pl

News

  • Save this on Delicious
«    1 2 3    »

fot. Grzegorz ŚwierczekO tym, że student nie ma kasy, wiedzą wszyscy, a zwłaszcza student. Ale że brać studencka coraz bardziej przedsiębiorcza, to pomysłów na dorobienie drobnej sumy nie brak... Kiedy więc i mi zajrzała w oczy potrzeba gotówki, postanowiłam wziąć się do roboty.

Trafiła mi się praca w charakterze poszukiwacza reklamodawców do gazety. Trzeba było znaleźć klientów, przedstawić ofertę i ewentualnie podpisać umowę. Zajęcie, na pierwszy rzut oka, całkiem przyjemne. Pobiegam po mieście - pomyślałam - pogadam z ludźmi, sprzedam i zarobię! Wyzwań się nie boję, zdobędę nowe doświadczenie, będzie ok.

Przygotowawszy się solidnie do przedstawiania oferty, zaplanowałam miejsca, w które się udam, a było ich sporo, bo prawie wszędzie widziałam potencjalnych klientów. Po kilku odpowiedziach odmownych jeszcze nie byłam zrażona. Ryzyko zawodowe - myślałam sobie. Ale w miarę upływu czasu, odmowy zdarzały się częściej, ja przemierzałam kolejne kilometry, dopisywałam do listy nowych klientów, inwestowałam w bilety autobusowe i zasilałam konto telefonu, wciąż z mizernym rezultatem. Co gorsza, zaczęłam tracić dobre zdanie o ludziach, z którymi rozmawiałam. Liczyłam się oczywiście z tym, że ktoś może nie przyjąć mojej propozycji, ale okazało się, że mało kto poinformował mnie o tym wprost! Zamiast tego połowa moich klientów stosowała takie techniki jak: "Zadzwonię do pani" (i nie dzwonili), "Proszę do mnie zadzwonić za tydzień" (i wyjeżdżali na wakacje, telefon był głuchy), "Będę tu w poniedziałek, proszę do mnie zajść" (po czym w wyznaczony dzień nie mogłam ich zastać). Moja frustracja osiągnęła apogeum pięknego czerwcowego dnia, kiedy jeden klient po około dwóch minutach przerwał mi przedstawianie oferty, twierdząc, że jest ona do niczego, a następnie zapytał czy dobrze znam angielski, jaki jest mój znak zodiaku i czy chce pracować w jego szkole językowej! Wróciłam do domu z poczuciem osobistej porażki... Oczywiście, przez cały czas nie było tak źle, zdarzały się sympatyczne i rzeczowe rozmowy oraz mili ludzie. Sprzedałam nawet kilka reklam. Ale kwota, którą wtedy zarobiłam, zdecydowanie nie była adekwatna do zainwestowanego czasu i wysiłku, zwłaszcza, gdy odliczyłam pieniądze wydane na telefon i bilety...

Przypominając sobie teraz tą sytuację, mogłabym spokojnie powiedzieć: "Zmarnowałaś na to prawie miesiąc czasu i właściwie nic nie zarobiłaś!". Ale z perspektywy czasu widzę to inaczej. Owszem, zarobiłam niewiele i włożyłam w to mnóstwo wysiłku, ale zdobyłam coś bezcennego: doświadczenie i osobisty rozwój. Nauczyłam się wiele o ludziach i myślę, że pozbyłam się niektórych naiwnych wyobrażeń o świecie. Dowiedziałam się też czegoś o samej sobie. Wiem już, jak reaguję na frustracje, ale nauczyłam się też radzić sobie z porażką i być wytrwałą podczas niepowodzeń. Poza tym zdobyłam sporo doświadczeń z dziedziny marketingu, negocjacji czy sprzedaży! Przydały mi się po kilku miesiącach, gdy potrzebowałam pieniędzy na wakacje. Bogatsza w doświadczenie i wiedzę, małym wysiłkiem zarobiłam dwa razy więcej niż poprzednio! Ale jest jeszcze jeden istotny powód, dla którego postrzegam to doświadczenie jako coś wartościowego: jestem chrześcijanką i wierzę, że Bóg potrafi każdą sytuację wykorzystać ku czemuś dobremu. Wierzę, że dał mi tę lekcję w konkretnym celu i chociaż już teraz dostrzegam jej pozytywne skutki, to myślę, że kiedyś w przyszłości, znów ze zdumieniem odkryje jak wiele mi to dało. I może czytając ten tekst myślisz sobie: "Ale ja nie wierzę w Boga i nie wiem jaki jest sens zmagań, przez które teraz przechodzę". W porządku, nie musisz wierzyć w Boga. Ale uwierz mi, że kiedy razem z Nim przechodzi się przez trudności, ma się zupełnie inną perspektywę...

