozauczelniane zajęcia sportowe.
Kasia i Majka, AMG

Myję się raz dziennie, a sześć razy dziennie szoruję zęby. Mam nawet przy sobie pastę do zębów i dezodorant.
Mateusz, PiA

Uprawiamy sport. Trenujemy piłkę nożną, a do tego snowbord, siłownia, wspinaczka, rowery, koszykówka, deskorolka. Jemy też zdrową żywność- warzywa i owoce, mięso, żadnych słodyczy, kawa się zdarza, ale to dla zdrowia, żeby sobie ciśnienie podnieść.
Kuba i Karol, PiA

Sport, witaminki co rano, mleczko acidofilne po treningu. Często wyjeżdżamy w plener np. na Mazury, żeby powdychać świeżego powietrza.
Bogumił, Paweł i Grzegorz, PiA

Nie zastanawiam się nad swoim zdrowiem, bo nie mam na to czasu.
Marta, matematyka, UG

Higiena i codzienne jedzenie, a do tego trochę sportu. Choć generalnie jest ciężko, bo zdarzają się papierosy, zapiekanki, no i przesiadywanie przed komputerem.
Wojtek i kolega, informatyka, UG

Po prostu jestem zdrowy, więc nic nie muszę robić.
Witek, informatyka, UG

Regularna dieta, aktywny tryb życia, siłownia.
Łukasz, Damian, Oliwier i Kuba, AWF

Biegamy, jemy dużo warzyw i owoców, pijemy wodę mineralną.
Ania, Agnieszka, Monika, Agata i Karolina, AWF

Uprawiam sport i seks.
Jakub, AWF

Dieta bezalkoholowa i dużo ruchu, bo jesteśmy trenerami.
Paweł, Maciej, Rafał, Waldek, Przemek i Krzysztof, AWF

Ruszam się, nie jem fastfoodów, nie pracuję za dużo. Ważny jest też odpoczynek. A kolega uprawia seks po Bożemu (nosi na palcu obrączkę - przyp. red.).
Adam i Maciek- kolega, AWF

Ciepło się ubieramy, żeby się nie zaziębić. Nie palimy papierosów. Uprawiamy sport.
Ola i Maria, AWF

Odżywiamy się niezdrowo. Często chodzimy do budek z szybkim jedzeniem, bo nie mamy czasu na gotowanie. Pijemy alkohol. A najgorsze jest to, że uprawiamy mało sportu, bo to taka uczelnia jest.
Radek, Łukasz i Michał, AWF

Studenci? Piją wodę niegazowaną, prowadzą sportowy tryb życia i po 20 są już w łóżkach, niekoniecznie sami.
Darek i Paweł, uczestnicy kursu trenerskiego na AWF-ie

Generalnie nie dbam o zdrowie.
Bartek, nawigacja AM

Na Akademii Morskiej mamy codziennie dużo pływania. Poza tym staram się biegać, chodzić na siłownię. Nie jem zbyt dużo fastfoodów i słodyczy.
Kuba, nawigacja AM

Myjemy zęby, ćwiczymy, no i robimy cały czas badania, bo musimy ciągle mieć aktualne. To jest najzdrowsza uczelnia w Trójmieście!
Łukasz, Mikołaj i Michał, nawigacja AM

Trzeba by zacząć od tego, że nie mamy czasu na dbanie o zdrowie. Jedynie w ramach zajęć na uczelni chodzimy na basen i WF.
Hubert i Henio, nawigacja AM

Nie dbamy. Mało śpimy, pijemy dużo piwa, jemy mało warzyw i owoców.
Łukasz, Sebastian i Damian, nawigacja AM

Dieta, jedzenie w odpowiednich porach, no i sport.
Wojtek, nawigacja AM

Piję dużo kawy. Wydaję na to majątek!
Patrycja, PG

Ostatnio jadam dużo owoców i jogurty naturalne.
Paulina, PG

Ćwiczę dwa razy w tygodniu tajski boks. Staram się zdrowo odżywiać. Szukam w Internecie diet wysokobiałkowych, żeby przybrać na masie. Korzystam też z diet niskotłuszczowych.
Bartek, PG

