pl

News

  • Save this on Delicious
«    1 2 3    »

Od dłuższego czasu żona Pokrętka z jakiegoś powodu była wyraźnie niezadowolona. Gdy wracała z pracy, rozglądała się bacznie po mieszkaniu, wydawała z siebie gardłowy pomruk i wymierzała mężowi solidny cios, zazwyczaj trafiając w kark.

Pokrętek nie miał pojęcia, czym zasłużył sobie na codzienną porcję uderzeń od swej połowicy. Próbował oczywiście poszerzyć swoją wiedzę i nieśmiało zapytał, czym rozzłościł małżonkę, ale w odpowiedzi usłyszał tylko jeszcze bardziej gardłowy pomruk i poprawkę ciosu, tym razem w okolice nerek.

Pierwszą myślą, jaka przyszła Pokrętkowi do głowy, było to, że kupował za mało piwa. Następnego dnia kupił zatem nie jedną, a dwie skrzynki. Wszystkie butelki starannie schłodził, a tuż przed powrotem żony dwie kusząco oszronione postawił na widocznym miejscu. Pokrętkowa weszła do mieszkania, błyskawicznie dostrzegła piwo na stole, używając oczodołów, otworzyła obie butelki na raz i wypiła je w około 10 sekund. Wydała z siebie zadowolony pomruk, który jednak znowu przerodził się we wściekły i znowu oberwało się mężowi.

Następnego dnia Pokrętek postanowił pójść w kulinaria. Przygotował obiad dostarczający około 5000 kalorii (oczywiście nie zapomniał o piwie) i czekał. Tym razem cios spadł na niego z około pięciominutowym opóźnieniem.

Biedny Pokrętek naprawdę nie miał pojęcia, jakich to oczekiwań żony nie spełnia. W akcie desperacji następnego dnia posprzątał całe mieszkanie. Był to naprawdę rozpaczliwy gest, ponieważ jego żonie nigdy nie zależało na porządkach. I rzeczywiście nawet nie zauważyła, że cokolwiek się zmieniło – jak zwykle przywitała męża silnym uderzeniem.

Pokrętek postanowił podejść do tego psychologicznie. Kupił jeszcze więcej piwa, poczekał aż żona wypije je całe i zaśnie pijana przed telewizorem. Następnie podszedł do niej od tyłu i udając głos jej matki zapytał: Dlaczego bijesz tego imbecyla? (imbecyl było najchętniej używanym przez jego teściową zamiennikiem słowa zięć). W odpowiedzi usłyszał: A bo mnie wpienia. Pierwszą rzeczą jaką widzę po powrocie do domu jest jego parszywa gęba!

Może i ta informacja trochę zabolała, ale Pokrętek poczuł przede wszystkim ulgę, że nareszcie wie, za co jest karany. Następnego dnia wrócił po pracy do domu, szybko przygotował obiad i piwo, ale tuż przed tym, jak jego żona miała się pojawić w domu, wyszedł. Wrócił po około godzinie promieniejąc szczęściem, że ominął go przydziałowy cios. Ledwo jednak przekroczył próg, na jego głowę spadł potężny raz. Zanim stracił przytomność usłyszał jeszcze tylko: Gdzie łazisz zamiast czekać na mnie w domu? Ostatnią myślą, która pojawiła się w jego głowie było: Dobrze, że tym razem chociaż werbalizuje swoje oczekiwania.

Anita Niemczyk

04-01-2010 00:00:00 ·

Od czasu, gdy schylając się po monetę, uniknął ciosu żony, Pokrętek zaczął wierzyć w przeznaczenie.
Szukał jego przejawów na każdym kroku, a z czasem nawet zaczął z nim współpracować.


W firmie, w której pracował Pokrętek, ogłoszono konkurs na nowe stanowisko – operator niszczarki do dokumentów. Pokrętek zupełnie nie czuł się kompetentny i uważał, że jest wiele osób, które o wiele bardziej zasługują na prestiżową posadę, ale jednak nie mógł tak po prostu przestać myśleć o tej opcji. Czuł się rozdarty pomiędzy chęcią rozwoju i podjęcia ryzyka, a strachem przed zbyt dużą odpowiedzialnością. W końcu doszedł do wniosku, że jeśli nowe stanowisko pracy jest mu przeznaczone, to z całą pewnością
sobie z nim poradzi. Wystarczy tylko owe przeznaczenie odczytać. Pokrętek postanowił, że jeśli w najbliższą niedzielę brodaty turysta w czerwonym berecie zapyta go o godzinę, to zacznie się ubiegać o nową pracę.

W niedzielę rano Pokrętek postanowił powdychać trochę jodu na sopockim molo. Ktoś nieżyczliwy mógłby mu zarzucić, że próbuje pomóc przeznaczeniu i dlatego udał się w miejsce masowo uczęszczane przez turystów. Jednak Pokrętkowi naprawdę chodziło tylko o jod i to dla niego spędził na molo tych jedenaście godzin.

Inny złośliwiec mógłby stwierdzić, że Pokrętek specjalnie demonstrował na prawo i lewo fakt posiadania zegarka, tylko po to, żeby jakiś turysta zapytał go o godzinę. A jednak faktem było, że lewy rękaw swetra Pokrętka był wyraźnie dłuższy i dlatego tak często go podciągał. Zresztą turyści i tak na te manewry nie reagowali pytaniem o godzinę, tylko pukaniem się w czoło. Przy czym zdecydowana większość w czoło pukała samych siebie, a tylko dwie osoby wybrały czoło Pokrętka.

Po trzech godzinach intensywnego wdychania jodu Pokrętek doszedł do wniosku, że spotkanie turysty z brodą w czerwonym berecie, ale za to bez zegarka, jest bardzo mało prawdopodobne. Nie chciał ograniczać przeznaczeniu pola manewru swoimi idiotycznymi oczekiwaniami. Biorąc pod uwagę, że jest na molo, a nie w wojsku, przestał się upierać przy tym, że beret musi być czerwony. Po kolejnych dwóch godzinach, uznał, że temperatura otoczenia, nie pozwala oczekiwać, żeby ktoś chodził w berecie. Po następnych trzech godzinach przypomniał sobie, że ostatnio Jacyków wypowiadał się, że brody są passe, a przecież nie chciał, żeby jego przeznaczenie zależało od jakiegoś ignoranta.

Ostatnie cztery godziny wdychania jodu Pokrętek spędził cierpliwie oczekując, czy jakiś turysta zapyta go o godzinę. Przy tym lewy rękaw jego swetra zdawał się wydłużać z minuty na minutę. Zwiększał się też stosunek pukających w czoło Pokrętka do pukających się we własne. W zupełnie przypadkowych kontaktach z turystami Pokrętkowi przeszkadzał cały czas pewien jegomość. Nie miał ani
brody, ani beretu, ale miał zegarek, więc zupełnie nie interesował Pokrętka. Za to Pokrętek zdawał się interesować jegomościa. Kilkakrotnie próbował on wejść w interakcję z Pokrętkiem, przeszkadzając mu w całkowicie spontanicznych zetknięciach się z turystami. W końcu Pokrętek, zmęczony nienarzucaniem się turystom i unikaniem intruza, poddał się przeznaczeniu i pojechał do domu. Następnego dnia przeczytał w gazecie, że znany reżyser szukał na molo w Sopocie naturszczyków do swojego najnowszego
filmu Kserograf znaleziony w Messie.

Anita Niemczyk

16-06-2009 00:00:00 ·

fot. 123RFStojąc w kolejce po poranne piwo Pokrętek przeczytał artykuł o clubbingu. Długo nie potrafił załapać o co tak naprawdę chodzi, ale udzieliła mu się pasja autora.