SLY
niuniak1@wp.pl

14-03-2007 00:00:00 ·

W najbliższych dniach przekonasz się na własnej skórze, że studia państwowe tylko teoretycznie są darmowe, w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Wszelkiego rodzaju materiały, które będą Ci potrzebne do tego, by zaliczyć kolokwium, musisz zdobyć we własnym zakresie (czyt. skserować za około 15 groszy za stronę).

To pozornie tanie ksero w ciągu miesiąca urasta do naprawdę sporych sumek. Wszelkiego rodzaju zakreślacze, które starczają najwyżej na parę dni, też maj swą cenę. I oczywiśœcie pomoce naukowe, czyli książki, zeszyty, segregatory miesięcznie wymagają całkiem pokanego nakładu finansowego.

Jak rozwiązać ten problem? Jest sporo ofert pracy dla studentów, jednakże zanim się zdecydujesz na coś konkretnego musisz wziąć pod wzgld przede wszystkim to, by praca nie ograniczała Cię naukowo. Oto kilka propozycji pracy, które dostępne są na wyciagnięcie ręki:

Zaprowadzanie dzieci - jest to mało męczące zajęcie, a jest bardzo dobrze płatne. Wystarczy rano zaprowadzić dziecko do przedszkola i po paru godzinach je stamtąd odebrać, czasami trzeba jeszcze posiedzieć z nim w domu, przez jakiœ czas, aż do powrotu rodziców.

Korepetycje - świetne zajęcie dla tych, którzy lubią dzielić się swoj wiedz i jeszcze czerpią z tego przyjemność. Ceny korepetycji są bardzo różne, ale czas, jaki powięca się na dane zajęcia, naprawdę bardzo szybko leci i są to łatwo zarobione pieniądze. A ponadto czerpie się z tego ogromną satysfakcję, gdy nasz podopieczny dostanie w końcu pozytywn ocenę ze sprawdzianu…

Promocje - stanie w supermarketach na promocjach jest także dobr opcj, ale z reguły dotyczy to weekendów i popołudniowych godzin w dni powszednie. Nie jest to zbyt dobrze płatna praca. Ponadto jest męczca, bo trzeba stać przez 5, 6 godzin.

Ulotki - z reguły pracodawcy płacą za czas pracy, ale na pozór przyjemna praca może być nudna, gdy kolejna osoba odmawia nam otworzenia drzwi do klatki schodowej.

Fast food - duż popularnością cieszy się praca w McDonald's, jest wbrew pozorom dobrze płatna. Nie dotyczy to tylko zmywania podłóg, czy stania za kasą, ale także organizowanie urodzin dla dzieci, które odbywają się w weekendy.

Konsultantka - praca bez wychodzenia z domu, wystarczy rozdać katalogi i mieć dar przekonywania, a zyski są gwarantowane.

Notatki - to niezbyt " humanitarne", ale często bardzo opłacalne jest sprzedawanie swoich notatek tym, którzy przez cały semestr się obijali, przed kołem można sporo na tym zarobić, a przed sesją grozi nam bulionerstwo.

Ksero - praca bez wychodnia z uczelni, często, gdy powstają nowe punkty ksero s poszukiwani studenci do pracy w nich. Jej główną zaletą jest to, że mamy dostęp do wszystkich notatek, a przy okazji zawsze można skopiować jeden komplet dla siebie.

Dyskoteki, puby - ulubione miejsca studentów często są obsługiwane przez nich samych, pisanie o walorach tej pracy jest zbędne…

Ostatnia deska ratunku - jest nią oczywiście stypendium naukowe, w takim wypadku nie pozostaje nic innego jak zasiąść przy biurku i zacząć dziobać…

Karolina Brzeska

07-09-2006 18:32:00 ·

Studia to czas zabawy, nauki, ale też wielkiej przygody. Jedną z takich przygód może być wyjazd do pracy za granicę. Łatwo powiedzieć trudniej zrobić? Nie jest tak trudno, bo możliwości jest wiele. Chcę poradzić Ci, w jaki sposób znaleźć pracę za granicą. Wprawdzie do wakacji jeszcze daleko, ale już teraz warto je rozsądnie zaplanować.

