pl

News

  • Save this on Delicious
«    1 2 3 4 5 ... 283 284    »

Skwer im. ks. Piotra Mazura to miejsce szczególne. Niestety, jako punkt spotkań upodobali je sobie także chuligani, którzy urządzają tutaj alkoholowe libacje. Nasza Czytelniczka uważa, że to swego rodzaju profanacja.

Na skwerku kilka ławek stoi bardzo blisko bloków, z okien których dokładnie widać i słychać, co się dzieje.

 

 

To szczególne miejsce dla wielu mieszkańców (fot. rak)

- Codziennie od godz. 22.00 zbierają się wulgarni chuligani i zakłócają ciszę nocną na skwerku im. ks. Piotra Mazura - skarży się pani Danuta, mieszkanka naszej dzielnicy. - To jest profanacja imienia tej zasłużonej osoby duchownej! Czy policja w nocy nie pracuje? Ławki powinny być ustawione dalej, przy szkolnym płocie z widokiem na staw. Na pewno jest to ładniejszy widok zamiast budynku mieszkalnego.

Czytelniczka uważa, że Dąbrowa nie jest czystą dzielnicą. Narzeka, że śmietniki przy ul. Gorczycowej często są przepełnione i brudne.

- Plusem są uprzejmi sprzedawcy w sklepach i zadbana zieleń - sądzi kobieta. - Jednak wzorem do naśladowania jest Fikakowo.

Sprawa głośnych spotkań jest szeroko znana, jednak trudno znaleźć skuteczne rozwiązanie.

- Jeżeli chodzi o chuliganów i okolice oczka, to rzeczywiście znam ten problem - potwierdza Ireneusz Bekisz, radny miasta i prezes MSM. - My jednak, jako spółdzielnia, niewiele możemy zrobić. Mamy w okolicy pod naszym zarządem tylko budynek przy ul. Gorczycowej 10. Pozostały teren nie leży natomiast w naszej gestii.

Prezes podkreśla, że zdaje sobie jednak sprawę, iż ten problem jest dosyć dokuczliwy.

- Młodzi ludzie zbierają się na ławeczkach i do późnych godzin nocnych piją alkohol kupiony w pobliskich sklepikach - mówi Ireneusz Bekisz. - Są uciążliwi, gdyż zachowują się dość głośno. Radzę, by w takich przypadkach dzwonić na policję. Wiem, że funkcjonariusze z Karwin chętnie reagują w takich przypadkach, wysyłają patrol, przyjeżdżają na miejsce i spisują niewłaściwie zachowujące się osoby. Patrol zresztą zazwyczaj pojawia się w tej okolicy pomiędzy godz. 22.00 a 24.00 i to przeważnie w oznakowanym radiowozie. Amatorzy imprez niestety często przenoszą się wtedy do lasu i tam zostawiają puste puszki, a nierzadko także potłuczone butelki.

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Dzieci się nudzą i wolny czas spędzają gapiąc się w telewizor? Trzeba coś z tym zrobić! Z takiego założenia wyszli rodzice maluchów z naszej dzielnicy i postanowili zorganizować treningi sportowe dla swoich pociech. Ich oddolną inicjatywę poparło miasto.

Pomysł wyszedł bezpośrednio od grupy rodziców, którym na sercu leżał rozwój i dobro ich dzieci. Stwierdzili, że najlepszym sposobem na zapobieżenie problemom będzie aktywne uprawiane sportu i spędzanie czasu na świeżym powietrzu.

 

Rodzice chcą wykorzystać zaplecze sportowe szkoły (fot. rak)

- Sport to naszym zdaniem nie tylko tężyzna fizyczna, ale lepszy sposób na życie – argumentują inicjatorzy przedsięwzięcia. - Chcemy, aby nasze dzieci wolny czas spędzały na boisku, a nie przed komputerem i telewizorem. Niezapewnienie im takiej możliwości może poskutkować znalezieniem niewłaściwego sposobu za zagospodarowanie wolnych chwil.

Komputerowa pułapka

Rodzice najbardziej obawiają się, że dzieciaki zbyt wiele czasu spędzałyby oglądając telewizję lub siedząc przed komputerem. A to nie jest korzystne...

- W nadmiernych ilościach to prowadzi do zaniku więzi rodzinnych, pogorszenia zdrowia, zaniedbywania nauki i domowych obowiązków - wyliczają. - Dzieci, które bez ograniczeń korzystają z TV i internetu, są narażone na bardzo szkodliwe bodźce psychologiczne, jak choćby przemoc, czy erotyka.

Inicjatorzy projektu powołują się na wyniki badań przeprowadzonych wśród dzieci. Podobno najbardziej narażeni na uzależnienie od telewizji i komputera są chłopcy w wieku od 6 do 14 lat. Według tychże badań spędzają oni w ten sposób około 20 godzin tygodniowo. Co dziesiąty z nich jest już uzależniony, a niemal jedna piąta będzie uzależniona w najbliższej przyszłości.

Nie siedzieć bez ruchu

Ponieważ mieszkańcy mieli dość bezczynności, postanowili zorganizować treningi, przynajmniej trzy tygodniowo. Przedsięwzięcie nazwali Akademią Sportu i Rekreacji.

- Chodzi o zapewnieniu naszym dzieciom możliwości rozwoju fizycznego i emocjonalnego poprzez uprawianie sportu - mówią. - A wszystko to pod okiem wykwalifikowanej kadry trenerskiej, na naszych lokalnych obiektach sportowych. Chcemy zaszczepić zamiłowanie do czynnego sportu, a konkretnie piłki nożnej, która w światowym wydaniu jest obiektem zainteresowań naszych synów. Chcemy dać im okazję do aktywnego uprawiania tego sportu na boisku, a nie w formie gier komputerowych.

Dodatkowo rodzice chcą wykorzystać istniejące zaplecze sportowe, które uważają za wręcz doskonałe.

Miastu się podoba

Pomysł przypadł do gustu gdyńskim władzom.

- Z radością powitałem inicjatywę utworzenia Akademii Sportu i Rekreacji Gdynia - mówi Michał Guć, wiceprezydent miasta. - Wierzę, że jest to przedsięwzięcie, dzięki któremu nasze dzieci będą miały lepsze możliwości rozwoju fizycznego i psychicznego. Sport to przecież nie tylko tężyzna i siła, ale nauka solidarności, pracy w zespole, a także szkoła charakteru. Uważam, że to przedsięwzięcie jest tym bardziej cenne, że jego pomysłodawcami są rodzice. Stworzenie naszym dzieciom warunków do rozwoju, to najlepszy dar, jakim możemy je obdarować. Jestem przekonany, że widząc zaangażowanie swoich rodziców, nasi młodzi sportowcy otrzymują lekcję wychowania obywatelskiego. Uczą się, że aktywność na rzecz naszej „małej ojczyzny” jest nie tylko sloganem, ale wartością w którą wierzą dorośli gdynianie.

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Na planowanej modernizacji układu drogowego w centrum dzielnicy mogą zyskać nawet mieszkańcy tych ulic, których remont bezpośrednio nie będzie dotyczył. Tak będzie m. in. w przypadku ul. Koperkowej.

Do tej pory skrzyżowanie ul. Miętowej, Nowowiczlińśkiej i Koperkowej było uważane za miejsce niezbyt bezpieczne i dość kolizyjne. Sytuacji nie poprawiała znacznie ograniczona w tym miejscu widoczność ani słabo oznakowany wyjazd z ul. Koperkowej, który dodatkowo jest w nie najlepszym stanie technicznym. Brakuje tutaj nawet nawierzchni z prawdziwego zdarzenia.

