pl

News

  • Save this on Delicious
«    1 2 3 4    »

fot. archiwumZ panią Grażyna Miętkiewicz z  Biblioteki Głównej Akademii Medycznej w Gdańsku rozmawiała Emilia Szwaba.

Słyszałam, że istnieje coś takiego, jak paniczny lęk przed skorzystaniem z biblioteki...
Może nie koniecznie przed biblioteką, ale ogólnie strach przed nieznanym. Wchodzą przecież w nowe środowisko. Zadają sobie pytanie: jak mnie przyjmą? Czy uzyskam pomoc, czy się odnajdę w nowej sytuacji życiowej? Nasi studenci szybko przekonują się, że strach ma wielkie oczy. Wszyscy pracownicy biblioteki są życzliwie nastawieni do czytelników, a zwłaszcza tych początkujących.

Pierwszak może czuć się zagubiony w tak ogromnej bibliotece...
Student pierwszego roku teoretycznie nie powinien mieć trudności z odnalezieniem się w bibliotece. Jest informowany o wszystkim wszędzie: na stronach internetowych, na tablicach ogłoszeń, na katalogach, na stołach są wyłożone instrukcje obsługi. Wystarczy tylko chcieć się poinformować.

Do kogo można zwrócić się o pomoc?
W październiku, kiedy przychodzi najwięcej pierwszaków, cały zespół stoi w gotowości do pomocy w poruszaniu się po bibliotece. Z zapytaniem o pomoc można zwrócić się do każdej osoby z identyfikatorem pracownika biblioteki.

Proszę powiedzieć jakie może być najgłupsze pytanie studenta skierowane do pani, po to by takiego nie zadawał.
Studentka z Kenii w grudniu zapytała: "Pani, a śnieg to będzie?" Odpowiedziałam, że będzie.
Jak widać, każdy student ma prawo zapytać się nie tylko o "Anatomię" Bochenka, ale także o sprawy całkiem przyziemne...

02-10-2007 00:00:00 ·

fot. archiwumZ panią Małgorzata Piotrowską, pracownicą biblioteki głównej Politechniki Koszalińskiej rozmawiała Katarzyna Pelplińska.

Proszę mi powiedzieć, kiedy najwięcej studentów się tutaj pojawia i czy  "pierwszaki" chętnie odwiedzają to miejsce?
Niestety studenci rzadko tu zaglądają. Oczywiście są stali bywalcy, którzy przychodzą co tydzień. Większość pojawia się na początku i końcu semestru, by zaopatrzyć się  w pomoce naukowe.

Co, pani zdaniem może jeszcze powodować, że studenci tak rzadko się tutaj pojawiają? Boją się?
Tak, sądzę, że się boją. Wpływ na ten strach mogą mieć jakieś urazy z dzieciństwa, gdy panie w bibliotece wydawały się takie "duże i złe". Ale czy ja wyglądam osobę, która byłaby w stanie zrobić komuś krzywdę? Nie zjadam studentów. Bardzo się cieszę, gdy przychodzą, a ja mogę im pomóc w zdobywaniu wiedzy.

Domyślam się w takim razie, że każdy student może liczyć na Pani pomoc?
Tak, oczywiście. Wielu studentów radzi sobie bardzo dobrze w odszukiwaniu potrzebnych książek w katalogu, lecz wielu jest zagubionych - tym trzeba podać pomocną dłoń. Każdy student, który czyta i korzysta z biblioteki jest dla nas bardzo ważny.

Teraz większość studentów szuka odpowiedzi na pytania w Internecie. Czy biblioteki w takim razie nie zostaną zepchnięte do lamusa?
Wierzę w to, że nie, bo książki to nasze dziedzictwo. Czegoś by zabrakło, gdyby książki zostały całkowicie wyparte przez wiedzę internetową. Dlatego warto zachęcać każdego by korzystał z książek, bo jednak w nich drzemie ogromna wiedza, którą nie zawsze można odnaleźć w Internecie.

Jakieś słowo zachęty do nowych studentów?
Jak najbardziej. Nie bójcie się nas! Jesteśmy tu po to, by pomagać, a nie ganić. Czekamy na każdego i zachęcamy do tego, by zamiast wydawać nierzadko fortunę na książki po prostu korzystać z bogatych zbiorów biblioteki.

02-10-2007 00:00:00 ·

fot. archiwumNo i stało się. Wylądowaliście tam, gdzie chcieliście lub tam, gdzie złośliwy, bądź łaskawy los (dla każdego wedle zasług) was wyrzucił. Tak, czy siak trafiliście na przystań o nazwie uczelnia wyższa.

