pl

News

  • Save this on Delicious
«    1 2 3 4 5 ... 21 22    »

Wątpliwą „atrakcję” w postaci rwącej rzeki zamiast ulicy mają podczas każdego ulewnego deszczu mieszkańcy ul. Gospody.

Pikanterii tej sytuacji dodaje fakt, że droga została dopiero co wyremontowana i oddana do użytku.

Do pierwszego deszczu

Zmodernizowany odcinek ulicy oddano do użytku przed wakacjami. Na całej długości odcinka pojawiła się nowa nawierzchnia, ułożono nowe chodniki i krawężniki. Tym większe było zdziwienie mieszkańców, gdy podczas ulewy zobaczyli płynące ulicą... potoki wody.

Potoki wody przetoczyły się ul. Gospody (fot. Gazeta Żabianki)

- Od razu zaczęły się kłopoty – mówi Mariola Urbańska, mieszkanka ul. Gospody. - Miasto dopiero co wyremontowało kawałek drogi, a już pierwszy lepszy deszcz wystarczył do tego, by cała ulica dosłownie popłynęła! Był moment, że woda przelewała się przez krawężnik i utworzyła sporej wielkości kałużę.

Winien kolektor

Od razu, w imieniu mieszkańców - zwróciliśmy się z prośbą o interwencję do gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. Okazuje się, że sprawa nie jest urzędnikom obca. Ich zdaniem jednak, powstanie rozlewiska oraz problemy z odpływem wody nie mają związku z przeprowadzonym niedawno remontem drogi.

Mieliśmy sygnały mieszkańców w tej sprawie – przyznaje Stanisław Małachowski, kierownik wydziału utrzymania dróg ZDiZ w Gdańsku. - Dlatego też zwróciliśmy się do Gdańskich Melioracji, w których kompetencjach leży usuwanie skutków takich wydarzeń i zapobieganie im w przyszłości. Oni wysłali na miejsce swoich pracowników.

Prawie jak aquapark

- Po dokonaniu wizji lokalnej okazało się, że winien jest stary kolektor, którego rury mają zbyt mały przekrój do przyjęcia wody podczas tak gwałtownej nawałnicy – tłumaczy Stanisław Małachowski. - Wszystkie instalacje są drożne. Jednak, gdy ilość wody jest tak duża, wszystko przez pewien czas stoi, a dopiero później zaczyna spływać. To wszystko nie ma związku z remontem, gdyż kanalizacja w ogóle nie była przedmiotem modernizacji.

Niestety, teraz sytuacja powtarza się regularnie po każdych większych opadach.

- Mamy za darmo „aquapark” - ironizuje pani Mariola. - Po deszczu przed oknami płynie nam „dzika rzeka”...

 

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Pomimo że letnie miesiące zazwyczaj upływają w leniwej, wakacyjnej atmosferze, to jednak na naszym osiedlu wciąż się coś dziej. Ostatnio rozpoczęła się wystawa prac Jana Żebrackiego.

Imprezę przygotowało Stowarzyszenie Żabianka i nasza Rada Dzielnicy wraz z klubem osiedlowym Feluka. Na klubowych ścianach zawisły prace, które są dziełem Jana Żebrackiego, artysty plastyka nierozerwalnie związanego z naszym osiedlem. Na obrazach można oglądać zarówno przepiękne pejzaże i krajobrazy, jak i utrwalone pędzlem malownicze zabytki polskiej architektury.

(rak)

Wernisaż zgromadził publiczność z całej dzielnicy (fot. W. Gronowski)

02-09-2010 00:00:00 ·

Nie od dziś wiadomo, że zieleń to ozdoba każdego osiedla. Jednak okazuje się, że nie zawsze i nie w każdym miejscu.

Do redakcji Gazety Żabianki zgłosił się Czytelnik.