Feralny wyjazd czeka gruntowna modernizacja (fot. rak)

Teraz, przy okazji planowanej przebudowy centralnego skrzyżowania sytuacja ma się zmienić.

- Mieszkańcy domów przy ul. Koperkowej zyskają bezpośrednie, utwardzone połączenie z główną ulicą - mówi Ireneusz Bekisz, radny miasta. - Niebawem wyjazd będzie przebudowywany, co poprawi jakość życia zarówno pieszych, jak rowerzystów oraz kierujących.

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Niecodzienne urodziny obchodzi Automobilklub Morski - w tym roku kończy 75 lat. Jego korzenie sięgają dwudziestolecia międzywojennego. Początkowo była to organizacja bardzo elitarna, skupiająca gdyńską inteligencję i arystokrację. Później stowarzyszenie stało się bardziej „masowe” i demokratyczne.

Za datę powołania klubu do życia uważa się 31 maja 1936 r. Wtedy powstał Gdyński Automobilklub. Jego bogata działalność została po kilku latach przerwana przez II Wojnę Światową. Reaktywacja nastąpiła 13 czerwca 1946 r., pod szyldem Oddziału Morskiego Automobilklubu Polski.

„Hołek” w barwach klubu

- Obecnej nazwy używamy od 1957 r. - mówi Jerzy Piotrowicz, prezes Automobilklubu Morskiego. - Przez niemal trzy ćwierćwiecza zorganizowaliśmy dziesiątki imprez najwyższej rangi: eliminacje Mistrzostw Polski w rajdach samochodów terenowych, rajdach nawigacyjnych, rajdach pojazdów zabytkowych. W 1957 r. przeprowadzone przez nas na gdyńskim Skwerze Kościuszki eliminacje Wyścigowych Mistrzostw Polski obejrzało 40 tys. widzów! Poza sportem, jednym z filarów naszej działalności są konkursy i szkolenia w zakresie ratownictwa drogowego.

Do 2005 r. członkowie Automobilklubu Morskiego zdobyli w różnych dziedzinach 123 tytuły mistrzów i wicemistrzów Polski. W barwach klubu startowało wielu znanych zawodników, m.in. Włodzimierz Groblewski, Mario Graziani, Andrzej Jaroszewicz, Andrzej Lubiak, Andrzej Szulc, Piotr Zalewski, Lesław Orski czy Tadeusz Myszkier, a w początkach swojej kariery także Krzysztof Hołowczyc.

Wokół czterech kółek

Klubowicze stawiają sobie za cel integrację miłośników motoryzacji i osób działających na rzecz jej rozwoju. Starają się propagować sporty motorowe, a w szczególności: samochodowy, motocyklowy, kartingowy i żużlowy. Popularyzują przepisy ruchu drogowego, zasady bezpiecznej jazdy i ochrony środowiska.

- Jednym z naszych celów statutowych jest propagowanie turystyki motorowej - dodaje Jerzy Piotrowicz. - Zależy nam także na zachowaniu dla potomnych unikatowych przykładów techniki motoryzacyjnej, pojazdów i konstrukcji technicznych.

Członkowie wszystkich sekcji Automobilklubu Morskiego biorą aktywny udział w rozwoju sportu samochodowego i poszerzaniu świadomości mieszkańców na temat motoryzacji i techniki. Nierzadko biorą udział w dużych imprezach motorowych w naszym regonie. Pomagają przy ich organizacji i zabezpieczeniu technicznym. Do największych tego rodzaju wydarzeń należy m. in. Rajd Samochodowy Lotos Baltic Cup i Górskie Samochodowe Mistrzostwa Polski, rozgrywane na ulicach Sopotu. Klub często pomaga także w organizacji imprez rangi ogólnoeuropejskiej.

- Rok temu gościliśmy i wspomagaliśmy technicznie uczestników Rajdu Paryż Pekin - mówi prezes.

Jeździć bezpiecznie

Automobilklub Morski wspiera także bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Co roku organizuje konkursy dla uczniów pomorskich szkół oraz imprezy plenerowe. Bardzo aktywnie działa sekcja pojazdów zabytkowych, która zrzesza miłośników dawnej motoryzacji i techniki. Członkowie posiadają wiele unikatowych pojazdów (samochodów i motocykli), które często prezentują na różnych imprezach, rajdach i wystawach pojazdów zabytkowych, na terenie całego kraju i za granicą. Do największych stale odwiedzanych przez klub imprez należy m. in. Nostalgia Festiwal w szwedzkim Ronneby, Rajd Pojazdów Zabytkowych po Ziemi Mogileńskiej oraz Wystawa Pojazdów Zabytkowych w Tucholi. Na tej ostatniej w tym roku grupa miłośników starych pojazdów zdobyła puchar za prezentację marki „Skoda”, a żeńska załoga została obdarowana pucharem i tytułem „Miss Moto”.

- Nasze pojazdy są nieodłącznymi elementami wystawy ogrodniczej w Centrum Renk, Parady Niepodległości w Gdańsku oraz Gdyni - wylicza Jerzy Piotrowicz. - Tradycją stało się organizowanie przez członków sekcji pojazdów zabytkowych rajdów terenowych na orientację i regularność. W czasie ich trwania staramy się pokazać piękno krajobrazu oraz ciekawe, choć nierzadko zapomniane obiekty zabytkowe.

(rak)

Sekcje klubu

 

Obecnie Automobilklub Morski dzieli się na sekcje:

- caravaningu – integruje miłośników turystyki caravaningowej,

- kartingową - reaktywowaną w lutym tego roku po kilkunastu latach przerwy,

- pojazdów zabytkowych - najprężniej działa, zrzesza miłośników zabytkowej motoryzacji i techniki,

- ratownictwa drogowego i bezpieczeństwa ruchu drogowego – popularyzuje bezpieczeństwo na drogach już wśród najmłodszych uczestników,

- samochodów terenowych - zrzesza miłośników jazdy terenowej i offroadowej,

- sportu – popularyzuje sporty motorowe, rajdy samochodowe, motocross, konkursowe jazdy samochodem.

02-09-2010 00:00:00 ·

Rozmowa z Jerzym Piotrowiczem, prezesem Automobilklubu Morskiego.

- Automobilklub Morski obchodzi w tym roku 75-tą rocznicę powstania. Jak miłośnicy samochodów świętują ten jubileusz?

- Z tej okazji organizujemy szereg imprez, ukazujących historię i korzenie klubu. Do największych zaliczyć można będzie Jesienny Rajd Pojazdów Zabytkowych, który w tym roku przemierzy północne, nadmorskie tereny naszego województwa. Planowane jest również wydanie kalendarium opisującego historię klubu od jego początków do czasów współczesnych. Jestem autorem tej publikacji.

- Gdzie można zobaczyć Wasze pojazdy?

- Już drugi rok, od wiosny do jesieni, nasze pojazdy pokazywane są w każdą ostatnią niedzielę miesiąca na Skwerze Kościuszki w Gdyni, w okolicach pomnika Conrada. Niezmiennie cieszą się olbrzymim zainteresowaniem zwiedzających i odwiedzających Gdynię turystów. Jest to też okazja do pokazania młodemu społeczeństwu na żywo pojazdów, o których część z nich kiedyś tylko słyszała, bądź widziała je w publikacjach traktujących o rozwoju motoryzacji w Polsce. Członkowie spotykają się także w każdą pierwszą i trzecią środę miesiąca o godzinie 18.00 w siedzibie klubu na Kamiennej Górze, przy ul. I Armii Wojska Polskiego 28.