Jak by się dobrze nad tym zastanowić, to z pewnością każdy z tych członów: przystań, uczelnia i najbardziej kontrowersyjny - wyższa - można by rozwinąć. Nie o to jednak chodzi w tym tekście, więc zostawmy przystanie i uczelnie wyższe w spokoju.
Pierwszy rok studiów to okres dużego stresu. Najpierw pojawia się coś, co charakteryzuje pierwszoroczniaka każdej maści - totalna dezorientacja. Nikt nic nie wie. Tylko początkujący nie zdają sobie sprawy z tego, że brak wiedzy na tematy najbardziej nawet emelentarne, to cecha charakterystyczna wszystkich ludzi, jakich spotkacie na uczelni i nie chodzi tutaj o zagadnienia merytoryczne, bo zdarzają się indywidua, które (czasami) podczas zajęć wiedzą o czym mówią (rozróżnienie kto wie o czym mówi, a kto tylko myśli, że wie, to już wyższa szkoła jazdy). Wszelkie formalności i sprawy dla studenta najwyższej wagi - jego prawa, przywileje - są tajemnicą strzeżoną tak ściśle, że nikt nawet nie słyszał o ich istnieniu. Dużo łatwiej dowiedzieć się o rozlicznych obowiązkach. 
W dodatku, by ogół studentów nie wiedział zbyt wiele, od czasu do czasu zmieniają się ustalenia dotyczące studentów i ich wegetacji (choćby progi finansowe stypendium socjalnego, czy wymogi uzyskania stypendium naukowego) - wszystko to oczywiście w pełnej konspiracji. I wszystko za przyczyną jakichś bliżej nieokreślonych sił, czyli rady wydziału. Jest to najczęstsze pojęcie, jakimi się operuje, by ostrze krytyki i przewidywane sprzeciwy kierować w nieokreśloną bliżej przestrzeń. Możecie być pewni, że jasne odpowiedzi na jakikolwiek temat nie zostaną udzielone bez zażartej walki i niestety nie ma reguły, gdzie takich odpowiedzi szukać. Dziekanaty, które obrosły już w legendy, niekoniecznie są skarbnicą wiedzy, gdyż panie z dziekanatu często mówią cokolwiek, byle by tylko spławić nadmiernie dociekliwych (o ile nie posługują się akurat najbardziej popularnym na studiach stwierdzeniem: Pojęcia nie mam. Proszę przyjść później). Jeśli najdzie was ochota, bądź konieczność załatwienia czegokolwiek, szybko przekonacie się, że dezorganizacja to pojęcie bez dna, bo zawsze może być gorzej.

Mimo wszystko głowa do góry! Zdarzają się tacy, co studia kończą przyprószeni siwizną, ale należą do wyjątków. Inni jakoś dają sobie radę. Najlepsza rada - do wszystkiego podchodzić z uśmiechem, a w sprawach ważnych kierować się przede wszystkim intuicją, bo przejść przez labirynt gabinetów, w celu uzyskania jednego podpisu, to umiejętność, której nie znajdziecie w podręczniku. Warto wiedzieć, że największa cnota studencka to cierpliwość, a spokój i opanowanie pozwalają nieraz wyjść z sytuacji zdawałoby się beznadziejnych. A żywot studencki jest wyjątkowym okresem. Bywa stresująco, bywa wesoło, bywa też smutno. Przeważnie jednak to, czy jest wesoło, czy smutno i to, czy to czas ciągłej walki o przetrwanie, niekończącej się imprezy, czy okres pogłębiania wiedzy i rozszerzania zainteresowań, zależy od was. Bo tak to już jest - studia to wasz czas. Nie zmarnujcie tego.

Lukaslukaspress@wp.pl

02-10-2007 00:00:00 ·

fot. Łukasz KulaBiegacz na stadionie ma tę przewagę, że swój cel - metę, widzi na własne oczy. W zwykłym dniu pracy czy nauki nie zawsze tak jest. I dlatego tak łatwo rezygnujemy. Jest to nasz błąd. Wielu z nas poddało się tuż przed metą. Inni wysilili się jeszcze troszeczkę i zdobyli nagrodę.




Nie poddawaj się
Bardzo często wyłączamy się, jak tylko poczujemy zmęczenie. "Mam dosyć". Dosyć się już uczyłem, dosyć już przeczytałem. Ale w takim momencie następuje czasami coś zaskakującego. Tuż przed kolokwium lub egzaminem, kiedy mimo zniechęcenia, pracuję dalej ze względu na termin - wtedy zmęczenie narasta do jakiegoś maksimum i stopniowo zanika! Natrafiamy tak jakby na zapasy nowych sił do pracy. Te rezerwy często w ogóle się nie ujawniają tylko dlatego, że nie próbujemy przezwyciężyć progu zmęczenia.