Chodzimy na basen, staramy się rzadko korzystać ze środków komunikacji miejskiej i odżywiać się zdrowo. No i najważniejsze - dobrze się wysypiać!
Tomek, Radek, Tomek i Jakub, PG

Czynnie uprawiamy sport, czyli biegamy do autobusu na przystanku. Pijemy piwo. Choć może to nie najlepszy przykład, ale z życia wzięty. Mamy dużo pomysłów, ale nie wdrażamy ich w życie.
Wojtek, Paweł i Kamil, PG

Nie palę, nie piję i czynnie uprawiam sport.
Paweł, PG

Sport- piłka nożna, siatkówka, koszykówka, rower, pływanie, łyżwy. I oczywiście normalne odżywianie się.
Tomek i Lucjan, PG

29-05-2006 08:28:00 ·

Wykorzystując po raz kolejny szpalty magazynu oraz życzliwość naczelnej, w sposób bezczelny i jak najbardziej niepoprawny politycznie, chciałbym przyjrzeć się zagadnieniu przyjaźni. Znów będę operował stereotypami i wyjaskrawieniem, by ukazać różnicę w relacjach damsko - damskich i męsko - męskich. Choć ani na krok nie zbliżę się do prawdy, która wcale mnie nie obchodzi, to od tematu nie odstąpię.

Każdy i każda z nas ma przyjaciela czy przyjaciółkę. Druga osoba, z którą można porozmawiać, wypić piwo, pójść do kina czy na mecz, obudzić telefonem o trzeciej nad ranem, jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania jak woda rybie. Fakt ten stwierdzony jest naukowo. Dalej naukowcy już nie drążą tego tematu, bo przerasta to możliwości współczesnej nauki. Dlaczego? Bo relacje między przyjaciółmi wymykają się prawom logiki, natury i zdroworozsądkowemu osądowi. Przykłady? Podam tylko kilka, by nie czernić papieru nadaremnie.

Przychodzi przyjaciółka do przyjaciółki i zaczynają rozmowę. Jak myślicie, Drodzy Czytelnicy, ile trwa przeciętnie takie spotkanie. Godzina? Dwie godziny? Otóż, aby tylko omówić najważniejsze kwestie potrzeba, co najmniej, godzin kilku. Dlatego konieczne jest odwiedzanie się w godzinach nocnych oraz wspólne weekendowe wyjazdy. Partnerzy, w tym czasie, mogą robić wszystko, oprócz prób perswazji lub zrozumienia. Na próbach i tak się to skończy. Dla facetów kwestia niedościgniona.

Przychodzi przyjaciel do przyjaciela. Typowy dialog po trzech pytaniach ogólnych ("jak leci?", "wszystko w porządku?") przechodzi na rzeczy i zjawiska poza życiowe: sport, motoryzacja, polityka. Faceci rozkręcają się powoli, czyli do uzewnętrznienia się dochodzi najczęściej po omówieniu całej kolejki Ligi Mistrzów, nowości muzycznych i najnowszego modelu BMW. Przy tym zostało już wypitych parę piw, więc zanim mężczyzna wykrztusi coś swojemu przyjacielowi, jest już na lekkim rauszu. Partnerki mogą jedynie zachować wyrozumiałość dla swojego, lekko zataczającego się, Misiaczka.

Rozmowa między przyjaciółką a przyjaciółką przypomina, no właśnie, co przypomina. Matematyczny rozkład na czynniki pierwsze? Każda kwestia musi być omówiona w sposób rzetelny. Każda strona i każdy wątek po wielokroć przeanalizowany. Co gorsze każda decyzja, od doboru lakieru po termin ślubu, podlega tym samym prawom. Partnerze, twoje zdanie, choć krótkie i treściwe, i tak zostanie poddane pod nieomylny osąd przyjaciółek.

Przyjaciel od przyjaciela wymaga rozgrzeszenia, pocieszenia, utwierdzenia w słuszności. Od przyjaciela nie wymaga się rad. One są w złym guście, chyba że dotyczą naprawdę rzeczy ostatecznych. Decyzje facetów są suwerenne. Drogie Czytelniczki, choć doskonale wiemy, że tak nie jest, nie odbierajcie swoim partnerom iluzji, że to oni podejmują decyzje.