- Czym zajmują się klubowicze na spotkaniach i zlotach?

- Spotkania i zloty przede wszystkim są okazją do poznania sobie podobnych miłośników pojazdów zabytkowych, a także do przedstawienia swoich pojazdów. Klubowicze propagują także technikę motoryzacyjną i styl życia, w który wpisana jest dbałość o zabytki motoryzacji, wśród szerokiej publiczności odwiedzającej tego typu imprezy. Często w trakcie zlotów organizowane są także parady i przejazdy pojazdów zabytkowych. Widzowie mogą zobaczyć je w pełnej okazałości, w ruchu - do tego zostały przecież stworzone.

- Jakie warunki trzeba spełnić, by wstąpić w szeregi Automobilklubu Morskiego?

- Trzeba przede wszystkim wykazywać się zainteresowaniem jedną z dziedzin, którymi zajmuje się klub. Obecnie najprężniej działającą sekcją są pojazdy zabytkowe. W szeregach tej sekcji mile widziani są przede wszystkim posiadacze pojazdów zabytkowych i youngtimerów, ale także osoby po prostu interesujące się techniką motoryzacyjną i jej historią. Na spotkaniach często organizowane są prelekcje i prezentacje filmowe, pokazujące zabytkową technikę i jej rozwój. Z formalnych aspektów wstąpienia w szeregi klubu, przyszły członek musi wypełnić deklarację członkowską oraz opłacić symboliczne wpisowe. Otrzymuje w zamian imienną legitymację klubową.

- Dziękuję za rozmowę.

02-09-2010 00:00:00 ·

Dużymi krokami zbliża się wydarzenie, jakiego jeszcze u nas nie było! Chodzi o rajd itinererowy, czyli doskonałą zabawę, niezapomniane wrażenia i emocje oraz integrację mieszkańców naszych dzielnic – Dąbrowy, Wielkiego Kacka i Karwin.

Propozycja organizacji rajdu padła na przedwakacyjnym Walnym Zgromadzeniu Stowarzyszenia Przyjaciół Dąbrowy Dąbrówki. Szybko udało się porozumieć z Automobilklubem Morskim, który zajął się przygotowaniem imprezy od strony logistycznej. Patronat nad przedsięwzięciem objęła Prasa Dzielnicowa Trójmiasta.

Czy jest itinerer? To rodzaj mapki topograficznej, stosowanej w rajdach. Zazwyczaj zawiera jedynie schematy skrzyżowań z zaznaczonym kierunkiem, w którym należy się udać, choć czasem na mapce pojawiają się także rozrysowane charakterystyczne punkty trasy (np. skrzyżowania, mosty), punkty kontrolne, odległościami itp. Itinerer jest przede wszystkim wykorzystywany w rajdach samochodowych, ale także w turystycznych marszach na orientację. Najczęściej używanym w rajdach turystycznych sposobem zapisu trasy jest itinerer strzałkowy. Jest to opis manewrów, jakie należy wykonać na skrzyżowaniach o określonym kształcie. W praktyce oznacza to kolejno występujące po sobie rysunki skrzyżowań, z których trzeba wyjechać w sposób na nich pokazany.

Pomysł padł na podatny grunt. Swój akces zgłaszają już kolejne osoby, którym bardzo podoba się idea wspólnego, integracyjnego rajdu. Szykuje się zacięta rywalizacja naszych rad dzielnic, które wystawiły 3-osobowe reprezentacje. W rajdzie wezmą udział także nasi radni: Katarzyna Stanulewicz, Mirosława Borusewicz, Stanisław Borski i Ireneusz Bekisz. Impreza potrwa dwa dni.

Start - 25 września o godz. 8.- 8.30, w trzech punktach: spod Szkoły Podstawowej nr 20 przy ul. Starodworcowej w Wielkim Kacku, Zespołu Szkół nr 10 przy ul. Staffa na Karwinach oraz Zespołu Szkół nr 14 przy ul. Nagietkowej na Dąbrowie. Meta – w Garczynie, w samym sercu Szwajcarii Kaszubskiej. Zapraszamy do udziału! Oprócz przejazdu 130 kilometrową trasą szykują się konkursy i niepodzianki.

Wszyscy uczestnicy zostaną przeszkoleni w zapisach graficznych, użytych w manewrach występujących w rajdzie.

 

 

Tak wygląda przykładowy zapis itinererowski, wg którego poruszają się pojazdy biorące udział w rajdzie. Szczegółowe znaczenie poszczególnych znaków graficznych zostanie omówione przed startem do naszego rajdu.

Koszt: 300 zł od 2-osobowej załogi samochodu. Możliwy jest udział dodatkowych osób towarzyszących. Więcej szczegółów na temat zasad uczestnictwa w rajdzie i formalne zgłoszenia u Jarosława Kułakowskiego, prezesa Stowarzyszenia Przyjaciół Dąbrowy i Dąbrówki, pod nr tel. 602-437-714 lub e-mailem: j.kulakowski@galex.pl

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Korzystanie z boiska przy ul. Rdestowej grozi poważną kontuzją - alarmuje nasz Czytelnik, który domaga się skutecznej interwencji w tej sprawie.

Ogrodzone boisko przy głównej ulicy, nieopodal ul. Szafranowej jest jednym z niewielu miejsc w naszej dzielnicy, gdzie można pograć w „kosza”. Jednak, nie bez problemów...

 

Korzystanie z obiektu grozi kontuzją (fot. rak)

- Chciałbym poinformować o poważnych zaniedbaniach przy budowie boiska do koszykówki przy ul. Rdestowej - skarży się nasz Czytelnik, Kamil J. - Owe niedociągnięcia stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia. Były już powodem wielu kontuzji i urazów. Chodzi mianowicie o nawierzchnię boiska, kończącą się tuż przy samym koszu, co przy takim obiekcie jest niedopuszczalne. Mamy tam asfalt, a zaraz krawężnik i kilkucentymetrowy spadek na piasek. Dzięki temu skręcenia kostek są tam na porządku dziennym. Lądowanie po dwutaktach kończy się mniej więcej na krawędzi, dlatego jest to tak niebezpieczne i uciążliwe.

Brakuje asfaltu

Czytelnik uważa, ze nasza dzielnica doczekała się pięknego boiska do piłki nożnej, lecz koszykarskie zaplecze pozostawia wiele do życzenia.

- Praktycznie boisko przy ul. Rdestowej jako jedyne nadaje się do gry - uważa pan Kamil. - Kosze posiadają siatki, a całe miejsce jest ogrodzone. Czy jest jakaś szansa, żeby wylać pod koszem brakujący asfalt i uczynić to miejsce nadającym się w 100 proc. do bezpiecznej gry?

Kompleks sportowo-rekreacyjny przy ul. Rdestowej od wielu lat był przedmiotem szczególnej troski naszych radnych dzielnicy. W 2007 r. zgłosili oni w ramach konkursu „Bezpieczna dzielnica” zamiar dokończenia ogrodzenia boiska. Nagroda w wysokości 6 tys., wygrana w poprzednim konkursie, wystarczyła bowiem zaledwie na częściowe ogrodzenie placu, mniej więcej do połowy boiska.

Załatać dziurę

Powiadomiliśmy zatem naszą RD o problemie.

- Przyjrzymy się tej sprawie - mówi Wiesław Wawer, wiceprzewodniczący rady dzielnicy. - I jeśli tylko będzie to możliwe, będziemy coś robić, czy to poprzez spółdzielnię mieszkaniową, czy też poprzez miasto.