W każdym człowieku drzemią nie odkryte rezerwy sił witalnych. Palniki większości ludzi nastawione są na maleńki ogieniek. Nie trzeba się bać przedwczesnego zużycia swojej energii życiowej. Wielu ludzi wytrzymuje solidne tempo, przy wydatnym nakładzie energii, nie ponosząc przy tym uszczerbku. Większa aktywność wcale Cię nie zabije. Organizm się dostosuje.

Rób przerwy
Aby przełamać barierę zmęczenia, dobrze jest zmieniać wykonywaną pracę, a najlepiej i miejsce. Przynajmniej co 45 lub 90 minut należy zrobić dziesięciominutową przerwę na parę głębokich oddechów przy otwartym oknie i ewentualnie parę ćwiczeń gimnastycznych, aby potem z nowymi siłami kontynuować przerwane zajęcie. Oczywiście, wcześniej czy później każdy dojdzie do takiego momentu, że zmęczenie uniemożliwi mu jakiekolwiek sensowne działanie. Wtedy trzeba przestać.

Myśl optymistycznie
Osobistą motywację do pracy można w sobie wypracować. Słowo! można w końcu poczuć duże zadowolenie ze swojej pracy. A w sumie jaki masz wybór? Skrzywiona mina, bo przeczytałeś dopiero pięćdziesiąt stron z książki zawierającej ich pięćset, czy powiesz sobie: "Świetnie, pięćdziesiąt stron mam już za sobą, więc tę resztkę, te marne czterysta pięćdziesiąt też pokonam."
Rozmowa z twórczą pogodną osobą, krótka przerwa na przeczytanie kilku stron pasjonującej książki, oglądnięcie jednego odcinka ulubionego serialu, planowanie wakacji itp. - to wszystko może Ci bardzo pomóc.

W grupie uczy się łatwiej
W grupie pracuje się szybciej i przyjemniej. Jeśli Tobie się nie chce, dobry zespół zmobilizuje Cię do pracy. Optymalna grupa do wspólnej nauki to dwie lub trzy osoby. Przy większej ilości osób niektórzy stają się siłą rzeczy pasywni, ich wkład w pracę i korzyści z niej płynące są niedostateczne.
Nauka zespołowa jest bardziej efektywna od indywidualnej. Rezultaty uczenia się w dwójkę lub w trójkę są lepsze niż w przypadku samodzielnej nauki. Dlaczego? Każdy ma swoje specyficzne uzdolnienia, swój sposób pojmowania wiedzy, inny sposób notowania wykładów.
W grupie też czujemy się wewnętrznie zobligowani by dobrze wykorzystać czas. Oczywiście ważną sprawą jest dobór osób do takiej pracy. Wspólna gotowość by przysiąść i popracować, decydują o powodzeniu pracy zespołowej. Duże znaczenie ma poważny stosunek do nauki i chęć do pojęcia wspólnego trudu.

Szukaj w sobie choćby iskierki chęci do pracy
Sukcesy są przyczyną radości. Radość budzi w człowieku chęć do działania. Postaraj się radować nawet z małych postępów Twojej pracy. A większe sukcesy możesz świętować z przyjaciółmi. Odkryjesz wtedy na nowo swoją motywację i sens.
Możesz mobilizować się również przez czytanie biografii znanych osobistości. Są to z reguły ludzie żyjący w myśl zasady "Raczej umrę niż się poddam". Zazwyczaj te osoby nie poddały się, przeżyły, a ich przykład i osiągnięcia są bardzo budujące.

Gdy już przyjdzie czas przygotowywania się do trudnych kolokwiów i egzaminów. Zaczniesz czuć, że nie masz już siły. Otwórz okno i krzyknij: "Gwardia umiera, ale nigdy się nie poddaje!" i weź się dalej do pracy.

K.M.
Na podst. "Sztuki uczenia się" J

07-09-2006 11:24:00 ·

Każdy kierunek studiów ma swoją specyfikę. Na każdym wydziale krążą legendy na temat wiecznych studentów i tych, którzy studiowali krótko, acz zapamiętano ich na długo. Statystki ponoć nie kłamią, ale chyba też nie mówią całej prawdy.