- Nasadzenia krzewów wykonane przez spółdzielnię nieopodal bloku przy ul. Sztormowej 7 to marnowanie naszych pieniędzy – denerwuje się mieszkaniec osiedla. - Chodzi mi o skrawek zieleni położony pomiędzy budynkiem w kierunku szkoły podstawowej.

Krzewy we właściwym miejscu zdobią osiedle jak należy (fot. rak)

Zdaniem Czytelnika, w tym miejscu jakiekolwiek nasadzenia są bezzasadne.

- Tam po prostu nie mają prawa przyjąć się żadne krzewy – uważa mężczyzna. - Jakiekolwiek próby zmieniania tego na siłę to marnowanie zarówno roślin, jak i spółdzielczych funduszy.

Z prośbą o wyjaśnienie zwróciliśmy się do spółdzielni. Jej zarząd zapowiada, że w najbliższym czasie nie zamierza więcej inwestować w sadzenie krzaków na osiedlu.

- Środki kierujemy raczej na pielęgnację i utrzymanie istniejącego drzewostanu – mówi Dariusz Petrowski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka. - Kolejnych akcji sadzenia krzewów na razie nie planujemy.

Zdaniem prezesa, Żabianka jest osiedlem, na którym i tak znajduje się stosunkowo dużo zieleni.

- Poza tym prowadzimy teraz remonty chodników i staramy się pozyskać dodatkowe miejsca parkingowe – tłumaczy Dariusz Petrowski. - Gdy już będzie wiadomo, jaka jest przewidywana wielkość potrzebnych pod ten cel terenów, łatwiej będzie zaplanować kolejne kroki dotyczące obszarów zielonych.

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Kto by pomyślał, że zwykłe przejście chodnikiem może być niebezpieczne? A jednak! Wciąż nie brakuje na naszym osiedlu miejsc, gdzie codzienny spacer może być sportem ekstremalnym.

Do redakcji wpłynął sygnał dotyczący układu drogowego przy ul. Sztormowej 1.

 

Pora na kompleksowy remont chodników i uliczek (fot. rak)

Ulicą zamiast chodnikiem

- Jest to okolica bardzo niebezpieczna – uważa mieszkaniec. - Chodnik jest nierówny i brakuje fragmentów płyt. Przejście tędy, przy tak fatalnym stanie technicznym jest trudne. Piesi często ryzykują, idąc po ulicy.

- Niestety, o wielu miejscach na terenie naszego osiedla można powiedzieć to samo, biorąc pod uwagę zarówno stan chodników, jak i uliczek – potwierdza Dariusz Petrowski, prezes SM Żabianka. - Przystąpiliśmy do kompleksowego remontu wewnętrznego układu drogowego Żabianki, który jest rozpisany na najbliższe 5 lat. Będziemy modernizowali ciągi piesze i kładli nowe nawierzchnie na drogach osiedlowych.

Na razie chodniki w większości są stare, nierówne i popękane. W niektórych miejscach płyty wypiętrzają się pod wpływem rozrastających się pod spodem korzeni. Odcinek przy bloku na ul. Sztormowej 7 to jeden z niewielu na całym osiedlu skrawek chodnika, po którym można przejść bez omijania dziur i wyrw oraz nie ryzykując połamania nóg.

Pięciolatka w planach

O poprawie sytuacji mówiło się już od dawna.

- Zależy nam na przyspieszeniu prac związanych z modernizacją i upiększaniem osiedla – mówi Jan Stefańczyk, przewodniczący zarządu Rady Dzielnicy Żabianki–Wejhera-Jelitkowo-Tysiąclecia. – Naszym priorytetem są m.in. chodniki. W ogóle zmierzamy ku estetyzacji Żabianki.

Trudno powiedzieć, kiedy zmieni się sytuacja na ul. Sztormowej.

- Nie ma jeszcze harmonogramu remontu ulic rozpisanego na całe pięciolecie – dodaje prezes Petrowski. - Na bieżąco odbywają się prace koncepcyjne, z których wynika co, kiedy i jakim kosztem będziemy w stanie zrobić.