W przeczytanym tekście ogólnie chodziło o to, że na Zachodzie każdy klub jest trochę inny, zaspokaja inne potrzeby konsumenta, dlatego nasi sąsiedzi w ciągu jednej nocy odwiedzają kilka miejsc. Klub jest, jak sama nazwa wskazuje – czytał Pokrętek – instytucją zrzeszająca pasjonatów. Niezależnie od tego czy jest to muzyka, sztuka, literatura, czy niezależne koło gospodyń wiejskich, zrzesza on ludzi odbierających te same fale i nastawiających się na odbiór podobnych wrażeń estetycznych*. Pokrętek jak najbardziej utożsamił się z tym opisem. Bary piwne, które odwiedzał co najmniej raz w tygodniu, jak najbardziej pasowały do opisu instytucji zrzeszającej pasjonatów.

Pokrętek jakoś poczuł sympatię do DJ’a, który tak bardzo chciał zmienić polską kulturę klubową. Zdecydował więc, że już od tego piątku nie będzie siedział cały wieczór w jednym miejscu, ale do rana odwiedzi kilka.

Zaczął od Słoneczka. Wypił kilka piw i zaczął się zbierać. Koledzy byli niezwykle zaskoczeni, bo myśleli, że chce już iść do domu. Zaczął im tłumaczyć ideę clubbingu i kilku nawet udało mu się przekonać. Już w siedmiu poszli do Dziupli.

Zajęli sześcioosobowy stolik (jeden clubber gdzieś im się po drodze zapodział) i zaczęli porównywać Słoneczko i Dziuplę. Rzeczywiście oba bary zaspokajały inne potrzeby bywalców. Właściciel Słoneczka poszedł raczej w tanie piwo, a w Dziupli stawiano na wystrój wnętrza (na ścianach wisiało wiele bardzo, ale to bardzo ciekawych plakatów).

Do kolejnego klubu dotarł Pokrętek z trzema kolegami (dwóch zostało w Dziupli, żeby kontynuować ożywioną dyskusję z barmanem na temat zawartości H2O w piwie). Boryna to chyba najstarszy bar w dzielnicy. Trudno było jednym zdaniem określić jego charakter. Przychodziło się do niego raczej ze względu na stałych bywalców. Z całą pewnością można powiedzieć, że spotykało się tutaj ludzi odbierających te same fale i nastawiających się na odbiór podobnych wrażeń estetycznych. Najwięcej fal i wrażeń estetycznych można było doświadczyć w WC. Po kilku kolejnych piwach Pokrętek już sam opuścił bar (tym razem nie miał pojęcia co się stało z kolegami, miał tylko niejasne wrażenie, że pod stolikiem jest czarna dziura). Na dalszy clubbing nie miał już niestety ani sił ani środków.

W następny piątek Pokrętek nie odwiedzał już barów. Zniechęcił się. Przeczytał kolejny artykuł, w którym pisano, że prawdziwy clubber nosi ze sobą kosmetyki i ubranie na zmianę i prosto z ostatniego klubu idzie do pracy. A skąd on miał wziąć nagle pracę?

aniemczyk@podprad.pl

* Cytat pochodzi ze strony www.topdj.pl, autor Adam Novy (została zachowana oryginalna pisownia).

19-12-2008 00:00:00 ·

Znajomi mówią Ci, że jesteś otwartym człowiekiem?
Rozwiąż nasz test i sprawdź czy TABU w ogóle dla Ciebie istnieje...

1. Jedziesz tramwajem, masz miejsce siedzące, obok Ciebie staje babcia. Co robisz?
a) proponujesz, żeby usiadła ci na kolanach
b) ustępujesz miejsca z uśmiechem na ustach
c) pytasz czy może potrzymać jej siatki

2. Widzisz u koleżanki wielkiego pryszcza na nosie:
a) podajesz jej numer do kosmetyczki
b) podchodzisz do niej i go wyciskasz
c) udajesz, że nie zauważyłaś i zaczynasz mówić o pogodzie

3. Podczas nabożeństwa dzwoni twoja komórka:
a) wychodzisz szybko z kościoła
b) mówisz, że to biskup i odbierasz
c) głośniej śpiewasz

4. Twojej babci przy obiedzie wypada sztuczna szczęka:
a) mówisz: "o! ktoś zgubił zęby!"
b) szybko kopiesz szczękę pod szafę
c) dyskretnie podnosisz ją i odkładasz na bok

5. W zatłoczonym pociągu stoi obok ciebie "nieświeży gość":
a) krzyczysz mu w ucho "śmierdziel, śmierdziel!"
b) idziesz do ubikacji, bo tam jest świeższe powietrze
c) pryskasz wokół siebie dezodorantem

6. Wchodzisz do pokoju siostry w momencie, gdy całuje się z chłopakiem:
a) po cichu się wymykasz
b) "A co z Andrzejem?" - krzyczysz
c) mówisz spokojnie: "Nie przeszkadzajcie sobie, ja tylko po temperówkę"

7. Twój przyjaciel przez miesiąc nie oddaje ci pieniędzy:
a) mówisz, że chcesz kupić kota w żółte kropki i potrzebujesz kasę
b) czekasz kolejny miesiąc
c) nasyłasz na niego kumpli z dzielnicy

8. Przyjeżdża do ciebie babcia z rodziny Ojca Dyrektora i ma spać w twoim pokoju:
a) słuchasz z babcią każdej audycji
b) wyrzucasz z domu wszystkie radioodbiorniki
c) kupujesz babci słuchawki

 
Zaznacz odpowiedzi i szukaj rozwiązania testu w gazecie na stronie .
 
   a b c
1 & * $
2 $ & *
3 * & $
4 & $ *
5 & * $
6 * & $
7 $ * &
8 * & $

Odpowiedzi do testu:

Większość *:
Jesteś delikatny, taktowny i życie z TABU jest dla Ciebie normalne. Nie starasz się przełamywać tematów kłopotliwych. Chcesz, aby wszyscy byli zadowoleni, bez względu na szczerość sytuacji. Otwartość nie jest Twoją mocną stroną. Nie martw się! Zawsze możesz pójść na kurs public relations.

Większość &:
TABU dla Ciebie nie istnieje! Mówisz to, co ślina przyniesie Ci na język, działasz szybko i nie masz czasu na zastanowienie: "wypada, czy nie wypada". Po prostu jesteś otwarty i delikatny jak...czołg.

Większość $:
Potrafisz znaleźć błyskotliwe wyjście z każdej sytuacji, głównie mając na względzie swoje dobro. Temat TABU starasz się raczej wyminąć niż z nim zderzyć. Swoją otwartość wolisz kontrolować. Kariera polityka stoi przed Tobą otworem!

13-12-2005 21:48:00 ·

1. Na uczelni kolega nie podpowiadał ci na kolokwiach. Wołasz do niego na powitanie: Cześć palancie! Potem opowiadasz każdej napotkanej osobie jaki to nieuczynny facet.
2. Twoja dziewczyna kocha koty. Kiedy widzisz reklamę lub produkty dla kotów udajesz, że wymiotujesz.
3. Cyganka chce ci powróżyć. Spławiasz ją podśpiewując: "prawdziwych cyganów już nie ma..."
4. Co najmniej trzy razy w tygodniu oglądasz " Dzień świra".
5. Codziennie o 6 rano włączasz na cały regulator piosenkę "Wstań powiedz nie jestem sam..." Ich Troje.
6. W Wigilię rozpoczynasz remont łazienki.
7. Do skarbonki żebraka wrzucasz papierek po cukierku i trzy stare bilety tramwajowe.
8. Widząc kibiców Lechii na całe gardło śpiewasz piosenkę o wyższości Arki Gdynia.
9. Szybko kładziesz plecak na wolne miejsce w tramwaju, kiedy widzisz wsiadającą starszą osobę.
10. Robisz imprezę w akademiku. Ktoś, kto nie jest zbyt popularny próbuje się wprosić, mówisz, że to impreza tylko dla fajnych osób.
11. Na przerwie przeglądasz gazetę i głośno, tak żeby wszyscy słyszeli mówisz jak bardzo ograniczeni i beznadziejni są ludzie, którzy lubią filmy sensacyjne i rzucasz parę popularnych tytułów dla przykładu.
12. Na ulicy widzisz Źyda. Podchodzisz do niego i pytasz się o drogę do Jerozolimy.