Przyjaciółka przyjaciółce powie wszystko. Nie ma żadnego tabu, tematu, na który się nie rozmawia. I tak prędzej czy później (raczej prędzej) każda kwestia wypłynie. Dlatego partnerze, jeśli pragniesz dowiedzieć się, co i jak robiłeś na wczorajszej kolacji, to przepytaj przyjaciółkę swojego Kochania.

Jako że mój tekst, zgodnie z regułami felietonu, jest stronniczy i przesadzony, pomijam wyjątkowe sytuacje przyjaźni damsko - męskich. Szczerze mówiąc, nie wierzę w takie układy, więc czuję się rozgrzeszony. Jeśli pozostawiłem niesmak lub gniew w waszych sercach, Drodzy Czytelnicy i Czytelniczki, nie będę przepraszał, bo i tak wiem, że w gruncie rzeczy przyznajecie mi rację.

Jacek Golimowski
tasman99@interia.pl

 

29-05-2006 08:28:00 ·

Wystarczy tylko, aby być lepszym i skuteczniejszym przez dziesięć i pół godziny, i świat stoi otworem! Można wygrać zdecydowanie więcej niż 1000 zł. na godzinę, jak to jest w jednej z radiostacji. Gdzie? Na boiskach w Niemczech, na przełomie czerwca i lipca. Po raz kolejny czeka nas szaleństwo Mundialu, czyli Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Szaleństwo tym większe, że nasze orły znowu wezmą w nich udział, jak i z tego powodu, że odbędą się one bardzo blisko naszego kraju.

Niezależnie od tego, czy ekscytujemy się piłką nożną czy też nie - wpływ tej dyscypliny na współczesne społeczeństwo jest ogromny. Do tego stopnia, że często kontuzja jakiegoś piłkarza jest ważniejszą informacją, niż niejedno wydarzenie polityczne i kulturalne. W różnych miejscach na świecie, oczekiwania na dobry występ drużyny narodowej, są największym marzeniem społeczeństw. Jak wiadomo, Brazylijczycy muszą wygrać i nie ma innego miejsca, gdzie spotkaliby się z taką akceptacją. Z kolei dla Wybrzeża Kości Słoniowej nadejdzie chwila wytchnienia od politycznego kryzysu pogrążającego ten kraj. Dla nas Polaków, będzie to kolejny zryw narodowy i nierealne marzenia o sukcesie.

Ale w tej całej biznesowo-polityczno-socjologicznej mieszance, warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Sport, a przede wszystkim piłka nożna, daje nadzieję na szybki sukces. Wystarczy tylko w siedmiu meczach być lepszym od rywala o jedną bramkę i świat stoi otworem. Sława, szacunek, uznanie! Pieniądze, pieniądze i jeszcze więcej pieniędzy. I tak jak w innych dziedzinach życia, przegrani się nie liczą. Bo sport wyczynowy to nic innego, jak życie w pigułce. Są wzloty i upadki. Można w szybki sposób wiele zyskać i jeszcze szybciej to stracić. Można zbudować silny charakter lub rozmienić swój talent na drobne. Zatem co my, wierni kibice telewizyjni, możemy z tego mieć? Ano to, że w tym zwariowanym świecie footbolu są również normalni ludzie, których przykład może być zachętą to bycia cool, w pozytywnym znaczeniu tego słowa.

Jorginhio (Brazylia - Mistrz Świata z 1994 roku), pokazuje nam, w jaki sposób pomagać innym. Dzielił się doświadczeniem i zarobionymi pieniędzmi, inwestując w życie około czterystu dzieci z ubogich rodzin. Nie przyszło mu to tak po prostu. Kiedyś sam znalazł się na zakręcie sławy, gdzie pieniądze bardziej przeszkadzały, aniżeli pomagały żyć. Ale dzięki spotkaniu z Jezusem, jego życie zmieniło się i nabrało wartości niezależnej od piłkarskich osiągnięć.

Lucio. Miał to szczęście, że w młodości zaczął budować wartość samego siebie, nie w oparciu o to co zrobił sam, ale na podstawie tego, co dla niego zrobił Jezus: "Dawniej nie miałem zdyscyplinowanego życia. Miałem niską samoocenę. Dziś nie tylko chcę podążać za Bogiem, ale chce też być bardziej zdyscyplinowany i dążyć do osiągnięcia swoich celów".

