pl

News

  • Save this on Delicious
«    1 2 3 4 5 6 7    »

Apelacja nie uwzględniona

Barbara Jarnecka, mieszkanka Domu Opieki Złota Jesień przy ul. Hynka na Zaspie, która wygrała toczący się od lat proces z parafią św. Kazimierza, nie wygrała apelacji. Kobieta nie była usatysfakcjonowana z wyroku Sądu Rejonowego w Gdańsku, który nakazał parafii zwrócenie jej 21 tys. zł wraz z odsetkami od dnia złożenia pozwu, zamiast kwoty za którą mogłaby sobie kupić mieszkanie i opuścić dom.

Barbara Jarnecka w czerwcu 2005 roku. sprawę w Sądzie Rejonowym w Gdańsku wygrała. Sąd orzekł, że parafia musi zwrócić Barbarze Jarneckiej wpłacone przez nią 21 tys. zł wraz z odsetkami od dnia złożenia pozwu. Co więcej, na mocy tego wyroku stowarzyszenie nie może Barbary Jarneckiej wyrzucić z zajmowanego mieszkania. Sąd orzekł, że ma tytuł najemcy. Ale Barbara Jarnecka z wyroku tego nie była zadowolona. Jej poprzednikom, którzy procesowali się z parafią, sąd zasądził nie tylko zwrot wpłaconych przez nich pieniędzy, ale też należność, aby wystarczyła im na kupno mieszkania i pozwoliła wyprowadzić się ze Złotej Jesieni.

– Nie zgodziłam się z tym wyrokiem, bo za te pieniądze nigdzie mieszkania nie kupię – powiedziała nam Barbara Jarnecka. - Mój pełnomocnik zdecydował o złożeniu apelacji do Sądu Okręgowego w Gdańsku. - Uważałam, że w mojej sytuacji parafia powinna zapłacić pieniądze za które kupiłabym sobie mieszkanie. Sąd odwoławczy uznał, że wyrok jest prawidłowy. Jest więc już prawomocny.

Kobieta twierdzi, że nadal nie ma spokoju w domu. Czuje się tam szykanowana i poniżana. Ciężko choruje. Ostatnio znów przeszła skomplikowaną operację na sercu. Nie wie, co ma robić i jak ma żyć, by u schyłku swojego życia mieć święty spokój.

(g)

 

23-02-2007 09:13:00 ·

Ulga po dwóch latach objazdów

14,5 miliona złotych kosztował remont wiaduktu nad towarami kolejowymi wzdłuż ulicy Braci Lewoniewskich łączący Zaspę z Wrzeszczem. Rozpoczął się 18 marca 2006 roku po tym, jak w październiku 2004 roku, doszło do awarii części wiaduktu. Oberwał się wtedy tzw. ściąg łuku, czyli stalowy dźwigar będący jednym z głównych elementów konstrukcyjnych. Wiadukt został na kilka dni wyłączony z ruchu ze względu na groźbę zawalenia się konstrukcji. Po zabezpieczeniu usterki wiadukt został przywrócony do ruchu, ale ograniczony jedynie do pojazdów osobowych o masie do 3.5 tony. Od 8 grudnia ten ważny z punktu widzenia mieszkańców wielkich dzielnic mieszkaniowych Gdańska wiadukt wraz z drogami dojazdowymi, znów służy pieszym, zmotoryzowanym i rowerzystom.

Wiadukt wybudowano około 1914 roku, a jego ostatni przed październikiem 2004 r. remont przeprowadzono na początku lat sześćdziesiątych XX wieku. W nocy z 10 na 11 października 2004 r. nastąpiła awaria wiaduktu, która spowodowała wstrzymanie kursowania pociągów (1 doba) i samochodów (51 dni). Ruch samochodów przywrócono 22 listopada 2004 r., ograniczając go tylko do samochodów nie przekraczających masy 3,5 tony. Równocześnie podjęto decyzję o generalnym remoncie mostu. Do czerwca 2005 roku opracowano dokumentację techniczną, a w sierpniu 2005 r. wydano pozwolenie na budowę. Przetarg na wykonanie prac wygrało w listopadzie 2005 roku Płockie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych S.A. w Płocku.

Przebudowę wiaduktu zrealizowano w okresie styczeń - listopad 2006 roku. Koszt całego przedsięwzięcia wyniósł 14,5 mln zotych. W poniedziałek, 20 marca 2006 roku, przystąpiono do stawiania kładki, która połączyła Al. Grunwaldzką z peronem stacji Zaspa. Po jej ustawieniu wiadukt został zamknięty także dla pieszych.