1. Europa, Ameryka , a może Australia?

Od czego zacząć? Oczywiście sposób Twojego postępowania zależy od geograficznego położenia miejsca upragnionej pracy. Jeśli zdecydujesz się pozostać na naszym kontynencie, zatrudnienie możesz znaleźć zarówno poprzez różne agencje, jak i samodzielnie. Niestety wyjazd do Ameryki czy Australii możliwy będzie poprzez pośrednictwo, gdyż bardzo trudno jest samodzielnie uzyskać wizę. Biur pośrednictwa na rynku jest wiele np.: Work and Tavel, Camp America, ITC.itp. Oczywiście najlepiej wybierać te znane i sprawdzone agencje. Najlepiej wcześniej popytać o nie znajomych.

Zalety:
- nie musisz samodzielnie walczyć z formalnościami
- możesz poznać najdalsze zakątki świata (może zobaczysz kangura…)

Wady:
- agencje pobierają często wysokie opłaty; uczestnictwo w programie Wok& Tavel to wydatek rzędu 5-7 tys. zł
- nie zawsze mamy wpływ na przydzielone nam stanowisko pracy
- często aktywni pracownicy-podróżnicy przywożą do kraju symboliczną jednodolarówkę.

2. Samodzielne poszukiwania:

Najbezpieczniej szukać pracy poprzez rządowe strony agencji pracy krajów docelowych. Unikniemy w ten sposób potencjalnych oszustów i rozczarowania. Musimy jednak sami kontaktować się z pracodawcą: emaliowo, bądź telefonicznie. Forma ta wymaga więc dość dobrej znajomości języka obcego. Przykładowe strony:
www.arbeitsagentur.de
www.jobboerse.de,
www.jobcentreplus.gov.uk
www.jobcentreonline.com

Innym rozwiązaniem jest udanie się do wojewódzkiego urzędu pracy, tu zawsze czekają na nas sprawdzone oferty z różnych zakątków Europy. W tym celu powstała Europejska Służba Zatrudnienia (EURES.) Wszystkie informacje znajdziesz na stronie:  www.eures.praca.gov.pl.
Możesz także wykorzystać fakt, iż Twoim znajomym udało się już znaleźć jakąś pracę i przyłączyć się do nich. Spontaniczne wyjazdy jednak możliwe są tylko do krajów, które nie wymagają pozwolenia na pracę: Wielka Brytania, Irlandia, Włochy, Szwecja. Jeśli chcesz  pracować np. w Niemczech, Austrii, Islandii, Twój pracodawca musi ubiegać się o specjalne pozwolenie.

Zalety:
- unikasz wysokich opłat za pośrednictwo
- sam o wszystkim decydujesz

Wady:
- musisz sam powalczyć z formalnościami (ale zawsze możesz poprosić o pomoc "recydywistów")
- musisz komunikatywnie posługiwać się językiem

3. A może studia za granicą?

Jeśli natomiast wolisz pracować za granicą intelektualnie, możesz wziąć udział w różnych programach stypendialnych takich jak Sokrates/Erasmus, Leonardo itp. Musisz być tylko w miarę dobrym studentem i znać język kraju, do którego się wybierać, bądź  angielski. O finanse nie musisz się martwić, gdyż otrzymasz stypendium. Starczy ono na lokum i strawę. By zafundować sobie przyjemności, możesz dorywczo popracować. W znalezieniu pracy mogę pomóc Ci nowopoznani tubylcy, ze studenckiej ławy.

Zalety:
- poznajesz: nowy kraj, inną kulturę, nowych ciekawych ludzi
- kształcisz język obcy
- zdobywasz nowe doświadczenie (takie stypendium atrakcyjnie wygląda w CV)

Wady:
- przeważnie, gdy wracasz na rodzimą uczelnie, musisz zaliczyć zaległe egzaminy

Widzisz więc, iż masz wiele możliwości zarobienia obcej waluty. W ciągu następnych lat następne kraje Unii otworzą się na pracujących legalnie Polaków. Taka forma spędzania wakacji stała się już swoistą modą. Jednak warto taki wyjazd przemyśleć i zaplanować,  zanim poddasz się owczemu pędowi. Musisz pamiętać o załatwieniu pozwolenia na pracę (jeśli to konieczne) oraz ubezpieczeniu (EKUZ). Nie wstydź się także negocjowania warunków zatrudnienia oraz egzekwowania prawa do przerw, czy też dni wolnych od pracy. Musisz znać swoją wartość!