Tim Howard. młody chłopak, który podpisał kontrakt z jednym z najsławniejszych klubów piłkarskich świata - Manchesterem United. Pomyśl o tym, co Tim powiedział w filmie "Historia Tima Howarda": "Wspaniale jest grać dla 70 tysięcy widzów i być graczem Manchester United, ale ważniejsze jest być dzieckiem Bożym. Zawsze staram się, by Bóg był na pierwszym miejscu - nie piłka, ani nic innego". "Jestem normalnym człowiekiem. Poznanie Jezusa jest dla mnie wszystkim. Mam z Nim osobistą relację i tak jak w każdej relacji, muszę nad nią pracować każdego dnia. Doszedłem do momentu w moim życiu, kiedy nie mogłem już dłużej oszukiwać, mówić o Bogu, tak naprawdę Go nie znając. Wtedy zaprosiłem Go do swojego życia. Nauczyłem się trzech nowych postaw życiowych: po pierwsze: uczyń Jezusa swoim Panem, po drugie: wierz w Niego, uwierz, że On jest Stwórcą a po trzecie: mów o tym innym".
Może te trzy punkty nie sprawią, że będziesz lepszym piłkarzem, czy że Polacy zdobędą mistrzostwo świata. Jednak mogą dać Ci pewność, że będziesz wiedział co spotka Cię po końcowym gwizdku. Niekoniecznie w meczu naszej reprezentacji - w meczu jakim jest Twoje życie, czasami dłuższe niż 630 minut!

Zbyszek Masewicz







29-05-2006 00:00:00 ·

Istnieje wiele odłamów religijnych, które wytyczają szlak i nakłaniają do zgłębiania wiary. Ale czy to tajemnicze i tkwiące gdzieś głęboko w człowieczej duszy 'uczucie' jest w ogóle potrzebne?

Różnica między wiarą a religią polega na tym, że ta druga to twór pozbawiony "intymności", dostępny dla wszystkich w jednakowej formie. Wiara natomiast to bardziej osobisty motyw ludzkiej egzystencji. Oczywiście bez względu na to, czy wierzysz w Boga, pieniądze czy magiczną moc kamyka znalezionego na drodze. Z tym, że tylko w mocy Tego Pierwszego znajdziesz, czego szukasz, gdy już roztrwonisz zawartość portfela, a cudowny kamyk zamienisz na inny.
Nikt z nas nie jest w stanie zapewnić, że forma wiary, jaką wybrał jest tą najdoskonalszą. W moim przekonaniu podstawą jest czerpanie z niej dróg ku doskonałości i rozwojowi ducha.
Gdyby nie istniała wiara, życie byłoby pozbawione sfery, do której człowiek nie może naprawdę wtargnąć, bowiem nigdy nie będzie w stanie trwale zawładnąć duszami ludzi. To, wobec dzisiejszej teorii życia opartego na konsumpcji i materializmie, napawa nadzieją na lepsze jutro.
W ciężkich sytuacjach życiowych już sama świadomość, że jest Ktoś ponad nimi, powoduje, że spływa na nas wiara, że będzie dobrze. Poeta pisał:

"Nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia.
Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno."


 Czasami konieczne jest spędzenie kilku chwil w miejscu, któremu nie udziela się aura współczesnego pośpiechu, a profil naszych problemów wyda się absurdalny. To wiele zdziała. Przeto wiara czyni cuda…
 Sądzę, że nie ma ludzi pozbawionych wiary, bo bez niej codzienność nie miałaby sensu. Każdego ranka wstajesz, bo wierzysz, że dzień zaczyna się również dla Ciebie. Idziesz na uczelnię pełen wiary, że ktoś rzuci hasło: "impreza", po niej natomiast wierzysz, że ból głowy nie będzie mocniejszy od poprzedniego.
 Nie ulega wątpliwości, że wiara jest potrzebna. To składnik człowieczeństwa. Tylko od Ciebie zależy, gdzie ją ulokujesz…

Kasia Kempa


Wierzę w radość ni z tego ni z owego
W anioła co spadł z nieba by bawić się w śniegu
W serce co chce wszystkiego i jeszcze cokolwiek
W uśmiech
Źe ktoś wymyślił sobie koniec końców
I jeszcze mówi po co i co dalej
W matkę co zniknęła za furtką ogrodu
W Boga prawdziwego bo już bez dowodów
Takiego co nie lubi teorii o sobie 
(Ks. Twardowski)

28-05-2006 08:28:00 ·

1. Nie wymieniaj się z kolegami żadnymi materiałami naukowymi, lekturami, notatkami itd. Być może współżacy dysponować będą w mniejszym zakresie "wiedzą" i dzięki temu to Ty oczarujesz egzaminatora, otwierając sobie drogę do doktoratu.