Całkowicie wyremontowano wiadukt wraz z całą ulicą Braci Lewoniewskich (500 m), która uzyskała nowe oświetlenie i nową nawierzchnię. Wzdłuż ulicy wymieniono chodnik i wydzielono ścieżkę rowerową. Odnowiono też schody wiodące w kierunku Zaspy i na peron SKM. Wiadukt uzyskał własną iluminację, która pozwoli po zmierzchu docenić piękno tego prawie stuletniego mostu.

Technologia przebudowy zakładała podniesienie wiaduktu na wysokość 2m i całkowitą wymianę jezdni oraz wymianę łożysk opartych na ceglanych przyczółkach. Po zamontowaniu nowego pomostu i scaleniu jej z kratownicą, konstrukcję wiaduktu opuszczono na łożyska. Całość nowej konstrukcji stalowej została zabezpieczona antykorozyjnie poprzez ocynkowanie i malowanie. Ceglane przyczółki zostały pieczołowicie odremontowane, przy zachowaniu ich zabytkowego wyglądu. Pomiary próbnego obciążenia wiaduktu przeprowadzone przez Politechnikę Gdańską potwierdziły projektowaną nośność wiaduktu 40 ton.

(t)

14-02-2007 09:13:00 ·

Licealiści przeciw przemocy

Uczniowie XIV Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Pawła II na Zaspie przystąpili do ogólnopolskiej kampanii społecznej „Szkoła bez przemocy”. Patronat nad akcją objął Prezydent RP Lech Kaczyński.

Celem kampanii jest przeciwdziałanie przemocy w szkołach przez zwiększenie świadomości na temat zjawiska przemocy i agresji, kształtowanie pożądanych postaw oraz dostarczanie szkołom konkretnego wsparcia i narzędzi, które pomogą zwalczać to zjawisko.

Społeczność każdej ze szkół, które przystąpiły do kampanii jest zobowiązana do przestrzegania Kodeksu „Szkoły bez przemocy”. Oto główne zapisy: szkoła jest wspólnotą, wszyscy się szanujemy, wspólnie działamy przeciw przemocy, niczego nie ukrywamy, zawsze reagujemy, nauczyciel nie jest sam, uczniowie wiedzą, jak działać, rodzice są z nami, mamy sojuszników i nagradzamy dobre przykłady.

Wspólne działania nauczycieli, uczniów i rodziców mogą w istotny sposób przyczynić się do minimalizacji niepokojącego zjawiska przemocy i agresji.

- XIV LO zostało wylosowane do wzięcia udziału w audycie, którego celem jest określenie rozmiarów zjawiska w naszej szkole – twierdzi Magda Blanik, psycholog szkolny. - Uczniowie i nauczyciele anonimowo wypełniali ankiety, o efektach dowiemy się ze zbiorczej analizy problemu za kilka miesięcy.

W działaniach wychowawczych uczniów tego liceum wspierają różne instytucje. Na terenie szkoły została przeprowadzona profilaktyczna akcja Ośrodka Profilaktyki Środowiskowej Mrowisko - KONTAKT BUS. Jej celem było zachęcenie młodzieży do rozmów na temat narkotyków, HIV/AIDS, form spędzania czasu wolnego. Korzystając z obecności terapeutów z ośrodka, młodzież poprzez udział m.in. w sportowej rywalizacji, miała możliwość zdobycia informacji dotyczących problematyki uzależnień. Udział w spotkaniu ze specjalistami wzięli uczniowie klas I-III.

Kolejna akcja nakierowana na zapobieganie patologiom i uzależnieniom, przeciwdziałanie agresji i przemocy oraz promowanie zdrowych form spędzania czasu wolnego, to „Bezpieczny uczeń - jak unikać zagrożeń”. Wykładowcy z Policealnej Szkoły Detektywów i Pracowników Ochrony O’CHICARA i Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa przeprowadzili dla uczniów klas I pogadanki dotyczące zagrożeń: zachowań agresywnych, sekt, narkotyków, piractwa komputerowego oraz praktycznych sposobów samoobrony. Ciekawy sposób prezentowania ważnych informacji okazał się dobrym sposobem na promowanie pozytywnych wzorców wśród młodzieży. Do tej pory programem zostali objęci uczniowie klas I, w najbliższym czasie także drugoklasiści wezmą udział w tej akcji.