Radny nie ukrywa, że po raz pierwszy stykam się z tym problemem.

- Wcześniej nie było takich sygnałów - dodaje Wiesław Wawer. - Szkoda, że nie mieliśmy takich informacji wtedy, gdy powstawało ogrodzenie obiektu. Wówczas być może dałoby się niejako przy okazji załatać brakujący fragment nawierzchni.

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Wątpliwą „atrakcję” w postaci rwącej rzeki zamiast ulicy mają podczas każdego ulewnego deszczu mieszkańcy ul. Gospody.

Pikanterii tej sytuacji dodaje fakt, że droga została dopiero co wyremontowana i oddana do użytku.

Do pierwszego deszczu

Zmodernizowany odcinek ulicy oddano do użytku przed wakacjami. Na całej długości odcinka pojawiła się nowa nawierzchnia, ułożono nowe chodniki i krawężniki. Tym większe było zdziwienie mieszkańców, gdy podczas ulewy zobaczyli płynące ulicą... potoki wody.

Potoki wody przetoczyły się ul. Gospody (fot. Gazeta Żabianki)

- Od razu zaczęły się kłopoty – mówi Mariola Urbańska, mieszkanka ul. Gospody. - Miasto dopiero co wyremontowało kawałek drogi, a już pierwszy lepszy deszcz wystarczył do tego, by cała ulica dosłownie popłynęła! Był moment, że woda przelewała się przez krawężnik i utworzyła sporej wielkości kałużę.

Winien kolektor

Od razu, w imieniu mieszkańców - zwróciliśmy się z prośbą o interwencję do gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. Okazuje się, że sprawa nie jest urzędnikom obca. Ich zdaniem jednak, powstanie rozlewiska oraz problemy z odpływem wody nie mają związku z przeprowadzonym niedawno remontem drogi.

Mieliśmy sygnały mieszkańców w tej sprawie – przyznaje Stanisław Małachowski, kierownik wydziału utrzymania dróg ZDiZ w Gdańsku. - Dlatego też zwróciliśmy się do Gdańskich Melioracji, w których kompetencjach leży usuwanie skutków takich wydarzeń i zapobieganie im w przyszłości. Oni wysłali na miejsce swoich pracowników.

Prawie jak aquapark

- Po dokonaniu wizji lokalnej okazało się, że winien jest stary kolektor, którego rury mają zbyt mały przekrój do przyjęcia wody podczas tak gwałtownej nawałnicy – tłumaczy Stanisław Małachowski. - Wszystkie instalacje są drożne. Jednak, gdy ilość wody jest tak duża, wszystko przez pewien czas stoi, a dopiero później zaczyna spływać. To wszystko nie ma związku z remontem, gdyż kanalizacja w ogóle nie była przedmiotem modernizacji.

Niestety, teraz sytuacja powtarza się regularnie po każdych większych opadach.

- Mamy za darmo „aquapark” - ironizuje pani Mariola. - Po deszczu przed oknami płynie nam „dzika rzeka”...

 

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Pomimo że letnie miesiące zazwyczaj upływają w leniwej, wakacyjnej atmosferze, to jednak na naszym osiedlu wciąż się coś dziej. Ostatnio rozpoczęła się wystawa prac Jana Żebrackiego.

Imprezę przygotowało Stowarzyszenie Żabianka i nasza Rada Dzielnicy wraz z klubem osiedlowym Feluka. Na klubowych ścianach zawisły prace, które są dziełem Jana Żebrackiego, artysty plastyka nierozerwalnie związanego z naszym osiedlem. Na obrazach można oglądać zarówno przepiękne pejzaże i krajobrazy, jak i utrwalone pędzlem malownicze zabytki polskiej architektury.

(rak)

Wernisaż zgromadził publiczność z całej dzielnicy (fot. W. Gronowski)

02-09-2010 00:00:00 ·

Nie od dziś wiadomo, że zieleń to ozdoba każdego osiedla. Jednak okazuje się, że nie zawsze i nie w każdym miejscu.

Do redakcji Gazety Żabianki zgłosił się Czytelnik.

- Nasadzenia krzewów wykonane przez spółdzielnię nieopodal bloku przy ul. Sztormowej 7 to marnowanie naszych pieniędzy – denerwuje się mieszkaniec osiedla. - Chodzi mi o skrawek zieleni położony pomiędzy budynkiem w kierunku szkoły podstawowej.

Krzewy we właściwym miejscu zdobią osiedle jak należy (fot. rak)

Zdaniem Czytelnika, w tym miejscu jakiekolwiek nasadzenia są bezzasadne.

- Tam po prostu nie mają prawa przyjąć się żadne krzewy – uważa mężczyzna. - Jakiekolwiek próby zmieniania tego na siłę to marnowanie zarówno roślin, jak i spółdzielczych funduszy.

Z prośbą o wyjaśnienie zwróciliśmy się do spółdzielni. Jej zarząd zapowiada, że w najbliższym czasie nie zamierza więcej inwestować w sadzenie krzaków na osiedlu.

- Środki kierujemy raczej na pielęgnację i utrzymanie istniejącego drzewostanu – mówi Dariusz Petrowski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka. - Kolejnych akcji sadzenia krzewów na razie nie planujemy.

Zdaniem prezesa, Żabianka jest osiedlem, na którym i tak znajduje się stosunkowo dużo zieleni.

- Poza tym prowadzimy teraz remonty chodników i staramy się pozyskać dodatkowe miejsca parkingowe – tłumaczy Dariusz Petrowski. - Gdy już będzie wiadomo, jaka jest przewidywana wielkość potrzebnych pod ten cel terenów, łatwiej będzie zaplanować kolejne kroki dotyczące obszarów zielonych.

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Kto by pomyślał, że zwykłe przejście chodnikiem może być niebezpieczne? A jednak! Wciąż nie brakuje na naszym osiedlu miejsc, gdzie codzienny spacer może być sportem ekstremalnym.

Do redakcji wpłynął sygnał dotyczący układu drogowego przy ul. Sztormowej 1.

 

Pora na kompleksowy remont chodników i uliczek (fot. rak)

Ulicą zamiast chodnikiem

- Jest to okolica bardzo niebezpieczna – uważa mieszkaniec. - Chodnik jest nierówny i brakuje fragmentów płyt. Przejście tędy, przy tak fatalnym stanie technicznym jest trudne. Piesi często ryzykują, idąc po ulicy.

- Niestety, o wielu miejscach na terenie naszego osiedla można powiedzieć to samo, biorąc pod uwagę zarówno stan chodników, jak i uliczek – potwierdza Dariusz Petrowski, prezes SM Żabianka. - Przystąpiliśmy do kompleksowego remontu wewnętrznego układu drogowego Żabianki, który jest rozpisany na najbliższe 5 lat. Będziemy modernizowali ciągi piesze i kładli nowe nawierzchnie na drogach osiedlowych.

Na razie chodniki w większości są stare, nierówne i popękane. W niektórych miejscach płyty wypiętrzają się pod wpływem rozrastających się pod spodem korzeni. Odcinek przy bloku na ul. Sztormowej 7 to jeden z niewielu na całym osiedlu skrawek chodnika, po którym można przejść bez omijania dziur i wyrw oraz nie ryzykując połamania nóg.

Pięciolatka w planach

O poprawie sytuacji mówiło się już od dawna.

- Zależy nam na przyspieszeniu prac związanych z modernizacją i upiększaniem osiedla – mówi Jan Stefańczyk, przewodniczący zarządu Rady Dzielnicy Żabianki–Wejhera-Jelitkowo-Tysiąclecia. – Naszym priorytetem są m.in. chodniki. W ogóle zmierzamy ku estetyzacji Żabianki.