2. Nie pożyczaj klucza do akademikowej suszarni, a wobec odsyłanych do Ciebie przez portierkę sąsiadów z DS-u, stosuj systematycznie utarty komunikat: "Ależ skąd, nic mi nie wiadomo o kluczu do suszarni. Być może kolega z III poziomu przepisywał go na siebie późną porą..."

3. Kiedy jesteś głodny, zabarykaduj się w Twoich czterech ścianach, i smaż tę swoją jajecznicę na pożyczonej od współlokatora maszynce elektrycznej.

4. Nie angażuj się zbytnio w bezinteresowne znajomości ze studentami z innych kierunków, a już zdecydowanie wykluczaj towarzyskie kontakty międzywydziałowe.

5. Gdy ktoś zaprosi Cię do wspólnego świętowania: urodzin, imienin, pierwszego oblanego egzaminu - wymów się zawsze jakimś czasochłonnym projektem lub referatem - i nie ważne, że musisz go oddać dopiero za dwa tygodnie od terminu imprezy.

6. Nigdy nie zapisuj się do jakichkolwiek studenckich klubów czy kół zainteresowań. To zdecydowanie strata czasu - jesteś przecież wybitnym indywidualistą i najważniejsze dla świata i potomności jest to, że Ty sam znasz swoją wartość!

7. Nie ryzykuj szczerego uśmiechu wobec sąsiadów i przechodniów - może się on okazać, zachętą do nawiązania bliższego kontaktu, a tego przecież nie chcesz.

8. Bądź, w każdej sytuacji, szczery do bólu - czy to, gdy koleżanka pyta, jak wygląda w najnowszym sweterku a'la Maryla Rodowicz, czy też podczas dyskusji na zajęciach, kiedy wykładowca porusza kwestię swego niedawno opublikowanego artykułu naukowego.

9. Demonstruj wszystkim i wszędzie, swoje niezadowolenie, ponieważ jesteś idealistą. Zawsze można ponarzekać, gdyż zawsze (!) mogło być lepiej.

10. Wytrwale pracuj nad  profilaktyką ANTYintegracyjną i ANTYtowarzyską. To najprawdopodobniej jedyny skuteczny sposób, abyś nie poniósł najmniejszego uszczerbku na własnym, dumnym "EGO".
(etilia)

emilia szwaba

28-05-2006 08:28:00 ·

fot. Kasia MichałowskaNa casting do programu zgłosiło się 100 tysięcy kandydatek. Chcą poddać się plastycznym operacjom, by zlikwidować zmarszczki, wyprostować nosy, powiększyć biusty. Źony i matki zostawiają swoje dzieci i rodziny, by wreszcie "zrobić coś dla siebie". Ich bliscy - zamiast pomóc im i wytłumaczyć, że zmarszczki na twarzy są naturalnym przejawem starzenia się u ludzi - pogrążeni w smutku nad tymi fizycznymi zmianami i jednocześnie, zachwyceni odwagą pań, wtórują im w ich dążeniu do metamorfozy.

Program Chcę być piękna jest polską wersją holenderskiego przeboju telewizyjnego, pod tytułem Make Me Beautiful. "Wariacje na temat" popularne są w Wielkiej Brytanii. Tam można prześledzić proces metamorfozy, której poddają się panowie. Choć ta wersja jest zdecydowanie bardziej uboga w otoczkę emocjonalną i nie jest tak przesycona dramatyczną nutą - nie brakuje jej ani kolejnych bohaterów, ani wiernych telewidzów. Udział w takim - piśmiennym, czy telewizyjnym - przedsięwzięciu, pozwala jego bohaterkom przede wszystkim, na urzeczywistnienie pewnych, kosztownych marzeń. Jest też, oczywiście, wyśmienitą reklamą dla bohaterów - specjalistów.

