pl

News

  • Save this on Delicious
«    1 2 3 4 5 ... 283 284    »

 

Avoid pipe dream gauges. Generally, these are organizations that may offer a lower site before the move and after that discharge your pockets with concealed a great many. Be extremely careful about these by perusing deliberately the agreement before marking them.

Movers and packers  Gurgaon

 

Proficient movers ought to likewise give adequate protection scope agreement to the sort of administration you require of them. Ensure that you comprehend their protection strategies to ensure that your assets are kept in great condition. Never believe an organization that does not offer the utilization of protection amid the move.

 

As you direct an entire walkthrough around your home to know the level of your turn, it is imperative to reliably consider every single detail. This technique is so crucial since this is the best way to deal with know which sort of organization you will require from your secured movers. Having extra skilled hands to help around can essentially influence the aftereffect of your turn. Moving is a troublesome and significant commitment with respect to an unskilled individual like you. Additionally, it would be uncommonly valuable to have arranged hands to help you.

http://www.multipackersmovers.in/packers-and-movers-in-gurgaon/

10-12-2016 13:58:09 · Pokaż na mapie ·

Ponury i przygnębiający barak pamiętający zamierzchłe czasy PRL, dawna i dzisiejsza siedziba władz jednej z największych gdańskich spółdzielni mieszkaniowych, nie jest najlepszą wizytówką LWSM Morena. Czy jest szansa, że to blisko 20-tysięczne „miasteczko” doczeka się biurowca spełniającego dzisiejsze standardy i nie straszącego wyglądem?

Ten obiekt, z siedzibą zarządu, jest wizytówką LWSM Morena… Fot. Tg

O gmachu zarządu władze spółdzielni rozmawiają niechętnie. Owszem, przyznają, że ów barak, w którym urzędują, już dawno powinien odejść w zapomnienie, ale obawiają się, że spółdzielcy krzykiem zareagowaliby na pomysł wybudowania nowego biurowca, takiego z prawdziwego zdarzenia. Bo jakoś w obiegowej opinii się utarło, że współczesna firma musi posiadać siedzibę zachęcającą do wejścia, ale spółdzielnie niekoniecznie. Bo skoro przez lata radziły sobie z pracą w barakach, to dlaczego teraz miałoby być inaczej?

- Jest wstępna koncepcja, żeby na działce, na której obecnie mamy siedzibę, powstał budynek lokali użytkowych pod wynajem, na dole którego swoją siedzibę miałaby LWSM Morena – powiedziała nam Grażyna Czubala z LWSM Morena. – Mielibyśmy pomieszczenia dla siebie, a obiekt w zasadzie utrzymywaliby z opłat najemcy lokali użytkowych. Na razie jest to tylko pomysł, będziemy chcieli przedstawić go mieszkańcom i zapytać ich o zdanie w tej sprawie.

- Nic dziwnego, że spółdzielnia znajduje się w baraku – ucina Jarosław Miesikowski, kierownik Działu Technicznego. – Tak samo na Przymorzu czy Chełmie, gdzie miały to być tylko tymczasowe biura, a stały się wieczne.

Wiceprezes zarządu spółdzielni, Eugeniusz Głogowski boi się mówić wprost o wszystkich mankamentach biurowca spółdzielczego. Toteż z ostrożności ogranicza się jedynie do stwierdzenia, że w pokojach jest przegęszczenie, a stan pokoi jest jeszcze gorszy.

- Robiliśmy i łataliśmy miejsca, przez które mieszkańcy się tu przewracali – mówi. – Musieliśmy robić remonty, bo były zresztą zalecenia Państwowej Inspekcji Pracy.

Miesikowski nie ukrywa, że obiekt nie spełnia żadnych standardów, jakim muszą odpowiadać pomieszczenia biurowe. – Instalacje, praktycznie wszystkie, bo centralnego ogrzewania, elektryczna, sanitarna i sanitariaty są do wymiany. Nie ma zaplecza socjalnego, nie ma podjazdów dla osób niepełnosprawnych.

Czy są jakieś szanse na to, żeby nowy obiekt powstał? Wiceprezes Głogowski wie, że niewielkie. Czy chodzi o pieniądze, czy o coś więcej?

- O coś więcej – dodaje Głogowski. – Gdybyśmy zaczęli zmieniać od biurowca, to mieszkańcy podnosiliby okrzyki niezadowolenia i wyrażali swój sprzeciw, że chcemy sobie zmieniać pomieszczenia na apartamentowce. Póki nie są ocieplone na Morenie wszystkie domy, dopóty z nowym biurowcem nic nie zrobimy. Będziemy czekać na swój czas…

Morena „swojego czasu”, jak widać po stanie biurowca, po prostu nie ma. Nigdy on tu nie nadszedł, bo zawsze są sprawy ważne i ważniejsze. Ale zarząd podejmie rozmowy z mieszkańcami, aby wypowiedzieli się w tej sprawie.

(g)

Powiedzieli nam…

Bogusław Heger, były wiceprezes zarządu, członek Rady Nadzorczej LWSM Morena:

 

- Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że mieszkańcy mogliby wznosić okrzyki niezadowolenia. Nie mieszkamy w ciemnogrodzie. Problem jak zwykle tkwi w braku funduszy. Toteż można rozwiązać to inaczej – bez obciążania kosztami członków spółdzielni. Odpowiednia umowa z inwestorem w zamian za cześć powierzchni wydaje mi się najrozsądniejsza. Nikt nie traci. Zyskujemy nowy obiekt na terenie spółdzielni, a zarząd ma nowa siedzibę właściwie za darmo. Tego typu inwestycja jest moim zdaniem do przyjęcia nawet przez najbardziej zagorzałych przeciwników inwestycji. Zdaję sobie sprawę z zalet i wad takiego rozwiązania. Zarząd jest od zarządzania i zapewne podejmie najsłuszniejszą decyzję.

Co do konieczności zmian nie trzeba nikogo przekonywać. I nie chodzi tu już o zewnętrznych kontrahentów i ich wrażenia z wizyty w siedzibie spółdzielni. Najważniejsza jest wygoda mieszkańców osiedla oraz poprawa warunków pracy dla pracowników.

 

(g)

02-09-2010 00:00:00 · Pokaż na mapie ·

Zakończył się konkurs skierowany do organizacji pozarządowych na wybudowanie placów zabaw dla dzieci na terenie Gdańska. Nowe atrakcje dla najmłodszych powstaną do końca 2010 r. Wśród dwunastu oferentów było Gdańskie Stowarzyszenie Niesienia Pomocy Dzieciom i Młodzieży „Promyk Nadziei” z Moreny, które wygrało miejski grant.

- Konkurs został ogłoszony w czerwcu tego roku. Miasto chce wytypowało 10 organizacji, które na gruncie gminnym wybudują place zabaw adekwatne do potrzeb i preferencji najmłodszych gdańszczan – poinformowała nas Emilia Salach-Pezowicz z Biura Prasowego UM Gdańska. - Każda z organizacji na realizację tego celu otrzyma 50 tys. złotych, a grunt zostanie oddany w 3-letnią dzierżawę z możliwością przedłużenia.

Niewiele trzeba, by dać dzieciom trochę radości… Fot. t

Obecnie na terenie Gdańska funkcjonuje ponad 50 miejskich placów zabaw oraz trzy skateparki.

Z badań prowadzonych przez Urząd Miejski w Gdańsku wynika, iż mieszkańcy Gdańska cenią sobie rekreację na świeżym powietrzu oraz istnieje potrzeba budowania placów w nowych lokalizacjach rozwijającego się miasta. Właśnie dlatego władze Miasta zorganizowały konkurs na budowę nowych placów zabaw, który z pewnością nie jest ostatnią próbą zaangażowania środowisk lokalnych do współpracy na rzecz zwiększenia komfortu życia w Gdańsku.

Po weryfikacji złożonych ofert odbyło się finałowe posiedzenie komisji konkursowej. To na nim wyłoniono 10 organizacji pozarządowych, które uzyskały dotacje na utworzenie małego placu zabaw we wskazanej lokalizacji. Wśród nich znalazł się nasz „Promyk Nadziei”. Gratulujemy!