19-05-2005 19:51:00 · Jest Aktywny: Tak · Jest zatwierdzny: Tak ·
ZA
1. dresy w kancik
2. koszulkę z nadrukiem: "The Doors", Ernesto lub Policja
3. ilość włosów na głowie
4. komórkę z kolorowym wyświetlaczem
5. białe skarpetki
6. to, że żyjesz
7. tatuaż lub jego brak
8. szalik w niewłaściwych barwach
9. wyraz twarzy: inteligentny, głupi, znudzony, radosny...
10. poniedziałek
11. słoną zupę
12. chodzenie bocznymi uliczkami
13. kolor skóry, paznokci i zębów
14. to, że w Toruniu jesteś z Bydgoszczy
15. Kopernika - kobietę
16. Polskę dla Polaków
17. brak biletów lub ich nadmiar
18. Wildsteina
19. bycie szefem (red. naczelnym)
20. czytanie gazet lub czasopism
21. czarne pejsy i jarmułkę
22. miłość do dziewczyny kolegi
23. koloratkę
24. martensy, glany, sandały i japonki
25. zbytnie przywiązanie do rzeczy materialnych lub nadmiar idealizmu
26. młodzież wszechpolską
27. ojca dyrektora
28. jazdę nocą
29. uśmiech losu lub z wyboru
18-05-2005 21:15:00 · Jest Aktywny: Tak · Jest zatwierdzny: Tak ·

Powiedzmy, że chłopakowi o imieniu Kamil spodobała się dziewczyna o imieniu Kasia. Zaprosił ją do restauracji, ona przyjęła zaproszenie. Dobrze się ze sobą bawili. Kilka dni później tak samo dobrze bawili się w kinie i w kawiarni. Po jakimś czasie zaczęli regularnie się spotykać.

Pewnego wieczoru, wracają do domu. Nagle Kasia mówi:

„Zdajesz sobie sprawę, że spotykamy się już dokładnie od sześciu miesięcy?”

W samochodzie nastaje cisza. Dla Kasi jest to bardzo głośna cisza.

Myśli sobie: „O kurcze, chyba się tym przejął. Może czuje się zniewolony naszym związkiem... Może myśli, że ja chcę go do czegoś zmusić...”

A Kamil myśli: „Kurcze, sześć miesięcy.”

A Kasia myśli: „No ale ja też nie wiem, czy chcę takiej poważnej relacji z Kamilem. Często chciałabym mieć trochę czasu, żeby pomyśleć dokąd zmierzamy. Tzn. dokąd my właściwie zmierzamy – małżeństwo, dzieci, całe życie razem? Czy jestem na to gotowa? Czy ja go w ogóle znam?

A Kamil myśli: „To znaczy...pomyślmy...październik, wtedy zaczęliśmy, to było zaraz po tym, jak odebrałem samochód z przeglądu. Niech sprawdzę licznik...o, muszę zmienić olej.

A Kasia myśli: „Jest zdenerwowany, widzę jego twarz. Może jednak nie miałam racji, może on chce się bardziej zaangażować. Może wyczuł we mnie pewną rezerwę. Tak, tak na pewno było. To dlatego tak niechętnie mówi o swoich uczuciach. Boi się odrzucenia”.

A Kamil myśli: „No i przy okazji niech znowu sprawdzą moją skrzynię biegów. Nieważne co te cwaniaki mówią. Wciąż ciężko chodzi. Niech tylko spróbują zwalać na pogodę. Jaka pogoda?! Jest 15 C, a skrzynia biegów działa jak w traktorze! A ja zapłaciłem 300zł. Tym złodziejom!

A Kasia myśli: „Jest zły. Nie winię go, też bym była zła. Czuję się winna, że doprowadziłam go do takiego stanu, ale nie zmienię swoich uczuć.

A Kamil myśli: „Pewnie powiedzą, że gwarancja jest tylko na trzy miesiące. Oszuści!

A Kasia myśli: „Może jestem zbyt romantyczna, czekając na rycerza na białym koniu. Może siedzę obok odpowiedniej osoby. Osoby, z którą lubię być, na której mi zależy i której zależy na mnie. A on teraz cierpi z powodu moich egoistycznych, dziecinnych marzeń!

A Kamil myśli: „Gwarancja? Chcą gwarancji. Ja im dam gwarancję! Wezmę gwarancję i...i...

„Kamil!”

„Co?”

„Proszę nie zamęczaj się tak. Może ja nie powinnam... Czuję się tak...” (szlochając)

„Co?”

„Jestem taka głupia. Wiem, że nie ma żadnego rycerza. Wiem, że nie ma żadnego białego konia!”

„Źadnego konia?”

„Myślisz, że jestem głupia?!”

„Nie!!! Bo ja właśnie, bo ja... potrzebuję trochę czasu!”

Następuje piętnastosekundowa przerwa, podczas której Kamil myśli tak szybko jak tylko może, próbuje znaleźć bezpieczną odpowiedź. W końcu ją znajduje.

I mówi: „Tak.”

Kasia głęboko poruszona dotyka jego ręki.

„Och Kamil, czy Ty też tak myślisz?”

„O czym?”

„O czasie.”

„No... tak.”

Kasia spogląda mu głęboko w oczy, co sprawia, że Kamil jest jeszcze bardziej zdenerwowany. Nie wie, co powiedzieć dalej, zwłaszcza jeśli usłyszy jeszcze coś o białym koniu. W końcu Kasia mówi:

„Dziękuje, Kamil. Dziękuję.”

Potem Kamil odwozi ją do domu, a ona kładzie się na łóżko i z udręką w duszy płacze do świtu.

A Kamil wraca do domu, robi sobie kanapki, włącza telewizor i natychmiast głęboko angażuje się w powtórkę meczu tenisowego między dwoma Czechami, o których nigdy wcześniej nie słyszał. Cichy głosik gdzieś z tyłu umysłu mówi mu, że coś ważnego działo się wcześniej w samochodzie, ale jest święcie przekonany, że nie ma sposobu, by kiedykolwiek coś z tego zrozumiał, więc decyduje, że lepiej o tym nie myśleć.

Następnego dnia Kasia dzwoni do swojej przyjaciółki i rozmawiają o całej tej sytuacji przez dobre kilkadziesiąt minut. Analizują wszystko, co ona powiedziała i co Kamil powiedział, przechodząc przez to raz za razem, próbując odkryć, co oznaczało każde słowo i gest. Będą kontynuowały dyskusję na ten temat tygodniami, a może i miesiącami, nigdy nie dojdą do ostatecznych wniosków, ale i nigdy się tym tematem nie znudzą.

A Kamil zapyta kiedyś ich wspólnego znajomego:

„Ty, Adam, czy Kasia miała kiedyś konia?”

Rick Amos

11-12-2004 11:18:00 ·

5 - rzecz paradoksalna, bo jest to coś, co tak samo jak słowa zachęty oraz pomocne uwagi, wykładowcy bardzo niechętnie rozdają. Z drugiej jednak strony uparcie twierdzą, że studenci powinni ich mieć jak najwięcej.

A
Absolutorium - rzecz upragniona w kręgach studenckich i politycznych.
Alkohol - w dość ubogiej diecie przeciętnego studenta  jest to jedno z najbardziej kalorycznych dań.

B
Bar - miejsce, w którym należy szukać studentów, jeśli dziwnym zrządzeniem losu znajdują się na terenie uczelni.
Basen (również korty tenisowe) - ekskluzywne miejsce, w którym wybrańcy losu odbywają obowiązkowe zajęcia z wychowania fizycznego (alternatywą są dwa lub trzy lata grania na przemian w siatkę i kosza).
Biblioteka - miejsce, w którym przeciętny student przez pięć lat uczy się wypełniania rewersów. Nowocześniejsze biblioteki do swojego programu dołożyły naukę obsługi komputerowych katalogów bibliotecznych.