(t)

 

12-02-2007 09:13:00 ·

Eksperyment źle wykonany

Nowatorskie przedsięwzięcie Spółdzielni Mieszkaniowej Młyniec, polegające na eksperymencie wydobywania ciepła z ziemi zostało źle wykonane – twierdzi prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Młyniec” na Zaspie, Henryk Gajcy. Zainstalowane zostały

– o czym już pisaliśmy - w bloku przy ul. Startowej 11.

Pompa miała egzamin, ale tak się nie stało. Dlaczego?

Jak poinformował nas prezes SM, Henryk Gajcy,

oczekiwania spółdzielni zawiodło wykonawstwo.

Czy możliwe, że za ogrzewanie mieszkań, w dobie rosnących usług, będzie można płacić o wiele mniejsze rachunki? Prezes spółdzielni Henryk Gajcy przekonywał, że owszem. A to za sprawą wykorzystania ciepła z głębi ziemi. To miał być absolutny hit. Znawcy zagadnienia wiedzą, że Gdańsk już dawno temu powinien szerzej czerpać z odnawialnych źródeł energii. Przykładem może być Kopenhaga, która choć położna na wyspach, doskonale wykorzystuje ciepło z głębin ziemskich. Na początek pompy ciepła zostały zainstalowane w dwóch klatkach wieżowca przy ul. Startowej 11. Lokatorzy mieli zaoszczędzić. Spółdzielnia przewidywała, że na początek energia miała dotrzeć do 66 mieszkań w 10-piętrowym wieżowcu. Pieniądze na urzeczywistnienie tego planu „Młyniec” chciała uzyskać m.in. z funduszy Unii Europejskiej.

W Polsce jeszcze nikt nie wprowadził tego rozwiązania na 10-piętrowym budynku. Spółdzielnia na Zaspie odważyła się. Sądziła, że nowe rozwiązanie pozwoli mieszkańcom płacić o 30 proc. mniej za ciepło. To dużo. Miało to przynieść 6 mln zł oszczędności w przyszłości. I pewnie przyniosłoby, gdyby inwestycja została wykonana, jak należy. Ale nie została. Na szczęście Spółdzielnia Mieszkaniowa „Młyniec” nie zrezygnowała, na czas eksperymentu, z dostaw Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, którego usługi są dla niej zbyt drogie. Inaczej ludzie marźliby w mieszkaniach.

- W tej chwili trudno mi powiedzieć, jakie efekty finansowe do końca można osiągnąć na tym rozwiązaniu, skoro wykonawstwo okazało się złe – twierdzi H. Gajcy. – Przez pół roku mieliśmy już kilka awarii studni, chodzi o źródło wody. Do dziś borykamy się z wykonawcą, który musi to poprawić. Szkoda, bo ten program po prostu zniechęcił wielu prezesów innych spółdzielni. Prawdopodobnie trzeba będzie zmienić źródło, gdyż występują tu zamulenia, a te zapychają pompy. Niestety, jeden wykonawca potrafi zniweczyć wiele wysiłków i trudu. Osobiście nie zniechęcam się, bo prawidłowe dokończenie tych robót musimy wymusić na wykonawcy, choćbyśmy mieli się spotkać w sądzie. Sam system sprawdził się i w przyszłości poszukamy lepszego.

Henryk Gajcy zapowiada, że oglądał następne technologie z wykorzystaniem glikolu. Uważa, że z tych rozwiązań nie należy rezygnować. Ma też żal do fachowców z Politechniki Gdańskiej. – Szkoda, że wówczas dopingowali nas, że to rozwiązanie jest najlepsze, zresztą do dzisiaj są o swojej słuszności przekonani. Na szczęście nie zgodziłem się na odłączenie ogrzewania z GPEC, nie było żadnego problemu z przełączeniem na to ogrzewanie. Tylko nie po to budowaliśmy nowy system, żebyśmy teraz patrzyli na nie jako bezużyteczne.

(g)

 

12-02-2007 09:13:00 ·

To był rok,dobry rok…

- Jaki był mijający rok dla kierowanej przez pana spółdzielni?

- Myślę, że to był jeden z najlepszych, od kiedy jestem prezesem tej spółdzielni, a kieruję nią od jedenastu lat. Był wyjątkowo dobry. Najważniejsze, że dokończyliśmy termomodernizacje budynków. Mamy już ocieplone wszystkie. W przyszłym roku dojdą jeszcze remonty szczytów, co obiecałem mieszkańcom. Pozostaną jeszcze do remontu trzy budynki: przy ul. Skarżyńskiego i Dywizjonu, które sukcesywnie będziemy modernizować. Jednak najważniejsze są docieplenia, które praktycznie przyspieszyliśmy o dwa lata.