(g)

Powiedziała nam…

 

Edyta Dąbrowska, prezes Stowarzyszenia „Promyk Nadziei” w Gdańsku:

 

- Oczywiście liczyliśmy na zwycięstwo w tym konkursie. Chcemy wykonać plac zabaw na skrawku ziemi nieopodal domu parafialnego parafii Bożego Ciała położonego pod lasem. Służyć będzie wszystkim dzieciom, którym za niewielkie pieniądze można ubarwić życie…

(t)

 

02-09-2010 00:00:00 · Pokaż na mapie ·

Zarząd LWSM Morena wprowadził zaliczkową opłatę 10 złotych na poczet rozliczenia tak zwanej wody różnicowej. Kwota ta podlegać będzie rozliczeniu po zakończeniu okresu rozliczeniowego zużycia wody. Wywołało to liczne protesty, te pisemne wpływają do spółdzielni.

Eugeniusz Głogowski, wiceprezes zarządu LWSM Morena wyjaśnia, że w sierpniu w ramach różnych regulacji opłat za media rzeczywiście wprowadzono zaliczkową należność 10 zł na poczet rozliczenia tak zwanej wody różnicowej. Wprowadzono ja tam, gdzie występują różnice zużycia wody pomiędzy wskazaniami indywidualnych liczników a głównym w danym pionie domu. Ponieważ są to często różnice przekraczające od 10-15 procent, zdecydowano o skorzystanie z zapisu regulaminowego i wprowadzeniu zaliczki na ten cel.

Eugeniusz Głogowski: „Każdy sprzeciw badany będzie indywidualnie”…

Fot. T. Gruchalla

- To jest kwota należna co miesiąc i rozliczana będzie wraz z końcowym rozliczeniu zużycia wody – powiedział nam Eugeniusz Głogowski. – Idea wzięła się stąd, że woda różnicowa przy tym stanie instalacji zawsze występowała i występować będzie i naszym zamysłem było to, aby mieszkańcy jak najmniej dotkliwie odczuli potem konieczność uiszczenia nawet znacznej opłaty.

Niektórzy mieszkańcy nie zgadzają się z nową regulacją, bo uderza ona ich zdaniem w ich portfel i nie było wcześniej problemu dotyczącego naliczeń dużych kwot z tego tytułu.

- Ja się z tą opłata nie zgadzam, bo nie widzę powodu dla którego miałabym kredytować innym członkom wodę różnicową – powiedziała nam mieszkanka Moreny. – Wniosłam sprzeciw do spółdzielni i czekam na rozstrzygnięcie.

- To prawda, wpłynęły protesty, niektórzy mieszkańcy nie zgadzają się z koniecznością uiszczania tej zaliczki – dodaje Głogowski. – Każda sprawa badana jest indywidualnie i w zależności od sytuacji wnoszącego sprzeciw, wydane będą decyzje. Mogło się bowiem tak zdarzyć, że dotknęło to osoby, u których problem ten nie występuje w rozmiarze uzasadniającym konieczność uiszczania takich zaliczek. Anulujemy w takich sytuacjach taką konieczność.

 

(g)

02-09-2010 00:00:00 · Pokaż na mapie ·

Przy ul. Magellana na Morenie wycięto w pień dorodne drzewa, a zaraz potem na teren wjechały spychacze – zaalarmowali nas mieszkańcy osiedla Morena. – Jeśli wycięte zostały jakiekolwiek drzewa, to z całą pewnością nie stało się tak z naruszeniem prawa – zastrzega Dorota Sachajko ze spółki Castel realizującej budowę drogi dojazdowej do nowego osiedla „Wzgórze Magellana”.

Na miejskiej działce począwszy od ulicy Magellana spółka Castel z Gdańska buduje drogę dojazdową na teren swojego osiedla. Realizuje ona w sąsiedztwie pierwszy etap budowy mieszkań mających tworzyć „Wzgórze Magellana”, ale warunkiem jakie postawiło miasto, jest zbudowanie drogi dojazdowej. Ta powstaje, ale z wytyczonego geodezyjnie terenu trzeba było usunąć kilka drzew. Dziś leżą one obok pocięte w kawałki a obok nich zalegają olbrzymie korzenie.

- Dziwi nas, co wyprawia spółdzielnia, jak można było dopuścić do takiej wycinki dorodnych drzew – grzmią mieszkańcy pobliskich domów przy Kolumba.

Spółdzielnia ze sprawą jednak nic wspólnego nie ma. Może o tyle, że jej grunty graniczą z działką miejską, na której prywatny przedsiębiorca-deweloper, buduje drogę.

Dorota Sachajko: „Jeśli drzewa wycięto, to zgodnie z prawem”…

Fot. T. Gruchalla

- To wynika z pozwolenia na budowę, które dał nam prezydent miasta – powiedziała nam w spółce Castel, Dorota Sachajko. – Warunkiem było wybudowanie drogi dojazdowej do budowanego przez nas osiedla „Wzgórze Magellana”. Jeśli zostały wycięte drzewa, to z całą pewnością wynikało to z wydanych decyzji ochrony środowiska. Nie wycięlibyśmy żadnego gdyby prawo na to nie pozwalało.

Do jesieni nowa droga ma zostać ukończona. Obecnie trwa układanie kanalizacji deszczowej. Utwardzona będzie kostką brukową. Znajdą się wzdłuż niej: droga dla rowerzystów i ciąg dla pieszych. Całość zostanie oświetlona.

(tg)

02-09-2010 00:00:00 ·

17 sierpnia obradowała Rada Nadzorcza LWSM „Morena”. Obecni byli zainteresowani członkowie spółdzielni. Zmieniono zasady typowania domów do rocznego planu dociepleń. Obecnie o pierwszeństwie będzie decydował wiek, stan techniczny, decyzja nadzoru budowlanego z podziałem na jednostki.

Zarząd przedstawił informacje o aktualnym stanie zawansowania wprowadzenia nowego systemu informatycznego w spółdzielni. Utyskiwali niektórzy, że niewiele słyszeli, bo mówiono zbyt cicho.

Dyskutowano, a o tym już o wiele głosniej, o piśmie jakie wpłynęło od Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości Spółdzielni Mieszkaniowych dot. rozważenia celowości i możliwości czynnego udziału mieszkańców w zbliżających się wyborach samorządowych. Temat ten ożywił zarząd i raptownie wszyscy wszystko doskonale słyszeli.

Nie podwyższono, jak zamierzano, wyższego wynagrodzenia zarządowi spółdzielni. Bogdan Kędzior zgłosił wniosek o przygotowanie do 30 września projektu uchwały określającej zasady wynagradzania zarządu wraz ze składnikami wynagrodzeń. Za wnioskiem opowiedziało się 9 członków a jeden był przeciw.

 

(g)

02-09-2010 00:00:00 ·

Czy na parkingu przy ul. Kolumba wydzierżawionym od spółdzielni prywatny przedsiębiorca, Władysław Krugły, będzie mógł zbudować myjnię dla samochodów? Mieszkańcy sąsiadujący z tym parkingiem, sondowani przez spółdzielnię, nie mieli nic przeciwko tej inwestycji dawniej, ale teraz mają. Dlaczego?

Władysław Krugły już w ofercie przetargowej złożonej w LWSM Morena zamieścił informację o zamiarze inwestycyjnym wykonania zaplecza do kosmetyki pojazdów. Mówiąc wprost chodzi o wybudowanie myjni dla samochodów. Jego pomysł spotkał się ze zrozumieniem zarządu i przychylnością mieszkańców. Do czasu. Aż miasto na etapie procedury inwestycyjnej związanej z wydaniem pozwolenia na budowę o zamiarze tym poinformowało mieszkańców nie będących członkami spółdzielni.

Czy na tym parkingu powstanie myjnia? Fot. Tg

- My przyjęliśmy te ofertę – powiedziała nam Aneta Pierzchała-Tolak, kierownik Działu Zasobów Użytkowych LWSM Morena. – Gdy inwestor chciał już przystąpić do procesu inwestycyjnego poinformowaliśmy o tym, że zgodzimy się po akceptacji mieszkańców. Przeprowadziliśmy takie zapytania wśród mieszkańców w lutym i marcu 2009 roku. Ponad 70 proc. mieszkańców domów przy Kolumba podpisało się pod zgodą na planowaną inwestycję. Zarząd, w oparciu o wynik takiego referendum, zgodził się aby pan Krugły przystąpił do procesu inwestycyjnego.