Nikt nie zatrzymuje nikogo na siłę i różne są powody rezygnacji ze statusu bycia żakiem. Jak dowiedziałam się w dziekanacie filologii polskiej Uniwersytetu Gdańskiego, po pierwszym roku studiów odpadła ostatnio zaledwie jedna osoba, ale na piątym- ze studiów zrezygnowało (bardziej lub mniej dobrowolnie) aż czterdziestu studentów… Natomiast dziekan Wydziału Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej Politechniki Gdańskiej twierdzi, że w skali całej uczelni po pierwszym roku odpada nawet do 50 % studentów. W miarę upływu lat jest coraz lepiej, ponieważ na uczelni zostają głównie ci, którzy rzeczywiście świadomie wybrali kierunek studiów. Postanowiłam sprawdzić, co stanowi największy problem dla pierwszorocznych studentów i czy istnieją jakieś sposoby na to, by zapobiec ewentualnym problemom młodszej części naszej żakowskiej braci.



fot. archwiumHumanista

Radzi: Dr Maciej Dajnowski,
wykładowca na Wydziale Filologiczno - Historycznym UG


Z czym ma problem?
Największym problemem jest wyzbycie się pewnych licealnych nawyków w myśleniu o literaturze, np. tego, że istnieje jedna zadana wykładnia, którą trzeba wykuć na pamięć. Nie mają też do końca świadomości, że trzeba czytać, czytać, czytać… Do oporu, aż się zrozumie! Zrozumienie pojawia się samo z siebie, ale w efekcie mozolnego czytania. Cały czas mają nadzieję na to, że jednokrotne obcowanie z jakimś tekstem cokolwiek daje. Otóż nie daje! Albo daje mało- nie można przecież z góry wykluczyć geniuszy.

Sposób na przetrwanie:
Trzeba tyrać! Szczególnie na pierwszym roku- to podstawowa rada!


fot. archwiumInżynier

Radzi: Prof. dr hab. Jan Godlewski,
dziekan Wydziału Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej Politechniki Gdańskiej

Z czym ma problem?
Po pierwsze studenci nie chodzą na zajęcia- często wynika to z faktu, że trafili na uczelnię z różnych pobudek, a to rodzice kazali, a to po prostu była im do czegoś potrzebna legitymacja studencka. Po drugie mają problem z matematyką i fizyką, która w szkole średniej jest na poziomie naprawdę szczątkowym, o czym świadczą chociażby wyniki matur.

Sposób na przetrwanie:
Należy studiować na poważnie. I szukać pomocy- u dziekana, wykładowców, a przede wszystkim u starszych studentów. Jednak najważniejsza jest sama chęć studiowania. Nie da się ukończyć studiów przebywając tylko na korytarzach uczelni.



Przepytywała: Elwira Senger

07-09-2006 11:24:00 ·

 Jest takie powiedzenie "broń nas, Boże przed lekarzami, którzy ściągali na egzaminach". Jednak, czy tylko studenci Akademii Medycznej nie powinni ściągać? Czy inżynier, który czasem ponosi podobną odpowiedzialność ma większe prawo zdobyć tytuł, ściągając od zdolniejszego kolegi? Odpowiedź, jaka od razu się nasuwa jest oczywista. Nie! Lecz wystarczy rozejrzeć się na większości egzaminów, aby zobaczyć, że tam zasady uczciwości wobec siebie i kolegów zostają na chwilę zawieszone, a sumienie zagłuszone przez radość, jaką daje myśl o zdaniu egzaminu. Ściąganie na egzaminach niektórzy podnieśli do rangi sztuki i opanowali ją do perfekcji. Niektóre  pomysły zaskakują nie tylko prowadzących, ale także samych studentów. Polegają one na wykorzystaniu najnowocześniejszych technologii jak np. telefony komórkowe lub..  ten sposób zachowam dla siebie, może się kiedyś przyda:). Ściąganie było, jest i będzie obecne we wszelkiego rodzaju instytucjach edukacyjnych, ale czy nabrany w ten sposób nawyk korzystania z łatwiejszej drogi lub, co gorsza, z pracy innych, nie zemści się na nas w przyszłości? Przecież może zdarzyć się sytuacja, kiedy będziemy musieli polegać na zdobytych umiejętnościach i nie będzie w pobliżu nikogo, kto pomoże, a i ściągnąć nie będzie z czego. Tym, do których nie przemawia przedstawiony tu obraz przyszłości, a którzy martwią się teraźniejszością proponuję wyobrazić sobie, co zrobi z nimi profesor prowadzący egzamin, gdy przyłapie ich na ściąganiu. Dlatego czasem warto dwa razy zastanowić się, zanim schowamy do kieszeni ściągę lub zamiast uczyć się do egzaminu zajmiemy się czymś ciekawszym, żywiąc nadzieję, że jakaś dobra i bardziej pracowita dusza nas poratuje. Czego sobie i Wam życzę.

Michał Izdebski

13-12-2005 11:54:00 ·

Nowa książka do przyswojenia. Zaczynasz czytać. Naukę odkładasz na później. Wracasz po pewnym czasie do przeczytanego materiału i... stwierdzasz, że nic nie pamiętasz...

Który student nie doświadczył podobnego sfrustrowania. W takiej sytuacji konieczne jest ponowne, a nawet kilkakrotne przeczytanie każdego tekstu. Koszmar! Aby uniknąć straty czasu zastosuj nową technikę czytania - 5P.