Oprócz tego w toku ustaleń z gdańskim Zarządem Dróg i Zieleni postanowiono, że miasto (przy okazji kompleksowego remontu ul. Gospody, Rybackiej i Subisława) wyremontuje te ulice łącznie z wjazdami na teren osiedla, do granic działek SM Żabianka. Natomiast spółdzielnia zobowiązała się do ułożenia nowych chodników, krawężników oraz do wylania nowych dywaników asfaltowych na naszych osiedlowych uliczkach.

 

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Kamery są potrzebne. O monitorowaniu deptaka oraz naszych osiedlowych uliczek mówi się od dawna. Jest nadzieja, że wreszcie nadejdzie przełom w tej sprawie.

Sieć kamer to ochrona mieszkańców przez bandytami i większe poczucie bezpieczeństwa. Pomysł na objęcie osiedla monitoringiem nie jest nowy. Ten wątek pojawiał się swego czasu na zebraniach grup członkowskich i spotkaniach mieszkańców z samorządowcami oraz policją.

 

Obraz z kamer trafi do Komisariatu Gdańsk Przymorze (fot. KWP Gdańsk)

Robi się niebezpiecznie

Wiadomo, że naszemu osiedlu daleko do statusu najbezpieczniejszych miejsc Gdańska, choć w rankingach nie jest ono także ostatnie. Jednak i tutaj czasami włos jeży się na głowie. Na początku roku przetoczyła się fala brutalnych rozbojów, a szybkie schwytanie ich sprawców byłoby zapewne łatwiejsze, gdyby zdarzenia można było odtworzyć na obrazie zapisanym przez kamery.

Przykłady można mnożyć. Na ul. Wejhera sprawca podszedł od tyłu do idącej ulicą 16-latki, chwycił ją za gardło i przyłożył nóż do policzka. Zaledwie kilka dni później w tej samej okolicy trzech sprawców biciem i kopaniem powaliło na ziemię 17-latka. Potem dokonali kradzieży telefonu komórkowego. Potem do przebywających na placu zabaw przy ul. Pomorskiej trójki trzynastolatków podeszło czterech zamaskowanych sprawców i zażądało od dzieci wydania telefonów komórkowych. Następnie mieszkańców zbulwersował brutalny rozbój, do którego doszło na ul. Sztormowej. Dwóch sprawców, by odebrać ofierze komórkę, pobiło i skatowało 14-latka do tego stopnia, że ten doznał złamania nogi. Zaś na ul. Pomorskiej, do idącej po chodniku 72-latki podbiegł znienacka sprawca, zaskoczył starszą kobietę uderzeniem w plecy, a potem wyrwał jej torebkę wraz z zawartością.

Hordy kibiców

Takie przykłady niestety można mnożyć i mnożyć. Dodatkowo mieszkańcy obawiają się, co będzie, gdy dopiero co otwarta hala sportowo-widowiskowa na granicy obu miast zacznie działać na dobre. Przez osiedle przetoczą się tłumy kibiców spieszących na mecze oraz widzów zdążających na koncerty. Nie zawsze trzeźwych i pokojowo nastawionych. Na razie było w miarę spokojnie, ale system kamer obserwujących osiedle z pewnością nie zaszkodziłby. Tam, gdzie już takie rozwiązanie wprowadzono, liczba przestępstw spadła. Statystyki nie kłamią.

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, obiecał, że monitoring u nas będzie działał przez 24 godziny na dobę. O to zabiega także Rada Dzielnicy Żabianki–Wejhera-Jelitkowo-Tysiąclecia. Wygląda na to, że z dobrym skutkiem.

- Będzie monitoring całej dzielnicy – mówi Jan Stefańczyk, przewodniczący zarządu naszej RD. - Obraz z kamer będzie przekazywany do komisariatu policji na Przymorzu, do tamtejszego centrum operacyjnego. Trzeba to centrum jeszcze trochę doposażyć, uzupełnić instalacje, w tym założyć klimatyzację i sprawa w końcu znajdzie pomyślny finał.