Pod koniec lipca 2010 roku do spółdzielni wpłynęło pismo, z którego wynika, że mieszkańcy sąsiadujący z planowaną inwestycją złożyli protesty.

- To nas zdziwiło, bo wcześniej zgodzili się, a teraz mówią, co innego – dodaje Pierzchała-Tolak. – My o tym nic nie wiedzieliśmy, dowiedzieliśmy się za rok. Działaliśmy o oparciu o wynik referendum. W sprzeciwie ludzie ci wyrażają obawy nadmierną uciążliwością z powodu zwiększonego ruchu samochodowego na ul. Kolumba, są także obawy dotyczące naruszenia prawideł ekologii, był tez wniosek aby wjazd na teren parkingu wykonać od strony Rakoczego, a zlikwidować obecny od strony ul. Kolumba.

Spółdzielnia chcąc dobrze reprezentować interes swoich członków zdecydowała, że 26 sierpnia o godz. 18 w siedzibie Domu Kultury zorganizuje spotkanie z inwestorem i zainteresowanymi członkami spółdzielni. Chce ostatecznie poprzeć planowana inwestycję, bądź się jej sprzeciwić.

- Inwestor nie upiera się, chce przedstawić stronom postępowania swoje argumenty – dodaje Pierzchała-Tolak. - Jeśli nie będzie takiej woli, odstąpi od budowy myjni. Chce w spokoju przedstawić nam swoje plany, gdzie ma zamiar postawić myjnie i z jaką ową dokuczliwością, której oczywiście on nie dostrzega, inwestycja ta ma się wiązać. Mam nadzieję na liczny udział w tym spotkaniu mieszkańców domów sąsiadujących z parkingiem przy Kolumba. Zależy nam na spokojnym, merytorycznym rozwiązaniu sporu.

 

(g)

02-09-2010 00:00:00 · Pokaż na mapie ·

Do nowego roku szkolnego pozostało już niewiele czasu, toteż każda godzina w szkole przy Gojawiczyńskiej wykorzystywana jest maksymalnie, aby jak najlepiej przygotować placówkę do zajęć.

Brygada remontowo-budowlana wykonuje nowe, estetyczne podejście do szkoły, pojawią się nowe schody. Oczkiem w głowie dyrekcji szkoły jest szkolny teatr, toteż postawiła na wykonanie z prawdziwego zdarzenia Sali teatralnej. Opuszczony jest już sufit, wykonana scena, jeszcze tylko trzeba doprowadzić nad oknami nowe przewody elektryczne, z czym zmagał się pracownik szkoły.

W planie jest jeszcze wymiana stolarki okiennej na sali sportowej, bo obecne sa już tak zużyte, że zupełnie nie spełniają swojej roli. Zimą wieje przez ich ramy do środka śnieg, a sali nie można dogrzać. Pod znakiem zapytania jest, czy jeszcze przed nowym rokiem szkolnym uda się okna powymieniać.

Wraz z nowym rokiem szkolnym Zespół Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego nr 20 rozpocznie eksploatację nowego boiska, którego budowę sponsorowała Firma Deweloperska ROBYG S.A.

To już ostatnie prace w sali teatralnej… Fot. Tadeusz Gruchalla

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska wyraził nadzieję, że kolejne boisko oddane w ramach projektu Junior Gdańsk 2012 będzie wspaniałym miejscem do zabaw i rodzinnych spotkań. Ksiądz Wojciech Chistowski, proboszcz parafii Bożego Ciała już je poświęcił.

(g)

02-09-2010 00:00:00 ·

Podpalenie piwnicy przy Marusarzówny 6, uszkodzenie windy dwa tygodnie później w tym samym bloku, kradzież elementów rusztowania przy Amundsena, przecięcie przewodów paliwowych w samochodzie zaparkowanym przy Wileńskiej. Dorośli zaczynają się bać. Mało kto reaguje. Wandalizm i bandytyzm króluje. Czy zło zawładnie Moreną?

- W ostatnim okresie nasiliły nam się dewastacje, które są trudne do zaakceptowania a przede wszystkim powodują zagrożenia dla mieszkańców – mówi gazecie Eugeniusz Głogowski, wiceprezes zarządu LWSM Morena. – Nie może być na to naszego społecznego przyzwolenia i takie działania muszą spotykać się ze zdecydowanym naszym sprzeciwem i obywatelska postawą. Z tym musimy robić porządek.

 

Małgorzata Latkowska: „Dorośli się boją”…

Fot. Tg

Robić porządek oznaczać ma wytępienie jak insekty wszystkich wandali bezkarnie grasujących na terenie osiedla Morena. Zarząd spółdzielni w najbliższym czasie odbędzie w tej sprawie spotkanie robocze z policją. Ta choć twierdzi, że budynek przy Marusarzówny 6 ma w stałym nadzorcze, to jednak ze sprawcami dewastacji i innych niebezpiecznych zachowań pojedynek przegrywa.

- 31 lipca podpalono piwnicę w domu przy Marusarzówny 6 – powiedziała nam Alicja Podolska z zarządu LWSM Morena. – Nie ma wątpliwości, że było to podpalenie. To taki dom, który z uwagi na notoryczne włamania do pomieszczeń piwnicznych, w większości ma pootwierane te pomieszczenia. Ludzie nie dają już sobie rady z bandziorami. Teraz zbierają się w piwnicy, piją alkohol i często podpalają śmieci.

Sprawdziła się i w tej sytuacji służba techniczna dyżurna, bo wszystkie media odłączone wskutek gaszenia pożaru, jeszcze w tym samym dniu zostały mieszkańcom przywrócone. Wyjątkiem był gaz, który ponownie podłączono w poniedziałek, po weekendzie, z uwagi na konieczność wykonania prób szczelności. Gdyby nie było tej służby, najpewniej wszystkie media zostałyby przywrócone dopiero w poniedziałek.

- Administracja stwierdza, że dom przy Marusarzówny 6 jest pod stałym nadzorem policji, co nie bardzo pomaga jeżeli chodzi o młodzież – dodaje Alicja Podolska.

Policja przyjeżdża, legitymuje blokersów, ale nic nie może im zrobić w sytuacji, gdy nie przyłapie ich na gorącym uczynku dewastacji. 14 sierpnia w tym samym domu bandyci zdewastowali drzwi w windzie. Kilka lat temu, o czym pisaliśmy, dźwig nawet podpalono.

Na początku sierpnia przy Amundsena 4 złodzieje ukradli elementy rusztowania ustawionego do robót dociepleniowych domu. Wpadli na pomysł ich ukrycia w dolnym szybie windy. Ta, zjeżdżając w dół uszkodziła się, Na szczęście nikomu nic się nie stało, choć zagrożenie było duże. Inne elementy zdołali wynieść do pobliskiego lasu.

- Nie znamy szczegółów, ale wiemy, że policja w tej sprawie kogoś zatrzymała – dodaje Eugeniusz Głogowski. – Najpewniej czujni mieszkańcy zareagowali słysząc w nocy odgłosy demontażu rusztowania.

Przy Wileńskiej 61 poszukiwany przez policje bandzior poprzecinał przewody paliwowe w zaparkowanym Tamizie. Struga benzyny rozlewała się po chodniku. Do nieszczęścia niewiele brakowało.

Morena wciąż nie doczekała się monitoringu, którym zachwalały się poprzednie zarządy, że na pewno go utworzą. Problem ochrony osiedla pozostaje otwarty. Jak go chronić i jakimi środkami? Czy część środków przesunąć, aby przyspieszyć inwestycję monitoringu Moreny czy wynająć firmy ochroniarskie? Głogowski nie ma wątpliwości, że policja każdego domu pilnować nie będzie, bo nie ma takiej możliwości. Na stronie internetowej spółdzielni pojawią się niebawem informacje o wszystkich przypadkach wandalizmu.