PODSUMOWANIE TECHNIKI 5P:
Przejrzyj - treść, poszczególne części, "obraz ogólny",
Pytaj - o główne punkty, ważne definicje i zagadnienia oraz o związek teorii z praktyką,
Przeczytaj - skupione, ale szybkie - pomiń nieistotne elementy,
Przedstaw - powiedz własnymi słowami to, o czym przeczytałeś,
Powtarzaj - po kilku godzinach oraz parę dni później powtórz to, co czytałeś i
czego się nauczyłeś.


1) PRZEJRZYJ MATERIAŁ DO PRZECZYTANIA

Celem przeglądania jest zdobycie ogólnego pojęcia. Zwróć uwagę na główne elementy takie jak: tytuł i autor, spis treści, przedmowa, opis z tyłu książki lub na wewnętrznej stronie okładki, streszczenie na końcu książki. Możesz również zwrócić uwagę na: tytuły poszczególnych rozdziałów oraz pierwsze i ostatnie zdanie każdego rozdziału. Dokładnie przejrzyj tabele i wykresy.

2) PYTAJ

Ważne jest, aby przed przeczytaniem całej książki zadać sobie pewne pytania. Jest to formą refleksji nad materiałem.
Na początku powinniśmy zapytać o to jakie główne punkty odkrywany w tej książce. Następnie przemyśleć - co wiem już na ten temat? Jeśli jest to coś nowego, wtedy Twoje następne pytanie powinno dotyczyć zastosowania w praktyce. Kiedy masz już ogólne pojęcie i zadałeś sobie pytania dotyczące książki, wówczas możesz łatwiej podjąć decyzję, czy chcesz, czy nie przeczytać tę książkę.

3) PRZECZYTAJ

Przy czytaniu bądź skupiony, czytaj szybko i pomiń elementy nieistotne. Podobnie jak w wypadku słuchania, najważniejsze jest aktywne, zaangażowane myślenie. Przede wszystkim odszukaj główną myśl książki i ustal istotne zagadnienia w poszczególnych rozdziałach. Znając myśl przewodnią książki, łatwiej wyodrębnić to, co ważne, pomijając rzeczy nieistotne. Zagadnienia konieczne do powtórzenia muszą być doskonale widoczne, należy je więc oznaczyć. Podkreślanie dużych fragmentów lub całych zdań nie jest dobrym rozwiązaniem - wyróżniać trzeba tylko słowa kluczowe lub podstawowe wyrażenia. Warto również wprowadzić specjalne symbole, a do podkreślania stosować kolorowe markery. Przy czytaniu przeglądaj tabele, wykresy i zdjęcia - ułatwi ci to ich zrozumienie.

4) PRZEDSTAW WŁASNYMI SŁOWAMI

Po przeczytaniu określonej partii materiału przedstaw poznane treści własnymi słowami. Możesz przygotować streszczenie najlepiej w formie punktów. Co najmniej połowę czasu poświęconego poznawaniu nowych zagadnień wykorzystaj na zadawanie pytań i próbę zrozumienia materiału, przedstawiając go własnymi słowami. To uaktywnia myślenie i pomaga tworzyć skojarzenia.

PRZYKŁAD:
Słowa z książki: Teoretyczne wskazania dotyczące metod rozwoju gospodarki rolnej nie znajdują zrozumienia u producentów warzyw.
Przedstawione własnymi słowami: Najgłupszy rolnik ma największe ziemniaki.

5) POWTARZAJ

Jeśli to możliwe, przed kolejnymi zajęciami powtórz poznany wcześniej materiał (zajmuje to zwykle około 10-15 minut). W ten sposób będziesz mógł na bieżąco powiązać nowe zagadnienia z informacjami uzyskanymi na poprzednich wykładach. Powtarzając ważne jest, aby nie tylko czytać wszystkie materiały na dany temat, ale uaktywnić swoje myślenie. Czytaj podtytuły, wypisuj istotne punkty i ponownie zapoznaj się z tymi, których zapomniałeś.