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Niezwykłe rozpoczęcie roku szkolnego szykuje się w Zespole Szkół nr 7. Planowane są nie tylko rozgrywki sportowe, ale także rozstrzygnięcie wielkiego konkursu fotograficznego.

Pomysł na połączenie inauguracji nowego roku szkolnego i wielkich rozgrywek sportowych wyszedł ze strony naszej Rady Dzielnicy.

 

Ruch uchwycony w kadrze (fot. rak)

Z piłką w tle

- Warto połączyć przyjemne z pożytecznym tak, by szkoła kojarzyła się nie tylko z nauką, ale także z miejscem do uprawiania sportu, czy rekreacji – uważa Jan Stefańczyk, przewodniczący zarządu RD Żabianka-Wejhera-Jelitkowo-Tysiąclecia. - To ma być miejsce, które nadaje się do spędzania wolnego czasu i integracji naszej lokalnej społeczności. Udowodnimy, że w szkole można spędzać czas fajnie, a początek nauki witać z radością. Poza tym, mamy piękne boiska i trzeba je wykorzystywać.

Pomysł zrodził się w Zespole Szkół nr 7, który słynie ze sportowego zacięcia.

Rozgrywki odbędą się tuż po wakacjach. Dodatkowo będzie im towarzyszyć ostatni etap konkursu fotograficznego dla dzieci i młodzieży. To z kolei pomysł zainicjowany przez Stowarzyszenie Żabianka.

W obiektywie młodych

- Zwróciliśmy się już w tej sprawie do Macieja Kosycarza, który o pomyśle wypowiedział się entuzjastycznie – mówi Wiesław Gronowski, pomysłodawca konkursu.

Do udziału są zaproszeni uczniowie ze wszystkich szkół na terenie dzielnicy.

- Chcieliśmy zachęcić dzieci i młodzież do robienia zdjęć podczas rozgrywek sportowych i do przystąpienia potem do udziału w konkursie – dodaje Wiesław Gronowski. - Rozstrzygnięcie przewidujemy po wakacjach. Być może połączymy je ze spotkaniem z Maciejem Kosycarzem.

Konkurs wciąż jest otwarty i można nadsyłać swoje prace. Zdjęcia można przesyłać e-mailem na adres: stowarzyszenie@zabianka.org.pl. Kontakt jest możliwy także m. in. przez stronę internetową Stowarzyszenia Żabianka. Można się też zgłaszać do Rady Dzielnicy i do Zespołu Szkół nr 7.

Cenne nagrody

- Warto wziąć udział choćby ze względu na naprawdę atrakcyjne nagrody – dodaje Jan Stefańczyk. - Do wygrania będą m. in. cyfrowe aparaty fotograficzne.

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Mecz siatkówki Polska–Brazylia, czyli wielka inauguracja hali widowiskowo-sportowej Ergo Arena już za nami. Emocji było co niemiara. Szykowały się protesty, a nawet blokada osiedla. Tymczasem na razie wszystko szybko wróciło do porządku dziennego. Czy podczas kolejnych imprez – meczy i koncertów – będzie tak samo?

Całe zdarzenie zapowiadało się nienajlepiej. W internecie krążyły prośby i nawoływania do bojkotu i blokady osiedla.

- Proszę o pomoc w organizacji protestu, celem wyrażenia dezaprobaty wobec organizacji meczu Polska-Brazylia na terenie żabiankowej hali – to tylko jeden z wielu sygnałów. – Zamknięcie osiedla to krok nie do zaakceptowania. Nie chcemy być jednym wielkim parkingiem dla kibiców. Nie możemy dopuścić, by z góry wyznaczano nam, co mamy robić i w jaki sposób wracać do domu z pracy.