Pani M. uważa, że ma zbyt duży nos. Chce zmienić swój wygląd, ponieważ jest przekonana, że ludzie, których poznaje, i z którymi rozmawia nie patrzą na jej twarz, ale tylko na jej nos. Jest więc bardzo samotna i dlatego zgłasza się do programu. Przechodzi przez gabinety kolejnych fachowców: od kosmetyczki, fryzjerki, stylistki, przez dietetyka, stomatologa, po chirurga plastycznego. Po rozmowach z lekarzem postanawia także powiększyć sobie biust. I tak się to zaczyna.

Proces przeprowadzania wszystkich zabiegów jest długotrwały. Na ten czas, bohaterka opuszcza swój dom i zostaje zakwaterowana w specjalnej klinice, czy hotelu - z daleka od rodziny i bliskich. Telewidzowie mogą obserwować jej zmagania z osamotnieniem. Nie brak tu scen, które obfitują w potoki łez i szlochań do poduszki. M. jest sukcesywnie poddawana zaplanowanym poprawkom. Uczęszcza na siłownię, lekcje "pięknego poruszania się", wprowadza dietę i odwiedza gabinet stomatologiczny. Przychodzi czas na zabiegi chirurgiczne. Napięcie znowu wzrasta, bohaterka "wie, że wszystko będzie dobrze", cierpi ból po operacjach, spaceruje z zabandażowaną twarzą, ze łzami w oczach czeka na zdjęcie szwów. Odpowiedni fachowcy proponują jej "zmianę stylu". M. przebiera w nowych kreacjach. Gości u fryzjera i kosmetyczki. Okazuję się, że w programie zadbano także o jej kondycję psychiczną. Kilka spotkań z psycholożką. Ta życzliwie wytłumaczyła M., że kompleks zbyt dużego nosa stanowił jej imaginację i, że w rzeczywistości, nikt nie zwracał uwagi na jej nos z taką natarczywością, jak jej się wydawało. Przedsięwzięcie kończy się oczywiście sukcesem wszystkich bohaterów. Cudotwórcy - specjaliści spisali się bezbłędnie. M. przetrwała wszystkie kryzysowe sytuacje i teraz witana jest "w nowej szacie graficznej" przez współ-czującą z nią, przez cały czas, rodzinę.

Fenomen programów takich jak Chcę być piękna wskazuje na niepokojące zjawisko. Okazuje się, że wielu ludzi ma poważne problemy z "polubieniem siebie". Ważniejsza zdaje się być forma, niż treść - to jak wyglądamy ma większą wartość, niż to, kim jesteśmy. To smutne, że troskę o pewne wymiary naszego człowieczeństwa odsuwamy na dalszy plan, na rzecz korekcji w fizycznej sferze. Przecież dzieci chcą mieć kochającą mamę, która nie będzie zostawiać ich na sześć tygodni, by wyprostować sobie nos.
Czy rzeczywiście wyzwaniem jest ufne oddanie się w ręce fachowców, którzy uczynią z nas cud-piękności? Czy może raczej wyzwanie, to pójście drogą samoakceptacji, na której trzeba nauczyć się lubić swoje ciało. Każdy ma swojego "mola" i pewnie nie musiałby się bardzo sobie przyglądać, żeby stwierdzić, że potrzebuje "poprawki". Czy warto takie korekty wprowadzać na dużą skalę, uciekając się do chirurgicznych zabiegów, będą mogli powiedzieć za jakiś czas ci, którzy się na taki krok zdecydowali.

Hanna Górka

27-05-2006 08:28:00 ·

Sposobów na dobrze wyglądającą sylwetkę jest tyle, ilu naukowców zajmujących nimi.

W jednym poradniku przeczytamy, że nie powinno się zbyt często spożywać mięsa, bo to szkodzi na serce. Gdzie indziej, że to właśnie posiłki mięsne pozwalają na utrzymanie dobrej figury. Różnorodność pomysłów i ich wzajemna sprzeczność świadczą tylko o jednym: albo ktoś nas próbuje oszukać, albo nie ma jednej recepty na zdrowe ciało. I kwestia następna: czy naprawdę trzeba się głodzić, liczyć kalorie i z wszystkiego rezygnować, aby móc bez obaw spojrzeć w lustro?