10-11-2005 18:21:00 ·

6.00 - AAA! Nienawidzę swojego budzika...
6.10 - dalej nienawidzę swojego budzika - z każdą minutą mocniej.
6.15 - sąsiedzi pukaniem w ścianę wyraźnie dają mi znać, że jeżeli nie wstanę, to oni również znienawidzą mój budzik.
6.20 - doczołgałem się do łazienki - i to nawet swojej.
6.22 - dziwna sprawa - w łazience widzę jakiegoś niedospanego i niedogolonego faceta. Źycie w bloku jest wspaniałe... Koleś, wypad z mojej łazienki!
6.24 - zdałem sobie sprawę, że mówiłem do swojego odbicia w lustrze. Trzeba będzie zacząć się wcześnie kłaść spać... w najbliższej przyszłości. Zimna woda powinna pomóc! Jeszcze trzeba tylko się ubrać...
6.40 - śniadanko - mniaaaaam! Jedyny pozytywny, jak do tej pory, akcent tego poranka.
6.50 - włączam radio. Jakiś bardzo pobudzony spiker wmawia milionom Polaków, że wstawanie przed siódmą jest miłe, zdrowe i przyjemne. Hmmm, muszą mu dobrze płacić. Swoją drogą ja wstaję tak wcześnie tylko 2 razy w tygodniu, a on pewnie codziennie... Biedaczek!!
7.00 - doczłapałem się do przystanku. Wokół mnie same, jak zwykle, uśmiechnięte twarze. Jakiś pijaczek podchodzi do mnie i pyta się, czy dam mu na chleb. Odpowiadam: "Nie, nie dam na szklankę chleba!". Odchodzi zniesmaczony. Ojoj, jak mi przykro!
7.10 - przyjeżdża autobus - spóźniony jak zwykle.
7.20 - udało mi się dojechać na przystanek SKM-ki. Tutaj już jest znacznie lepiej. Na stoisku z tanimi książkami można znaleźć coś fajnego do poczytania... w czasie oczekiwania na SKM-kę. Przecież nie będę nic kupował!
7.30 - wsiadam do SKM-ki..
7.32 - do pociągu wsiada mój kumpel, Kuba. Rozmawiamy o niczym wyczekując niecierpliwie naszych stacji.
7.35 - do SKM-ki wpadło czterech łysych facetów w spodniach uprasowanych w kancik. W ogóle nikt z pasażerów nie zorientował się, że są to kontrolerzy z Renomy. Grunt to kamuflaż!
7.40 - nagle i nieoczekiwanie kanary zaczynają sprawdzać bilety. O, nawet udało im się kogoś złapać. No tak, biedaczek był spoza Trójmiasta.
7.42 - koło nas siada człowiek z całym wiadrem zanęty wędkarskiej. Robaczki jeszcze żyją. Kuba zrobił się głodny i wyjmuje śniadanie. Źyczę mu smacznego.
7.45 - stacja "Gdańsk Politechnika" - wreszcie można wysiąść! Idę spokojnie razem z tłumem w kierunku mojej ukochanej uczelni.
7.50 - za półprzeźroczystą siatką plecaka pewnej pięknej studentki widzę misia. Podchodzę do niej... eeeeee... do niego i pytam się: "Stary, co zrobiłeś, że Ciebie zamknęli?". Studentka najwyraźniej nie ma poczucia humoru i oddala się ode mnie szybkim krokiem.
8.05 - jakoś udało mi się dotrzeć na mój wydział. Prawdopodobnie siłą przyzwyczajenia.
8.08 - schodzą już się ludzie z mojej grupy. Asia mówi, że znowu się nie wyspała. Na pytanie, o której wstała, odpowiada że o 7.40. Po całym wydziale rozchodzi się mój jęk zazdrości.
8.15 - "Rachunek prawdopodobieństwa" o tej godzinie to jakaś fatalna pomyłka. Prowadzący zajęcia już od progu mówi nam, że ma bardzo zły dzień i że nie życzy sobie, żeby go denerwować. I tak oto zaczął się mój kolejny beztroski dzień na uczelni...

Swoje wspomnienia chciałbym dedykować wszystkim tym, którzy codziennie dojeżdżają na uczelnie! Trzymajcie się! Wszystko będzie dobrze!

Marcin Zakidalski

04-10-2005 14:50:00 ·

rys. archiwumZ terminem uzależnienie najczęściej utożsamiane jest wprowadzanie do organizmu substancji powodujących szkodliwe zmiany somatyczne bądź psychiczne. Jednak uzależniającym czynnikiem mogą stać się także czynności. Wielu ludzi uzależnionych jest od hazardu, oglądania telewizji czy komputera.