Małgorzata Latkowska

- Dorośli się boją rozwydrzonej młodzieży – mówi. – Bywają bierni wobec tego, co ci wokół wyprawiają. Dużo jest tu dewastacji. Kradną benzynę z samochodów, w wiatrówek strzelają do lamp, aby było ciemno, niszczą kosze na śmieci, wysypują śmieci… Kobiety przy Marusarzówny 4 reagują. Są odważne i konsekwentne. Godne pochwały.

, administrator jednostki D przy ul. Bulońskiej nie ma wątpliwości, że zła jest coraz więcej. Miała wtedy dyżur, gdy podpalono piwnicę przy Marusarzówny. Mówi, że zadymienie było spore, nie było też początkowo pewności czy w mieszkaniu wyżej nie ma lokatora. Trzeba było wejść do środka ze Strażą Pożarną przez okno. Na szczęście nie było go w domu, nic się nie stało.

(tg)

02-09-2010 00:00:00 ·

Pracownicy chełmskiej spółdzielni twierdzą, że wraz z dokonanymi zmianami we władzach przestały śnić się im po nocach koszmary i do pracy, jak dawniej, chodzą chętnie, bez stresu.

Maria Supłatowicz potwierdza, że zapanowała normalna atmosfera, ludziom na nowo chce się pracować, a stres odszedł w zapomnienie.

- Ja i koleżanki odczuwamy komfort psychiczny – mówi Maria Supłatowicz. – Odczuwamy cos w rodzaju poczucia bezpieczeństwa, a przecież bywało bardzo źle. Większość pracowników ma długi staż pracy i wraz ze zmiana zarządu, a te zmieniano tu dość często, przeżywaliśmy ogromny stres. Byliśmy jako ta grupa postrzegani negatywnie. Przychodziliśmy tu w stresie ogromnym, nigdy nie było wiadomo, co nas czeka, co danego dnia tu zastaniemy. Staraliśmy się pracę wykonywać jak najlepiej, ale mimo to, poprzednie władze traktowały nas jak zło konieczne.

Ewa Grzeszczyk: „Zupełnie bez stresu”.

Fot. Tg

Maria Supłatowicz mówi wprost, ze odżyła. Dzięki obecnemu zarządowi zapanowała w gmachu spółdzielni normalność. Wie, że dostrzegli to też interesanci. Nic dziwnego, skoro zastają przy biurkach pracowników uśmiechniętych, życzliwych. Teraz dzień jest znów przyjemny i nie trzeba sięgać po tabletki na uspokojenie, a jak mówi – tak było każdego dnia. Chciałaby obecna chwilę, której dano spółdzielni, utrzymać jak najdłużej.

 

Maria Supłatowicz: „Odczuwamy komfort psychiczny”…

Fot. Tg

 

Anita Staniszewska uśmiecha się. Bo to, co jeszcze do niedawna wydawało się niemożliwe, stało się ich codziennością.

- To zupełnie inna praca, spokojna, bez napięć zbędnych i zgrzytów – powiedziała „WuZetce” Anita Staniszewska. – Bardzo byśmy chciały, żeby po mrocznych chwilach działań poprzednich władz, które nas traktowały w sposób urągający ludzkiej godności, zapanowała tutaj normalność, którą obecny zarząd nam przywrócił i za to jesteśmy wdzięczne. Bo koszmary śnią się jeszcze po nocach. Robimy dokładnie to samo, ale nie w stresie… Ufamy, że nie wrócą tu upiory z przeszłości.

Ewa Grzeszczyk, przewodnicząca Rady Pracowniczej w SM Chełm. – Powiem bardzo krótko: super, super, super. Sytuacja wróciła do stanu normalnego. Dalej trzeba przyjmować interesantów, wykonywać swoje obowiązki i jak okazało się – zupełnie bez stresu. Naszej załodze miło jest pracować z takim kierownictwem.

Anita Staniszewska: „Bez napięć i zgrzytów”…

Fot. Tg

02-09-2010 00:00:00 ·

Jedna z największych gdańskich spółdzielni mieszkaniowych, SM Chełm, do tej pory nie ma nowego, dostosowanego do znowelizowanej ustawy spółdzielczej, statutu. Rozmaite zawirowania w radach i zarządach sprawiły, że najwyższy organ tej spółdzielni nie uchwalił swojego prawa – statutu. Spółdzielnia zapowiada, że jesienią tego roku dokument zostanie uchwalony.

- Są już w spółdzielni zespoły pracujące nad nowym statutem – mówi Stanisław Jaruzel, p.o. wiceprezesa zarządu chełmskiej spółdzielni. – W najbliższych czasie będą się odbywały spotkania konsultacyjne. To jest rzeczywiście problem, aby taka organizacja, jaką jest spółdzielnia, była bez statutu. Zresztą Walne Zgromadzenie na ostatnim posiedzeniu wyraźnie wskazało, że następne walne będzie dotyczyć tylko i wyłącznie statutu.

Chełm miał statuty, tyle że w wersjach roboczych. Jedna była autorstwa ówczesnego zarządu, drugi projekt statutu był tak zwany obywatelski. Każdy miał w sobie zapisy dobre i złe. Obecnie mądrość członków musi polegać na wybraniu jak najlepszych rozwiązań prawnych, zgodnych z Ustawą o działalności spółdzielni, zdrowym rozsądkiem i dobrymi międzyludzkimi zwyczajami.

Projekt statutu, po konsultacjach z radami obwodowymi, zostanie umieszczony na stronie internetowej spółdzielni. Będzie również do wglądu w siedzibie zarządu spółdzielni przy ul. Worcella. Ale o terminie zwołania walnego w sprawie uchwalenia najważniejszego dokumentu spółdzielni mieszkaniowej, swoistej własnej konstytucji, zdecyduje już nowy zarząd spółdzielni, wybrany w drodze konkursu. Najprawdopodobniej będzie to w październiku.

W nowym dokumencie wzmocnione mają być kompetencje i role rad obwodowych, które są autentycznymi reprezentantami danych jednostek. Spółdzielnia, której za brak statutu grożą sądowe sankcje, koresponduje z Sądem Rejonowym, Krajowym Rejestrem Sadowym, wykazując starania o to, aby jak najszybciej powstał statut. Takim tylko sposobem może się obronić przed karą.

(g)

02-09-2010 00:00:00 ·

Były zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej „Chełm” z początkiem maja br. przekazał brygadę konserwacyjno-remontową wraz ze składnikami majątkowymi do zewnętrznej firmy. Czy teraz, po zmianie zarządu spółdzielni i niemal całego składu Rady Nadzorczej, robotnicy mają szanse powrotu do swojego macierzystego zakładu pracy?

Wyodrębnienie brygady robotników wraz z majątkiem do znajdującego się po drugiej stronie ulicy Worcella Zakładu Usług Elektrycznych „Elpo” nastąpiło z początkiem maja. Miesiąc wcześniej o swoim zamiarze zarząd spółdzielni poinformował pracowników tego działu. Pięciu ówczesnych opozycyjnych członków Rady Nadzorczej dopatrzyło się w decyzji zarządu nieprawidłowości i złożyło w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk Śródmieście zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Prokurator odmówił wszczęcia. Obecnie sprawę w spółdzielni bada biegły. Tymczasem robotnicy chca powrotu do spółdzielni.

- Tego nam teraz nie zrobią i chyba nas powrotem przyjmą – zastanawia się jeden z rozżalonych robotników. – To nasi ludzie…

- Sytuacja w firmie się zrobiła normalna – potwierdza Andrzej Klimkowski, szef Związku Zawodowego „S” w chełmskiej spółdzielni. – Liczymy na rozpatrzenie sprawy powrotu naszej brygady.

(t)

02-09-2010 00:00:00 ·

Rada Nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej „Chełm” ogłosiła konkurs na stanowisko prezesa zarządu i wiceprezesa tej spółdzielni. W nowym zarządzie mają się znaleźć osoby znające się na spółdzielczości, zdecydowanie niekonfliktowe i nie skompromitowane w przeszłości swoją działalnością zawodową.

- Czekamy na oferty- mówi Janusz Grzenkowski, przewodniczący Rady Nadzorczej SM Chełm. – Będzie powołana specjalna komisja do przeprowadzenia postępowania konkursowego i dokonania weryfikacji.