Patrycja Murawska

07-09-2006 11:24:00 ·

"Kochane pieniądze przyślijcie rodzice"- ten kolonijny żarcik okazuje się bardzo aktualny również wśród żaków. Choć nasza pomysłowość w kwestii szukania źródeł dodatkowej kasy jest powszechnie znana, stare i sprawdzone sposoby nigdy nie zawodzą. Oto jak sobie radzimy, kiedy studencka dziura budżetowa swoimi rozmiarami zaczyna przypominać tę rządową.


fot. Elwira SengerKorepetycje z angielskiego i rodzice.
Magda i Ola, administracja







fot. Elwira SengerPraca - rozdaję ulotki, gazety, no i obstawiam mecze, bo na tym akurat się znam.
Tomek, historia









fot. Elwira SengerGeneralnie nie brakuje nam kasy, ale jak już brakuje to pracujemy, np. w McDonaldzie i gramy na giełdzie.
Marcin, Hania i Piotr, historia






fot. Elwira SengerPracuję, np. w Filharmonii Bałtyckiej, a czasami zdarza robię coœ na komputerze - piszę programy itp.
Krzysiek, matematyka










fot. Elwira SengerUdzielamy korepetycji z matematyki, fizyki, angielskiego. Pracujemy - np. w pizzerii, jako hostessa albo pomoc dla rodziny (sprzątanie, trzepanie dywanów), to zawsze jest mile widziane i jakaś tam kasa wpada do kieszeni. Ostatecznie zawsze zostają rodzice.
Tomek, Jarek, Paweł i Ania, fizyka







fot. Elwira SengerDwa dni w tygodniu pracuję w kinie. Da się to pogodzić z nauką, ale niestety z problemami.
Daniel, fizyka









fot. Elwira SengerProsimy rodziców, a w wakacje może będziemy pracować.
Ania, Monika i Anula, politechnika







fot. Elwira SengerUczymy się i dostajemy stypendium, a jak brakuje pieniędzy, dzwonimy do rodziców.
Piotrek i Przemek, politechnika






fot. Elwira SengerKorepetycje, dorywcza praca, np. w WOPR albo na budowie.
Emilia i Paweł, politechnika










fot. Elwira SengerNie mam problemów z kasą, więc nie muszę robić nic szczególnego.
Kuba, politechnika

Studiuję zaocznie i pracuję w budownictwie, więc nie mam problemów z kasą.
Sebastian, politechnika




Piszemy do rodziców. Po juwenaliach zbieramy puszki albo szukamy dorywczej pracy, typu inwentaryzacje.
Dawid, Krzyś, Darek i Janek, politechnika

Pracuję z kumplem przy remontach domów albo proszę rodziców.
Michał, politechnika

Myœlę, że praca i handel (oczywiœcie dozwolonym towarem) to najlepszy sposób na zdobycie kasy.
Łukasz, politechnika

Jadę do domu po jedzenie lub pożyczam pieniądze od znajomych.
Daria, politechnika

Uczciwie pracuję - na plaży lub w McDonaldzie.
Paweł, administracja

Pracuję w weekendy na promocjach.
Asia, polonistyka

W wolnym czasie udzielam korepetycji - głównie z matematyki i polskiego.
Kinga, polonistyka

Stypendium naukowe, pomoc rodziny i korepetycje z historii, które niestety nie ciesz się dużą popularnością.
Gosia, prawo

Szukam pieniędzy na koncie- swoim lub cudzym, zawsze jakieœ się tam znajdą.
Ewa, administracja



Przepytywała: Elwira Senger

07-09-2006 11:24:00 ·

fot. Katarzyna MichałowskaPrzystojny, modnie ubrany, pewny siebie. Odkąd pamiętam Robert był człowiekiem sukcesu.

Słowo "problem" dla niego nie istniało. Wyznaczając sobie cele osiągał je i nic nie mogło mu w tym przeszkodzić. Do tego dochodziła popularność, którą wykorzystywał na każdym kroku, aby realizować swoje zamiary. Na kolokwia i egzaminy mógł przyjść nieprzygotowany, bo koledzy zawsze gotowi byli mu pomóc, w zamian, za pozyskanie choć cienia sympatii z jego strony. Dla Roberta jawili się jako garstka poczciwych naiwniaków, umożliwiających zrobienie kolejnego kroku do przodu. Ktoś, kto nie mógł być środkiem do konkretnego celu, nie przedstawiał według Roberta żadnej wartości. Każda dziewczyna stawała się kolejną fascynacją, która, prędzej czy później, przemijała. Łamiąc serce nie przejmował się tym. Mówił: "Takie jest życie" i śmiał się z jej naiwności. Szczerość i bezinteresowność uczuć dla Roberta nie istniały.