Odpowiedź wydaje się oczywista. Są przecież osoby, które nie przejmują się nadmiernie swoją, niekoniecznie idealną, figurą, dopisuje im dobre samopoczucie, nie narzekają i żyją aktywnie. Znane są również przypadki, kiedy ktoś, z powodu "zdrowej diety", znalazł się w szpitalu z anemią. Nadmierna troska o wygląd zewnętrzny może także skończyć się bardziej tragicznie, np. anoreksją.

Ciągłe odchudzanie nie jest dobrą metodą dbania o sylwetkę, a  tym bardziej o zdrowie. Lepiej jest uprawiać sport (lub choćby spacerować), wysypiać się i dużo przebywać na świeżym powietrzu. To nie tylko ożywia nasz organizm, ale pozytywnie wpływa na samopoczucie i odstresowuje po ciężkim dniu. Jeśli już ktoś bardzo chce z czegoś zrezygnować, to najlepiej ze słodyczy. Ale kto chciałby wyrzekać się przyjemności, skoro można inaczej zatroszczyć się o zdrowie?

Karina Moch

27-05-2006 08:28:00 ·
«    1 2 3    »
  • Save this on Delicious

Reklama

News

packersmovers .in

Avoid pipe dream gauges. Generally, these are organizations that may offer a lower site before the move and after that discharge your pockets with concealed a great many. Be extremely careful about

Zamienić kurnik na apartamentowce…

Ponury i przygnębiający barak pamiętający zamierzchłe czasy PRL, dawna i dzisiejsza siedziba władz jednej z największych gdańskich spółdzielni mieszkaniowych, nie jest najlepszą wizytówką LWSM Morena.

„Promyk Nadziei” zbuduje plac zabaw

Zakończył się konkurs skierowany do organizacji pozarządowych na wybudowanie plac w zabaw dla dzieci na terenie Gdańska. Nowe atrakcje dla najmłodszych powstaną do końca 2010 r. Wśr d dwunastu oferent

Niechciane zaliczki

Zarząd LWSM Morena wprowadził zaliczkową opłatę 10 złotych na poczet rozliczenia tak zwanej wody r żnicowej. Kwota ta podlegać będzie rozliczeniu po zakończeniu okresu rozliczeniowego zużycia wody.

Castel wycina w pień

Przy ul. Magellana na Morenie wycięto w pień dorodne drzewa, a zaraz potem na teren wjechały spychacze zaalarmowali nas mieszkańcy osiedla Morena. Jeśli wycięte zostały jakiekolwiek drzewa, to z c

Zarządowi nie podwyższono wynagrodzenia

17 sierpnia obradowała Rada Nadzorcza LWSM Morena . Obecni byli zainteresowani członkowie sp łdzielni. Zmieniono zasady typowania dom w do rocznego planu dociepleń. Obecnie o pierwszeństwie będzie de

Myjnia oprotestowana

Czy na parkingu przy ul. Kolumba wydzierżawionym od sp łdzielni prywatny przedsiębiorca, Władysław Krugły, będzie m gł zbudować myjnię dla samochod w? Mieszkańcy sąsiadujący z tym parkingiem, sondow

Przed pierwszym dzwonkiem…

Do nowego roku szkolnego pozostało już niewiele czasu, toteż każda godzina w szkole przy Gojawiczyńskiej wykorzystywana jest maksymalnie, aby jak najlepiej przygotować plac wkę do zajęć.Brygada remont

Czy bandytyzm zawładnie Moreną?

Podpalenie piwnicy przy Marusarz wny 6, uszkodzenie windy dwa tygodnie p źniej w tym samym bloku, kradzież element w rusztowania przy Amundsena, przecięcie przewod w paliwowych w samochodzie zaparkowa

Bez tabletek uspokajających

Pracownicy chełmskiej sp łdzielni twierdzą, że wraz z dokonanymi zmianami we władzach przestały śnić się im po nocach koszmary i do pracy, jak dawniej, chodzą chętnie, bez stresu.Maria Supłatowicz pot

Wczytywanie...