Trudno powiedzieć, kiedy zmieni się sytuacja na ul. Sztormowej.

- Nie ma jeszcze harmonogramu remontu ulic rozpisanego na całe pięciolecie – dodaje prezes Petrowski. - Na bieżąco odbywają się prace koncepcyjne, z których wynika co, kiedy i jakim kosztem będziemy w stanie zrobić.

Oprócz tego w toku ustaleń z gdańskim Zarządem Dróg i Zieleni postanowiono, że miasto (przy okazji kompleksowego remontu ul. Gospody, Rybackiej i Subisława) wyremontuje te ulice łącznie z wjazdami na teren osiedla, do granic działek SM Żabianka. Natomiast spółdzielnia zobowiązała się do ułożenia nowych chodników, krawężników oraz do wylania nowych dywaników asfaltowych na naszych osiedlowych uliczkach.

 

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Kamery są potrzebne. O monitorowaniu deptaka oraz naszych osiedlowych uliczek mówi się od dawna. Jest nadzieja, że wreszcie nadejdzie przełom w tej sprawie.

Sieć kamer to ochrona mieszkańców przez bandytami i większe poczucie bezpieczeństwa. Pomysł na objęcie osiedla monitoringiem nie jest nowy. Ten wątek pojawiał się swego czasu na zebraniach grup członkowskich i spotkaniach mieszkańców z samorządowcami oraz policją.

 

Obraz z kamer trafi do Komisariatu Gdańsk Przymorze (fot. KWP Gdańsk)

Robi się niebezpiecznie

Wiadomo, że naszemu osiedlu daleko do statusu najbezpieczniejszych miejsc Gdańska, choć w rankingach nie jest ono także ostatnie. Jednak i tutaj czasami włos jeży się na głowie. Na początku roku przetoczyła się fala brutalnych rozbojów, a szybkie schwytanie ich sprawców byłoby zapewne łatwiejsze, gdyby zdarzenia można było odtworzyć na obrazie zapisanym przez kamery.

Przykłady można mnożyć. Na ul. Wejhera sprawca podszedł od tyłu do idącej ulicą 16-latki, chwycił ją za gardło i przyłożył nóż do policzka. Zaledwie kilka dni później w tej samej okolicy trzech sprawców biciem i kopaniem powaliło na ziemię 17-latka. Potem dokonali kradzieży telefonu komórkowego. Potem do przebywających na placu zabaw przy ul. Pomorskiej trójki trzynastolatków podeszło czterech zamaskowanych sprawców i zażądało od dzieci wydania telefonów komórkowych. Następnie mieszkańców zbulwersował brutalny rozbój, do którego doszło na ul. Sztormowej. Dwóch sprawców, by odebrać ofierze komórkę, pobiło i skatowało 14-latka do tego stopnia, że ten doznał złamania nogi. Zaś na ul. Pomorskiej, do idącej po chodniku 72-latki podbiegł znienacka sprawca, zaskoczył starszą kobietę uderzeniem w plecy, a potem wyrwał jej torebkę wraz z zawartością.

Hordy kibiców

Takie przykłady niestety można mnożyć i mnożyć. Dodatkowo mieszkańcy obawiają się, co będzie, gdy dopiero co otwarta hala sportowo-widowiskowa na granicy obu miast zacznie działać na dobre. Przez osiedle przetoczą się tłumy kibiców spieszących na mecze oraz widzów zdążających na koncerty. Nie zawsze trzeźwych i pokojowo nastawionych. Na razie było w miarę spokojnie, ale system kamer obserwujących osiedle z pewnością nie zaszkodziłby. Tam, gdzie już takie rozwiązanie wprowadzono, liczba przestępstw spadła. Statystyki nie kłamią.

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, obiecał, że monitoring u nas będzie działał przez 24 godziny na dobę. O to zabiega także Rada Dzielnicy Żabianki–Wejhera-Jelitkowo-Tysiąclecia. Wygląda na to, że z dobrym skutkiem.

- Będzie monitoring całej dzielnicy – mówi Jan Stefańczyk, przewodniczący zarządu naszej RD. - Obraz z kamer będzie przekazywany do komisariatu policji na Przymorzu, do tamtejszego centrum operacyjnego. Trzeba to centrum jeszcze trochę doposażyć, uzupełnić instalacje, w tym założyć klimatyzację i sprawa w końcu znajdzie pomyślny finał.

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Niezwykłe rozpoczęcie roku szkolnego szykuje się w Zespole Szkół nr 7. Planowane są nie tylko rozgrywki sportowe, ale także rozstrzygnięcie wielkiego konkursu fotograficznego.

Pomysł na połączenie inauguracji nowego roku szkolnego i wielkich rozgrywek sportowych wyszedł ze strony naszej Rady Dzielnicy.

 

Ruch uchwycony w kadrze (fot. rak)

Z piłką w tle

- Warto połączyć przyjemne z pożytecznym tak, by szkoła kojarzyła się nie tylko z nauką, ale także z miejscem do uprawiania sportu, czy rekreacji – uważa Jan Stefańczyk, przewodniczący zarządu RD Żabianka-Wejhera-Jelitkowo-Tysiąclecia. - To ma być miejsce, które nadaje się do spędzania wolnego czasu i integracji naszej lokalnej społeczności. Udowodnimy, że w szkole można spędzać czas fajnie, a początek nauki witać z radością. Poza tym, mamy piękne boiska i trzeba je wykorzystywać.

Pomysł zrodził się w Zespole Szkół nr 7, który słynie ze sportowego zacięcia.

Rozgrywki odbędą się tuż po wakacjach. Dodatkowo będzie im towarzyszyć ostatni etap konkursu fotograficznego dla dzieci i młodzieży. To z kolei pomysł zainicjowany przez Stowarzyszenie Żabianka.

W obiektywie młodych

- Zwróciliśmy się już w tej sprawie do Macieja Kosycarza, który o pomyśle wypowiedział się entuzjastycznie – mówi Wiesław Gronowski, pomysłodawca konkursu.

Do udziału są zaproszeni uczniowie ze wszystkich szkół na terenie dzielnicy.

- Chcieliśmy zachęcić dzieci i młodzież do robienia zdjęć podczas rozgrywek sportowych i do przystąpienia potem do udziału w konkursie – dodaje Wiesław Gronowski. - Rozstrzygnięcie przewidujemy po wakacjach. Być może połączymy je ze spotkaniem z Maciejem Kosycarzem.

Konkurs wciąż jest otwarty i można nadsyłać swoje prace. Zdjęcia można przesyłać e-mailem na adres: stowarzyszenie@zabianka.org.pl. Kontakt jest możliwy także m. in. przez stronę internetową Stowarzyszenia Żabianka. Można się też zgłaszać do Rady Dzielnicy i do Zespołu Szkół nr 7.

Cenne nagrody

- Warto wziąć udział choćby ze względu na naprawdę atrakcyjne nagrody – dodaje Jan Stefańczyk. - Do wygrania będą m. in. cyfrowe aparaty fotograficzne.

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Mecz siatkówki Polska–Brazylia, czyli wielka inauguracja hali widowiskowo-sportowej Ergo Arena już za nami. Emocji było co niemiara. Szykowały się protesty, a nawet blokada osiedla. Tymczasem na razie wszystko szybko wróciło do porządku dziennego. Czy podczas kolejnych imprez – meczy i koncertów – będzie tak samo?

Całe zdarzenie zapowiadało się nienajlepiej. W internecie krążyły prośby i nawoływania do bojkotu i blokady osiedla.