Po skończeniu studiów znalazł dobrze płatną pracę. Ożenił się, wynajął mieszkanie, w pracy zaczął odnosić pierwsze sukcesy. Na brak popularności także nie mógł narzekać. Źycie z każdym dniem zdawało się potwierdzać sukces Roberta.

W listopadzie odeszła od niego żona. Na pytanie "dlaczego?" usłyszał znajome: "Takie jest życie". Te słowa Robertowi nie spodobały się już tak bardzo jak wtedy, gdy sam je wypowiadał. Nie były w stanie jednak zburzyć tego wszystkiego, nad czym całe życie pracował. Tak mu się przynajmniej na początku wydawało.

Stopniowo wspinał się po szczeblach kariery, ale przestało mu to sprawiać taką satysfakcję jak kiedyś. W końcu praca stała się rutyną - musiał ją wykonywać, żeby się utrzymać. Wtedy do Roberta dotarło, co zrobił ze swoim życiem. Cel, do którego bezwzględnie dążył, kosztem uczuć i przyjaciół, był sam w sobie pusty. Jego życie okazało się atrapą, tandetą wyglądającą dobrze tylko z zewnątrz. Stał się kimś w rodzaju pajaca, który rozśmieszając swoją głupotą i banałem nie potrafi już wrócić do życia bez kiczu.

Pan Misiak
delanow@wp.pl

26-03-2006 10:13:00 ·

rys. Robert JuchnevicWiele młodych osób podczas wakacji podejmuje okresową pracę. Po dwóch, trzech miesiącach spotykam na uczelni studentów z pełnymi (przynajmniej na jakiś czas) kieszeniami. Czy chętnie mówią o swojej pracy? Oczywiście! Opowiadają, gdzie byli, co robili, ale rzadko kiedy, ile zarabiali.

Dlaczego boimy się mówić o pieniądzach? Jest przynajmniej kilka odpowiedzi na to pytanie. Aneta Projs, młoda matka mieszkająca w Filadelfii powiedziała mi, że nie lubi rozmawiać o pieniądzach z obawy, aby ktoś nie pomyślał sobie, że mają ich nie wiadomo ile.
Majętność wzbudza zazdrość, która prowadzi do mało szlachetnych czynów.

Wielu ludzi gotowych jest okłamać, okraść, czy nawet zabić dla ich zdobycia. Przykładów nie trzeba daleko szukać, wystarczy włączyć radio, telewizję lub poczytać gazety.

Doskonale przecież wiemy, że kasa od niepamiętnych czasów rządziła ludźmi. Miała różną postać - skór, muszli, ziaren zboża, papieru, plastiku i... sztabek złota. Kiedyś ten żółty kruszec wyznaczał pozycję społeczną, zwiększał możliwości i poszerzał granice świata.

Nic dziwnego, że nasi przodkowi marzyli o umiejętności przemiany dowolnego metalu w złoto. Możemy domyślać się, ile zbrodni towarzyszyło żądzy bogactwa, szczególnie, że alchemicy nie zdradzali nikomu własnych tajemnic i sposobów na wytworzenie Wielkiego Eliksiru. Skoro jednak nie odkryto (oficjalnie) metody wytwarzania złota, trzeba zadowolić się tym, co mamy.

Teraz pieniądz produkowany jest w mennicach i specjalnych drukarniach. Ale żądza posiadania kasy pozostała. Rousseau mawiał: "Pieniądz, który człowiek posiada, to swoboda, ten, za którym goni, to niewola".

Nie chcemy rozbudzać w sobie ani w innych tego drobniutkiego ukłucia, które się nazywa zazdrość. Bo przecież każdy z nas marzy o tym, aby pozwolić sobie na wiele rzeczy.
I jak mawiał Prosper M

13-12-2005 11:54:00 ·

Studenci to otwarci ludzie.Czasami jednak,  z niektórymi osobami, nie można porozmawiać na temat wiary. Szczególnie katolicy mają problemy z otwartą dyskusją, trudno z nimi rozmawiać o niektórych sprawach.
Michał, III rok, fizyka techniczna

Generalnie nie uznaje tematów tabu. Moi koledzy natomiast boją się mówić o swoich problemach. Udają, że są szczęśliwi.
Adam, II rok, biotechnologia

Niekiedy unika się mówienia o seksie i sprawach intymnych. Czasami czujemy opór, żeby o tym rozmawiać z rówieśnikami. Natomiast z rodzicami w ogóle takich spraw nie poruszamy. Przecież mamie o seksie nie powiem.
Kuba i Łukasz, V rok, architektura