Bez blokady dróg

Pojawiły się nawet pomysły utworzenia „żywego łańcucha”, czyli chodzenia po pasach w tę i z powrotem, by uniemożliwić wjazd na osiedle. Jednak, mimo hucznych zapowiedzi, obyło się bez większych ekscesów.

- Oczywiście, opinie mogą być podzielone – mówi Dariusz Petrowski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka. - Z naszego punktu widzenia poszło dość sprawnie i obyło się bez większych problemów. Może wynik meczu sprawił, że kibice byli w dobrych humorach i szybko się rozeszli.

Przez osiedle przetoczyły się tłumy kibiców. Ich grupy zaczęły się gromadzić na kilka godzin przed rozpoczęciem meczu. Na osiedlu pojawiły się punkty kontroli przepustek, uprawniających do wjazdu. Przed halą panowała luźna atmosfera. Ci, którzy nie mieli biletów, zwoływali się na oglądanie obiektu. Wbrew obawom nie było całkowitego paraliżu komunikacyjnego, choć nie obyło się bez drobnych zgrzytów.

Ćwiartka do poprawki

W sumie inauguracyjny mecz siatkarzy Polski i Brazylii przyciągnął do hali ok. 11 tys. osób. Nie mniejszym zainteresowaniem cieszy się też zapowiadany już od pewnego czasu na listopad koncert Lady Gagi. Mecz minął bez większych wpadek. Jednak, czy tak będzie zawsze?

- Wszystko będzie zależało od rodzaju imprezy – uważa Jan Stefańczyk, przewodniczący zarządu naszej Rady Dzielnicy. - Tym razem był to mecz siatkówki, więc można się było spodziewać, że raczej będzie spokojnie. Na pewno przyda się jeszcze spotkanie z władzami miasta i służbami koordynującymi, gdy zawsze może być lepiej i sprawniej. Choć i tak było dość sprawnie. Wydaje mi się, że gdzieś tak w trzech czwartych się udało. Potrzeba jeszcze poprawić te 25 proc.

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Gry i zabawy sprawnościowe, quizy i konkursy plastyczne, zabawy przy muzyce, malowanie twarzy, czy dmuchana zjeżdżalnia to tylko niektóre atrakcje Festynu z Tygryskiem, który niedawno odbył się na naszym osiedlu i potrwał aż dwa dni.

Festyn zorganizowano na placu przy ul. Sztormowej 7. Była to część większego przedsięwzięcia o nazwie Wakacyjny Klub Tygryska.

- Jak co roku rozpoczęliśmy w ten sposób wakacyjną akcję nauki przez zabawę – tłumaczy Arkadiusz Bruliński, rzecznik GPEC – organizatora festynu. -. Naszą ideą jest edukacja ekologiczna dzieci poprzez zabawę i ruch na świeżym powietrzu.

Dzięki temu, że pogoda dopisała, uczestnicy bawili się znakomicie. Było słonecznie i bardzo ciepło, a plac nieopodal deptaka odwiedziło - zarówno w sobotę, jak i w niedzielę – kilkaset osób. Na miejscu na wszystkich czekała nie tylko świetna zabawa, ale także cenne nagrody. Największą atrakcją dla dzieci byłą ogromna dmuchana zjeżdżalnia, oblegana przez cały czas trwania imprezy. Oczywiście, nie zabrakło także konkursów i zawodów sportowych, a do pomalowania twarzy ustawiała się kolejka. Najmłodsi mogli również zapoznać się z zasadami ekologicznego i racjonalnego korzystania z ciepła oraz wziąć udział w ekologicznych quizach.

- Dodatkowo, z naszej inicjatywy, wszystkie dzieci uczestniczące w festynie zostały zaproszone do wzięcia udziału w charytatywnej akcji podzielenia się zabawkami z innymi dziećmi – dodaje Arkadiusz Bruliński. - Udało się zebrać ok. 200 zabawek: gier, książeczek, kredek, maskotek itp. Wszystkie te rzeczy, we współpracy z fundacją „Dr Clown”, przekażemy dzieciom z trójmiejskich szpitali.