- Udało się?

- I to bez kredytów, bez pożyczek, nie posiadamy żadnych długów z tego powodu. Wykonaliśmy to z środków własnych. Wykorzystaliśmy dobrą koniunkturę przy przekształceniu mieszkań lokatorskich na własnościowe oraz wynagrodzenie za realizację budowy nowych obiektów. Te pieniądze nam dopomogły w tym przedsięwzięciu. Rada zgodziła się na przesunięcie środków dofinansowania funduszu remontowego w ten sposób. Jest to niesamowite osiągnięcie. W tej chwili, dzięki wykonanej termomodernizacji, wszyscy mieszkańcy mają jednakowe warunki. Odtąd można przystąpić do następnego programu, czyli uregulowania spraw za centralne ogrzewanie, czyli podsumujemy obecne i wykonamy w przyszłości audyty energetyczne. Mam nadzieję, że opłaty za ciepło będą mniejsze.

- No właśnie, obecne stawki są porażające, mieszkańcy coraz bardziej utyskują.

- Jest to jeden ze sposobów szukania jakiś oszczędności. My zrobiliśmy termomodernizacje, co powinno procentować. Daje to też możliwość przystąpienia do kolejnej wielkiej akcji, czyli wymiany 178 dźwigów.

- Obecne są już w znacznym stopniu wyeksploatowane?

- Obecne mają po trzydzieści kilka lat. Choćby z racji wieku są już wysłużone. A poza tym Unia Europejska nałożyła dyrektywę, że do roku 2012 roku powinny zostać wymienione wszystkie te, które grożą niebezpieczeństwem. Generalnie powinny być wszystkie wymienione, bo muszą zostać przystosowane do wytycznych Unii Europejskiej. Stare dźwigi są niebezpieczne, nie można czekać z ich wymianą do 2012 roku. Wiadomo, jaka technologia występowała trzydzieści lat temu. Od nowego roku sukcesywnie będziemy je wymieniać. Być może uda nam się w 2007 roku wymienić dwanaście, trzynaście wind wymienić, a w kolejnych latach ich wymianę sukcesywnie będziemy zwiększać.

- Te 178 wind, to wszystkie w zasobach „Młyńca”

- Tak. To oczywiście pochłonie nam ogrom pieniędzy. Na przedsięwzięcie musimy wyasygnować dwadzieścia milionów złotych, musimy je znaleźć.

- Jesteście bogatą spółdzielnią?

- Nie powiem, że jesteśmy bogatą spółdzielnią, tylko właściwie wydajemy pieniądze, które posiadamy. Brać kredyt, przyjdzie moment jego spłaty. Dochodzą odsetki. Spłaca się dużo więcej. Tak, czy inaczej, taka sytuacja obciążałaby bezpośrednio mieszkańców. Dopóki się da, dopóki można, a gospodarowanie posiadanymi zasobami finansowymi nie pogorszy się, będziemy nadal tak postępować. Bo jak słyszymy od czasu do czasu, niektóre spółdzielnie biorą kredyty, niektóre też potem padają. Nie wszyscy mieszkańcy na tyle są wydolni finansowo, żeby potem ten kredyt spłacać i to dodatkowo za tych, którzy nie mogą spłacać. Toteż ten rok dla nas był wyjątkowo dobry. Mogę się jeszcze pochwalić, że przyspieszyliśmy wymianę okien w klatkach schodowych trzech budynków. To zostało zrealizowane ponad plan. Tego jeszcze spółdzielnia nie miała.

- Bo w mieszkaniach spółdzielnia nie wymienia?

- W mieszkaniach ludzie sami wymieniają stolarkę okienną. Spółdzielnia rekompensuje im za każdy metr kwadratowy wymienionego okna 150 złotych. Klatki schodowe dotyczą wszystkich mieszkańców, dlatego wymianą okien zajmuje się spółdzielnia. Chciałbym tak trzymać dalej. Czy się uda, zobaczymy. Największym osiągnięciem mijającego roku jest fakt wykonania tego, co obiecałem mieszkańcom. A konkretnie, to wykupienie gruntu od władz miasta pod 22 nieruchomościami, bo tak została podzielona spółdzielnia. Jesteśmy już pełnymi właścicielami gruntu pod naszymi wszystkimi nieruchomościami, nie tylko budynkami. Nie ma więc już żadnych przeszkód, aby zainteresowani mieszkańcy się wyodrębniali. Mało tego, otrzymaliśmy odszkodowanie od miasta za przejęte drogi. To następny sukces. Pozbyliśmy się nakładów finansowych na ich naprawy i jeszcze dostaliśmy pieniądze.