Czasami unikamy tych związanych z religią, ponieważ nie wiemy jakiego wyznania jest osoba, z którą rozmawiamy. Także sprawy osobiste i choroby niekiedy pozostają przemilczane. Nie mówi się również o śmierci, jakby ludzie byli niezniszczalni. Nie zwracamy uwagi piratom drogowym, którzy chwalą się swoimi wyczynami.
Natalia, II rok, architektura

O wykładowcach wypowiadamy się za ich plecami. Nigdy nie mówimy im prosto w oczy, na zajęciach, co chcielibyśmy zmienić. Jeśli coś załatwimy nielegalnie to także unikamy rozmów na ten temat, by inni przypadkiem nie skorzystali.
Wojtek, V rok, elektrotechnika

W niektórych kręgach nie rozmawia się np. o nauce, a w innych o imprezach. Dobieramy tematy w zależności od tego, czy rozmówca pochodzi z grona kujonów, czy imprezowiczów.
Magda, I rok, matematyka stosowana 

Narkotyki, o tym nie wspominamy. To tajemnica Poliszynela, że wszyscy ćpają. Szczególnie na pierwszym roku. Dopiero po pewnym czasie dochodzą do wniosku, że aby utrzymać się na polibudzie, muszą przestać brać. Władze uczelni także milczą w sprawie naszych stypendiów. Do tej pory nie wiemy, czy je w ogóle otrzymamy.
Wiktor, V rok, automatyka i robotyka

Fakt, iż na kierunku automatyka i robotyka nie ma w ogóle zajęć z robotyki. Czyż to nie paradoks?
Marcin, V rok, automatyka i robotyka

Na naszym uniwersytecie takim tematem jest życie osób niewierzących. Na uczelni jest dużo organizacji młodzieżowych, które wspierają osoby wierzące. Człowiek, który uważa się za ateistę nie ma takich możliwości, pozostawiony jest sam sobie. Nie mówi się także o aborcji, HIV i o wielu innych sprawach, które kłócą się z religią katolicką.
Iza, IV rok, filologia polska, I rok, filologia germańska

Rozważania na temat wiary, osobistego podejścia do tematu czystości przedmałżeńskiej. Dużą gafą jest mówienie i krytykowanie ludzi mieszkających wspólnie przed ślubem.
Basia, IV rok, filologia polska

Na Wydziale Chemii stan techniczny laboratoriów zagraża zdrowiu, a nawet życiu studentów. O tym jednak nikt nie wspomina, wykładowcy także nie reagują.
Sylwia, V rok, chemia

Czasami nie ujawniamy swoich orientacji politycznych. Nie mówimy, na kogo oddaliśmy głos w wyborach prezydenckich. Szczególnie, jeśli większość głosowała inaczej niż my.
Marcin, V rok, fizyka

Publicznie nie mówimy o tzw. wspomagaczach, które ułatwiają naukę przed egzaminami. Wszyscy wiedzą, o co chodzi, gdzie można je zdobyć, a jednak jest to temat zamknięty.
Ewelina, II rok, prawo

Pytały: Dorota Michalska i Patrycja Murawska

13-12-2005 11:54:00 ·

fot. Karol KalinowskiRadzę Ci po przyjacielsku, utrzymuj sytuację, w której kasa służy Tobie, a nie Ty jej.
Oto kilka sposobów:
- nie zakochuj się w kasie (traktuj ją jak powierzoną w zarząd, odseparuj się od niej emocjonalnie),
- nie daj kasie pierwszego miejsca w życiu (ani drugiego:),
- dawaj innym (nie każdy potrzebujący, to pijak - naciągacz, wiele podstawowych potrzeb ludzkich woła o zaspokojenie),
- planuj nawet maleńki budżet (przemyślane, celowe dysponowanie pieniędzmi pomaga traktować je wyłącznie jako środek do życia, a nie cel życia, no i używasz forsy z głową),
- naucz się robić coś społecznie (trochę poświęcenia na rzecz innych uczłowiecza),
- nie zdziczejesz, zapominając, co to bezinteresowność,
- nie ulegaj presji posiadania- płyń pod prąd!,
- nie daj się reklamom - fałszują twoje potrzeby,
- nie unieszczęśliwiaj się porównaniami z innymi,
- nie pozwól omotać się zazdrości i zawiści.

A na koniec coś mądrego:
"Pieniądz jest dobry, ale w przemyśle, w portfelu, w banku, w handlu, w ruchu, a nie w mózgu i sercu" (J. S. Pasierb).

Pati

10-11-2005 18:34:00 ·

fot. archiwumNo tak! Znowu jakoś dziwnie się skończyły. Nawet brakuje tych żółciutkich, których teraz blask przypomina złoto, bo jest na wagę złota...