C
Choroba - urojona lub rzeczywista, błogosławiony stan zwalniający od obowiązku stawienia się w odpowiednim czasie i miejscu w celu spełnienia wymagań wykładowcy.
Ćwiczenia - początki tradycji obowiązkowego uczęszczania na ćwiczenia giną w mrokach średniowiecza. Aktualnie, mimo braku jakichkolwiek przyczyn do kontynuowania tego przykrego zwyczaju ćwiczenia zachowano w planie studiów.

D
Dezerter - student, który wybrał kierunek studiów w zasadzie losowo, jedynie z pobudek pacyfistycznych.
Dom studencki - w zasadzie nie dom i niekoniecznie studencki. Miejsce noclegowo - wypoczynkowo - towarzyskie.
Domówka - impreza, którą urządzają studenci autochtoni, gdy zazdroszczą studentom przyjezdnym bogatego życia kulturalnego w akademiku. Różnica między domówką a imprezą w akademiku polega na tym, że po tej pierwszej sprząta się zanim wrócą rodzice, a po tej drugiej, zanim zaczną się wakacje.
Douczenie się - termin ten mylnie sugeruje, że student czegoś się wcześniej nauczył oraz równie mylnie, że w późniejszym terminie będzie się uczył więcej. Tymczasem jest tylko zawoalowanym stwierdzeniem odnoszącym się do niskiego ilorazu inteligencji studenta.
Dyplom - oprawny w skórę dokument kwitujący około pięć lat pracowitego unikania pracy.
Dziekanat - miejsce, w którym rozstrzyga się studenckie "być albo nie być". Aby być należy się uzbroić w megalumeny promiennego uśmiechu i obdarzać nim na prawo i lewo rezydujące tam panie. Z rzadka pojawiających się tam panów można ignorować, z stosownym czasie panie powiedzą im jakie decyzje podjęli.

E
Egzamin - moment, w którym egzaminator próbuje udowodnić, że student nic nie wie, zaś student wykładowcy, że wie cokolwiek (w historii znane są przypadki, kiedy to student wyszedł z tego doświadczenia obronną ręką).
Etyka - ze względu na pozornie bezproblemowy przebieg, najczęściej wybierany fakultet.

F
Fundusz stypendialny - pojęcie mityczne, jedyną rzeczą pewną, którą można powiedzieć o funduszu stypendialnym jest to, że zachowuje tendencje spadkowe.
Fakultet - zajęcia dodatkowe, bez egzaminu, no chyba, że ma się niesamowitego pecha.

G
Grupa - najmniejsza komórka społeczna na uczelni. W skład grupy wchodzą tzw. wspólnicy niedoli.
Godziny - rektorskie/dziekańskie, ustalanie ich jest najważniejszym zadaniem rektorów/dziekanów, niestety ze względu na skomplikowaną procedurę ogłoszenia, rzadko udaje się rektorom/dziekanom starania wyznaczenia ich uwieńczyć sukcesem.

H
Hotel asystencki - miejsce dla tych, którzy przez pięć lat nie zdążyli odkryć istoty i sensu studiowania i szukają nadal.
Hol - obszar o największym zagęszczeniu studenta/m2.

I
Ignorancja - cecha charakterystyczna studentów (przynajmniej w ujęciu tego problemu przez wykładowców).
Indeks - jawny wyrzut sumienia (na szczęście jego konstrukcja jest na tyle nieprzejrzysta, że można zainteresowanym rodzicom wytłumaczyć, że wpis warunkowy oznacza pochwałę dziekana za szczególne osiągnięcia naukowe).
Inżynier - to, czy słyszysz na swojej uczelni, że inżynier to więcej niż magister, czy wręcz przeciwnie, jest najprostszym testem na to czy studiujesz  na uczelni o charakterze ścisłym czy humanistycznym. Test ten jest niedoceniany, a jednak w obliczu możliwości studiowania informatyki w Wyższej Szkole Humanistycznej, jest jak najbardziej praktyczny.
Immatrykulacja - najtrudniejsze słowo w języku studenckim (od dawna nie jest rozstrzygnięty konkurs Ministra Edukacji na wyjaśnienie, co ono oznacza).

J
Język - dla wielu studentów jedyny przedmiot, podczas którego prowadzący mówi zrozumiałym językiem.
Juwenalia - kilka cudownych dni, na podstawie których opinia publiczna stwierdza, że studenci jedynie się bawią (skąd oni to wiedzą?).
Jeden dzień - dokładnie tyle zawsze brakuje do tego, abyś się wszystkiego nauczył.

K
Kierunek - wyróżnik wymyślony przez władze uczelniane dla zmniejszenia konsolidacji braci studenckiej (wiadomo - w jedności siła).
Klub studencki - dobrze jeśli rzeczywiście studencki. A poza tym fantastyczne miejsce na znalezienie nowych znajomych (dla ułatwienia zalecane są noktowizor i maska p. gaz.).
Koło - archaicznie: kolokwium; wspomnienie ze szkoły podstawowej, co ciekawe - objętością wymaganego materiału może być zbliżone np. do matury.
Komis - akt samobójczy studenta (zdasz, czy nie i tak masz przechlapane).
Komisja - Konfucjusz mówi: niech twoja noga nie staje tam, gdzie radzą nad twoją zgubą.
Kuchnia - miejsce w akademiku służące do spotkań towarzyskich różnego typu, z rzadka do przyrządzania posiłków.
Kwadrans akademicki - najlepszy dowód na prawdziwość teorii względności Einsteina, bo gdy wykładowca spóźni się 15 minut, to po prostu wykorzystał kwadrans akademicki, a gdy student, to jest to "niczym nie uzasadnione spóźnienie, które nie zalicza danej godziny zajęć".

L
Laborka - niektóre Wydziały dostały dotacje na urządzenie sal, gdzie studenci, postępując zgodnie ze skomplikowaną procedurą, otrzymują zawsze to samo (w zależności od wydziału jest to trochę smrodu lub zwarcie).
Lekarz - osoba, która decyduje, czy wystarczająco mocno boisz się egzaminu.
Lektury - dobra okazja dla wykładowców do pochwalenia się przed studentami swoją dotychczasową twórczością.

Ł
Łazienka (w akademiku) - miejsce, w którym można zdobyć dużo wiedzy praktycznej z zakresu mykologii (nauki o grzybach).

M
Mc Donald's - ostatnia deska ratunku dla wielu studentów. Zdesperowany student nie posiadający pieniędzy może tam szukać pracy. Natomiast zdesperowany student głodny, może tam się najeść.
Magister - osobniki tego rodzaju najczęściej spotyka się w aptekach. Nie wszyscy, którzy zaczynają studia uzyskują w końcu ten tytuł (bo po co nam tyle aptek).
Makulatura - to co na 100% wyniesiesz ze studiowania.
Menu - jedyne źródło wiedzy na temat, co się będzie za chwilę jadło na stołówce studenckiej.
Monograf - zajęcia, podczas których wykładowca mówi tylko na jeden temat (tylko co w tym nowego?).

N
Nauka - są szczęśliwcy, którzy przez całe pięć (albo i więcej lat) nie zhańbili się tą niezwykle przykrą czynnością. Ogólnie jest to czynność wstydliwa i przeciętny student nie przyznaje się do niej, ale potem doskonale wie, jak miała na imię mamka szwagra wnuczka Bolesława Chrobrego.
Nieobecność - dobremu studentowi pojęcie to jest zupełnie obce. Jest on zawsze obecny, może nie tam, gdzie chciałby go widzieć wykładowca, ale jest.
Nocny - nocne mogą być autobusy albo sklepy. Stopień znajomości zarówno jednych jak i drugich jest korelantem stopnia imprezowości studenta.