- Udało się wynegocjować korzystne pieniądze?

- Oczywiście, to potężne pieniądze. Bardzo się nam przydały w naszych przedsięwzięciach.

- Ale minusem spółdzielni są długi mieszkańców, coraz więcej osób nie opłaca czynszów…

- Spółdzielnia daje sobie z tym radę. Jesteśmy na poziomie między 4 a 5 procent niepłacących w stosunku do ogółu. To jeden z lepszych wyników nie tylko w województwie, ale i w całej Polsce. W wielu spółdzielniach wskaźnik ten już sięga do 40 procent. No to chyba z nami nie jest tak źle. To oczywiście ogromna praca działu finansowo-księgowego i członkowskiego. Możemy i realizujemy wszystkie prace, a stać nas jeszcze na to, że kredytujemy tych, którzy mają kłopoty i nie płacą. Muszę jednak zaznaczyć, że ci, którzy nie płacą prędzej czy później będą musieli zapłacić. Spółdzielnia skredytuje przez jakiś czas, ale potem niestety kierujemy sprawy na drogę postępowania sądowego. Źal mi tych ludzi, którzy nie płacą.

- Pomagacie im?

- Oczywiście, że tak. Rozmawiamy, wskazujemy im co mają zrobić, gdzie powinni się zgłosić. Upartych, którzy niestety nie przyjmują naszych rad i nie korzystają z własnego wyboru z żadnych form pomocy, kierujemy do sądu.

- Są tacy, co do których nie ma pan wątpliwości, że pieniądze posiadają, ale wolą wydawać je na inne cele, niż czynsz?

- Takich osób nie jest wcale mało. To stało się modne. Przykre, że płatności zostawiają na sam koniec. To przykre. Wolą zapłacić wszystko na raz, gdy dowiadują się, że zostali wykluczeni z rejestru członków. Tacy też się nam trafiają. Szkoda… Bo co innego, jeśli kogoś naprawdę nie stać, ma tragedi życiowe. My przecież musimy zapłacić za wszystkie media do wszystkich podmiotów. Nikt nam niczego nie daruje.

- Aktualnie na „Młyńcu” są eksmisje?

- Mamy wyroki do wykonania, ale dopóki się prawo nie zmieni, dopóty będzie to złe. Bo eksmisje na bruk powinny być nadal. Nie widzę powodów dla których pijakowi czy rozrabiakowi miasto powinno dawać lokal socjalny. W jego życiu nowa sytuacja niczego nie zmieni. Nie zasługuje na pomoc. Bryk powinien pozostać dla takich ludzi. Władze miasta odpowiadające za mieszkania socjalne powinny rozpocząć budowę takich mieszkań. Oczywiście socjalnych, a nie deweloperskich, kosztownych. Dziś jest typowy pat. Spółdzielnia nie może takich ludzi wyrzucić, bo tego zabrania prawo, prezydent nie może ich przerzucić do mieszkań socjalnych, bo ich nie ma. Zabawa trwa. I oni doskonale z tego korzystają, znając sytuację.

- Gdyby te długi natychmiast pan otrzymał, co spółdzielnia mogłaby za tę kwotę zrobić?

- To około 1.200 tysięcy złotych. Za te pieniądze wymieniłbym na nowe dwanaście wind, poprawiając bezpieczeństwo 500 rodzinom. Za te same pieniądze mógłbym przynajmniej wymienić w wielu budynkach piony centralnego ogrzewania i ciepłej wody.

- W jaki sposób docieracie do ludzi z takimi problemami?

- Powstało Stowarzyszenie Miłośników Zaspy, bardzo pomaga takim ludziom, bo nie wszystkich należy mierzyć jedną miarą. Są ludzie często nieporadni, z kryzysami. Należy im pomóc. Jeśli widzimy szczególne przypadki wielodzietnych i biednych rodzin, nie tylko rozkładamy im zadłużenie, ale nierzadko wspomagamy finansowo i rzeczowo. To są często ludzie, którzy żyją w cieniu innych. Mają kłopoty, a nie potrafią się przełamać i do nas przyjść. Wstydzą się swojej biedy.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Tadeusz Gruchalla

03-02-2007 09:13:00 ·

Mikołajkowe wizytacje

W szkołach i przedszkolach, także tych na Zaspie, dzieci odwiedzał święty Mikołaj, przynosząc im drobne upominki. A ponieważ wszystkie dzieci są grzeczne, przynajmniej tak uważa przybysz z Laponii, te trafiały do rąk wszystkich. Tak przynajmniej było 6 grudnia w Zespole Szkół Katolickich im. Św. Kazimierza przy ul. Pilotów 1 na Zaspie.