 

(rak)

03-08-2010 00:00:00 ·

Marek Niedźwiecki dał się namówić na wywiad specjalnie dla Prasy Dzielnicowej Trójmiasta.

- Czy ma pan jakieś muzyczne wspomnienia dotyczące Trójmiasta?

- Tak i to wiele! Tak wiele, że nie starczyłoby czasu, by wszystkie wymienić. Po raz pierwszy prowadziłem festiwal w Sopocie w 1985 r. Aż trudno uwierzyć, że to było już 25 lat temu. Wtedy powiedziałem sobie: „Nigdy więcej!”. Ale potem wracałem, by prowadzić kolejne festiwale. A ostatnio byłem w Sopocie na jubileuszu Perfectu. Zresztą, bardzo często przyjeżdżam do Trójmiasta na rozmaite imprezy i wydarzenia artystyczne. Doskonale wspominam koncert Davida Gilmoure’a czy Jean-Michel Jarre’a. Bardzo lubię tu przyjeżdżać.

- A są jakieś miejsca, do których zawsze chętnie pan wraca ze szczególnym sentymentem?

- Zdecydowanie jest to Sopot. Miałem kiedyś kolegę, którego rodzice mieszkali przy Al. Grunwaldzkiej. Pamiętam doskonale swoje pierwsze wakacje, które spędziłem w ich mieszkaniu. To był początek lat 80-tych. I choć nie można powiedzieć, by były to wakacje całkiem samodzielne, to jednak mam z tego czasu przesympatyczne wspomnienia.

- Upodobał pan sobie całe miasto, z jego artystycznym klimatem i atmosferą nadmorskiego kurortu?

- Tak, uwielbiam cały Sopot. To jest naprawdę piękne i niezwykłe miasto. Gdy ma się dosyć zgiełku i chce się odpocząć od tłumu turystów, wystarczy przejść uliczkę, czy dwie dalej od deptaka i odkrywać prawdziwe piękno tajemniczych zaułków. Moim zdaniem pomysł na wakacje w Sopocie to 100 proc. szans na udany wypoczynek.

- A jak pan ocenia dorobek trójmiejskich muzyków i ich wpływ na kształtowanie polskiej powojennej sceny muzycznej?

- Jest on olbrzymi i nie sposób go nie docenić! Tutaj zawsze się coś działo. Powstała nawet piosenka zespołu eM, której słowa brzmią: „Tu wszystko się kończy i zaczyna – Gdańsk, Sopot, Gdynia...”

- Nie sposób pominąć kilku ważnych nazwisk...

- Wystarczy wspomnieć choćby o Franku Walickim... Śmiało można powiedzieć, że to ojciec całej polskiej muzyki rockowej i big-beatu. Zresztą całe trójmiejskie środowisko artystyczne działa prężnie. Miało i wciąż ma wpływ na kształtowanie i funkcjonowanie tej naszej muzycznej sceny.

- Dziękuję za rozmowę.

 

 

03-08-2010 00:00:00 ·

Marek Niedźwiecki, znany dziennikarz muzyczny, odwiedził niedawno Trójmiasto. Okazją był jubileusz 65-lecia istnienia Biblioteki Oliwskiej – pierwszego księgozbioru udostępnionego czytelnikom w wyzwolonym Gdańsku.

Niecodzienny gość ujął publiczność skromnością, przystępnością i autoironią.

 

Marek Niedźwiecki gościł w Trójmieście (fot. rak)

- Proszę państwa, oto... miś! – tak Marek Niedźwiecki powitał zebranych słuchaczy. - W moim małym rodzinnym mieście biblioteka była moim drugim domem. Wprawdzie na początku nie chciałem czytać, ale kiedy już łyknąłem bakcyla, to nie mogłem przestać.

Dlaczego czytanie jest tak istotne?