- Proszę o pomoc w organizacji protestu, celem wyrażenia dezaprobaty wobec organizacji meczu Polska-Brazylia na terenie żabiankowej hali – to tylko jeden z wielu sygnałów. – Zamknięcie osiedla to krok nie do zaakceptowania. Nie chcemy być jednym wielkim parkingiem dla kibiców. Nie możemy dopuścić, by z góry wyznaczano nam, co mamy robić i w jaki sposób wracać do domu z pracy.

Bez blokady dróg

Pojawiły się nawet pomysły utworzenia „żywego łańcucha”, czyli chodzenia po pasach w tę i z powrotem, by uniemożliwić wjazd na osiedle. Jednak, mimo hucznych zapowiedzi, obyło się bez większych ekscesów.

- Oczywiście, opinie mogą być podzielone – mówi Dariusz Petrowski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka. - Z naszego punktu widzenia poszło dość sprawnie i obyło się bez większych problemów. Może wynik meczu sprawił, że kibice byli w dobrych humorach i szybko się rozeszli.

Przez osiedle przetoczyły się tłumy kibiców. Ich grupy zaczęły się gromadzić na kilka godzin przed rozpoczęciem meczu. Na osiedlu pojawiły się punkty kontroli przepustek, uprawniających do wjazdu. Przed halą panowała luźna atmosfera. Ci, którzy nie mieli biletów, zwoływali się na oglądanie obiektu. Wbrew obawom nie było całkowitego paraliżu komunikacyjnego, choć nie obyło się bez drobnych zgrzytów.

Ćwiartka do poprawki

W sumie inauguracyjny mecz siatkarzy Polski i Brazylii przyciągnął do hali ok. 11 tys. osób. Nie mniejszym zainteresowaniem cieszy się też zapowiadany już od pewnego czasu na listopad koncert Lady Gagi. Mecz minął bez większych wpadek. Jednak, czy tak będzie zawsze?

- Wszystko będzie zależało od rodzaju imprezy – uważa Jan Stefańczyk, przewodniczący zarządu naszej Rady Dzielnicy. - Tym razem był to mecz siatkówki, więc można się było spodziewać, że raczej będzie spokojnie. Na pewno przyda się jeszcze spotkanie z władzami miasta i służbami koordynującymi, gdy zawsze może być lepiej i sprawniej. Choć i tak było dość sprawnie. Wydaje mi się, że gdzieś tak w trzech czwartych się udało. Potrzeba jeszcze poprawić te 25 proc.

(rak)

02-09-2010 00:00:00 ·

Przygotowana z ogromnym rozmachem największa impreza plenerowa o charakterze rekreacyjno-integracyjnym odbyła 19 czerwca na Morenie. Pierwsza, w wykonaniu miejscowego Domu Kultury pod kierownictwem Tomasza Lipskiego. W miłej atmosferze bawili się tu nie tylko mieszkańcy osiedla, było też wielu przyjezdnych. Festyn ma stać się tradycją, a skoro pierwszy stał się prawdziwym świętem Moreny, to jest zapowiedź organizatorów, że muszą być już odtąd każdego roku o tej porze.

Kogóż tu nie było? Zgromadziło się wielu lokalnych artystów promujących wizerunek swojego osiedla. Biuro Gdańsk 2016 przyłączyło się do akcji, ponieważ stara się w ramach projektu „Moja dzielnica, też stolica” podkreślić, że każda dzielnica jest ważna i można, a nawet trzeba, animować lokalnie działania kulturalne.

 

Karolina Pająk odtąd Miss Moreny…

Na początek była parada muzyków, bębniarzy i szczudlarzy. Prowadziła ona mieszkańców przez ulice aż do placu Magellana, gdzie odbywało się to wyjątkowe w swoim rodzaju fetowanie. Na tłumy gości czekał jarmark rękodzieła Grupy Twórczej „Walor”, warsztaty plastyczne, zajęcia z garncarstwa, loteria fantowa. Nie, to nie wszystko. Były również atrakcje sportowe - skoki na trampolinie, przejażdżki quadami. Odbywały się liczne konkursy dla dzieci i dorosłych.

Scena była wyjątkowo oblegana. Niemal bez przerwy. Razem z adeptami Studia piosenki DK można było wziąć udział w karaoke. Od godziny 14 rozpoczęły się koncerty. Wystąpili m.in.: Raz do roku wykonujący utwory z kręgu poezji śpiewanej, Spoiwo - młoda post rockowa formacja, Zespół z Romanem czyli nauczyciele i uczniowie XX LO z Moreny, Aperto, Eksodus, Gentleman!, Majestic i gwiazda wieczoru - zespół Kobiety.

Ileż emocji było, gdy na zegarze wybiła 19… Była akurat przerwa między występami muzycznymi. Przeprowadzono wybory Miss Moreny. Kryterium było ukończenie 18 lat i pochodzenie morenowe. Wystartowały trzy panie pełnoletnie oraz osiem nastolatek poniżej 18 lat. Kandydatki musiały odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących zainteresowań, ulubionych zwierząt, ideału mężczyzny itp. Spośród tych trzech, które weszły do finału, wybrano Miss Moreny 2010 r. Karolinę Pająk oraz Miss nastolatek i Miss publiczności, którą została także Karolina Pająk. Nagrodą była sesja fotograficzna z fotografem Tomaszem Bergmannem znanym z „Twojego Stylu”, „Playboya”, „Urody” a także zestaw kosmetyków (firma FM Group) oraz kurs prawa jazdy ufundowany przez GD-Prawko z Moreny. Z sesji fotograficznej powstanie kalendarz na przyszły rok z fotografiami Miss Moreny, który będzie do nabycia w LWSM „Morena”.

Na zakończenie Dnia Moreny odbył się spektakl plenerowy pt. „Odyseja” w reżyserii Teatru Znak. Nie brakowało jadła, rozmaitych smakołyków i fajnej atmosfery, a o nią przecież chodziło najbardziej. Dodajmy, że przy stoisku promocyjnym Gdańsk 2016 każdy, kto tylko chciał, miał możliwość dowiedzieć się o postępach w projekcie ESK i najciekawszych wydarzeniach kulturalnych zaplanowanych na tegoroczne lato.

(TG)

03-08-2010 00:00:00 ·

Na oryginalny sposób zabezpieczenia przyczepki samochodowej wpadł ktoś na Morenie. Przy ul. Zabłockiego zaparkował ją, przywiązując kłódką z łańcuchem do słupska znaku drogowego. No proszę, nie brakuje ludzi z pomysłami…

(t)

03-08-2010 00:00:00 ·

Helena i Franciszek: od ponad roku stali bywalcy klubu „Jarzębina” na Morenie. Na wieczorki taneczne przyjeżdżają z Pruszcza. Jeśli czas pozwala, w każdą sobotę. Cenią sobie, dobrą atmosferę tego miejsca, przyjazny klimat i świetną muzykę, dopasowaną do wieku bywalców. Nie wyobrażają sobie weekendu bez tańców. To taka mała pasja.