W Zespole Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego nr 13 natomiast dzieci zorganizowały klasowe spotkania mikołajkowe i konkursy wiedzy o tej postaci historycznej.

- Dzisiejszy święty Mikołaj to już baśniowa postać sympatycznego lub, jak kto woli dziadzia z białą brodą ubranego w czerwony strój grubasa - wie Natalia Rasz z gimnazjum. - W okresie świąt Bożego Narodzenia rozwozi dzieciom prezenty saniami ciągniętymi przez zaprzęg reniferów. Do mnie przyjechał na rowerze, bo nie ma śniegu, niestety.

Według różnych wersji zamieszkuje wraz z grupą elfów Laponi, Grenlandi, północną Kanad lub księżyc i biegun pónocny. Obecnie powszechna forma tej postaci wywodzi się z kultury brytyjskiej i amerykańskiej, gdzie jest jedną z atrakcji boonarodzeniowych. W tradycji bizantyjskiej jego odpowiednikiem jest wity Bazyli, który obdarowuje dzieci 1 stycznia. W Rosji i krajach ościennych popularny jest Dziadek Mróz i nieynka. Natomiast w Polsce, podobnie jak w większej części Europy dzień Świętego Mikołaja obchodzony jest tradycyjnie 6 grudnia jako wspomnienie świętego Mikołaja, biskupa Miry. Rankiem tego dnia dzieci, które przez cały mijający rok były grzeczne, znajdują drobne upominki, ukryte pod poduszką, w buciku lub w innym specjalnie przygotowanym w tym celu miejscu (np. w skarpecie).

Ze względu na sympatię, jaką jest darzony, postać Świętego Mikołaja stała się nieodłącznym elementem przedświątecznych promocji handlowych. Można go spotkać na ulicach miast, a także w każdym centrum handlowym, już od połowy listopada do końca grudnia. Dzięki sprawnej promocji praktycznie zastąpił on w świadomości wielu osób tradycyjny wizerunek witego Mikoaja biskupa.

(g)

02-02-2007 09:13:00 ·

Świetliki bez Lindy

W Klubie Źak na Zaspie 11 listopada – „Świetliki”. Początek o godzinie 20.30. Wystąpią bez Bogusława Lindy.

Po nagraniu rewelacyjnej płyty „Las putas melancolicas” „Świetliki” ponownie ruszają w trasę. W wersji koncertowej grają oczywiście bez Bogusława Lindy. Przybywajcie na muzyczną opowieść o kobietach, miłości chcianej i niechcianej, o zdradzie i melancholii, a wszystko w oparach wódki, kawy i papierosów…

(g)

 

 

26-01-2007 09:13:00 ·

 

Wernisaż prac Danuty Joppek

Do 13 listopada w Źaku na Zaspie można oglądać wystawę prac Danuty Joppek. Wstęp jest wolny.

Jak sugeruje tytuł kanwą tych malarskich opowieści będą listy, a dokładniej ożywiona, prowadzona już od kilkunastu lat korespondencja dwójki znanych artystów: autorki wystawy z rzeźbiarzem Tomkiem Kawiakiem.

Danuta Joppek - jest absolwentką Wydziału Wychowania Plastycznego PWSSP w Poznaniu (1989) oraz absolwentką Wydziału Malarstwa i Grafiki PWSSP w Gdańsku (1990). Studiowała w pracowni prof. Włodzimierza Łajminga i prof. Czesława Tumielewicza. Swoje obrazy prezentowała na wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych, w Polsce i zagranicą (m.in. we Francji, Niemczech i na Litwie). Uprawia malarstwo, assemblage, rysunek. Zajmuje się również projektowaniem scenografii teatralnych. Współpracowała m.in. z Teatrem Wybrzeże.

(g)

21-01-2007 09:13:00 ·

 

Sport dla wszystkich

Od nowego roku szkolnego w Zespole Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego nr 13 na Zaspie utworzone zostało Centrum Szkolenia. Dzięki niemu obiekty sportowe szkoły i zajęcia dostępne są dla uczniów z wszystkich szkół z Zaspy i innych osiedli gdańskich.