Tym razem prace konkursowe nie zostaną zlecone firmie zewnętrznej, jak poprzednio. Rada uważa, że wydawanie pieniędzy do niczego dobrego nie doprowadza, więc sama zapozna się z ofertami i dokona ich weryfikacji.

Dwa fotele czekają tu do obsadzenia od października… Fot. Tg

- Pan Kalita już nam pokazał, jaki był efekt wydawania pieniędzy i zlecanie tych prac firmie zewnętrznej – tłumaczy nowy szef rady. – Oferty przekazane przez ta firmę, jako pozytywnie zweryfikowane i tak w całości nie zostały radzie ujawnione. Pani Barbara Zamorska stwierdziła, że osobiście dokonując przeglądu ofert przekazanych już przez tą firmę stwierdziła, że jedna się nie nadaje, dlatego ją wstrzymała. Dyktatura absolutna. Wystarczyło, że tak nam powiedziała, a my w to wszystko musieliśmy po prostu uwierzyć. Mając to wszystko na uwadze w trosce o nie szastanie pieniędzmi spółdzielczymi sami wykonamy czynności konkursowe i jako cała rada dokona wyboru prezesa i wiceprezesa spośród najlepszych kandydatów.

Po trzech dniach od chwili ogłoszenia konkursu do siedziby spółdzielni nie wpłynęły żadne oferty. Czy duże wynagrodzenie oferuje rada prezesowi i jego zastępcy? Janusz Grzenkowski się uśmiecha i zapewnia, że na duże pieniądze kandydaci nie mają co liczyć. Pensja prezesa może oscylować do 10 tys. zł brutto a wiceprezesa do 7 tys. zł. Składanie ofert na pewno powinni sobie darować ludzie, którzy już tu kiedyś pracowali, a zostali wskutek swojej pracy skompromitowani.

- Ten zarząd musi być fachowy i nie dać się wmanewrowywać w jakiekolwiek niepożądane sytuacje – zastrzega szef rady. – Musi wykonywać uchwały rady i rozwiązywać bieżące problemy mieszkańców. Wynagrodzenie jest porównywalne z innymi spółdzielniami. Nowy prezes, jeżeli będzie zaradny, na pewno nie zostanie skrzywdzony finansowo. Dobry menadżer może liczyć na przychylność rady.

Konkurs zostanie rozstrzygnięty we wrześniu. Jest więc wiele prawdopodobne, że od października nowy zarząd rozpocznie pracę. Do konkursu nie przystąpi obecny, tymczasowy zarząd, Elżbieta Piotrowska i Stanisław Jaruzel.

- My tak jak zapowiadaliśmy, jesteśmy tu oddelegowani z rady do zarządu aby do czasu wyboru zarządu z konkursu spółdzielnia mogła normalnie funkcjonować.

 

(g)

02-09-2010 00:00:00 ·

Rozmowa ze Stanisławem Jaruzelem, pełniącym obowiązki wiceprezesa zarządu chełmskiej spółdzielni

- Ludzie są rozeźleni. Wysłano im rozliczenia za wodę. Niektórzy muszą uiścić kolosalne dopłaty. Tych rozliczeń nie dało się już dłużej trzymacz w biurku? Chował je przed mieszkańcami poprzedni zarząd tej spółdzielni?

- To przykra prawda. Regulaminy rozliczeń mediów dokładnie precyzują również terminy. Otóż, trzeba to powiedzieć ludziom, zastaliśmy tutaj rzecz bardzo nieprzyjemną -nierozliczony cały ubiegły rok za wodę. Te wyliczenia były przygotowane, ale schowano je do biurka.

Stanisław Jaruzel: „Na szczęście walne pokazało, gdzie jest miejsce dla takich ludzi”…

Fot. Tg

- Dlaczego schowano je?

- Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Mogę jedynie snuć hipotezy. Być może poprzedni zarząd bał się je ludziom rozesłać przed planowanym Walnym Zgromadzeniem, aby być dobrze odebranym przez członków spółdzielni.

- Co to było, ogólna faktura od dostawcy wody?

- Nie, to były przygotowane już indywidualne rozliczenia za wodę dla poszczególnych mieszkań.

- I teraz wy musieliście ludziom sprawić taki wakacyjny upominek?

- No niestety. Stało się to powodem ogromnego niezadowolenia mieszkańców. Nic dziwnego, bowiem wiele rodzin spotkało się z koniecznością uiszczenia dużych dopłat. Szczególnie podkreślić chcę wieżowce przy Witosa. Tam występują najwyższe różnice między sumą wskazań indywidualnych liczników a zużyciem wody według wskazania licznika w głównym pionie. Przecież właśnie stamtąd pochodziły byłe władze spółdzielni w postaci pełniącej obowiązki wiceprezesa zarządu spółdzielni, pani Wiesławy Karaczun. Nie zrobiła nic, żeby to zminimalizować. „Wysokie Witosy” nie mają szczęścia do władz, bo były już przygotowane dokumenty dotyczące przekazania tego węzła do remontów do instytucji zewnętrznej. Nie ruszono tego nawet. A ludzie muszą płacić kolosalne kwoty pieniędzy.

- Woda jednak została zużyta i spółdzielnia musiała za nią zapłacić.

- Oczywiście, dlatego my musieliśmy rozesłać te rozliczenia. Obawiam się natomiast rozliczenia za pierwsze półrocze tego roku, zarówno wody, jak i centralnego ogrzewania. Poprzednicy zatrudnili zewnętrzną firmę do dokonania odczytów za sezon grzewczy 2009/2010 oraz za wodę.

- Skąd te obawy?

- Bo już wiemy, że odczyty mogłyby zrobione niesolidnie, nieprofesjonalnie a jednocześnie bardzo drogo. Nie wiem dlaczego, nie dano dokonać tych odczytów pracownikom spółdzielni, jak to było dotąd. Robili to za małe pieniądze i dokładnie, a firma zewnętrzna kosztowała spółdzielnię drogo, a pewności do rzetelności odczytów nie ma żadnych. Dzisiaj jesteśmy w przededniu skończenia tych rozliczeń i służby, które się tym zajmują maja poważne obawy. Z chwilą otrzymania odczytów mieszkańcy zostaną o nich powiadomieni.

- Co wtedy?

- Dokonamy ponownych odczytów, ale naszymi siłami. Nie wiem, czym się kierował poprzedni zarząd, żeby zatrudniać osoby z zewnątrz tylko dlatego, żeby zatrudniać osoby z zewnątrz. Do tamtej firmy nie mam zaufania. To jest bardzo trudna sytuacja, ale mieszkańcy powinni wiedzieć, że nie działano tu dla ich dobra, tylko na ich szkodę.

- Ale wierzy pan, żeby woda wyparowywała?

- Być może są takie sytuacje, że gdzieś liczniki stoją, a woda leci. Na głównym liczniku to wychodzi. Ktoś musi za to płacić. Spółdzielczość polega też na swoistej solidarności, że wszyscy płacą za wszystkich. Czy jest to sprawiedliwe, to już inny temat.

- Jak ludzie zareagowali na rozliczenia?

- Nie dziwiłem się, że będą bardzo przykre reakcje. Na szczęście walne pokazało, gdzie jest miejsce dla takich ludzi. Szkoda tylko, że wszyscy teraz muszą ponosić tego skutki, które każdego uderzają w kieszeń.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: g

 

02-09-2010 00:00:00 ·

Rozmowa z Januszem Grzenkowskim, przewodniczącym Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Chełm”

- Wrócił pan z gór z nowymi siłami?

- Nie byłem w górach, lecz na spływie kajakowym, ale w okolicach górskich. Tak, powróciłem zrelaksowany.

- Romuald Kalita, były szef rady, jeszcze śni się panu po nocach?

- Na szczęście nie…Poszło w zapomnienie. Nie mamy z sobą od tamtego czasu żadnego kontaktu.

Janusz Grzenkowski: „Poprzednie władze okłamały członków spółdzielni”…

Fot. Tg

- Spodziewał się pan takiego obrotu sprawy?

- To było do przewidzenia, ponieważ to, co robił pan Kalita wraz z częścią rady i „swoim” zarządem, to po prostu przekraczało ludzkie pojęcie.

- Aż tak źle?