O
Obcokrajowiec - student, który jest na egzaminach zawsze lepszy o "barierę językową".
Obecność - wynik skomplikowanego i trudnego do zgrania złożenia wielu czynników: budynek, numer sali, data, godzina i przedmiot.
Obiegówka - służy do pochwalenia się przed studentem, jak wiele obiektów ma uczelnia, którą właśnie ukończył.
Obrona - magiczny moment, podczas którego człowiek przemienia się ze studenciaka, o którym wszyscy myślą, że nic nie robi tylko się bawi, w pana magistra, o którym wszyscy myślą, że jest specjalistą w swej dziedzinie.

P
Piwo - ma dużo chmielu, a chmiel jest bogaty w witaminę B (czy jakąś tam) i dlatego dobrze wpływa na pamięć (a może na nerki?) i dlatego jest zalecany przez lekarzy. Nie! Przez elektryków raczej. Nie ważne! Koś tam na pewno zaleca, a student  jest grzeczny i się słucha.
Pożyczanie - strategia przetrwania w akademiku, z dala od troskliwej matki.
Portierka - jeśli mieszkasz w akademiku, to osoba ta będzie Ci zastępowała matkę. Może tylko w zakresie kontrolowania, zakazywania i obsztorcowywania, ale zawsze lepsze to niż nic.
Pomyłka - jest zawsze na niekorzyść studenta - zwłaszcza pomyłka w naliczaniu punktów na egzaminie. Jak coś jest na korzyść studenta, to to nie jest pomyłka tylko dar Boży.
Pociąg - studenci znają zazwyczaj dwa ich rodzaje: do domu i do alkoholu. Starsi wykładowcy twierdzą, że  kiedyś istniał również pociąg do nauki, ale chyba już nie kursuje.
Praca - teoretycy twierdzą, że wiąże się z czasem i mocą, praktycy, że z czasem i pieniędzmi. A studenci w ogóle się nad tym nie zastanawiają tylko cieszą się z każdego zarobione piwa na godzinę.
Przerwa - jest to zazwyczaj cenione przez studentów zjawisko. Zazwyczaj mówimy o przerwie między zajęciami lub semestralnej - oba zjawiska są niejakim odroczeniem  wyroku. Jedyna negatywna przerwa to ta na papierosa między zębami.
Przekładanie - najczęściej stosowana taktyka podchodzenia do ostatecznych terminów.

R
Regulamin - miecz obosieczny
Repeta - czyn społeczny studenta w stosunku do podupadającej finansowo uczelni.
Rektorat - studenci zazwyczaj wiedzą, gdzie znajduje się tan budynek na ich uczelni, bo tam zazwyczaj mieszczą się też kasy, w których wydawane jest stypendium.
Rok akademicki - przykra przerwa między wakacjami.

S
Sesja - (ocenzurowano dla równowagi psychicznej studentów).
Skreślenie - efekt permanentnego braku zainteresowania studiowaniem.
Skrypty - akt dobrej woli ze strony wykładowcy, rzadko spotykany, szczególnie u wykładowców z dużym stażem.
Sprawozdanie - w sprawozdaniu student powinien napisać jakie wyniki uzyskał podczas ćwiczeń w laboratorium. Zazwyczaj  jednak pisze jakie  wyniki podczas ćwiczeń w laboratorium uzyskał jego wykładowca, gdy jeszcze był studentem.
Stołówka - miejsce, gdzie odważny i bogaty student może zjeść obiad, a odważny, ale biedny - darmową zupę. Przy czym, zauważyć należy, że nie na każdej stołówce zupa jest darmowa, bądź też panie kucharki nie wiedzą, że jest.

Ś
Ściąga - nielegalny środek dopingujący. Student, który nie przejdzie pomyślnie testów antydopingowych, zostanie zdopingowany do pilniejszej nauki przed poprawką. (P.S. Boże chroń nas przed lekarzami, którzy ściągali na egzaminach).

T
Temat - tekst znajdujący się na pierwszej stronie pracy dyplomowej, zazwyczaj o bliżej nieokreślonym znaczeniu.
Termin - terminy egzaminów zataczają magiczny krąg: zerowy, pierwszy, drugi, poprawkowy, warunek, komis, a potem jest repeta i wszystko zaczyna się od nowa.
Tłum - czynnik wskazujący na:
a) wywieszenie wyników egzaminu sprzed miesiąca,
b) rozdawanie zaliczeń za darmo (prawdopodobieństwo takiego zdarzenia porównywalne jest z prawdopodobieństwem, że w Polsce będzie Prezydent z wyższym wykształceniem).
c) szczęśliwe 15 minut, podczas których można przedłużyć legitymację.
Trywialny - ulubiony przymiotnik wykładowców na określenie pojęć, których studenci nigdy nie będą w stanie zrozumieć.

U
Uczelnia - trudniej niż w średniej, a zabawniej niż w podstawówce.
Urodziny - najbardziej trywialna okazja do zorganizowania imprezy (zazwyczaj imprezy z okazji dnia spawacza czy święta lasu mają ciekawszy przebieg).

W
Wejściówka - rozstrzygnięcie, czy student ma dosyć wiedzy, by wejść na zajęcia, czy dosyć rozsądku, by na nie iść.
Wiedza - "Wiedza rzecz nabyta" - powiedział student płacąc za ksero notatek.
Winda - miejsce do urządzania alternatywnych imprezek. Może nie wejdzie dużo osób, ale zawsze można powiedzieć, że impreza była na poziomie.
Wojsko - najczęstsza przyczyna rozpoczęcia studiów, rozpowszechniona wśród płci nie pięknej.
Wykładowca - słowo to pochodzi z języka greckiego i oznacza: ten, który decyduje o twoim bycie i niebycie.

Z
Zaliczenie - uhonorowanie na piśmie determinacji studenta.
Zaoczny - zarabia, żeby studiować, studiuje, żeby zarabiać.
Zwolnienie - obiekt westchnień wszystkich studentów, zwłaszcza w obliczu sesji. Niestety osoby mające władzę wydawania z. zdają sobie sprawę z ich bezcenności i nie szafują nimi przy byle ostrym zapaleniu płuc.

25-10-2004 12:35:00 ·

Terminy [wszystkim oblewanym]

Pierwszy - preludium,
drugi - cóż, przeszkoda,
komis - czas na podium,
bo dziekan rękę poda.

 

Nobel czeka!

Piękne osiągnięcia czysto naukowe
są udziałem żaków na każde życzenie.
Trzymają się bowiem tej zasady zdrowej:
"Pierwej wynik bracie - potem...doświadczenie"

 

Przed sesją
 
Ostatnią wiedzy barierą,
zdobyć i zrobić z wykładów ksero.

23-09-2004 13:18:00 ·

Z życia tresera pudli...

Dzień pierwszy

Pudel narobił na dywan, umoczyłem mu pysk w tym, co zrobił i wyrzuciłem go za okno.

Dzień drugi

Pudel narobił na dywan, umoczyłem mu pysk w tym, co zrobił i wyrzuciłem go za okno.

Dzień trzeci

Pudel narobił na dywan, umoczyłem mu pysk w tym, co zrobił i wyrzuciłem go za okno.

Dzień czwarty

Pudel narobił na dywan, umoczył pysk w tym, co zrobił i wyskoczył przez okno.


Z życia dosyć młodej konduktorki...

Środa

Dzisiaj wracali kibice z meczu. Przez cały czas siedzieliśmy w naszym przedziale. Starszy konduktor rewizyjny Nowak, cichcem w przebraniu kobiecym przemykał do WC. Niestety WC nie było. To i tak nie jest straszne. Po poprzednim meczu nie było lokomotywy.

Czwartek

Wypisałam cztery mandaty. W tym jeden studentowi. Studenci, to istna zmora PKP – są gorsi niż szalikowcy. Kupi taki bilet 50% - owy i wciska, że legitymacja nie podbita, bo dziekanat spłonął. A używa przy tym takich wyrazów, że nie wiadomo czy człowieka nie obraża.