Najpierw kino, pizza i całe mnóstwo bardzo potrzebnych rzeczy... A później większe potrzeby i coraz mniej pieniędzy. A trzeba zapłacić za mieszkanie i w ogóle coś zjeść, choćby tylko zupkę chińską. Dobrze, że można liczyć na przyjaciół. Gorzej, gdy oni myślą tak samo. A może by tak pojechać do mamusi i od drzwi rzucić się na szyję... faszerowanego, pysznego kurczaczka? Niestety, człowiek nie ma skrzydeł, a podróżowanie kosztuje. Ach, ciężki los studenta!

Tutaj zaczyna się snucie pajęczej sieci na rodzeństwo, które wisi jakieś grosze – z procentem za brak pamięci będzie to już całkiem niezła sumka. Na myśl przychodzą też nieco bardziej drastyczne rozwiązania. Dieta i zrzucenie kilku kilogramów na wiosnę wydaje się połączeniem przyjemnego z pożytecznym. Inne sposoby na przetrzymanie głodu finansowego to opieka nad dzieckiem, udzielanie korepetycji, czasem też można wzbogacić się na lenistwie znajomych i napisać piękne opowiadanko za kogoś na lektorat. Im krótszy termin i mniejsza wiedza (oczywiście kolegi) tym bardziej będzie wdzięczny...

Weekend można poświęcić na bieganie z ankietami – w chwilach debetowych to istne koło fortuny. Za jedną ankietę dostaje się do ręki 15 zł. A kiedy już nic, ale to nic się nie trafia, przychodzi kolejne rozwiązanie – przy roznoszeniu ulotek przez jeden dzień można zgarnąć 60 zł. Należy tylko odliczyć straty w postaci odcisków palców i stanie w zepsutej windzie. A ulotki bierze się tylko najmniejsze, bo są lżejsze i nie trzeba po nie łazić do biura, przez co oszczędza się na czasie i przede wszystkim na siłach.

Zawsze jest wyjście z sytuacji, nawet kilka. Jednak najlepszym jest oszczędzanie, kiedy to jeszcze możliwe. Sytuacja patowa nie będzie trwała wiecznie!


Katarzyna Szcześniak

10-11-2005 18:27:00 ·

fot. archiwumIza Jurczik - absolwentka UG i Akademii Muzycznej. Pracowała jako koordynator projektów w Międzynarodowym Centrum Spotkań Młodzieży "Camp Rodowo", uczestniczyła w programie Erasmus (studia za granicą). Od 2002 pracuje w Europejskim Forum Studentów AEGEE Gdańsk, natomiast od 2004 w europejskim AEGEE zarządzie w Brukseli.
 
Każdy ma swoje wyobrażenie sukcesu, czym dla ciebie jest osobiście sukces?
Wydaje mi się, że sukces to chyba nie jest jednorazowa sprawa, że sukces ma jakąś ciągłość. Jest bardziej procesem niż wydarzeniem. I chyba dla mnie sukces to jest ciągły rozwój. Wtedy czuję, że jestem na etapie osiągania tego sukcesu. Dla mnie wyznacznikiem tego, czy dobrze się dzieje w moim życiu, jest to, czy ciągle się rozwijam, czy ciągle się uczę.
Jesteś absolwentką dwóch różnych kierunków (Akademia Muzyczna - wiolonczela oraz Zarządzanie na UG), obecnie jesteś w zarządzie Europejskiego Forum Studentów AEGEE w Brukseli, czy czujesz, że odniosłaś sukces??
Na pewno nie (śmiech)! Bo jestem stale w trakcie tego procesu. Może pod koniec życia stwierdzę, czy odniosłam sukces... Ja tak naprawdę ciągle nie wiem do końca, dokąd zmierzam; nie mam jakiegoś klarownego celu, do którego dążę. Trudno wiec powiedzieć, czy osiągnęłam to, co chciałam. Większość rzeczy w moim życiu dzieje się albo przypadkowo, albo dlatego, że chwytam szanse, które się pojawiają. Wydaje mi się, że jestem na dobrej drodze, choć chyba nie wiem jeszcze dokąd. Trudno nazwać to sukcesem, ale na pewno jestem szczęśliwa!
Od prawie pół roku, wraz z ośmioma osobami m.in. z Niemiec, Turcji, Węgier kierujesz AEGEE z Brukseli. Czy traktujesz to jako przygodę, nowe doświadczenie czy może jako wstęp na drogę zawodową?
Myślę, że wszystko po trochu. Z jednej strony jest to doświadczenie nieporównywalne z niczym innym. Jest to wielka szkoła umiejętności, a jednocześnie szkoła życia w środowisku wielokulturowym.
Mówi się, że studia to najlepszy czas w życiu, jak wspominasz swoje studia?
Na pewno były wspaniałym okresem w moim życiu, ale chyba jeszcze ten wspaniały okres się nie skończył, pomimo że studia skończyłam 1,5 roku temu. Mój czas studiów był bardzo zabiegany, ale jednocześnie nie uważam, że z tego powodu coś straciłam. Miałam czas także na imprezy, pracę, życie towarzyskie, wyjazdy. Wykorzystałam wiele szans, jakie dają studia. I to polecam!
Jakie umiejętności, które zdobyłaś uważasz za najcenniejsze?
Wszystko to, co robiłam, złożyło się na jedną cechę - elastyczność dostosowywania się do warunków. To jest bardzo cenne w dzisiejszym świecie. Poza tym, praca z ludźmi z różnych krajów i kultur pozwoliła mi się uporządkować. Jednym słowem jest to szkoła charakteru, współpracy z innymi, a także doprowadzania rzeczy do końca.
I na koniec, czy mogłabyś podać krótki przepis dla studentów pierwszego roku na sukces podczas studiów?
Nie ma uniwersalnego przepisu! Dla każdego sukces oznacza coś innego. Natomiast z autopsji wiem, że warto się rozglądać, zadawać pytania i podważać to, co na pierwszy rzut oka wydaje się oczywiste. Chwytajcie więc okazje, bo będą się one pojawiać na każdym kroku!