- To była „kalityzacja” prawa. Ten człowiek robił to, co chciał. I pasowało mu to, że nas przez jakiś czas nie było w radzie, bo walne nas odwołało i uznaliśmy, że ich wole trzeba uszanować i poczekać do werdyktu sądu. A on w tym czasie uaktywnił się i podejmował decyzje, jakie tylko chciał. Teraz tę gorycz spijamy i wszystko staramy się ponaprawiać.

- Weryfikujecie wszystkie uchwały tamtej rady?

- Tak, sporo jest już zweryfikowanych. W przygotowaniu jest już wypowiedzenie umowy dzierżawcy kortów tenisowych, bo jak pan wie, zarząd zanim został odwołany pospiesznie wydzierżawił korty, zatajając ten fakt przez Walnym Zgromadzeniem.

- Z cała pewnością może pan potwierdzić, że członkowie spółdzielni zebrani na walnym zostali wtedy okłamani?

- Tak, zdecydowanie to potwierdzam. Dokonał tego kłamstwa pan Kalita i pan Ferlin. Są na to taśmy z walnego i sa dokumenty dzierżawy.

- Jak jest z kulturą? Przywrócicie dawną strukturę w której znajdował się Dział Społeczno-Kulturalny?

- Czy całą strukturę, to pewnie nie, ale na pewno kultura musi mieć swoje miejsce w strukturze jak to dawniej było. Powracamy do działalności społeczno-wychowawczej, bo ona musi być na takim osiedlu. Nie wyobrażam sobie, że obiekt na który wszyscy łożyli, ma przynosić kasę komuś z zewnątrz i ma nim zarządzać ktoś obcy a nie spółdzielnia. Ja akurat w tenisa nie grywam, ale gdybym chciał, to tez bym poszedł i zapłacił. A nie na zasadzie wzbogacania czyjejś kieszeni. Nie wiem, czy ktoś z tego jakąś dolę miał, ale nie wygląda to normalnie.

- Są jeszcze jakieś kontrowersyjne ślady działalności poprzedniej ekipy?

- W tej chwili badamy sprawę przekazania pracowników wraz z częścią majątku firmie Elpo. Jest powołana biegła która dokona oceny ekonomicznej tej decyzji.

- Na osiedlu gorąco po tym, jak do mieszkań trafiły faktury za wodę…

- To kolejny numer, który wywinął tamten zarząd. Nie przesłał mieszkańcom rozliczeń za wodę i za gaz. Od marca trzymali te rozliczenia w biurkach.

- Co pan opowiada? To niemożliwe.

- Niestety, smutne, bo prawdziwe. Trzymali te faktury gotowe do rozesłania w swoich gabinetach. Na niektórych budynkach były bowiem spore dopłaty. I oni czując, że wobec zbliżającego się Walnego Zgromadzenia, takimi fakturami strzela sobie gola. No to wstrzymali ich wysłanie. Podjęliśmy takie kroki, żeby dodatkowo opomiarować budynki, gdzie występują wysokie dopłaty za zużycie wody. Mamy nadzieję, że przyniesie to oczekiwany skutek. Cała ta nieprzyjemność z rozliczeniem spadła na obecny zarząd spółdzielni i radę.

- Ale jeszcze nie odwołują go…

- Nie… Ludzie to rozumieją, że działamy od niedawna. Już sukcesem jest, że obrady kończymy około godziny 20, trochę po, a nie jak prowadził je pan Kalita – późno w nocy. Ludzie są merytoryczni, doskonale wiedzą od czego jest rada, nie ma targowiska i przetargów kto więcej wyrwie dla siebie.

- Jest w tej radzie opozycja?

- Jakaś zawsze jest, bo są zdania podzielone. Postrzegam te rade jako zespół dobrze pojmujących spółdzielczy interes ludzi. Merytorycznych i kompetentnych. Skoczyły się czasy gadulstwa i niekompetencji. Byli tam radni nie mających zielonego pojęcia o tym, o czym mówili. Była pani radna, która mówiła dużo i namiętnie a kończyła swoje wywody konkluzją: „jeśli coś źle powiedziałam, to mnie poprawcie”… Pan Kalita tak sterował częścią rady, że komu chciał, to pozwalał filmować, komu nie, tego karcił, jednym zezwalał na fotografowanie, innym nie. Po prostu była to jedna wielka wolnoamerykanka.

- Ciekawa była też propozycja jednej radnej, której wydawało się, że rada może kontrolować legalnie działający na rynku podmiot gospodarczy. Zasugerowała, żeby skontrolować Telewizję Osiedlową…

- Tak, cudowny pomysł tej pani, która tak pojmowała kompetencje rady.

- Inny palący problem do rozwiązania, to…

- Statut spółdzielni. Nie mamy go nadal, trwają prace nad nim, aby wreszcie zaczął funkcjonować w tej spółdzielni. Będzie umieszczony na stronie internetowej spółdzielni, aby każdy mieszkaniec mógł się z nim zapoznać i wnieść ewentualne propozycje.

- Dlaczego przez tyle czasu spółdzielnia nie ma tego dokumentu?

- Działania pana Kality skutecznie takie inicjatywy torpedowały.

- Będzie w nim rozdawnictwo, jak dotąd, że można kupować mieszkania po preferencyjnych stawkach a nawet domy po kosztach? Czy spółdzielnia skończy z tym rozdawnictwem?

- Skończymy z tym, bo rozdawnictwo musi mieć swój kres. Pierwsza w kolejce po takie mieszkania stała pani Zamorska, mająca duże mieszkanie. Teraz ma jeszcze jedno. Uważamy, że spółdzielnia musi dzielić zysk na wszystkich.

- Nie powie pan, ze naprawdę nic dobrego nie zrobił pan Kalita?

- Niestety, przykro mi.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: TG

02-09-2010 00:00:00 ·

Przygotowywany nowy system informatyczny w chełmskiej spółdzielni, na który wydano blisko 300 tysięcy złotych jest bublem przygotowywanym bardziej na potrzeby wspólnot mieszkaniowych, niż spółdzielni – poinformował „WuZetkę” nowy zarząd spółdzielni, badający stan przygotowania nowego systemu.

- Jeżeli komputeryzacją zakładu pracy zajmowały się osoby które nie są w tym temacie profesjonalistami, to jaki mógł być tego efekt? – rozkłada ręce Stanisław Jaruzel, pełniący obowiązki wiceprezesa zarządu spółdzielni Chełm. – Rada Nadzorcza w swojej wspaniałomyślności prace te powierzyła pani Barbarze Zamorskiej. Nawet przedłużyła o miesiąc angaż tylko dlatego, aby mogła wprowadzić nowy program komputerowy. Można było przedłużać jej umowę w nieskończoność, ale to nic by nie dało, bo program i tak nie byłby wprowadzony. Bo on nie spełnia oczekiwań spółdzielni.

Jak dotąd w spółdzielni znajdują się stare, zużyte komputery… Fot. Tg

Nowy zarząd spółdzielni uważa, że stan informatyzacji jest bublem, bo nowy system nie może zafunkcjonować na takich zasadach, jakich spółdzielnia wymaga. Czy da się go jednak przysposobić do potrzeb spółdzielni?

- Jeżeli ktoś profesjonalnie zajmie się tym zagadnieniem wraz ze specjalistyczni szkoleniami stanowiskowymi, to jest na to szansa – dodaje Jaruzel. – To nie jest tanio produkt. Wydaliśmy już na niego kilkaset tysięcy złotych. A jeżeli tyle nas to kosztowało, to chyba mamy prawo wymagać, aby działał. Na dziś oświadczam, że nie działa ten system tak, jak powinien. Jeżeli nasi pracownicy odpowiedzialni za poszczególne działy rozliczeń mają z tym systemem problem, to pytam, kto sprawował tu nadzór nad wdrażaniem tego bubla?

Nowy system informatyczny miał być elektroniczną księgowością. Każde mieszkanie powinno się rozliczać w sposób szybki i łatwy, a każdy mieszkaniec miał mieć ułatwiony wgląd do ewidencjonowanych i rozliczanych kosztów.