Piątek

Jak sprawdzałam bilety w ostatnim wagonie, to taki jeden z obłędem w oczach skierował się ku lokomotywie. Moje wytrawne oko od razu rozpoznało w nim pasażera na gapę. Trzy wagony dalej wyłożył się na koszu z jajkami. Razem z nim, to siedmiu osobom wlepiłam dziś mandaty.

P.S. Znowu wygrałam ze starszym konduktorem rewizyjnym Nowakiem – on wypisał tylko pięć mandatów. Znowu on stawia Mazowszankę.


Na pocztę przyszła kartka od Jasia z Domu Dziecka do Świętego Mikołaja, w której dziecko prosiło o samochód, misia i piłkę. Wzruszone panie na poczcie szybko zorganizowały zrzutkę, ale pieniędzy starczyło tylko na misia i piłkę.

Kilka dni po świętach na poczcie znalazła się kartka od Jasia z podziękowaniami dla Świętego Mikołaja: „ Kochany Święty Mikołaju! Serdecznie dziękuję za misia i piłkę. A samochód cóż, rozumiem. Pewnie ukradły te baby na poczcie. Jasio.”


Dlaczego student jest podobny do psa?

Bo jak się go o coś pyta, to tak mądrze patrzy...


Pewien profesor mówi do studentów:

- Proszę zadawać pytania. Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.

Na to jeden ze studentów:

- Czy jeśli stanę obiema nogami na szynach tramwajowych, a rękoma chwycę się przewodu trakcji to pojadę jak tramwaj?


Co mówi pracujący absolwent Politechniki Warszawskiej do niepracującego absolwenta Politechniki Warszawskiej?

- ???

- Frytki z ketchupem czy bez?


Na ćwiczeniach z angielskiego asystentka usiłuje dowiedzieć się od studenta jak po angielsku jest zamrażarka (freezer). Student nie wie, więc pani asystent go naprowadza:

- A wiesz, jak jest prowadzić samochód?

- "Drive" - odpowiada student.

- No właśnie, a jak jest kierowca samochodu?

- "Driver"

- Świetnie, a wiesz jak jest zamrażać?

- Tak: "to freez"

- No to jak będzie zamrażarka?

- Freez-driver! - odpowiada zadowolony z siebie student.

Jak jest po angielsku student zaoczny ?

- Behind eye student.


Jest początek roku akademickiego. Student postanawia, że tym razem solennie będzie przygotowywał się do zajęć, uczył systematycznie itd. Ale intuicja podpowiada mu:

- Stary, daj spokój. Wystarczy jak zaczniesz w okolicy świąt, spokojnie do sesji wszystkiego się nauczysz.

Student tak też zrobił. Nadeszły święta. Student po wigilijnej kolacji postanowił trochę się pouczyć, a intuicja podpowiada mu:

- Przestań, przecież są święta. Jak zajrzysz do książek dwa tygodnie przed sesją, to spoko, na pewno zakujesz.

Już trzy dni przed sesją, gorączka egzaminacyjna w pełni, student sięga po podręczniki, a intuicja na to:

- Co ty? Niczego się nie nauczysz przez dwa dni. Wejdziesz na egzamin i na pewno zdasz, jak ci podejdą pytania.

Dzień egzaminu. Student przepuszcza kolejne osoby, jak mu każe intuicja. W końcu intuicja podpowiada mu:

- Wejdź teraz!

Student wszedł, wyciąga rękę po pytania, intuicja mówi:

- Nie te, weź następne.

Student wziął, otworzył i mówi:

- O, kurcze...

A intuicja na to:

- O, ja dziękuję...


Dzwoni student do profesora o 3-iej nad ranem i pyta:

- Panie profesorze, co pan robi?

- Jak to co? Śpię!!! - odpowiada profesor.

- No, a ja przez Pana się uczę!!!


Po co są wykłady?

- Źeby profesorowie ugruntowali swoją wiedzę.

Po co jest sesja?

- Po to, żeby punkty ksero nie zbankrutowały.


W parku, na ławce leży książka. Widzi ją student prawa. Zaczyna czytać:

- Eee tam. Źadnych opisów morderstw, popełnianych przestępstw... To nie dla mnie.

Widzi ją student matematyki:

- Eee tam. Źadnych wzorów, zadań algebraicznych... To nie dla mnie.

Podnosi ją student medycyny:

- O! "Pan Tadeusz"! Nie wiem co to jest, ale mogę nauczyć się na pamięć.


Na egzaminie z chemii profesor pyta studenta:

- Może opisze mi pan rtęć?

- Rtęć ogrzewana do wysokich temperatur rozkłada się. Z Hg powstaje atomowy wodór H, który jako bardzo lekki i unosi się do wyższych partii atmosfery...

- A co w takim razie pozostaje?

- A... a pozostaje 'g' i 'g' to jest... eeee... Wiem! Stała grawitacji i wynosi ona około 9,8...


Pijani studenci podchodzą do taksówkarza:

- Panie kochany, zawieziesz nas pan do akademika za dychę?

- Coście zwariowali, nie opłaca się!

- A za trzy, cztery?

- Dobra, wsiadajcie

Podjeżdżają pod akademik.

- Jesteśmy na miejscu - mówi taksówkarz.

Jeden student odwraca się do kolegów i mówi:

- No to chłopaki trzy, cztery...

- Dzięęęękuuuuujeeeemyyy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Studentka, bliska płaczu, po oblanym egzaminie:

- Panie profesorze, ja naprawdę nie zasłużyłam na pałę.

- Oczywiście, że nie, ale to jest najniższy stopień jaki przewiduje regulamin.


Na rannym wykładzie student, znany sportowiec, który zaczyna trening o 6 - tej rano usnął na ramieniu koleżanki.

Profesor podszedł do niego i poprosił, aby dziewczyna obudziła kolegę - na co ona:

- Pan profesor go uśpił, niech go pan profesor obudzi.


Rozmowa egzaminatora z przyszłym kadetem:

- Proszę pana, ja chcę do marynarki wojennej!

- A umie pan pływać?

- A co, to już nie macie okrętów?


Jakie ważne wydarzenie miało miejsce w 1830 roku? - pyta profesor na egzaminie z historii.

Zapytany milczy jak zaklęty.

- Powstanie... - naprowadza profesor...

- Wysocki! - rzuca już wyraźnie podrażniony wykładowca.

Student wstaje i idzie do wyjścia.

- Dokąd pan idzie?

- Przecież przed chwilą wywołał pan następnego.


Profesor przerywa wykład i zwraca się do studentów siedzących w ostatnim rzędzie:

- Kategorycznie zabraniam rozwiązywania krzyżówek podczas moich wykładów!!

Na to ktoś z sali:

- Czy na tle rebusów ma pan podobne kompleksy?


Rozmawiają studenci V roku Akademii Muzycznej na temat pracy dyplomowej:

- Ty słuchaj może weź przepisz ostatnie dzieło naszego mistrza profesora od końca...

Po kilku dniach przy piwie:

- Przepisałeś?

- Tak. Wyszła piąta symfonia Beethovena...


Podczas sobotniego wykładu z matematyki dla studentów zaocznych prowadzący zapisuje na tablicy pewna tezę. Zwraca uwagę na jej ważność i uprzedza, że jej znajomość będzie wymagana podczas egzaminu jak również jej dowód. Zasłania się jednak brakiem czasu, sugeruje konieczność udania się do biblioteki w celu dotarcia do fachowej literatury. W tym momencie z sali pada głos studenta:

- Płacę i wymagam!


W knajpie rozmawiają studenci:

- A byłeś na liście Schindlera?

- To Schindler puścił listę? Kiedy??!


Sędziwy profesor dał się namówić na brydża ze studentami. Nad ranem wstając od stołu mówi:

- Wam, młodym to dobrze. Wskakujecie do łóżek i śpicie.

- A pan, panie profesorze? - pytają studenci.

- Ja jeszcze muszę się umyć.


Pewien student miał egzamin pisemny. Siedział sobie w ostatnim rzędzie więc mógł spokojnie pisać.