- To efekt rozmów z Wydziałem Edukacji Urzędu Miejskiego w Gdańsku, który zwołał spotkanie z dyrektorami szkół – mówi Henryk Pudlis, wicedyrektor ds. sportowych w ZKPiG nr 13. – Szkołom pozostawiono dowolność w wyborze dyscypliny sportowej. My zdecydowaliśmy się na piłkę nożną ponieważ głównym zadaniem centrum jest nie tylko organizacja rozgrywek i specjalistycznego szkolenia, ale też dostępność obiektu innym szkołom.

Od września z centrum korzysta młodzież z innych szkół. Sala gimnastyczna od rana do wieczora nie pozostaje pusta. Gospodarz centrum ceni sobie wysoką kulturę osobistą przychodzących z innych szkół uczniów. – Zachowują się wręcz wzorowo – dodaje H. Pudlis. – Powiem więcej, może być wzorem nawet dla wielu naszych uczniów. To zdumiewające i miłe. Pozostawiają po sobie porządek, nawet jeden papierek nie pozostaje po ich obecności w szatni.

Co ma z tego szkoła, że udostępnia swój obiekt osobom z zewnątrz? Wiele – uważa dyrektor Pudlis. - Młodzież także z tej szkoły zyskuje na tym, że prowadzone są zajęcia sportowo dzięki dodatkowym godzinom opłacanym przez Wydział Edukacji UMG. Cieszymy się, że to u nas odbywa się wychowywanie poprzez sport. Bo ten najbardziej urzeka młodzież.

Uczniowie z ZKPiG nr 13 rozwijają się sportowo od dawna. Wciąż przybywa zaszczytów, pucharów. Ostatnio znów uczniowie otrzymali puchar. To wynik systematycznych zajęć w centrum. Z radością przyjąłem fakt, że zdobyliśmy pierwsze miejsce w konkurencji piłka nożna w Jesiennych Turniejach zorganizowanych przez Gdański Ośrodek Kultury Fizycznej w Gdańsku.

- W Mistrzostwach Wojewódzkich w Piłce Ręcznej rocznika 1994 po dwóch turniejach prowadzi nasza szkoła. Jeżeli wygrają uczniowie trzeci turniej, to wejdziemy do ścisłego finału. To ogromny zaszczyt dla naszej szkoły – ddoaje H. Pudlis. – Głównie, od dwóch lat, stawiamy nie na formę współzawodnictwa za wszelką cenę. Dla nas jest ważne, aby zmotywować jak największą liczbę dzieci i młodzieży, wychowywać poprzez sport. Szkoła nasza stwarza ku temu wszelkie warunki.

(g)

 

20-01-2007 09:13:00 ·

 

Szpitalne hieny?

Gdańska policja umorzyła postępowanie w sprawie okradania w szpitalu na Zaspie umierających pacjentów. Gdy jedną z mieszkanek Gdańska karetka pogotowia przewiozła sierpniowej nocy do szpitala na Zaspie, pacjentka miała na palcach dwa pierścionki i obrączkę. Poza tym rodzina twierdzi, że miała też warty prawie 2 tys. zł aparat słuchowy. Gdy pacjentka po dwóch dniach zmarła aparat i biżuteria zaginęły. Wiele wskazuje na to, że ktoś okrada umierających pacjentów.

Kobieta przez osiem miesięcy zamieszkała w Domu Seniora przy ul. Fromborskiej w Gdańsku. Odwiedzała ją rodzina. Jest pewna, że kobieta z chwilą przetransportowania jej do szpitala na Zaspie miał i biżuterię i aparat słuchowy.

- Ja jeszcze pracuję, a mama wymagała ciągłej opieki - mówi Jerzy, syn pani Kazimiery. - Ze względów sentymentalnych mama nie chciała oddawać do depozytu biżuterii. Zresztą tam rodzinna pamiątka była bezpieczna. Najpierw przyjechała karetka firmy Falck, jednak nie podjęli się transportu chorej. Uznali, że trzeba jej „erki”.
Gdy wczesnym rankiem syn kobiety pojawił się w szpitalu, matka wyszeptała: „Nie mam pierścionków, zdjęli mi z palców”... Syn pomyślał, że pewnie są w depozycie. Następnego dnia kobieta zmarła. W szpitalnym depozycie jednak niczego nie było – ani biżuterii, ani aparatu słuchowego.
Syn zmarłej był w dużym szoku Jerzy złożył zawiadomienie o kradzieży w V Komisariacie Policji w Gdańsku, ale już po tygodniu nastąpiła pospieszna decyzja o umorzeniu postępowania.