Stanisław Jaruzel uważa, że poprzednie władze spółdzielni przygotowywały pod wspólnoty mieszkaniowe a nie spółdzielnie. Do tej pory wydano niespełna 300 tys. zł. Wydawałoby się, że za tę cenę spółdzielnia nie powinna mieć z nim problemów. Ale nowy system informatyczny musi się też doczekać nowego sprzętu komputerowego. Na biurkach dotąd znajdują się stare, zużyte, co rusz zawieszające się wskutek swojej niewydolności, komputery. W budżecie spółdzielni przewidziano pieniądze, które pozwolą na rozpoczęcie tak zwanego usprzętowienia stanowisk.

 

(g)

02-09-2010 00:00:00 ·

Jedną z ostatnich decyzji byłej Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm oraz zarządu, zatajaną przed Walnym Zgromadzeniem, było wydzierżawienie prywatnej osobie kortów tenisowych – poinformował nas nowy przewodniczący Rady Nadzorczej Janusz Grzenkowski. Dokument przyniesiono do spółdzielni drugiego dnia urzędowania nowego zarządu.

Członkowie spółdzielni są zdziwieni sytuacją. Twierdzą, że zarówno Romuald Kalita, ówczesny szef rady, jak i Marek Ferlin, były prezes zarządu, pytani przez członków, odpierali podejrzenia, stwierdzając, że korty nie zostały wydzierżawione.

 

Dzierżawa kortów zostanie wypowiedziana… Fot. Tg

 

- Umowa dzierżawy została dostarczona do spółdzielni – potwierdza gazecie „WuZetka” Janusz Grzenkowski. – Została sporządzona w sposób zapewniający zyski prywatnemu przedsiębiorcy, rażąco niekorzystna była dla samej spółdzielni. Opłaty miesięczne dla spółdzielni stanowił jednodniowy dochód z kortów, natomiast dochód z pozostałych dni miał zasilać konto dzierżawcy.

Szef rady nie ma wątpliwości, że była to umowa godząca w interes członków spółdzielni.

Grzenkowski potwierdza, że na walnym Kalita i Ferlin zapewniali, że korty nie zostały wydzierżawione. – Po ich odwołaniu pojawiliśmy się tutaj zaplombowaliśmy drzwi, zebrała się Rada Nadzorcza i ukonstytuowała się, powołano nowy zarząd, a gdy ten wszedł do gabinetu zastał na biurku podpisane dokumenty przekazania w dzierżawę kortów – twierdzi Grzenkowski. – Wyglądało to tak, jakby liczyli się z ewentualnym odwołaniem aczkolwiek chcieli jeszcze załatwić jakieś swoje partykularne interesy. Bo dla mnie jest to niezrozumiałe, żeby w takim pośpiechu działać i podejmować tak niekorzystne dla spółdzielni decyzje.

Obecnie umową zajmują się prawnicy, ale jest wiele prawdopodobne, że dzierżawca dostanie ustawowe, miesięczne wypowiedzenie i od 1 października korty powrócą do zarządzania przez spółdzielnię.

Korty wyglądają w fatalnym stanie techniczno-estetycznym. Nikt ich nie pilnował, stały się więc obiektem zniszczeń przez miejscowych wandali.

- Zaniedbania sięgają poprzedniego zarządu, który odwołał ze stanowiska Andrzeja Klimkowskiego i zlikwidował za zgodą rady, kulturę w spółdzielni – dodaje Grzenkowski. – W tej chwili obiekt wygląda koszmarnie. To dzikie pole, gdzie każdy może robić na nim, co się mu podoba. A Klimkowski powrócił do pracy na dotychczas zajmowanym stanowisku i ma reanimować kulturę. Ufamy, bo to fachowiec, że przywróci kortom dawną świetność.

Także zdaniem Stanisława Jaruzela pełniącego obowiązki wiceprezesa zarządu spółdzielni, korty musza służyć mieszkańcom i ma to się stać już od października tego roku. Pozostaje kwestia doprowadzenia ich do dobrego stanu.

- Mamy protokół komisji powołanej przez zarząd, dokonującej przeglądu i oceny stanu kortów – dodaje Stanisław Jaruzel. – Dołączona jest do niego dokumentacja fotograficzna. To jest gruba książka. Całość przeraża!

(t)

02-09-2010 00:00:00 ·

Do końca wakacji zostało zaledwie kilka dni i pora już pomyśleć o tym, co będzie się działo tuż po rozpoczęciu roku szkolnego. A będzie się działo wiele - w Zespole Szkół nr 10 powstanie Klub Aktywnego Nastolatka.

Spotkania w klubie odbywać się będą dwa razy w tygodniu po dwie godziny. Podczas realizacji projektów będą prowadzone dodatkowe spotkania, konsultacje grupowe i indywidualne. Ponieważ inicjatorom tego przedsięwzięcia zależy na rozpowszechnieniu informacji o działalności klubu, więc pierwsze tygodnie upłyną na propagowaniu nowej idei wśród mieszkańców osiedla i uczniów szkół podstawowych. Potem nastąpi rekrutacja uczestników, oficjalne otwarcie i pierwsze zajęcia dla dzieci oraz rodziców.

Grunt to aktywnie spędzać wolny czas (fot. rak)

Co to takiego?

Klub Aktywnego Nastolatka to propozycja spędzania wolnego czasu dla młodzieży z naszej dzielnicy. Autorkami projektu są Urszula Sierżant, Iwona Wiczling i Katarzyna Jaroszewska z Zespołu Szkół nr 10. Pomysł został zgłoszony przez radnych naszej dzielnicy na konkurs „Bezpieczna dzielnica”, organizowany przez gdyński samorząd. Okazał się na tyle dobry, że miasto postanowiło wyróżnić tę inicjatywę i nagrodzić ją dofinansowaniem w wysokości 25 tys. zł.

- Grupą docelową projektu są mieszkające na naszym osiedlu dzieci z rodzin niewydolnych – tłumaczą panie. - Często są bez opieki, niedożywione, nie mają warunków do nauki, wypoczynku, czas wolny spędzają na ulicach. Ich zachowanie utrudnia im funkcjonowanie w szkole w relacjach z dorosłymi i rówieśnikami. Jest to okres, kiedy poszukują różnych dróg wyrażania siebie i są podatne na kształtowanie destruktywnych nawyków. Jednocześnie jest to czas, kiedy dzieci chłoną wzory prezentowane przez dorosłych. Stąd też w tym okresie należy je ukierunkowywać na pozytywne działania.

Po wiedzę i umiejętności

Twórczynie programu zakładają, że klub będzie przeznaczony dla uczniów klas V-VI szkoły podstawowej, czyli dzieci w wieku 10-12 lat. W sumie obejmie 40 uczniów z naszych podstawówek.

- Naszym celem jest objęcie tych dzieci opieką oraz wspieranie ich rozwoju - tłumaczą autorki pomysłu. - Zamierzamy tworzyć sytuacje, w których nasi podopieczni zdobędą nową wiedzę i umiejętności.

Plany są ambitne. Wśród nich jest m.in. wystawa „Karwiny – pełnia życia”, zajęcia w Teatrze Muzycznym prowadzone przez zawodowych aktorów, konkurs „Moja dzielnica tętni życiem”, czy prezentacja technik efektywnego uczenia się. Organizatorki zmierzają także do realizacji projektu „Punkt konsultacyjny – wzajemna pomoc”. Planują też wspólnie z podopiecznymi przygotowanie i wystawienie spektaklu „Śpiąca królewna” oraz piknik.

Przedsięwzięcie obejmuje trzy moduły tematyczne: rozwój umiejętności psychospołecznych, rozwój umiejętności uczenia się oraz praktyczne zajęcia teatralne.

Życie jak teatr

To właśnie te ostatnie zajęcia zapowiadają się szczególnie ciekawie. Dzieci poznają bowiem nie tylko rolę teatru i tańca w życiu człowieka, ale także różne rodzaje teatrów: aktorski, dramatyczny, muzyczny, lalkowy. Zobaczą „od kulis”, jak wygląda scena, widownia, czy garderoba i z bliska przyjrzą się pracy aktorów i scenografów. Własny spektakl będzie próbą zdobytych umiejętności.

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Z zadbanych trawników i pięknych zieleńców słynęła kiedyś nasza dzielnica. Dziś wygląd niektórych jej zakątków w niczym nie przypomina dawnej świetności.