Halina i Jerzy: oboje na emeryturze, oboje uwielbiają tańczyć, dlatego też w każdą sobotę, od 10 lat uczestniczą w zabawach. Oboje podkreślają panującą tu niepowtarzalną atmosferę, okraszoną dobrą muzyką. Dobrze się tu czują, dlatego tez wszystkie uroczystości, te osobiste, rodzinne, spędzają w tym miejscu. Niedawno świętowali tu jubileusz 40-lecia pożycia małżeńskiego, dziś obchodzą imieniny pani Haliny. Dla nich to wielka radość móc spotkać się ze znajomymi, porozmawiać o troskach i radościach, pożartować i potańczyć. Radość, którą dostarcza taniec przekłada się na chęć do życia, zapomnienie o kłopotach dnia codziennego emeryta. Czują się zdrowsi i młodsi. Z utęsknieniem czekają na sobotę, by przywdziać elegancki strój, panie pantofle na obcasach, koniecznie makijaż itd… Mają tu swoje grono dobrych i sprawdzonych przyjaciół. Znają się ze wszystkimi od wielu lat. I choć wielu z nich skończyło już niekiedy siedemdziesiątkę, to werwy do tańca i dobrego humoru nikomu z nich nie brakuje.

Darek Książek: solista zespołu, gitarzysta, kompozytor. To on jest autorem piosenki „Tylko Ty”, tak bardzo lubianej przez uczestników wieczorków. Chętnie zamawiana na specjalne życzenie. Zespół składa się z czterech osób, grających naprzemiennie. Szefem grupy jest Jacek Wyglądała - klawisze i śpiew. Od czasu do czasu kobiecym głosem wieczorki umila Ewelina solistka grupy. Wszyscy zgodnie podkreślają wyjątkowość tego miejsca, miłą atmosferę i rodzinne klimaty. Chętnie grają dla 40-latków i starszych, bo to grono wyjątkowo żywo reagujące na muzykę. Właściwie żadnego tańca nie odpuszczają. Z uwagi na zróżnicowany wiek gości, grają każdy rodzaj muzyki; od rock and rolla, poprzez disco po walce, polki, tanga… Bo dla każdego coś…..

Ewelina - solistka; bardzo chętnie śpiewa w tym miejscu, dla publiczności 40+ . Podziwia w ludziach chęć uczestnictwa w wieczorkach tanecznych, ich radość i chęć życia, mimo upływu lat. Dla tych ludzi, to nie tylko sam taniec, to spotkania ze znajomymi, to dobry trening fizyczny i umysłowy. To także okazja do nawiązania nowych, często zażyłych znajomości .

Prezesem Klubu „Jarzębina” z siedzibą w XX Liceum Ogólnokształcącym przy ul. Dobrowolskiego 6 na Gdańskiej Morenie jest Genowefa Pawlik. Klub rozpoczął swoją działalność 13 września 2000 r. W każdą sobotę od 16 do 20 zaprasza na wieczorki taneczne dla seniorów. Sama od lat jest już na emeryturze i postanowiła swój wolny czas dobrze i przyjemnie spożytkować. A ponieważ lubi taniec, dobrą zabawę i towarzystwo, swoją pasją postanowiła dzielić się z innymi. I tak zapadła decyzja o stworzeniu klubu, gdzie będzie można troszkę się rozerwać. Jest szczęśliwa, że może ludziom sprawić choć trochę radości i przyjemności, że bardzo, bardzo dobrze się tu bawią i czują.

(g)

03-08-2010 00:00:00 ·

Na obiektach gdańskiego MOSiRu odbył się turniej piłkarski UEFA Grassroots o Puchar Prezydenta Miasta Gdańska. Turniej ten odbywa się w większości krajów Europy i biorą w nim udział reprezentacje szkół w różnych kategoriach wiekowych. Uczniowie z morenowej „Jedynki” wywalczyli III miejsce.

W Gdańsku zawody były organizowane dla pierwszych klas szkół podstawowych. Reprezentacja SP l z Moreny zajęła w tym turnieju III miejsce i otrzymała puchar oraz medale i wiele innych upominków (koszulki, getry, dyplomy itp.). „Jedynkę” reprezentowali: Kamil Spicha, Dawid Wybranowski, Marcin Sikorski, Krzysztof Kostrzewski, Milan Piotrowski, Kamil Pawlak, Paweł Olszowski, Kasper Jurkiewicz. Opiekunem zespołu był Tadeusz Maziuk.

Gratulujemy naszym młodym talentom piłkarskim.

(t)

Mistrz i jego uczniowie…

03-08-2010 00:00:00 ·

LWSM „Morena” dłużnikowi z mieszkania przy Związku Jaszczurczego dała już szansę. Gdy już miało dojść do jego eksmisji w siedzibie spółdzielni zjawiły się wraz z nim osoby, które zapewniły o spłacie zobowiązania. Należność miała wpłynąć na konto spółdzielni w nieprzekraczalnym terminie do końca kwietnia. Nie wpłynęła. Sprawie nadano bieg, zawiadamiając sądowego komornika. Mieszkanie jest już puste…

Dobrowolne opuszczenie mieszkania, czy wizyta komornika? Fot. Tg

 

- Zawieszona w lutym 2010 r. eksmisja została wznowiona z uwagi na niewywiązanie się dłużnika ze złożonej deklaracji spłaty zadłużenia – poinformował nas Eugeniusz Głogowski, wiceprezes zarządu spółdzielni. - Komornik sądowy wyznaczył ponowny termin eksmisji na ten miesiąc. Została ona już wykonana. Dłużnik był członkiem spółdzielni od 1988 roku. Zaległość czynszowa w lokalu z wyrokiem eksmisyjnym powstała w 2000 roku i na dzień dzisiejszy wyniosła ponad 65 tys. zł bez odsetek. Rada Nadzorcza w 2001 roku podjęła uchwałę o wykluczeniu dłużnika z członkostwa spółdzielni z powodu znacznego zadłużenia.

Historia dłużnika ze Związku Jaszczurczego jest znacznie odleglejsza. W 2004 roku sąd wydał wyrok nakazujący zapłatę zaległości czynszowych. A gdy nie przyniósł on oczekiwanych rezultatów jeszcze w tym samym roku LWSM Morena uzyskała wyrok Sądu Rejonowego w Gdańsku w sprawie o eksmisję z prawem do lokalu socjalnego, którego realizacja została wstrzymana do czasu uzyskania od gminy miasta Gdańska oferty takiego lokalu. Aż dwukrotnie, bo 2006 i 2009 roku komornik sądowy wydał decyzję o bezskuteczności egzekucji nakazu sądowego o zapłatę zaległości zarówno z nieruchomości z wierzytelności, jak i rachunku bankowego. Egzekucja nie została skuteczności przeprowadzona z uwagi na brak majątku i wynagrodzenia dłużników, którzy nie pracowali.

W 2007 roku spółdzielnia Morena uzyskała ponowny nakaz sądowy o zapłatę należności czynszowych. W styczniu 2010 roku gmina miasta Gdańska przedstawiła spółdzielni ofertę lokalu socjalnego w Gdańsku. Odbyło się kilka spotkań z dłużnikiem na temat uregulowania zadłużenia, ale deklaracje złożone przez niego nie zostały nigdy spełnione.

Spółdzielnia do dnia eksmisji była gotowa do negocjacji z dłużnikiem na temat dobrowolnej spłaty zadłużenia. Zgodnie z wyrokiem sądu przysługuje mu prawo do lokalu socjalnego, który wskazała gmina miasta Gdańska. Zgodnie z obowiązującymi przepisami w sprawie szczegółowego trybu postępowania w sprawach opróżnienia lokalu dłużnik w ciągu 30 dni od otrzymania wezwania miał dobrowolnie opróżnić lokal mieszkalny do wskazanego lokalu socjalnego. Nie uczynił tego, dlatego trzeba było skorzystać z przymusowego opróżnienia lokalu mieszkalnego i przekwaterowania go do lokalu socjalnego. Koszty w całości obciążą dłużnika.