Zadziwiające, ale żaden policjant nie zadał sobie odrobiny trudu i nie pojawił się w Niepublicznym Zakładzie Opiekuńczo Leczniczym przy ul. Fromborskiej. Nie rozmawiano z dyrektorem, nie pytano pielęgniarek, ale też nie pytano o nic – jak twierdzi dyrektor gdańskiego pogotowia Jerzy Karpiński – personelu, który wiózł karetką kobietę.

Joanna Reptowska, prokurator rejonowy Gdańsk Oliwa uważa, że w takiej sytuacji rodzina powinna złożyć zażalenie na na umorzenie śledztwa. Przyjmiemy też zawiadomienie o zaginionym aparacie słuchowym, o którym syn zmarłej zapomniał zgłosić.

Szpital na Zaspie prosi, by chorzy zostawiali rzeczy wartościowe w domach lub przekazywali do depozytu.

- Podczas akcji ratunkowej wokół chorego kręci się nawet 8-10 osób - mówi Krzysztof Wójcikiewicz, zastępca dyrektora szpitala na Zaspie. Trudno wszystkiego upilnować.
Niestety, rzadko zdarza się zatrzymanie przestępcy na gorącym uczynku. Tak, jak złapano w gdyńskim szpitalu złodziei komórek, albo przed laty pewnego doktora z pogotowia, który wyciągał pieniądze z portfela zmarłego. Za „zwykłą” kradzież grozi maksymalna kara do 5 lat pozbawienia wolności, a za ograbianie zwłok do 8 lat.
Syn zmarłej i okradzionej kobiety nie ma już wielkiej nadziei na odnalezienie pamiątek po matce. Ale zastanawia się, jak się czuje z nimi złodziej?

(t)

19-01-2007 09:13:00 ·
«    1 2 3 4 5 6 7    »
  • Save this on Delicious

Reklama

News

packersmovers .in

Avoid pipe dream gauges. Generally, these are organizations that may offer a lower site before the move and after that discharge your pockets with concealed a great many. Be extremely careful about

Zamienić kurnik na apartamentowce…

Ponury i przygnębiający barak pamiętający zamierzchłe czasy PRL, dawna i dzisiejsza siedziba władz jednej z największych gdańskich spółdzielni mieszkaniowych, nie jest najlepszą wizytówką LWSM Morena.

„Promyk Nadziei” zbuduje plac zabaw

Zakończył się konkurs skierowany do organizacji pozarządowych na wybudowanie plac w zabaw dla dzieci na terenie Gdańska. Nowe atrakcje dla najmłodszych powstaną do końca 2010 r. Wśr d dwunastu oferent

Niechciane zaliczki

Zarząd LWSM Morena wprowadził zaliczkową opłatę 10 złotych na poczet rozliczenia tak zwanej wody r żnicowej. Kwota ta podlegać będzie rozliczeniu po zakończeniu okresu rozliczeniowego zużycia wody.

Castel wycina w pień

Przy ul. Magellana na Morenie wycięto w pień dorodne drzewa, a zaraz potem na teren wjechały spychacze zaalarmowali nas mieszkańcy osiedla Morena. Jeśli wycięte zostały jakiekolwiek drzewa, to z c

Zarządowi nie podwyższono wynagrodzenia

17 sierpnia obradowała Rada Nadzorcza LWSM Morena . Obecni byli zainteresowani członkowie sp łdzielni. Zmieniono zasady typowania dom w do rocznego planu dociepleń. Obecnie o pierwszeństwie będzie de

Myjnia oprotestowana

Czy na parkingu przy ul. Kolumba wydzierżawionym od sp łdzielni prywatny przedsiębiorca, Władysław Krugły, będzie m gł zbudować myjnię dla samochod w? Mieszkańcy sąsiadujący z tym parkingiem, sondow

Przed pierwszym dzwonkiem…

Do nowego roku szkolnego pozostało już niewiele czasu, toteż każda godzina w szkole przy Gojawiczyńskiej wykorzystywana jest maksymalnie, aby jak najlepiej przygotować plac wkę do zajęć.Brygada remont

Czy bandytyzm zawładnie Moreną?

Podpalenie piwnicy przy Marusarz wny 6, uszkodzenie windy dwa tygodnie p źniej w tym samym bloku, kradzież element w rusztowania przy Amundsena, przecięcie przewod w paliwowych w samochodzie zaparkowa

Bez tabletek uspokajających

Pracownicy chełmskiej sp łdzielni twierdzą, że wraz z dokonanymi zmianami we władzach przestały śnić się im po nocach koszmary i do pracy, jak dawniej, chodzą chętnie, bez stresu.Maria Supłatowicz pot

Wczytywanie...