- Pss...! Masz pierwsze? - usłyszał w pewnej chwili za plecami.

- Mam

- To daj - student przepisał zadanie i podał do tyłu po kilku minutach.

- Pss...! Masz drugie?

- Mam

- To daj - student znowu przepisał zadanie i podał do tyłu po kilku minutach.

- Pss...! Masz trzecie?

- Mam

- To daj - sytuacja się powtórzyła

Po chwili, student słyszy zza pleców cichy, stłumiony głos:

- Zdał Pan, poproszę o indeks.


Student zdaje egzamin. W pewnej chwili profesor wskakuje na biurko.

Zdziwiony student pyta:

- Co pan robi?

- Tak lejesz wodę, że boję się, żebym sobie butów nie pomoczył.


Pewien dziennikarz postanowił zrobić wywiad na uczelni technicznej. Jednym z podstawowych pytań było określenie czasu jaki potrzeba na opanowanie języka chińskiego.

Podchodzi do prof. dr hab. .. i pyta:

- Panie profesorze ile pan potrzebuje czasu aby nauczyć się chińskiego?

- No tak aby dość dobrze się nim posługiwać to 7 lat.

Idzie do doktora

- Panie doktorze ile pan potrzebuje czasu aby nauczyć się chińskiego?

- W ciągu 5 lat sądzę, że bym się nauczył.

Idzie do doktoranta i zadaje to samo pytanie

Doktorant odpowiada że 2 lata wystarczą.

W końcu podchodzi do studenta:

- Te stary ile potrzebujesz czasu aby nauczyć się chińskiego?

Na co student spojrzał się ze zdziwieniem i pyta:

- Na kiedy trzeba ??


Student poszedł do profesora i zdaje, ale że nic nie umiał i profesor nie wiedział jaką ocenę mu dać, bo niższej już nie było to wpisał temu gostkowi do indeksu "Osioł", student tak się patrzy i mówi:

- No dobrze panie profesorze, podpis już jest a gdzie ocena?


Dwaj koledzy rozmawiają o kolokwium:

- Ile zadań rozwiązałeś?

- Ani jednego...A ty?

- Ja też nic nie zrobiłem. I znowu profesor powie, że odpisywaliśmy od siebie.


Egzamin z hydrauliki. profesor dyktuje treść zadania:

"Rynną ścieka woda o ... "

Na co wstaje cudzoziemiec i mówi:

- Panie profesorze nic nie rozumiem, woda ścieka, pies ścieka?


Z pamiętnika studenta:

Poniedziałek: Jestem głodny!

Wtorek: Jestem głodny!!

Środa: Jestem głodny!!!

Czwartek: Huuuuuraa!!! Dostałem stypendium!!!

Piątek: Nic nie pamiętam.

Sobota: Nic nie pamiętam.

Niedziela: Jestem głodny!!!!


Na egzaminie na uczelnię o profilu informatycznym pytają się nowego kandydata jakie zna komendy jakiegoś języka programowania.

- Góra, dół, lewo, prawo i fajer...

Idzie dwóch studentów przez miasto, zatrzymują się na przystanku autobusowym i patrzą na rozkład jazdy.

- Ej, co to jest?

- Nie wiem, ale wkuwamy.


Studentom biologii na egzaminie pokazują szkielety kobiety i mężczyzny.

- Co to jest?

- Szkielety

- Ale dokładniej?

- Szkielety ludzi

- Dokładniej

- Eeeee...

- A czego was uczyli przez te pięć lat?

- Nie może być - Marks i Engels?!!!


Egzamin z zoologii:

- Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, że widać tylko nogi ptaka.

- Nie wiem - mówi student.

- Jak się pan nazywa? - pyta profesor.

Student podciąga nogawki.

- Niech pan profesor sam zgadnie.


W stołówce w kolejce po zupę rozmawiają dwaj studenci:

- Masz jakieś wieści z domu?

- Niestety. Ani złotówki.


Podczas egzaminu profesor zadaje pytanie studentowi:

- Jak pan myśli co to takiego jest egzamin?

- No jest to rozmowa dwóch uczonych - odpowiada student.

- A jeśli jeden z tych uczonych okaże się kompletnym durniem? - pyta profesor.

- Wtedy ten drugi zabiera indeks i wychodzi.


Jakie są trzy największe kłamstwa studenta?

- Od jutra nie piję;

- Od jutra się uczę;

- Dziękuję, nie jestem głodny...


Rozmawiają dwaj studenci:

- Jak mam napisać rodzicom, że znów oblałem egzaminy?

- Napisz - odpowiada drugi - "Już po egzaminach, u mnie nic nowego!".


UMCS w Lublinie, wydział humanistyczny, egzamin z historii starożytnej.

Student przed rozpoczęciem odpowiedzi na pytanie egzaminującego mówi:

- Zrozum to, co powiem, spróbuj to zrozumieć dobrze...


Zdenerwowany profesor wpada do sali wykładowej i od progu ruga studentów:

- Lenie, nieroby, nieuki!!! Wy nic w życiu nie osiągniecie!!! Czy wy wiecie, że Aleksander Wielki w waszym wieku władał już połową świata!??

Na to jeden ze studentów:

- No tak, panie profesorze, ale Aleksander za nauczyciela to miał Arystotelesa!


Studentka historii odpowiada na egzaminie:

- No to niech nam pani powie: jaka była pierwsza stolica Polski?

Po długim namyśle i podpowiedziach egzaminatorów wreszcie wyksztusiła:

- Gniezno.

Dostała trójkę. Kiedy wyszła koleżanki obstąpiły ją z zapytaniem: o co pytają?

Studentka opowiedziała całe zajście, a jedna ze zdających zapisała sobie odpowiedź na karteczce i wsadziła do buta.

Przyszła i jej kolej. Po długich męczarniach przed egzaminatorami znowu padło pytanie o pierwszą stolicę Polski. Zadowolona studentka sięgnęła dyskretnie do buta wyjęła karteczkę, z uśmiechem i pewnością siebie przeczytała: - RADOSKÓR.


Idą sobie dwaj studenci drogą i widzą kartkę papieru targaną przez wiatr. Kartka ta wpada pod nogi jednego z nich. Ten się schyla, podnosi ją i ogląda pobieżnie, od niechcenia. Drugi student pyta się go:

- Co to jest?

- Nie wiem.

- To co, kserujemy?


Uniwersytet Warszawski, wydział biologii, egzamin z botaniki. Student siedzi już prawie godzinę i idzie mu coraz gorzej. Profesor postanowił mu dać ostatnią szansę:

- No wiec zadam panu ostatnie pytanie. Jak pan odpowie dostaje pan trójkę, jak nie, to pan oblał. No więc niech pan mi powie ile jest liści na tym drzewie? - powiedział profesor wskazując za okno.

Student myśli... patrzy na drzewo... znowu myśli, wreszcie mówi:

- Pięć tysięcy osiemset czterdzieści dwa!

- A skąd pan to wie!? - pyta profesor.

- Ale to już jest drugie pytanie...


W trakcie egzaminu jeden ze studentów poprosił o otwarcie okna. Profesor stwierdził:

- Okno można otworzyć, orłów tu nie ma, nie wyfruną.

Po egzaminie, gdy już wszyscy wychodzili, ten sam student spytał:

- Ooo!? Pan profesor też drzwiami?


Poszli studenci na egzamin.

Profesor:

- Mam dwa pytania. Jak ja się nazywam i z czego jest ten egzamin?

A studenci spojrzeli po sobie:

- Cholera! A mówili, że z niego jest taki luzak!!!


Spotyka się w barze dwóch profesorów.

Jeden mówi do drugiego, że ma paskudną grupę studentów. Nic nie chcą się uczyć i są ciemni jak... Dalej opowiada, że: ”Raz im tłumaczę pewne zagadnienie, oni nic nie rozumieją drugi raz im tłumaczę, oni dalej nic trzeci, czwarty, piąty raz i w końcu sam zrozumiałem oni dalej nic”.