Gmina Miasta Gdańska przekazała Spółdzielni kolejne lokale socjalne przeznaczone na cele eksmisyjne. Mieszkańcy na których ciążą prawomocne wyroki eksmisyjne już teraz wiedzą, że na Morenie nie ma dłużej życia na koszt innych współmieszkańców. Mają więc do wyboru, chcąc uniknąć wizyty sądowego komornika z asystą policjantów, spłacić jakimś cudem zadłużenie, albo wyprowadzić się samemu do lokalu wskazanego przez gminę miasta Gdańska. Bo w przeciwnym razie, prędzej czy później, podzielą los dłużnika ze Związku Jaszczurczego i innych przed nim wyeksmitowanych.

 

(g)

03-08-2010 00:00:00 ·

Wakacyjna propozycja miasta Gdańska dla wszystkich spragnionych ruchu „Wyginaj śmiało ciało” okazała się strzałem w dziesiątkę! W ubiegłym roku, przez ponad dwa miesiące gdańszczanie i nawiedzający nasz gród turyści ćwiczyli w urokliwej nadmorskiej scenerii, na świeżym powietrzu pod okiem instruktorów. Dlatego w tym roku miasto powróciło ze zdwojoną siłą! Ciała wygina także na Morenie…

 

Miasto uderzyło ze zdwojoną siłą… Fot. Tg

Tym razem ćwiczono już nie tylko w Parku Nadmorskim, ale aż w siedmiu punktach miasta: w Letnicy, Oruni, Chełmie, Pasie Nadmorskim, Dolnym Mieście, Morenie i Śródmieściu. Wszystkich, którzy lubią sport, są aktywni bądź po prostu mają ochotę pod okiem instruktorów ze sportem się zaprzyjaźnić nie trzeba było specjalnie zachęcać do skorzystania z letniej oferty miasta Gdańska, czyli rekreacji ruchowej na wolnym powietrzu - Wyginaj śmiało ciało! Udział w tych zajęciach jest bezpłatny! Na Morenie w każdy poniedziałek chętni do powyginania śmiało ciała spotykają się w każdy poniedziałek od godz. 17 do 19 na zieleńcu położonym na tyłach bloku przy Zabłockiego 3.

Organizator zapewnia sprzęt do ćwiczeń oraz możliwość bezpiecznego przechowania roweru na czas ćwiczeń.

- Zajęcia ruchowe w ramach projektu - Wyginaj śmiało ciało! Odbywać się będą aż do końca wakacji, do 26 sierpnia – poinformowała nas Anna Dobrowolska z Biura Prasowego Urzędu Miasta Gdańska. - Przygotowaliśmy bogaty pakiet ćwiczeń (pod okiem instruktorów).

12 lipca wraz z naszym obiektywem udaliśmy się na plac ćwiczeń przy Zabłockiego 3. Z uwagi na lejący się mimo później popołudniowej pory żąr z nieba, na śmiałe wyginanie ciała zdecydowało się mniej osób, niż tydzień wcześniej. Wówczas, jak powiedziała nam na miejscu przedstawicielka organizatora, było dużo więcej osób. Lato sprzyja aktywnym formom wypoczynku, warto więc wyjść z przegrzanych słońcem mieszkań i przyjść w poniedziałek, aby poćwiczyć w grupie. A jest naprawdę imponująca oferta. Jest instruktor, jest muzyka z głośników, która pozwoli wszystkim zapomnieć o codziennych znojach i przenieść się w zupełnie inny świat.

Organizatorzy akcji oferują gimnastykę poranną i na pożegnanie dnia: ćwiczenia oddechowe, aerobowe, relaksacyjne, ogólnorozwojowe z elementami jogi i strechingu, z wykorzystaniem różnych przyrządów w celu uatrakcyjnienia zajęć. Jest oczywiście Tai-chi Qigong: chińskie energetyczne ćwiczenia gimnastyczne, jest ścieżka zdrowia i możliwość wspólnego jej pokonywania. Są wreczcie ćwiczenia na przyrządach gimnastycznych ustawionych w terenie i marsz Nordic Walking z wykorzystaniem kijków do nordic walking.

A jeśli komuś nie odpowiadają poniedziałkowe spotkania na Morenie, to do wyboru ma: wtorek: Letnica - Park przy ul. A Michny, w środę: Orunia - Park Oruński, w czwartek Chełm przy ul. Witosa 19.

W piątek i sobotę spotkania odbywają się w Pasie Nadmorskim - Parku Nadmorskim im. Prezydenta Reagana (wejście B, od ul. Czarny Dwór). W niedziele wyginają ciała w Parku nad Opływem Motławy, Bastion Wyskok, ul. Kurza.

(tg)

03-08-2010 00:00:00 ·
«    1 2 3 4 5 ... 283 284    »
  • Save this on Delicious

Reklama

News

packersmovers .in

Avoid pipe dream gauges. Generally, these are organizations that may offer a lower site before the move and after that discharge your pockets with concealed a great many. Be extremely careful about

Zamienić kurnik na apartamentowce…

Ponury i przygnębiający barak pamiętający zamierzchłe czasy PRL, dawna i dzisiejsza siedziba władz jednej z największych gdańskich spółdzielni mieszkaniowych, nie jest najlepszą wizytówką LWSM Morena.

„Promyk Nadziei” zbuduje plac zabaw

Zakończył się konkurs skierowany do organizacji pozarządowych na wybudowanie plac w zabaw dla dzieci na terenie Gdańska. Nowe atrakcje dla najmłodszych powstaną do końca 2010 r. Wśr d dwunastu oferent

Niechciane zaliczki

Zarząd LWSM Morena wprowadził zaliczkową opłatę 10 złotych na poczet rozliczenia tak zwanej wody r żnicowej. Kwota ta podlegać będzie rozliczeniu po zakończeniu okresu rozliczeniowego zużycia wody.

Castel wycina w pień

Przy ul. Magellana na Morenie wycięto w pień dorodne drzewa, a zaraz potem na teren wjechały spychacze zaalarmowali nas mieszkańcy osiedla Morena. Jeśli wycięte zostały jakiekolwiek drzewa, to z c

Zarządowi nie podwyższono wynagrodzenia

17 sierpnia obradowała Rada Nadzorcza LWSM Morena . Obecni byli zainteresowani członkowie sp łdzielni. Zmieniono zasady typowania dom w do rocznego planu dociepleń. Obecnie o pierwszeństwie będzie de

Myjnia oprotestowana

Czy na parkingu przy ul. Kolumba wydzierżawionym od sp łdzielni prywatny przedsiębiorca, Władysław Krugły, będzie m gł zbudować myjnię dla samochod w? Mieszkańcy sąsiadujący z tym parkingiem, sondow

Przed pierwszym dzwonkiem…

Do nowego roku szkolnego pozostało już niewiele czasu, toteż każda godzina w szkole przy Gojawiczyńskiej wykorzystywana jest maksymalnie, aby jak najlepiej przygotować plac wkę do zajęć.Brygada remont

Czy bandytyzm zawładnie Moreną?

Podpalenie piwnicy przy Marusarz wny 6, uszkodzenie windy dwa tygodnie p źniej w tym samym bloku, kradzież element w rusztowania przy Amundsena, przecięcie przewod w paliwowych w samochodzie zaparkowa

Bez tabletek uspokajających

Pracownicy chełmskiej sp łdzielni twierdzą, że wraz z dokonanymi zmianami we władzach przestały śnić się im po nocach koszmary i do pracy, jak dawniej, chodzą chętnie, bez stresu.Maria Supłatowicz pot

Wczytywanie...