Zasadniczą istotą uzależnienia od komputera nie jest komputer tylko utrata kontroli w sięganiu po określone formy korzystania z niego. Człowiek uzależnia się nie od maszyny, tylko od swoich psychicznych, emocjonalnych stanów jakie powstają w nim na skutek własnej działalności realizowanej dzięki komputerowi i przez komputer. I tak np. miłośnik gier komputerowych może uzależnić się od stanu skoncentrowanego silnego pobudzenia grą, emocjonalnego "haju" i poczucia satysfakcji z wygranej. Jeśli chodzi o sam Internet, to najbardziej uzależniające są te formy korzystania z sieci, które są substytutem kontaktów interpersonalnych: IRC, wirtualne kawiarenki, ICQ, Tlen, GG itp. Co ciekawe, siecioholicy spędzają na takim symulowanym kontakcie z bliźnim więcej czasu niż ludzie obcujący ze sobą w tradycyjny sposób. Na drugim miejscu jest uzależnienie od przeglądania stron www.
Zależność od komputera może być niebezpieczna ponieważ może prowadzić do izolacji społecznej, skrajnego zaniedbania ważnych życiowych spraw, konfliktów rodzinnych i partnerskich, a przede wszystkim może doprowadzić samego uzależnionego do nasilonych w różnych stopniu negatywnych stanów i zaburzeń psychicznych.
A jednak nie każdy, kto korzysta z Internetu, nawet przez wiele godzin dziennie, jest od niego uzależniony. Internet jest też miejscem pracy bardzo wielu osób. Dopóki przebywanie w sieci ma obiektywną i uzasadnioną przyczynę to bez względu na ilość spędzanego w niej czasu nie możemy mówić o uzależnieniu.

Jeżeli spędzasz w sieci więcej niż dwie godziny dziennie (prawie każdego dnia) na rzeczach nie związanych bezpośrednio z nauką, to powinieneś sprawdzić czy nie jesteś uzależniony. Poniżej znajduje się test. Standardowe kryteria diagnostyczne uzależnień zostały uproszczone i przełożone na język Internetu.

1. Czy czujesz się zaabsorbowany Internetem (myślisz o poprzednich, bądź następnych pobytach w Sieci, odczuwasz przy tym emocje)?
2. Czy nie mając jakiś czas dostępu do komputera, czujesz przygnębienie, podenerwowanie, bądź nie wiesz co ze sobą zrobić? Czy odczuwasz złość jeśli ktoś przeszkodzi Ci w surfowaniu?
3. Czy rodzina lub bliska osoba mówi Ci, że za dużo czasu spędzasz przy komputerze?
4. Czy ukrywasz czasami, ile czasu spędziłeś przy komputerze?
5. Czy próbowałeś kiedyś skrócić czas surfowania, ale było to bezskuteczne?
6. Czy czujesz potrzebę używania Internetu przez coraz dłuższy czas? Czy pozostajesz w Sieci dłużej niż pierwotnie planowałeś?
7. Czy często bolą Cię plecy, bądź nadgarstki? Czy często pieką Cię oczy?
8. Czy z powodu komputera zdarza Ci się zaniedbywać higienę osobistą lub zarywać noce?
9. Czy zdarza Ci się zaniedbywać relacje lub obowiązki kosztem Internetu?
10. Czy Internet jest dla Ciebie sposobem ucieczki od problemów lub sposobem na poprawienie nastroju?

Jeżeli odpowiedziałeś TAK 3 lub mniej razy - nie ma powodu do obaw. Wróć do testu jeśli czas Twojego przebywania w sieci zwiększy się.

Jeżeli odpowiedziałeś TAK 4-8 razy - jesteś uzależniony od Internetu. Jest to jeszcze etap, na którym sam możesz sobie z tym poradzić. Przede wszystkim musisz przyznać, że jesteś uzależniony i naprawdę chcieć uwolnić się od tego. Po drugie znajdź osobę, która potraktuje poważnie Twój problem i będzie chciała Ci pomóc - wysłucha Cię, zachęci do pracy nad sobą, doceni sukcesy, zapyta o postępy. Stwórz realny plan wychodzenia z nałogu - ograniczania czasu spędzania w sieci, kończenia o określonej godzinie, nie siadania przed komputerem zanim nie wypełnisz swoich obowiązków, nie jedzenia posiłków przed monitorem itp.

Jeżeli odpowiedziałeś TAK 8 i więcej razy - jesteś głęboko uzależniony od Internetu. Potrzebujesz pomocy specjalisty. Zgłoś się do psychologa.

04-10-2005 14:46:00 ·

Coraz częściej zdarza się, że kilkoro studentów wynajmuje mieszkanie, ponieważ jest to tańsze niż pokój w akademiku. Bardzo istotną sprawą jest w takim wypadku dobór współlokatorów. Polecam tutaj prosty sposób na przetestowanie kandydatów.

Zatem proponujemy wszystkim potencjalnym współlokatorom spotkanie i wspólny posiłek. Oczywiście możemy w tym czasie zadać różne pytanie, ale nie oszukujmy się - nie słowa a czyny świadczą o człowieku. To spotkanie dostarczy wielu naturalnych okazji do przetestowania kandydatów. Po pierwsze czy zaproponują, że dołożą się do jedzenia, które przygotujesz? Po drugie czy zechcą pomóc przy przygotowaniach do posiłku oraz przy sprzątaniu po nim? Po trzecie czy będą się egoistycznie rzucać na najlepsze i największe kawałki? Po czwarte jak zachowują się podczas jedzenia?