Na egzaminie procesor pyta studenta:

- Z czego się pan uczył?

- Słuchałem wykładów pana profesora.

- O, to pan nic nie umie!


Na egzaminie z informatyki profesor z widocznym niesmakiem słucha niedorzecznych odpowiedzi studenta. W pewnym momencie zwraca się do swego psa leżącego pod biurkiem:

- Azor! Wyjdź, bo zgłupiejesz!


W przepełnionym tramwaju siedzi blady, siny wymęczony student. Pod oczami sine cienie, przez lewą rękę przewieszony płaszcz.

Wsiada staruszka. Student ustępuje jej miejsca i łapie się uchwytu. Staruszka siada, ale zaniepokojona przygląda się studentowi:

- Przepraszam, młody człowieku! To bardzo ładnie, że zrobił mi pan miejsce, ale pan tak blado wygląda. Może pan chory? Może... niech lepiej pan siada. Nie jest panu słabo?

- Ależ nie, nie! Niech pani siedzi. Ja tylko, widzi pani, jadę na egzamin, a całą noc się uczyłem, bo mam średnia 4,6 i chce ja utrzymać.

- No to może da mi pan chociaż ten płaszcz do potrzymania?

- A, nie! Nie mogę! Zresztą to nie jest płaszcz. To kolega. On ma średnią 5.0.


Pewien profesor oblewał zawsze tych co nie chodzili na wykłady.

Wchodzi jeden student, profesor mówi, ze go nie widział na wykładach i stawia mu pałę, ale sprytny student powiedział, że na wykłady chodził, tyle że zawsze siedział za filarem. Dostał 3. Kilku następnych studentów powiedziało to samo, dostając 3. W końcu jednak profesor się zdenerwował i na drzwiach wywiesił:

"Wszystkie filary są już zajęte"


Student poszedł zdawać egzamin, ale niewiele umiał. W końcu zniecierpliwiony profesor zadał pytanie:

- Ile żarówek jest w tym pokoju?

- 10 - odpowiedział po chwili zdezorientowany student.

- Niestety, 11 - powiedział profesor wyciągając żarówkę z kieszeni i wpisał do indeksu bańkę.

Student poszedł zdawać drugi raz. Gdy padło pytanie o żarówki, po chwili zastanowienia odpowiedział:

- 11.

Na co profesor:

- Ja nie mam w kieszeni żarówki.

- Ale ja mam, panie profesorze...


Studenty się wybrały na egzamin. Czekają pod drzwiami sali, nudziło im się więc zaczęli się bawić indeksami. Tak jak to się kiedyś grało monetami w podstawówce - czyj indeks zatrzyma się bliżej ściany. Tylko że jednemu to nie wyszło zbyt dobrze, bo zamiast w ścianę trafił indeksem pod drzwi, i do sali w której siedział egzaminator. Przeraził się okrutnie, ale za chwile indeks wyleciał z powrotem. Otwiera, patrzy, a tu ocena z egzaminu: 4. Ucieszył się, no więc koledzy postanowili wrzucać dalej. Kolejny dostał 3.5, następny 3.0. W tym momencie zaczęli się zastanawiać... Kolejna ocena wydawała się dosyć jednoznaczna (2.5 nie wchodziło w grę). Wreszcie jeden postanowił zaryzykować. Wrzuca indeks... Czeka... Nagle otwierają się drzwi, staje w nich egzaminator:

- Piątka za odwagę!


Uniwersytet Warszawski Wydział Matematyki Informatyki i Mechaniki. Ustny z rachunku prawdopodobieństwa. Biedna studentka zagłębia się coraz bardziej... W końcu profesor, próbując ją ratować pyta:

- Proszę mi powiedzieć jakie jest prawdopodobieństwo wypadnięcia jedynki na kostce sześciennej?

Studentka prawie bez namysłu odpowiada:

- Jeden!!!

- Eeeechem... jest pani zupełnie pewna?

- Tak! jeden!

- Dobrze, proszę wziąć kostkę i spróbować - daje jej kostkę, ona rzuca, wypada: jeden !!!

Dziewczyna rzuca jeszcze raz: znowu jeden.

Profesor robi wielkie oczy, sam bierze kostkę i rzuca: wypada jedynka.

- Poproszę indeks - mówi - ma pani tróję, do widzenia.


Znani z głupich żartów studenci spotkali na drodze chłopa, który prowadził na targ wieprzka.

- To wasz synek? - zażartował jeden ze studentów.

- Nie - odpowiada chłop. - To jeden z tych studentów, co się w wielkiej szkole uczą. Dali mi go na wychowanie.


Profesor przeprowadza szczególnie trudny dowód. W pewnym momencie rozejrzał się po sali i mówi:

- Widzę, że jest tu nas co najwyżej trzech, którzy rozumiemy o co w tym wszystkim chodzi.

Po pewnym czasie profesor przestał pisać, odszedł na kilka kroków od tablicy i przygląda się temu co napisał. Na to odzywa się głos z sali:

- No i zostało nas dwóch.

25-08-2004 16:02:00 ·
«    1 2 3    »
  • Save this on Delicious

Reklama

News

packersmovers .in

Avoid pipe dream gauges. Generally, these are organizations that may offer a lower site before the move and after that discharge your pockets with concealed a great many. Be extremely careful about

Zamienić kurnik na apartamentowce…

Ponury i przygnębiający barak pamiętający zamierzchłe czasy PRL, dawna i dzisiejsza siedziba władz jednej z największych gdańskich spółdzielni mieszkaniowych, nie jest najlepszą wizytówką LWSM Morena.

„Promyk Nadziei” zbuduje plac zabaw

Zakończył się konkurs skierowany do organizacji pozarządowych na wybudowanie plac w zabaw dla dzieci na terenie Gdańska. Nowe atrakcje dla najmłodszych powstaną do końca 2010 r. Wśr d dwunastu oferent

Niechciane zaliczki

Zarząd LWSM Morena wprowadził zaliczkową opłatę 10 złotych na poczet rozliczenia tak zwanej wody r żnicowej. Kwota ta podlegać będzie rozliczeniu po zakończeniu okresu rozliczeniowego zużycia wody.

Castel wycina w pień

Przy ul. Magellana na Morenie wycięto w pień dorodne drzewa, a zaraz potem na teren wjechały spychacze zaalarmowali nas mieszkańcy osiedla Morena. Jeśli wycięte zostały jakiekolwiek drzewa, to z c

Zarządowi nie podwyższono wynagrodzenia

17 sierpnia obradowała Rada Nadzorcza LWSM Morena . Obecni byli zainteresowani członkowie sp łdzielni. Zmieniono zasady typowania dom w do rocznego planu dociepleń. Obecnie o pierwszeństwie będzie de

Myjnia oprotestowana

Czy na parkingu przy ul. Kolumba wydzierżawionym od sp łdzielni prywatny przedsiębiorca, Władysław Krugły, będzie m gł zbudować myjnię dla samochod w? Mieszkańcy sąsiadujący z tym parkingiem, sondow

Przed pierwszym dzwonkiem…

Do nowego roku szkolnego pozostało już niewiele czasu, toteż każda godzina w szkole przy Gojawiczyńskiej wykorzystywana jest maksymalnie, aby jak najlepiej przygotować plac wkę do zajęć.Brygada remont

Czy bandytyzm zawładnie Moreną?

Podpalenie piwnicy przy Marusarz wny 6, uszkodzenie windy dwa tygodnie p źniej w tym samym bloku, kradzież element w rusztowania przy Amundsena, przecięcie przewod w paliwowych w samochodzie zaparkowa

Bez tabletek uspokajających

Pracownicy chełmskiej sp łdzielni twierdzą, że wraz z dokonanymi zmianami we władzach przestały śnić się im po nocach koszmary i do pracy, jak dawniej, chodzą chętnie, bez stresu.Maria Supłatowicz pot

Wczytywanie...