Rozmawiał: Bartosz K

04-10-2005 14:13:00 ·
«    1 2 3    »
  • Save this on Delicious

Reklama

News

packersmovers .in

Avoid pipe dream gauges. Generally, these are organizations that may offer a lower site before the move and after that discharge your pockets with concealed a great many. Be extremely careful about

Zamienić kurnik na apartamentowce…

Ponury i przygnębiający barak pamiętający zamierzchłe czasy PRL, dawna i dzisiejsza siedziba władz jednej z największych gdańskich spółdzielni mieszkaniowych, nie jest najlepszą wizytówką LWSM Morena.

„Promyk Nadziei” zbuduje plac zabaw

Zakończył się konkurs skierowany do organizacji pozarządowych na wybudowanie plac w zabaw dla dzieci na terenie Gdańska. Nowe atrakcje dla najmłodszych powstaną do końca 2010 r. Wśr d dwunastu oferent

Niechciane zaliczki

Zarząd LWSM Morena wprowadził zaliczkową opłatę 10 złotych na poczet rozliczenia tak zwanej wody r żnicowej. Kwota ta podlegać będzie rozliczeniu po zakończeniu okresu rozliczeniowego zużycia wody.

Castel wycina w pień

Przy ul. Magellana na Morenie wycięto w pień dorodne drzewa, a zaraz potem na teren wjechały spychacze zaalarmowali nas mieszkańcy osiedla Morena. Jeśli wycięte zostały jakiekolwiek drzewa, to z c

Zarządowi nie podwyższono wynagrodzenia

17 sierpnia obradowała Rada Nadzorcza LWSM Morena . Obecni byli zainteresowani członkowie sp łdzielni. Zmieniono zasady typowania dom w do rocznego planu dociepleń. Obecnie o pierwszeństwie będzie de

Myjnia oprotestowana

Czy na parkingu przy ul. Kolumba wydzierżawionym od sp łdzielni prywatny przedsiębiorca, Władysław Krugły, będzie m gł zbudować myjnię dla samochod w? Mieszkańcy sąsiadujący z tym parkingiem, sondow

Przed pierwszym dzwonkiem…

Do nowego roku szkolnego pozostało już niewiele czasu, toteż każda godzina w szkole przy Gojawiczyńskiej wykorzystywana jest maksymalnie, aby jak najlepiej przygotować plac wkę do zajęć.Brygada remont

Czy bandytyzm zawładnie Moreną?

Podpalenie piwnicy przy Marusarz wny 6, uszkodzenie windy dwa tygodnie p źniej w tym samym bloku, kradzież element w rusztowania przy Amundsena, przecięcie przewod w paliwowych w samochodzie zaparkowa

Bez tabletek uspokajających

Pracownicy chełmskiej sp łdzielni twierdzą, że wraz z dokonanymi zmianami we władzach przestały śnić się im po nocach koszmary i do pracy, jak dawniej, chodzą chętnie, bez stresu.Maria Supłatowicz pot

Wczytywanie...