Dodatkowo możemy wykazać trochę inwencji i sprawdzić na przykład jak zachowuje się w sytuacjach kryzysowych. W tym celu wśród gości podstawiamy przyjaciela i prosimy go by odegrał pewną scenkę. Niech w pewnym momencie oświadczy, że to wszystko to jest jakiś spisek i on wie, że i tak nie zostanie przyjęty do tego mieszkania, a poza tym, jak poszedł do łazienki to wrzuciliście mu do herbaty wąglika. Niech się awanturuje i niech próbuje demolować mieszkanie. Obserwowanie reakcji naszych gości może powiedzieć nam bardzo dużo na temat ich charakteru.

Drugiego przyjaciela prosimy o to, by schował się w szafie w jednym z pokoi. W pokoju na widocznym miejscu zostawiamy takie rzeczy jak pieniądze czy pamiętnik. Następnie każdego z gości pod dowolnym pretekstem* wysyłamy do tego pokoju, a nasz przyjaciel z ukrycia obserwuje jego zachowanie.

Na koniec podajemy herbatę z dodatkiem tabletek nasennych. Gdy goście zasną z twarzami w talerzach po pierwsze zrobić im śmieszne fotki, ale co ważniejsze możemy sprawdzić kto chrapie, a kto nie. Będzie to już ostatni test. Po zakończeniu imprezy będziemy mieli wrażenie, że znamy kandydatów na waszych współlokatorów od wielu lat i nie będziemy mieli najmniejszych problemów z wyborem odpowiednich osób. Dobrze, że nikt takiego testu na mnie nie przeprowadził...

Anita

04-10-2005 14:24:00 ·
«    1 2 3 4    »
  • Save this on Delicious

Reklama

News

packersmovers .in

Avoid pipe dream gauges. Generally, these are organizations that may offer a lower site before the move and after that discharge your pockets with concealed a great many. Be extremely careful about

Zamienić kurnik na apartamentowce…

Ponury i przygnębiający barak pamiętający zamierzchłe czasy PRL, dawna i dzisiejsza siedziba władz jednej z największych gdańskich spółdzielni mieszkaniowych, nie jest najlepszą wizytówką LWSM Morena.

„Promyk Nadziei” zbuduje plac zabaw

Zakończył się konkurs skierowany do organizacji pozarządowych na wybudowanie plac w zabaw dla dzieci na terenie Gdańska. Nowe atrakcje dla najmłodszych powstaną do końca 2010 r. Wśr d dwunastu oferent

Niechciane zaliczki

Zarząd LWSM Morena wprowadził zaliczkową opłatę 10 złotych na poczet rozliczenia tak zwanej wody r żnicowej. Kwota ta podlegać będzie rozliczeniu po zakończeniu okresu rozliczeniowego zużycia wody.

Castel wycina w pień

Przy ul. Magellana na Morenie wycięto w pień dorodne drzewa, a zaraz potem na teren wjechały spychacze zaalarmowali nas mieszkańcy osiedla Morena. Jeśli wycięte zostały jakiekolwiek drzewa, to z c

Zarządowi nie podwyższono wynagrodzenia

17 sierpnia obradowała Rada Nadzorcza LWSM Morena . Obecni byli zainteresowani członkowie sp łdzielni. Zmieniono zasady typowania dom w do rocznego planu dociepleń. Obecnie o pierwszeństwie będzie de

Myjnia oprotestowana

Czy na parkingu przy ul. Kolumba wydzierżawionym od sp łdzielni prywatny przedsiębiorca, Władysław Krugły, będzie m gł zbudować myjnię dla samochod w? Mieszkańcy sąsiadujący z tym parkingiem, sondow

Przed pierwszym dzwonkiem…

Do nowego roku szkolnego pozostało już niewiele czasu, toteż każda godzina w szkole przy Gojawiczyńskiej wykorzystywana jest maksymalnie, aby jak najlepiej przygotować plac wkę do zajęć.Brygada remont

Czy bandytyzm zawładnie Moreną?

Podpalenie piwnicy przy Marusarz wny 6, uszkodzenie windy dwa tygodnie p źniej w tym samym bloku, kradzież element w rusztowania przy Amundsena, przecięcie przewod w paliwowych w samochodzie zaparkowa

Bez tabletek uspokajających

Pracownicy chełmskiej sp łdzielni twierdzą, że wraz z dokonanymi zmianami we władzach przestały śnić się im po nocach koszmary i do pracy, jak dawniej, chodzą chętnie, bez stresu.Maria Supłatowicz pot

Wczytywanie...