Do redakcji zgłosiła się Czytelniczka.

- Osiedle jest obecnie bardzo zaniedbane - skarży się mieszkanka. - Szczególnie w oczy rzuca się brak troski o wygląd terenów zielonych. Kiedyś były to ładnie przystrzyżone trawniki, teraz to po prostu dzikie chaszcze.

„Łąka” w środku miasta (fot. rak)

Sprawę zgłosiliśmy do administracji terenu.

- Jak dotąd mieszkańcy nie zgłaszali do spółdzielni pretensji o brak kolejnego koszenia - mówi Marek Fułek, zastępca prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej "Karwiny". - Jedno koszenie w tym roku już się odbyło. Teraz zapadła decyzja, że lada dzień rozpocznie się drugie koszenie. Początek zaplanowano na 30 sierpnia.

Prace obejmą teren całego osiedla i będą wykonywane przez firmę zewnętrzną, zgodnie z zawartą wcześniej umową.

- Koszenie jest dość kosztowne - podkreśla wiceprezes Fułek. - Jednorazowo to wydatek ok. 33 tys. zł. A ceny wzrosły w porównaniu z ubiegłym rokiem o ok. 50 proc.

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Przyszłoroczne wydatki nasi radni dzielnicy planują już teraz. Niestety, z góry wiadomo, że pieniędzy nie wystaczy na wszystko.

W porównaniu z poprzednimi latami trzeba będzie dokonać pewnych cięć i z niektórych rzeczy zrezygnować.

 

Radni liczą kasę

Duży może więcej

- Na początku września planujemy budżetową sesję rady dzielnicy - mówi Stanisław Kunicki, przewodniczący RD Karwiny. - Budżet jest, jaki jest.

Niedawno radni miasta przegłosowali uchwałę w sprawie określenia wysokości środków na działalność statutową rad dzielnic w 2011 r. Ustalono kwotę w wysokości 7,5 zł na jednego mieszkańca danej dzielnicy oraz dodatkowe środki na konkursy.

- Podwyżka jest czysto kosmetyczna i niczego nie załatwia - uważa Stanisław Kunicki. - Budżet jest po prostu zbyt mały. Właściwie jego wysokość poddaje w wątpliwość sens istnienia rad dzielnic. Z obiecanych wcześniej reform RD nie odbyła się do tej pory żadna. Stawka wynosi 7,5 zł na jednego mieszkańca, czyli wiele zależy od liczebności danej dzielnicy. Duży otrzymuje więcej. Jednak czasem to właśnie w mniejszych dzielnicach jest więcej do zrobienia i potrzebują one większych nakładów.

Trzeba ciąć

- Szkoda, że będziemy musieli zrezygnować z dofinansowania obiadów dla osób potrzebujących - ubolewa przewodniczący. - Na potrzeby Klubu Seniora Iskierka także możemy dać o wiele mniej, niż wynika to z faktycznych potrzeb. Rozważam, czy nie zrezygnować w ogóle z udziału w konkursach organizowanych przez gdyński samorząd. Chociaż odnieśliśmy sukces w "Pięknej dzielnicy" z naszym projektem leśnej promenady Nałkowskiej, to nie wiadomo jednak, kiedy i czy w ogóle dojdzie do realizacji tej inwestycji.

Stanisłąw Kunicki uważa, że lepiej przyznać te pieniądze bezpośrednio radom dzielnic, które będą wiedziały, na jakie potrzeby w pierwszej kolejności te środki wykorzystać.

- Rada Dzielnicy Orłowo wydała 25 tys. wygranych pieniędzy na festyn z okazji Dnia Orłowa - argumentuje przewodniczący. - Moim zdaniem, wydać tyle funduszy na jeden festyn to żadna sztuka. Konkursy według mnie są organizowane nieco na siłę, to po prostu rozdawanie pieniędzy, niekoniecznie w najlepszy sposób.

Integracja społeczna

W przyszłym roku radni nie planują wydawać pieniędzy na inwestycje. Stawiają raczej na działania wspierające i integrujące lokalną społeczność.

- Pieniądze przeznaczone będą m. in. na zakup nagród dla uczestników przeglądu teatrów szkolnych i konkursu origami, szkołę dla rodziców w ZS nr 10, dofinansowanie Klubu Seniora Iskierka, imprezy sportowe, piknik rowerowy - wylicza Stanisław Kunicki. - Część funduszy mamy zarezerwowane także na nagrody w konkursie "Gdynia w kwiatach" oraz dofinansowanie naszego komisariatu policji. Funkcjonariusze z Karwin potrzebują wsparcia technicznego, np. sprzętu. Pilnie potrzebna jest elektroniczna waga do precyzyjnego ważenia narkotyków, znalezionych przy zatrzymanych przestępcach.

Radni dofinansują także obydwa przedszkola, zajęcia na basenie, letni wypoczynek dzieci ze świetlicy socjoterapeutycznej, zakup ksiażek do biblioteki oraz obiady dla uczniów ZS nr 10. Część funduszy zostanie przeznaczona na wyjazdy dzieci i młodzieży na zawody sportowe, remont ławek, zakup pomocy dydaktycznych dla uczniów.

- Jak co roku zorganizujemy też wigilię i szykujemy paczki dla zaproszonych na nią gości - konkluduje przewodniczący RD.

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·
«    1 2 3 4 5 ... 283 284    »
  • Save this on Delicious

Reklama

News

packersmovers .in

Avoid pipe dream gauges. Generally, these are organizations that may offer a lower site before the move and after that discharge your pockets with concealed a great many. Be extremely careful about

Zamienić kurnik na apartamentowce…

Ponury i przygnębiający barak pamiętający zamierzchłe czasy PRL, dawna i dzisiejsza siedziba władz jednej z największych gdańskich spółdzielni mieszkaniowych, nie jest najlepszą wizytówką LWSM Morena.

„Promyk Nadziei” zbuduje plac zabaw

Zakończył się konkurs skierowany do organizacji pozarządowych na wybudowanie plac w zabaw dla dzieci na terenie Gdańska. Nowe atrakcje dla najmłodszych powstaną do końca 2010 r. Wśr d dwunastu oferent

Niechciane zaliczki

Zarząd LWSM Morena wprowadził zaliczkową opłatę 10 złotych na poczet rozliczenia tak zwanej wody r żnicowej. Kwota ta podlegać będzie rozliczeniu po zakończeniu okresu rozliczeniowego zużycia wody.

Castel wycina w pień

Przy ul. Magellana na Morenie wycięto w pień dorodne drzewa, a zaraz potem na teren wjechały spychacze zaalarmowali nas mieszkańcy osiedla Morena. Jeśli wycięte zostały jakiekolwiek drzewa, to z c

Zarządowi nie podwyższono wynagrodzenia

17 sierpnia obradowała Rada Nadzorcza LWSM Morena . Obecni byli zainteresowani członkowie sp łdzielni. Zmieniono zasady typowania dom w do rocznego planu dociepleń. Obecnie o pierwszeństwie będzie de

Myjnia oprotestowana

Czy na parkingu przy ul. Kolumba wydzierżawionym od sp łdzielni prywatny przedsiębiorca, Władysław Krugły, będzie m gł zbudować myjnię dla samochod w? Mieszkańcy sąsiadujący z tym parkingiem, sondow

Przed pierwszym dzwonkiem…

Do nowego roku szkolnego pozostało już niewiele czasu, toteż każda godzina w szkole przy Gojawiczyńskiej wykorzystywana jest maksymalnie, aby jak najlepiej przygotować plac wkę do zajęć.Brygada remont

Czy bandytyzm zawładnie Moreną?

Podpalenie piwnicy przy Marusarz wny 6, uszkodzenie windy dwa tygodnie p źniej w tym samym bloku, kradzież element w rusztowania przy Amundsena, przecięcie przewod w paliwowych w samochodzie zaparkowa

Bez tabletek uspokajających

Pracownicy chełmskiej sp łdzielni twierdzą, że wraz z dokonanymi zmianami we władzach przestały śnić się im po nocach koszmary i do pracy, jak dawniej, chodzą chętnie, bez stresu.Maria Supłatowicz pot

Wczytywanie...