- Wiele osób młodszych tego nie pamięta, ale kiedyś było inaczej – opowiadał Marek Niedźwiecki. - I jak ktoś zakochał się w książkach, to miał lepsze i piękniejsze życie. Do tej pory wolę czytać książkę niż oglądać film. I zawsze miałem także swoje „książkowe strachy”. Np. nigdy nie przeczytałem „Dżumy”, bo już sam tytuł kojarzył mi się z jakimś nieogarniętym złem i grozą. Po prostu bałem się wziąć tę książkę do ręki.

Bohater spotkania świetnie ocenił także pomysł „uwalniania książek”, czyli akcje bookcrossing.

- Sam też je uwalniam - zapewnił. - Lubię poczytać przy każdej okazji i potem chętnie dzielę się książkami z innymi. Teraz wziąłem ze sobą najnowszą powieść Dana Browna i jak tylko skończę, to też ją „uwolnię”.

(rak)

03-08-2010 00:00:00 ·
«    1 2 3 4 5 ... 21 22    »
  • Save this on Delicious

Reklama

News

packersmovers .in

Avoid pipe dream gauges. Generally, these are organizations that may offer a lower site before the move and after that discharge your pockets with concealed a great many. Be extremely careful about

Zamienić kurnik na apartamentowce…

Ponury i przygnębiający barak pamiętający zamierzchłe czasy PRL, dawna i dzisiejsza siedziba władz jednej z największych gdańskich spółdzielni mieszkaniowych, nie jest najlepszą wizytówką LWSM Morena.

„Promyk Nadziei” zbuduje plac zabaw

Zakończył się konkurs skierowany do organizacji pozarządowych na wybudowanie plac w zabaw dla dzieci na terenie Gdańska. Nowe atrakcje dla najmłodszych powstaną do końca 2010 r. Wśr d dwunastu oferent

Niechciane zaliczki

Zarząd LWSM Morena wprowadził zaliczkową opłatę 10 złotych na poczet rozliczenia tak zwanej wody r żnicowej. Kwota ta podlegać będzie rozliczeniu po zakończeniu okresu rozliczeniowego zużycia wody.

Castel wycina w pień

Przy ul. Magellana na Morenie wycięto w pień dorodne drzewa, a zaraz potem na teren wjechały spychacze zaalarmowali nas mieszkańcy osiedla Morena. Jeśli wycięte zostały jakiekolwiek drzewa, to z c

Zarządowi nie podwyższono wynagrodzenia

17 sierpnia obradowała Rada Nadzorcza LWSM Morena . Obecni byli zainteresowani członkowie sp łdzielni. Zmieniono zasady typowania dom w do rocznego planu dociepleń. Obecnie o pierwszeństwie będzie de

Myjnia oprotestowana

Czy na parkingu przy ul. Kolumba wydzierżawionym od sp łdzielni prywatny przedsiębiorca, Władysław Krugły, będzie m gł zbudować myjnię dla samochod w? Mieszkańcy sąsiadujący z tym parkingiem, sondow

Przed pierwszym dzwonkiem…

Do nowego roku szkolnego pozostało już niewiele czasu, toteż każda godzina w szkole przy Gojawiczyńskiej wykorzystywana jest maksymalnie, aby jak najlepiej przygotować plac wkę do zajęć.Brygada remont

Czy bandytyzm zawładnie Moreną?

Podpalenie piwnicy przy Marusarz wny 6, uszkodzenie windy dwa tygodnie p źniej w tym samym bloku, kradzież element w rusztowania przy Amundsena, przecięcie przewod w paliwowych w samochodzie zaparkowa

Bez tabletek uspokajających

Pracownicy chełmskiej sp łdzielni twierdzą, że wraz z dokonanymi zmianami we władzach przestały śnić się im po nocach koszmary i do pracy, jak dawniej, chodzą chętnie, bez stresu.Maria Supłatowicz pot

Wczytywanie...